Posada asystentki prezesa to szansa Idy na lepsze jutro. Przyjdzie jej jednak stoczyć walkę nie tylko z bezlitosnym światem korporacji, ale i z największym przeciwnikiem, jakim okazuje się jej serce, tak bardzo podatne na przystojnego i charyzmatycznego prezesa. Kiedy wydaje się, że los sam pcha ich ku sobie, drobna z pozoru tajemnica Idy uruchamia lawinę zdarzeń prowadzących do tragedii. Przybita wyjeżdża na delegację do Tokio, gdzie jej uczucia po raz kolejny zostają poddane próbie.
Jak dokonać wyboru, gdy rozum musi walczyć z sercem?
Jakie to było przyjemne. I równie nierealne. Oczywiście, romanse takie są, bliżej im do bajki niż do prawdy, ale tutaj wyszło to bardzo dobrze.
Rzadko czytam romanse biurowe, jakoś na nie nie trafiam, więc porównywać nie będę, jednak ta powieść wydaje się być idealna w gatunku. Szef, asystentka, przypadkowe spotkanie - a to wszystko urocze i miłe. Mocnych wrażeń tu nie będzie, ale emocji nie zabraknie. Są zwroty akcji, niespodziewane wydarzenia, a wszytko to kończy się nagle wraz z ostatnią kartką książki. Tak, na dalszy ciąg musimy poczekać.
Podsumowując - bawiłam się świetnie, równie fajnie mi się czytało o perypetiach Idy, było zabawnie i lekko. Kiedy kolejny tom?
Ida żyje skromnie. Ma niewielkie mieszkanko i pracę w barze, która pozwala na opłacenie rachunków. W drodze do klienta z kolejnym zamówieniem przydarza się jej wypadek. Wpada na jakiegoś mężczyznę w konsekwencji czego obdziera kolana, a całe zamówienie ląduje na potrąconym przez nią nieznajomym. Ida nieomieszka zaprezentować swojego niezadowolenia. Przecież gdyby nie źle zaparkowany przez niego samochód do całego wypadku by nie doszło.
Następnego dnia zostaje zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko asystentki w firmie "Cardecki Investments". Jakież jest jej zdziwienie gdy okazuje się, że prezesem firmy jest mężczyzna, na którego wpadła poprzedniego dnia. Ida zdaje sobie sprawę, że ta praca jest szansą na leprze jutro i nie zamierza z niej rezygnować. Problemy pojawiają się wraz z magnetycznym przyciąganiem do przystojnego i haryzmatycznego prezesa. Służbowy wyjazd do Japonii sprawi, że w życiu Idy pojawi się jeszcze jeden mężczyzna...
Ależ to była przyjemna lektura. Ten romans wyróżnia się na tle innych. Autorka nie skupia się na swerze seksualnej bohaterów, a bardziej na emocjach. Buduje między nimi napięcie, a kiedy jesteśmy pewni, że lada moment znajdzie ono ujście wydarza się coś czego się kompletnie niespodziewamy. Poza wątkiem romantycznym w tle mamy również trochę sensacji, kryminału, a nawet podróż do Japonii. Na tych kilkunastu stronach, na których opisany jest pobyt Idy w Japonii czuć wyraźnie fascynację autorki tym krajem. Jednym zdaniem mówiąc nie ma mowy tu o nudzie. Całość nie byłaby tak ciekawa, gdyby nie nasza główna bohaterka. Rajski ptak, jak określił ją Konrad. Ida jest osobą oryginalną. Ma swoje upodobania, styl, którego nie zamierza zmieniać. Nie ma zamiaru również podporządkowywać się szefowi i przytakiwać mu na każdym kroku. Ma swoje zdanie i głośno je wyraża. Jest pyskata ale przy tym urocza. Bije od niej ciepło i pozytywna energia. Uwielbiam tę postać.
