Kiedy do górskiego miasteczka przyjeżdża detektyw Franck Sangare wraz ze swoją asystentką panią Dombre, wszystko wydaje się być banalnie oczywiste. Sprawa, w którą właśnie się zaangażowali, przedstawia się więcej niż jasno: ginie młody mężczyzna, trop prowadzi do zabitej dechami mieściny, delikwent prawdopodobnie żyje, należy jedynie sprowadzić go do domu.
Proste? Nie, jeśli w grę wchodzą szemrane interesy, narkotyki oraz brutalne morderstwa. Dwójka wspólników wpada więc w sam środek niezłego bagna, a Saint – Eleme, ta ‘zabita dechami wiocha’, stanowi dla nich nie lada zagadkę.
Sangre i Dombre będą próbowali zmierzyć się z miasteczkową zmową milczenia, lecz wcale nie jest to łatwe zadanie. Prawdziwe kłopoty czekają tuż za rogiem, zaś ich przygoda - dopiero się rozpoczyna…
****
Mam słabość do kryminalnych historii i mam słabość do ładnie narysowanych komiksów. Choć akurat słowo ‘ładnie’ może nijak pasować do pracy Serge Lehmana i Frederika Peetersa; pojęcie ładności kojarzy się raczej z czymś schludnym, klasycznie pięknym, linearnym, czystym; kreska Peetersa niekończenie taka jest - to raczej przeciwieństwo wszystkiego tego, co wymieniłam powyżej, bo jeśli dobrze przyjrzeć się detalom oraz szczegółom jego szkicu - to bez trudu można zauważyć drobiazgowość, ale i pozornie niedbałe wykończenie: nerwowy ruch dłoni, pośpiesznie uzupełniona gra światłocienia, naprędce rozmieszczona kompozycja.
Całość jednak wypada szalenie atrakcyjnie i zdecydowanie przyciąga oko odbiorcy. Nasycone barwy, zasada ich kontrastu, podkręcenie niektórych elementów intensywną czernią, granatem, czerwienią – woooah, ogląda się to z przyjemnością!
No i czuć mocny vibe komiksowej klasyki.
Ładny też nie jest – przynajmniej w standardowym ujęciu – scenariusz opracowany przez Lehmana. Mordobicie, narkotyki, zabójstwa… Nie mamy tutaj lekkiego klimatu, oj nie – fabuła charakteryzuje się sensacyjnym zacięciem, chociaż (na szczęście!) nie przysłania ona ogólnego wydźwięku.
Serge Lehman stworzył bowiem historię kameralną, nastrojową, ocierającą się o atmosferę Twin Peaks – senną mieścinę, pozornie sielską i urokliwą, w której dochodzi do przestępstwa. Taki zabieg z pewnością należy zaliczyć do udanych; odbiorca z zaciekawieniem śledzi poczynania dwójki bohaterów, którzy z wolna zapuszczają się w coraz mroczniejsze zakamarki Saint – Elme; suspens, napięcie, nuta tajemnicy, hermetyczna otoczka – wszystkie te aspekty w oczywisty sposób przywodzą na myśl kultowy serial Frosta & Lyncha, jednocześnie stanowiąc zapowiedź czegoś równie intrygującego; autorowi udało się wykreować nie tylko malownicze tło i ciekawe zaplecze akcyjne, ale również wyraziste postaci. Detektyw Sangare, stary wyjadacz i doświadczony śledczy, jest doskonałym towarzyszem dla nieco beztroskiej Pani Dembre – razem tworzą uroczą parę, wprost idealną wobec konieczności zgłębiania mrocznych sekretów alpejskiej wioski.
****
,,Saint – Elme’’ to przykład świetnie zrealizowanego konceptu. Fabuła oraz grafika wcale nie stanowią dwóch odrębnych aspektów – wręcz przeciwnie - one wspaniale się uzupełniają. Tam, gdzie słowo jest zbędne, wkracza rysunek; tam, gdzie rysunek mówi zbyt mało, pojawia się słowo.