W święta najważniejsza jest miłość. Każdy jej pragnie. Ale kiedy wreszcie się pojawia, potrafi nieźle namieszać.
Julka, zakochana nastolatka, wiezie do rodzinnego domu swojego chłopaka. Nikt się go nie spodziewa. Jej rodzice, przekonani, że wszystko wiedzą o ukochanej jedynaczce, nie zdają sobie sprawy, że za chwilę staną przed najważniejszym życiowym egzaminem. A prawda mocno ich zaskoczy.
Ciepły, charyzmatyczny dyrektor szkoły, próbuje wysłać zakochanej w nim samotnej mamie jasny sygnał, że nie odwzajemnia jej uczuć. Jednak im mocniej się stara, tym bardziej sprawy się komplikują. A uczucia nic sobie nie robią z dobrze poukładanych planów.
Jowita, Ignacy i Adam są przyjaciółmi z dzieciństwa. Kiedyś łączyła ich niezwykła więź. Ale kiedy dorośli, wszystko się skomplikowało. Sądzili jednak, że to zamknięty rozdział. Tymczasem powrót dawnego przyjaciela i wspólna organizacja świątecznego balu wywoła wiele wspomnień, a dawno zakopane tajemnice zaczną wychodzić na jaw.
Ci wszyscy ludzie spotkają się w te święta, a ich losy mocno się ze sobą splotą.
Czy w takich warunkach prawdziwa miłość ma jakiekolwiek szanse? Czy uda się uratować magię świąt?
Pisarka, autorka książek obyczajowych, mama czwórki dzieci (trzech dorastających córek i jednego małego synka). Na swoim koncie ma ponad dwadzieścia powieści. Jest absolwentką polonistyki UJ w Krakowie. Przez wiele lat pracowała w szkole, obecnie pisarstwo stało się dominującym zajęciem w jej życiu zawodowym. Pisze książki obyczajowe mocno osadzone w realiach życia. Fabuła nie stroni od problemów, ale niesie pozytywne przesłanie. Autorka zachęca kobiety, by się nie poddawały wobec trudności losu, ale walczyły o miłość, rodzinę, marzenia.
Dobrze jest poruszony temat jak bohaterowie radzą sobie z problemami, bądź nie, ale co z tego, skoro zakończenie jest bardziej bajkowe niż w animacjach Disney’a, nie da się tego (przynajmniej ja nie mogę) brać na poważnie i po za tym uważam, że za krótka jest, jak na tyle wątków, za mało stron na ich porządne rozwinięcie.
Nie była bardzo fascynująca i nie angażowała mnie jakoś bardzo, lecz w kulminacyjnym momencie (bal) zaczęło się rozkręcać. Ostatnie 100 stron chłonęłam. Naprawdę przyjemna, a najbardziej wciągnęła mnie historia Karola i Julii.
Właśnie takie powinny być świąteczne książki. Nie jedynie o tym, że w święta najważniejsze są choinki, śnieg i prezenty, a relacje miedzyludzkie. Nie o milionach białych płatkach śniegu, ale o tym jednym jedynym... złotym płatku śniegu właśnie.
"Złoty płatek śniegu" jest kwintesencją powieści świąteczno-zimowej. W tym roku przeczytałam ich całkiem sporo. I muszę przyznać, że powieść Pani Krystyny Mirek znalazła się w czołówce ulubieńców. W powieści czuć zimowy i bożonarodzeniowy klimat, za sprawą przygotowań do wyjątkowego, świątecznego balu charytatywnego. Książka w odbiorze jest przyjemna, ciepła i z pewnością rozgrzeje niejedno serducho. Fabuła powieści to zlepek historii kilku osób, dla których los pisze różne scenariusze. Poznajemy tutaj kobietę samotnie wychowującą dziecko, pełniąca przy tym rolę społeczniczki, która zaraża swoim entuzjazmem i nie boi się podjąć walki w słusznej sprawie. Adama, sympatycznego dyrektora szkoły o jakim marzy każdy uczeń. Miłośnik świątecznego klimatu, tradycji i zimowej aury. Jest też para zakochanych w sobie młodych ludzi, którzy pochodzą z dwóch zupełnie różnych światów, którzy próbują odnaleźć się w nowej, dla obojga, niełatwej, zyciowej sytuacji Książkę czyta się błyskawicznie, za sprawą uroczych bohaterów. Każdy z nich jest wyjątkowy i prawdziwy i zaskarbił sobie moja sympatię zwłaszcza zbzikowany na punkcie świąt Adam. Ich historie