3,75
Sięgnęłam po „Krainę Spełnionych Życzeń”, pomijając poprzednią część, czyli „Krainę Zeszłorocznych Choinek”. Czy przeszkodziło mi to w czerpaniu przyjemności z lektury? Absolutnie nie, jednakże troszeczkę tego żałuję, bo nie spodziewałam się, że tak spodoba mi się klimat przepełnionego magią sklepiku pana Józefa. Z chęcią nadrobię pierwszy tom, by poznać historię tego czarownego miejsca, jak i wcześniejsze perypetie bohaterów.
W „Krainie Spełnionych Życzeń” mamy grudzień, gorący okres przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia. Pan Józef na pewien czas wyjeżdża ze Świerczynek, a wtedy opiekę nad sklepikiem z choinkowymi ozdobami przejmuje jego charakterna siostra bliźniaczka Józefina. Mimo że akcja książki głównie krąży wokół Bożego Narodzenia, wcale nie czułam, że jest to stricte świąteczna książka. Czytało mi się ją bardzo przyjemnie, nawet gdy teraz 24 grudnia jest już tylko miłym wspomnieniem i wkrótce przyjdzie czas na schowanie wszystkich bożonarodzeniowych ozdób. Mamy tutaj dużo wstawek z takiego zwykłego życia, sytuacji, które każdemu z nas mogłyby się przydarzyć i to one grają główne skrzypce.
W tej części serii Joanna Szafrańska przedstawia dalsze losy bohaterów występujących w poprzednim tomie, ale też wprowadza także parę zupełnie nowych postaci. Zaskoczyła mnie ich różnorodność, mamy tutaj zarówno dziesięcioletniego Antka, jego rodziców, jak i emerytowanego nauczyciela historii. Spodobało mi się, że losy wszystkich bohaterów przeplatają się ze sobą, a kolejne wydarzenia są spójne. Do tego dostałam dużo humorystycznych wstawek, przy których praktycznie cały czas się śmiałam i mogłam odstresować się podczas czytania (a to naprawdę doceniam, bo ostatnio za dużo u mnie stresu). Nie mogę oczywiście nie wspomnieć o klimacie Krainy Zeszłorocznych Choinek. Zauroczyłam się w tym miejscu! Jest to cudowny, oryginalny pomysł. To dla tego magicznego sklepiku postaram się nadrobić poprzedni tom.