Ainika to raj. Hałaśliwy, niebezpieczny, chaotyczny, czasem nawet cuchnący, ale raj. Zwłaszcza w porównaniu z resztą kraju.
Siranuk ma winnicę i swoje sekrety, Kira chce po prostu leczyć ludzi, a Tamasowi zależy wyłącznie na korzystaniu z władzy oraz benefitów z nią związanych. Ich życia są całkiem przyjemne i pełne możliwości.
Do czasu.
Prawdziwa Rewolucja nadciąga ze stolicy wraz z nową Siewczynią Sprawiedliwości, armią betonowych golemów i złowrogim bluszczem. Ainika ma stać się taka, jak reszta kraju – szara, milcząca oraz zamknięta.
Czy zmieni się w grobowiec swoich mieszkańców?
Agnieszka Osikowicz-Chwaja po raz kolejny oddaje w nasze ręce doskonałą powieść pełną fantastyki. To kolejny po Pamięci lasu i Szeptach na wzgórzach tekst, w którym fantastyczne wizje autorki pozostają w bliskim związku ze światem rzeczywistym.
Kupiłam ebooka tylko dlatego, że była na niego duża promocja, a mnie spodobała się okładka i coś przyciągnęło mnie w opisie. Literacko jest to poziom porządnego, zagranicznego YA fantasy z wątkiem romantycznym, ale z dodatkiem scen seksu i dość paskudnej przemocy (w tym seksualnej - paskudnej przede wszystkim ze względu na wymiar moralny, nie brutalność scen) z plastycznymi opisami tortur. Gdyby nie to, byłaby to świetna pozycja dla nastolatka - nieprzesadnie wymagająca, a przy tym niegłupia, z ciekawym światem przedstawionym, który chciałoby się eksplorować dalej nawet w towarzystwie innych bohaterów. Ale koniec końców "Widok..." broni się polityczno-moralnym tłem i ostrą krytyką totalitaryzmu, skrajnego nacjonalizmu oraz izolacjonizmu. Odbijają się tutaj echa zarówno III Rzeszy i Włoch Mussoliniego jak i Korei Północnej czy Rosji z ich przedmiotowym traktowaniem obywatela, kultem aparatu państwowego i tożsamości narodowej, propagandą, zawłaszczaniem i przekłamywaniem historii, indoktrynacją, cenzurą i jednomyślnością, deprawacją władz, narzędziami terroru i zastraszenia (pomysł z golemami straszny, ale bardzo ciekawy i ze zgrabną metaforą). Mimo sielankowego (przynajmniej do czasu) anturażu nie da się tej antytotalitarnej wymowy nie dostrzec. Być może sama metafora mogłaby być nieco bardziej subtelna, ale na poziomie poszczególnych analogii nic nie razi zbytnią dosłownością. Dodatkowy plus za wątek romantyczny, od którego nie bolą zęby z nadmiaru cukru. Chociaż to wszystko nie brzmi jak opis lekkiej lektury, to jakimś cudem tak właśnie jest. Nawet jeśli finał i decyzje, które podejmują w nim bohaterowie, nie wybrzmiewają optymistycznie w kontekście perspektyw na przyszłość.
Czym była dla mnie lektura „Widoku ze Wzgórza Odciętych Głów”? Zdecydowanie ta książka jest wciągającą wielowątkową opowieścią fantasy, odsłaniającą przed nami wizję świata pełnego zakazów i donosicieli niczym z orwellowskiego „Roku 1984”, przeniesionego jednak do bardziej XIX-wiecznych realiów okraszonych tajemniczą magią i przerażającymi Golemami.