splatają się za sprawą świątecznego balu charytatywnego, który wiele wyjaśni i otworzy niejedną parę oczu na to, co tak naprawdę ważne ważne w życiu. Problemy przedstawione w powieści nie są błahe, a wielu z nas odnajdzie w tej historii cześć siebie. Relacje rodzic - dziecko. Nie są to łatwe relacje i każdy dzień uczy nas czegoś nowego. Ważne, by potrafić wskazać dziecku właściwą drogę, możliwości wyboru. Ale przede wszystkim rozmowa, zrozumienie, wsparcie i miłość. To są podstawowe fundamenty, które są kapitałem jaki można przekazać dziecku. To my kształtujemy tego młodego człowieka, to my wskazujemy największe wartości jakimi powinien się kierować się w dorosłym już życiu. "Żółty płatek śniegu" to historia tym, że każdy z nas jest tylko człowiekiem i każdy z nas ma prawo popełniać błędy. Kazdemu człowiekowi jako by nie był należy się wybaczenie i szansa na to by zacząć wszystko od nowa z czystą kartką, sumieniem i sercem. Ważne by dać sobie szansę, zamknąć w odpowiednim czasie drzwi do przeszłości, pogodzić się z samym sobą. Krystyna Mirek stworzyła cudowną, ciepłą opowieść, w której nie unika trudnych tematów i po raz kolejny udowadnia, że przy wsparciu życzliwych nam ludzi, z każdym problem jesteśmy w stanie się zmierzyć. Polecam tę otulająca, śnieżną pozycję. Będziecie zachwyceni, zwłaszcza Ci co chcieliby, by święta i zima trwały przez cały rok. 🤣😁
Choć akcja książki dzieję się w okresie około świątecznym, mamy zimową aurę i śnieg,. to najważniejsze tu są relacje międzyludzkie, dawne przeżycia, ukryte uczucia i pragnienia.
Adam, dyrektor szkoły podstawowej w Jaworzynce, uwielbia śnieg, święta i zimową atmosferę. Gdy tylko spadnie pierwszy płatek śniegu, wraz z rodzicami dzieci uczęszczających do szkoły, szykuje świąteczne dekoracje, wystawy, wystąpienia, mikołajkowe niespodzianki dla potrzebujących. Jowita nie cierpi śniegu. Jest burmistrzem Jaworzynki i uważa, że zamiast na dekoracje świąteczne, pieniądze można wydać na bardziej potrzebne wydatki. Oboje samotni, znający się od dziecka, dawni przyjaciele., obecnie często stojący po przeciwnych stronach. Czy magia świąt i echa przeszłości pozwolą im zapomnieć o tym co było i odtąd razem iść przez życie?
Karol i Julka to para młodych ludzi, na progu dorosłości. Szaleńczo w sobie zakochani stają przed faktem przedstawienia swojego związku apodyktycznym rodzicom dziewczyny. Jedynaczka wychowuje się w cieniu ojca przekonanego o swojej nieomylności i wymagającego bezwzględnego posłuszeństwa. Zastraszona, martwi się o swoją przyszłość. Na szczęście ma ogromne wsparcie w Karolu. Czy młodzi stawią czoła rodzicom Julki i będą walczyć o swoje szczęście?
Zimowa, świąteczna książka z bardzo ważnymi tematami. Część dotycząca młodych ludzi bardziej mroczna. Choć i Jowita skrywa pewną tajemnicę, która kładzie się cieniem na jej życiu.
Dobra książka do czytania w zimowe wieczory, która zarówno potrafi bawić (przekomarzanki pani burmistrz z dyrektorem szkoły, uwielbienie zimy przez dojrzałego mężczyznę, jego zakłopotanie przy relacjach z jedną z matek uczniów), a zarazem zmuszają do refleksji nad tym jak inni ludzie oddziałują na nas, jak kształtują się relacje wskutek mocnych przeżyć, jak pragnienia rodziców przeniesione na dzieci mogą szkodzić, jak ważna jest dobra komunikacja i partnerstwo.
Nie jest to może całkiem lekka lektura, ale na pewno warta przeczytania.
To już trzecia opowieść która wpadła w moje ręce mianowicie "Złoty płatek śniegu" Krystyny Mirek. To nie jest moje pierwsze spotkanie z tą autorką, ale jej książkę czytałam dość dawno i raczej pozytywne mam z nią wspomnienia. Już mogę wam powiedzieć, że ta książka również mnie nie zawiodła.
