Druga powieść z cyklu kryminalnego o podkomisarzu Filipie Krauze i aspirancie Igorze Fijałkowskim z Dolnego Śląska W Górach Sowich dochodzi do makabrycznej zbrodni. Policja z Nowej Rudy od miesiąca prowadzi śledztwo, ale nie natrafia na ślad sprawcy. Na pomoc miejscowym policjantom zostaje wysłany podkomisarz Filip Krauze z Kłodzka, któremu na rękę jest chwilowy wyjazd z domu. Śmierć w górach pary młodych ludzi szybko staje się obsesją policjanta, który zrobi wszystko, by rozwiązać tę nielogiczną i dziwną sprawę, w której nie ma żadnych świadków. Stopień prawdopodobieństwa, że dziewczyna z chłopakiem zginęli w lesie przypadkowo, równa się niemal zeru. Ale kto mógłby ich tam zamordować? Krauze uznaje, że musiało to być zaplanowane działanie. A każde konkretne działanie musi mieć motyw. Próbując dotrzeć do prawdy, Filip Krauze zagłębi się w najmroczniejsze sekrety miasta i pozna jego prawdziwe oblicze. Jest doświadczonym śledczym i dobrze wie, że za odmalowanymi fasadami i pozorami niewinności zwykle czai się prawdziwe zło.
Drugi tom serii z Filipem Krauze i Igorem Fijałkowskim to kryminał, który wciąga czytelnika w duszną atmosferę małego miasta, gdzie pozorny spokój okazuje się jedynie maską dla mrocznych interesów i brutalnych sekretów.
Wszystko zaczyna się na górskim szlaku w Górach Sowich. Znalezione tam ciała – zmasakrowanej kobiety i martwego mężczyzny – uruchamiają śledztwo, które bardzo szybko przestaje być prostą sprawą kryminalną. Trop prowadzi w głąb lokalnej społeczności, gdzie wpływowi przedsiębiorcy organizują rozrywki, o których nikt oficjalnie nie mówi. Za zamkniętymi drzwiami luksusowych miejsc odbywają się spotkania, które nie zawsze kończą się dobrze dla młodych dziewczyn. W tle pojawiają się układy z zagranicznymi graczami przestępczego świata, a niewinne pozory miasta zaczynają pękać.
Śledczy trafiają na gęstą sieć powiązań – supeł tak skomplikowany, że trudno znaleźć jego początek. Mur milczenia i wzajemnej lojalności lokalnych elit skutecznie utrudnia dochodzenie. Nawet niekonwencjonalne metody przesłuchań przynoszą jedynie fragmenty prawdy, które wciąż nie składają się w pełny obraz. Czy morderstwo było aktem zemsty? A może brutalną eliminacją w przestępczym układzie? Kolejne elementy układanki nie pasują ani do jednej, ani do drugiej teorii.
W centrum wydarzeń coraz wyraźniej pojawia się Igor Fijałkowski. Postać niejednoznaczna, tajemnicza i coraz bardziej intrygująca. Jego dawne kontakty, sposób działania i aura człowieka, który mógłby równie dobrze stać po drugiej stronie barykady, budzą wiele pytań. To właśnie on staje się kluczem do odkrycia prawdy o zaginionych osobach i mechanizmach brutalnego procederu – od sutenerstwa po handel ludźmi. Jego prowokacja ściąga sprawcę bliżej i jest kluczowa dla finału śledztwa.
Filip Krauze z kolei pozostaje bohaterem rozdwojonym między pracą a życiem prywatnym. Tęskni za żoną i synem, ale śledztwo pochłania go bez reszty. Nie boi się konfliktów ani wchodzenia w drogę wpływowym ludziom, co może sprowadzić na niego poważne kłopoty. Tym bardziej, że lokalne władze wydają się powiązane z układami, które powinny być przedmiotem śledztwa.
Hubert Hender buduje historię wielowątkową i gęstą od postaci drugoplanowych, które nadają opowieści realizmu i pogłębiają intrygę. Atmosfera narastającego zagrożenia jest wyczuwalna niemal przez cały czas – jak oddech sprawcy gdzieś za plecami bohaterów. Autor długo nie zdradza prawdy, prowadząc czytelnika przez kolejne warstwy kłamstw i zależności, aż niemal do samego końca. Podwójne życie niektórych osób wprowadza zamęt i kieruje podejrzenia w przeciwnym kierunku.
„Fałsz” to ciekawie skonstruowany kryminał z mrocznym tłem społecznym i dobrze poprowadzoną zagadką. To także historia o tym, jak łatwo pozory mogą ukrywać przemoc, a cisza całej społeczności potrafi chronić najgorsze tajemnice. Seria zapowiada się bardzo interesująco – i zdecydowanie zachęca, by sięgnąć po kolejne części.
Toporny język, główny bohater ma byc ą ę jestem taki nietypowy, taki wyjątkowy i taki mądry a to tak naprawde irytujący buc. Po 40 stronach wiedziałam jaki będzie głowny motyw a po 200 jaki bedzie finał. Jesli ta część jest lepsza od pierwszej, to na pewno sobie daruje i nie sięgnę wiecej po tworczosc tego autora, bo nawet w kategorii "kryminał/czytadło na lato" nie daje rady.
Wciągnęła mnie jeszcze bardziej niż „Milczenie”. Uwielbiam tą kumpelską chemię między Filipem i Igorem. Mega przyjemnie się słuchało i bardzo fajnie opowiedziana historia.
To moja druga pozycja tego autora po "Milczeniu". Polubiłam charakter i sposób bycia, działania głównego śledczego, (jego kolegi w sumie też), więc po zadowoleniu z "Milczenia" sięgnęłam po "Fałsz". Było po drodze trochę rozczarowania, bo czytanie mi się nieco dłużyło. Chyba za dużo rozmyślań i przeciągania, można było ciut bardziej wartko to rozegrać. Większość powieści to powtarzający się schemat z poprzedniej, ale nie powiem, końcówka była warta dotrwania i po rozwikłaniu sprawy wciągnęło już na maksa. Za to przeciąganie, gmatwanie i momentami przynudzanie dałabym 3,5, ale jakość pióra, wyrazistość postaci i zaskakujący koniec na plus. Fakt, że mocno przyspieszony w porównaniu do reszty, ale mnie zaskoczył. Wolę "Milczenie", bo tam czuć było jakaś mroczną upiorną atmosferę, tu czytając nie udało mi się zbudować żadnej.