Na początek poznajemy urokliwe nadmorskie Frai, które wydaje się być ostatnim bastionem normalności. Fabuła opowiadana jest z perspektywy kilku postaci i potrzebujemy chwili, by ogarnąć się w tym, kto tu jest dobry, kto zły i o co właściwie chodzi w przedstawianej strukturze świata. Czułam nieustanną ekscytację podczas tego procesu, a im więcej wiedziałam, tym moje oczy były coraz szerzej otwarte - otwarty brak moralności niektórych osób, tradycji... Sama koncepcja Golemów - aż się włos na głowie jeżył! I gdy ledwo zdążyłam pojąć wyjątkowość Frai, życie bohaterów zostało wywrócone do góry nogami, pochłaniając mnie coraz bardziej mroczną i dramatyczną fabułą. Aż do ostatnich stron wprost nie mogłam się oderwać od książki! I niczym światło w ciemności wkrada nam się tu delikatny wątek romansowy. Magia zaś jest niemal ciągle obecna, chociaż pojawia się początkowo dość subtelnie, necąc nas swą tajemniczością. Niemal możnaby powiedzieć, że to wszystko jest tylko oniryczną wizją, okraszoną winnicami, różowymi plażami i niebezpiecznym bluszczem... Kolejny raz Agnieszka Osikowicz-Chwaja zachwyciła mnie swoją wyobraźnią i dopracowanym warsztatem pisarskim!
Z dumą mogłam objąć "Widok ze Wzgórza Odciętych Głów" swoim patronatem - co też już chyba mówi samo za siebie ;) Czytajcie i sami przekonajcie się, dlaczego tak pokochałam tę opowieść!
Fantastyka. Jedni lubią, inni nie. Trzeba przyznać, że światy nierzeczywiste pozwalają oderwać się od codzienności, odbyć podróż odległą od tego, co w realiach dzień po dniu nam towarzyszy. Ale czy na pewno? Są światy zmyślone, w których dzieją się rzeczy, jakich doświadczamy i jakie obserwujemy w naszym doczesnym żywocie. Polityczne zagrywki, żądze władzy, pragnienie bogactwa i sławy, intrygi, morderstwa... niby świat inny, a jednak ten sam. Ten WIDOK ZE WZGÓRZA daje pogląd na szerszą perspektywę, otwiera oczy na rzeczywistość ukazując świat nierzeczywisty pełen osobliwych postaci.
WIDOK ZE WZGÓRZA ODCIĘTYCH GŁÓW obfituje w przygody bohaterów różniących się od siebie diametralnie. Postaci są swoistymi kontrastami, uosabiają dobro i zło, które toczy ze sobą nieustanną walkę. Relacje bohaterów są dość skomplikowane i początkowo trudno mi było ich zapamiętać. Jednak im dalej w opowieść, tym więcej fantastycznych wydarzeń, opisów niczym z poetyckiej baśni. Jeśli lubicie fantastykę, to pozwólcie opleść się temu bluszczowi z okładki, poczujcie zapach ziół unoszących się wokół i miejcie oczy szeroko otwarte, bo zło nie śpi i czeka tylko na Wasze potknięcie.
Muszę przyznać ze na początku trochę czułam się przytłoczona. Zostajemy wrzuceni na tzw. Głęboka wodę i w sam środek akcji. W końcu fabuła mnie pochłonęła.
Ainika to miasto gdzie ludzie żyją w miarę normalnie w porównaniu do reszty kraju. Władza jednak i po to miasteczko wyciąga łapy i wysyła Marikę Siewczynię Sprawiedliwości. Wraz z jej przybycim pojawia się bluszcz i horda golemów. Czy uda się umknąć przed mackami władzy?
Autorka stworzyła ciekawy świat, chodź przerażający. Bez zbędnych opisów i dłużyzn. Inwigilacja, zastraszanie, walka o wolność. Bohaterowie: wyraziście, z wewnętrznymi rozterkami, bardzo prawdziwi. Jest tu również romans i to jedyny wątek który mi się średnio podobał. Więcej wam nie napisze aby nie zdradzić za dużo.
Moje pierwsze spotkanie z autorką uważam za udane i myślę, ze nie jest ostatnie.
Początek mnie zachwycił, potem miałam poczucie, że całość się rozłazi, autorka się hamuje... sama nie wiem, jakbym oglądała film przez zamgloną szybę. Może to wina odbiorczyni, a nie książki, trudno mi określić. Jeśli jednak szukacie kameralnej historii o wyrywaniu się na wolność, to jest to bardzo solidna, pięknie napisana powieść.