Czasami ludzkie losy potrafią się zadziwiająco przeplatać. Poznajemy historię kilku osób. Mamy Karola i Julkę. Dwójkę bardzo zakochanych w sobie ludzi, którzy już na początku swojego związku stają przed bardzo trudnym zadaniem. Zwłaszcza, że Julka jest niepełnoletnia i w tym roku czeka ją matura. Bardzo się boi jak na jej problem zareagują bardzo surowi i władczy rodzice. Następnie trójkąt przyjaciół - Jowita, Adam oraz Ignacy. Ona, poważna pani burmistrz, która nie lubi świąt, Adam dyrektor szkoły który uwielbia swoją pracę, a święta to dla niego specjalny czas oraz Ignacy który dorobił się za oceanem i wraca z propozycją balu charytatywnego oraz chce odzyskać dawną miłość. I nie zapominajmy o Lidce i jej synku Kubusiu. Jej również w ten czas serce zabiło mocniej.
Jest w tej historii jakiś urok i czar. Na początku pomyślałam, że nic z tego. I tym razem to nie będzie taka prawdziwa świąteczna opowieść. Ale bardzo się cieszę, że się myliłam. Autorka pięknie snuje historię każdego z bohaterów by następnie przepleść ich losy. Każda z tych postaci coś wnosi, sprawia że wyciągamy morał z tych trudnych sytuacji. Fajne połączenie lekkości pióra z dość ciężkimi tematami. Pani Mirek wyszła z tej batalii zwycięsko i potrafiła mnie zaczarować. Książka kończy się z nadzieją, że wszystko skończy się dobrze czego ja wręcz wymagam od tego typu historii. Bardzo się cieszę, że w końcu trafiłam na prawdziwą świąteczną historię. Mogę ją z czystym sumieniem polecić.
Wymęczyła mnie ta książka. Oczekiwałam czegoś lekkiego i przyjemnego w świątecznym klimacie, ale dostałam historię pełną dziwnych, wręcz toksycznych relacji. Większość bohaterów postępuje irracjonalnie, co trudno zaakceptować.
Historia 17-letniej dziewczyny zupełnie mnie nie przekonała. Wyjazd spod opieki nadopiekuńczych rodziców, pierwszy chłopak, zauroczenie, a zaraz potem ciąża, ślub, dziecko... Żadnych studiów, żadnych planów na przyszłość. Czy naprawdę autorka chciała przedstawić to jako coś pozytywnego? A ten "dobry i opiekuńczy" bohater? Starszy, bardziej doświadczony — ale gdzie była ta "dojrzałość", gdy nie zadbali o zabezpieczenie? W ich "wieczną miłość" po prostu nie wierzę.
Druga historia — Lidka i dyrektor szkoły. Przez tyle lat nic ich nie łączyło, a tu nagle, po jednym wspólnym wieczorze z alkoholem, mamy "dozgonną miłość". To wszystko wydaje się naciągane, nudne i przewidywalne.
Rodzice Julki to w ogóle jakaś karykatura na bogatych ludzi, aż śmiesznie. W ogóle wszystkie charaktery są płytkie i nieprzemyślane.
Zamiast przyjemnej książki o świątecznej atmosferze dostałam moralizatorską opowiastkę o tym, jak wychowywać dzieci. Mam wrażenie, że autorka bardziej chciała się wypowiedzieć jako "niedoszła psycholożka" niż stworzyć dobrą fabułę.
Krystyna Mirek po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać historie pełne nadziei, rodzinnego ciepła i małych cudów codzienności. To opowieść, która przypomina, że nawet w najtrudniejszych momentach można znaleźć światło — czasem w drugim człowieku, czasem w sobie. Autorka z ogromną lekkością prowadzi czytelnika przez losy bohaterów, którzy są zwyczajni, a jednocześnie niezwykle prawdziwi. Ich emocje, rozterki i marzenia są tak bliskie, że łatwo odnaleźć w nich cząstkę siebie. Opowieść, która nie moralizuje, ale delikatnie pokazuje, że dobro wraca, a życzliwość potrafi zmienić więcej, niż nam się wydaje. Atmosfera zimy, świątecznego czasu i rodzinnych spotkań tworzy piękne tło dla historii o miłości, przebaczeniu i nowych początkach. Idealna lektura na momenty, kiedy potrzebujemy oddechu, otuchy i przypomnienia, że życie potrafi zaskoczyć w najpiękniejszy sposób. „Złoty płatek śniegu” to książka, po której zostaje w sercu ciepło — takie, które chce się zatrzymać na dłużej.
