W snach Klaudii, dwudziestodziewięcioletniej absolwentki wydziału sztuk pięknych, regularnie pojawia się stary dwór, otoczony umarłym ogrodem. Dziewczyna nie przywiązuje większej wagi do tych iluzorycznych wizji do dnia, w którym zobaczy ów dwór na jawie. Zaintrygowana, postanawia wszcząć prywatne śledztwo na temat jego przeszłości. Badając historię tego opuszczonego i nieprzyjaznego miejsca, zanurza się w głąb innej historii, znacznie mroczniejszej, która powiedzie ją do odkrycia szokującej prawdy o najbliższych jej osobach i o sobie samej.
Przemiłe zakończenie, które zdecydowanie zaważyło na mojej ocenie! Pomimo zastoju w połowie i powrocie po kilku miesiącach postacie były na tyle charakterystyczne, że bardzo łatwo było mi wrócić do tego świata. Tajemnicza, z lekka chaotyczna i zdecydowanie satysfakcjonująca :)
Nie przepadam za powieściami obyczajowymi, ale ta skradła moje serce. Myślałam, że za tajemnicą dworu pojawiającego się w snach głównej bohaterki będzie stała jakaś błaha historia, jednak takiego zakończenia się nie spodziewałam! Były momenty wzruszeń (kilka razy czułam łzy w oczach, a rzadko kiedy płaczę przy książkach), nieraz czułam ciarki na plecach. Warto zwrócić też uwagę na styl pisania, który zawiera wiele przymiotników, co nie wszystkim się spodoba. Książka bardzo mnie wciągnęła i z pewnością sięgnę po inne pozycje autorki.