Gdyby nie pewna osoba, to nigdy bym po tę książkę nie sięgnął. Na początku były to nudy, nudy, nudami pogonione. Koszmar i masakra. Ale potem się zrobiło trochę lepiej i koniec końców się wkręciłem. Nawet przyjemnie się to czytało, polubiłem panią doktor, zakończenie mnie zadowoliło. Chyba nic więcej nie mam do dodania.
Osoba, która wymyśliła, że w audio będą efekty dźwiękowe, takie jak szum fal czy uderzenia kamienia o drewno ma nasrane we łbie, okropne to było. Lepiej czytać.
„Widok ze Wzgórza Odciętych Głów” rozciągał się przed moim oczami zbyt krótko. Jednocześnie chciałam skończyć tę książkę, i nie chciałam jej kończyć.
Opowieść rozpoczyna się niespiesznie, zarysowując głównych bohaterów w ich codziennym życiu. Jednak szybko w tę rutynę zaczynają wkradać się nowe, niepokojące elementy, a wizja stworzona przez Autorkę staje się coraz mroczniejsza, niepokojąca, wywołująca dreszcz grozy. Bohaterowie starają się jakoś odnaleźć w tej nowej dla nich rzeczywistości, a chociaż czyny niektórych postaci można bez żadnych wątpliwości uznać za niemoralne i odpychające - nie są one pozostawione bez wyjaśnienia, bez jakiejś domieszki człowieczeństwa i ludzkiej słabości, dzięki którym trudno jest tych bohaterów całkowicie skreślić. Z każdym rozdziałem atmosfera staje się coraz bardziej duszna, a krajobraz szary - nie czarno-biały, lecz tak jak bohaterowie, zatopiony właśnie w odcieniach szarości.
Książka napisana jest ładnym, zgrabnym, wartkim językiem, a przez kolejne strony się płynie. Okładka również jest piękna i bardzo pasująca do treści.
Podczas czytania nasunęły mi się pewne wątpliwości co do świata przedstawionego, a mianowicie jego umiejscowienia w czasie. Bo z jednej strony mamy szpitale, liceum i studia medyczne, leki w zastrzykach, modyfikowane genetycznie owoce (gigantyczne truskawki i maleńki figi), zdjęcia w gazecie - czyli rzeczy kojarzące się bardziej współcześnie. Z drugiej strony bohaterowie przemieszczają się konno, powozami, dorożkami i korzystają ze światła z glonów, bo dostęp do elektryczności ma tylko władza. Nie do końca wiem, jak powinnam wyobrazić sobie ten świat - jako jakąś alternatywną, dystopijną wersję naszego świata? Dokąd dokładnie dotarł postęp, nim został stłamszony przez nowe władze?
Brakowało mi też rozwinięcia wątku Obdarzonych - co dokładnie potrafili robić? Bo mamy tu zarówno zdolności wpływania na sferę niematerialną, jak i materialną. Aż się prosi zapytać - czy byli w takim razie Obdarzeni, którzy potrafili uleczyć? Jeśli tak, to jak się do tego mają zwyczajni lekarze i szpitale? Pomimo tego, że mamy fragmenty z perspektywy osób obdarzonych tymi szczególnymi zdolnościami, zabrakło mi tu dokładniejszego wniknięcia w ten temat.
Niestety nie ujął mnie także wątek romantyczny. Kira wydała mi się dosyć płaską, pozbawioną rysu psychologicznego i nie do końca rozwiniętą postacią, może dlatego, że widzimy ją jedynie w interakcjach z Siranukiem i Alehem - co sprowadza ją niejako tylko do roli kobiety w związku, standardowo rozdartej między podszeptami serca i rozumu. Ciekawie byłoby poznać ją w jakichś innych sytuacjach, może z przyjaciółmi, rodziną (o której nie pada ani jedno słowo, choć wiemy także, że Kira mieszka w Ainice od zawsze. Tak na logikę, chyba miałaby na miejscu jakąś rodzinę). O ile Siranuk ożył w mojej wyobraźni, o tyle Kira pozostała raczej słowami na papierze, a szkoda. Nie podobało mi się też to, jak Kira przejmowała się różnicą wieku jej i Siranuka. „Był z piętnaście lat młodszy od Aleha, nawet kilka lat młodszy od niej (…)”. Dlaczego przeszkadzało jej to, że jest starsza od Siranuka o 5 lat, a nie widziała nic niewłaściwego w tym, że Aleh, w dodatku jej szef, był starszy od niej o 10? Dlaczego ta różnica wieku jest zła tylko w jedną stronę?