Książka zdecydowanie warta jest przeczytania. Jestem pod dużym wrażeniem. Zaskakująca fabuła i cały wachlarz emocji jakie ta historia wywołuje sprawiają, że czyta się ją z ogromną przyjemnością. Polecam serdecznie.
Czegoś takiego się nie spodziewałam ! Ta książka jest naprawdę świetna! Wciągnęła mnie tak mocno, że przeczytałam ja niemal w jeden wieczór. Idealnie budowane napięcie, które z jednej strony jest wolne z drugiej sprawia, że czytelnik ciągle „jest głodny” tego co będzie dalej. Wydarzenia są proste a naprawdę zaskakujące. Mamy niespodziewane zwroty akcji, dużo uczuć, rozterki a wszystko to przypieczętowane ogromnym pożądaniem. Jeśli podobała Wam się seria „Grey’a” E.L. James to „Zatraceni w sobie” przypadną Wam do gustu jeszcze bardziej! W tym przypadku jednak , ku mojej uciesze nie pojawiają się ociekające seksem sceny których w niektórych lekturach jest aż nadto . Tutaj mamy do czynienia z uczuciem, namiętnym przyciąganiem które elektryzuje jeszcze bardziej niż gorący seks opisany ze szczegółami w rozdziale.
Pokrótce o fabule – Ida przez przypadek ( a tym samym mały wypadek) poznaje Konrada Cardeckiego – prezesa rozwojowej firmy Cardecki Investment . Nasza główna bohaterka dostaje szanse od losu- zostaje zatrudniona w jego firmie jako asystentka prezesa. W firmie Ida nie ma łatwo, spotyka ją tam wiele przykrości ze strony współpracowników. Szczęściem jest to, że Nasza bohaterka jest mocno pewna siebie i potrafi postawić na swoim w odpowiedniej sytuacji. Między nią a prezesem iskrzy tak mocno, że bez problemu można by zauważyć ogień płonący między nimi. Wszystko jest przepełnione czułością, naelektryzowane pożądaniem i mocno wciąga! Ale wyjazd służbowy do Japonii trochę zachwieje w uczuciach Idy. Japoński samuraj nieźle zawróci dziewczynie w głowie. Jest jednak kilka tajemnic i pytań na które jeszcze nie znamy odpowiedzi – czy wybuch w jej mieszkaniu naprawdę był przypadkiem ? Skąd są wypisane czeki na duże sumy w jej mieszkaniu? Jak po wypadku poradzi sobie Prezes i o co tak naprawdę chodzi z nawiązaniem do Rosji? Na te i inne pytania na pewno znajdę odpowiedź w kolejnej części Zatraconych którą już planuje przeczytać. Polecam!
Książka wciągnęła mnie od pierwszych stron. Zaczyna się z humorem i przytupem. Bohaterka ma cięty dowcip i nie pozwala się ani stłamsić szefowi ani personalnym okolicznościom. Część akcji rozgrywa się w Tokyo i jest tak fenomenalnie ukazana, że czujesz się jakbyś tam był. Autorka zadbała o szczegóły budujące atmosferę. To nie jest kolejny głupiutki romans, to bardzo ciekawa historia kobiety, która będzie musiała podjąć w życiu ważne decyzje. Jedna pociągnie za sobą kolejną... i genialna wzbudzające emocje fabuła gotowa! Polecam bo warto w natłoku premier znaleźć perełkę albo diamencik :)
Ta książka jak na polski romans miała super ocenę na Storytel, niestety mocno się zawiodłam. Tytuł powinien brzmieć: „Mokry sen Grażyny” i nie pisze tego złośliwie, bo to głupi romans. Osobiście uwielbiam głupie romanse. Plot książki to 2 odcinki tureckiej telenoweli w dodatku napisanej językiem starej baby, a historia niby jest o studentce… Te porównania i wieczne dygresje, no błagam… Kto współczesny tak mówi, napewno nie dwudziestolatki. Postacie są naiwne i stereotypowe. Pomysł słaby, treść jak wypracowanie na 4,5, nuda. Nie polecam!