To była ciepła opowieść, o różnych bohaterach, w różnych etapach ich życia, gdzie wszystkie drogi splątują się i tak na sam koniec na jednym wielkim wydarzeniu.
Nie mam nic do tej historii, bo każdy coś na pewno z niej wyniesie jak na przykład, że rozmowa i jeszcze raz rozmowa jest ważna. A w szczególności szczerość ze swoimi uczuciami, jak również z uczuciami innych osób. Tyle, że coś mi w niej i tak brakowało. Nie mogę znaleźć pierwiastka jakiego mi brakło, ale coś nie zaskoczyło.
Owszem zaintrygowała mnie tajemnica jaka łączyła trójkę jedną z bohaterów i zastanawiałam się co z tego wyniknie, chociaż Jowita działała mi na nerwy i to strasznie, to jednak byłam ciekawa co się wydarzyło w przeszłości.
Moja ocena to 3/5 - przyjemna, na pewno na jeden wieczór w okresie świątecznym idealna, ale aż tak aby wciągała i zachwycała to nie. Mnie nie porwała, ale nie żałuję jej przeczytania
Miłość - temat stary jak świat, a zawsze aktualny. Szczególnie w święta. I z tą myślą mieszkańcy pewnego miasteczka szykują się na bal charytatywny.
Przesłuchałam tę książkę i to był bardzo przyjemny czas. Bardzo lubię takie świąteczne historie - ciepłe, rodzinne, otulające niczym ciepły kocyk i ogrzewające jak gorąca czekolada z piankami.
Tutaj nawet nie ma się co rozwodzić, to po prostu warto przeczytać. Jeśli szukacie czegoś, co sprawi, że wpadniecie w bożonarodzeniowy klimat po uszy, to jest to strzał w dziesiątkę.
Książka w świątecznym klimacie. W powieści motywem przewodnim jest miłość. Najbardziej podobały mi się wątki Julki i Karola oraz Lidki i Adama. Jak ja nie cierpię ludzi pokroju rodziców Julii. Wyniośli,patrzący na wszystkich z góry. To było trochę osobiste,bo w moim życiu też pewna osoba zaryła jak locha i zepsuła pewną relację. Dobrze, że mama Julki w pewnym momencie trochę się opamiętała,ale nie będę zdradzać szczegółów.Powieść chociaż czytana latem wprowadziła mnie w świąteczny nastrój i zimową aurę. Lubię książki Krystyny Mirek i sięgnę po kolejne.
Q: Czytaliście jakąś książkę Krystyny Mirek? Ja poza tą ze zdjęcia przeczytałam thriller jej autorstwa- „Dawne tajemnice”.
„Złoty płatek śniegu” umilał mi czas przygotowań do świąt. Sprzątnie, gotowanie, strojenie domu, przygotowywanie wigilii podczas tak wielu czynności przysłuchiwałam się losom Julki, Ignacego, Adama i Jowity.
Ich perypetie nie raz rozbawiły mnie, a czasem doprowadzały do smutku. Bawiłam się świetnie, pytanie tylko, czy byłoby tak samo jakbym czytała tę książkę, a nie słuchała?
Najbardziej chyba wczułam się w historie nastoletniej Julki, tak bardzo ją polubiłam i wręcz nie mogłam się doczekać, kiedy poznam jej dalsze losy!
Historia urocza, ale bohaterowie w niektórych momentach byli naiwni. A najbardziej to mnie chyba irytowała Pani burmistrz (Jowita) zachowywała się w niektórych momentach dosłownie jak dziecko, które dorosły pozostawił samemu sobie, a nie jak kobieta w sile wieku…
Jeżeli chcecie przeczytać coś niewymagającego idealnie się nada „Złoty płatek śniegu”. Święta pojawiają się tam tylko na początku, więc ze spokojem możecie czytać nawet i w lutym.
Za dużo wątków jak dla mnie - gubiłam się w trakcie czytania. Plus za zakończenie, z którego się ucieszyłam. Oczywiście ogromny plus za styl autorki, który uwielbiam, jednak niestety z tą historią się nie polubiłam
Masakra, opowieść dla starych bab. Niespełniona młodzieńcza miłość, wpadkowa ciąża nastolatki i intryga miłosna uknuta przez chłopaczka z podstawowy... Nawet świąteczny klimat nie ratuje.