Mam wrażenie, że ta książka powinna być jeszcze ze 100-150 stron dłuższa, bo wówczas Autorka mogłaby dopracować niektóre wątki, nie pozostawiając niedosytu.
Moje ogólne wrażenia są jednak bardzo pozytywne, oceniam książkę na 8/10. Właśnie takich książek chciałabym widzieć więcej od polskich autorów - umiejętnie napisanych, z oryginalnymi pomysłami i ciekawymi postaciami.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Zawsze niesamowicie się cieszę, gdy mogę Wam polecić coś z naszej rodzimej książkowej półki, dlatego z największą przyjemnością opowiem Wam trochę o "Widoku ze wzgórza odciętych głów!
(Czy też już kochacie ten tytuł? Bo ja go uwielbiam!)
Ainika jest ostatnią ostoją spokoju i normalności w ogarniętym mrokiem kraju. Jednak ze stolicy nadciąga nowa Siewczyni Sprawiedliwości, która ma za zadanie zmienić ten nadmorski raj w sterroryzowaną, podporządkowaną władzy kolonię - i nie cofnie się przed niczym, by tego dokonać.
Kiedy sięgałam po tę książkę, nie miałam pojęcia, że będzie dla mnie tak niesamowicie przyjemnym zaskoczeniem! Okazała się niejednoznaczna, zaskakująca, trzymająca w napięciu, a przede wszystkim czarująco mroczna! Wszystkie magiczne motywy idealnie pasowały do tej historii i nadawały jej niesamowitą atmosferę: przerażające golemy, zakazana magia, wioski o tajemniczym, onirycznym klimacie. No po prostu bajka!
Na początku akcja jest raczej spokojna, ale każde kolejne wydarzenie coraz bardziej pogłębia ten mrok, zacieśnia więzy krępujące bohaterów, a nas wciąga w duszną atmosferę niepokoju i strachu. Podczas czytania poczujecie się prawie jak w Roku 1984 - tylko w wersji fantasy!
Autorka kreuje też ciekawe postaci (Siranuk na pewno szybko zdobędzie Wasze serduszka!) i tworzy przyjemne, naturalne dialogi. Niestety wątek romantyczny, który zawiązał się w tej historii, był zdecydowanie moją najmniej ulubioną częścią powieści - nie bardzo go czułam.
Na koniec dodam jeszcze tylko, że książka zosta��a naprawdę bardzo dobrze napisana. Korekta nie zawiodła, żaden błąd nie rzucił mi się w oczy i dzięki temu mogłam zachwycać się nią jeszcze bardziej! (Zwracanie uwagi na tak podstawowy aspekt jak brak błędów w książce może wydawać się dziwne, ale ostatnio nieczęsto trafiam na takie poprawne perełki.)
Dzięki uprzejmości autorki miałam możliwość przeczytać "Widok ze wzgórza odciętych głów". Jaka to była dobra książka!
Zostajemy wprowadzeni do świata niebezpiecznego, chaotycznego, który mimo to jest uznawany za raj. Do czasu. Gdy przybywa nowa Siewczyni Sprawiedliwości zaczynają dziać się rzeczy, które nie mieszczą się w głowie. Ainika ma się stać taka jak reszta kraju. Podporządkowana. Betonowe golemy oraz złowrogi bluszcz to tylko niektóre z narzędzi. Jak poradzą sobie z tym bohaterzy?
Na początku bardzo trudno było mi się wgryźć w fabułę. Musiałam się bardzo skupiać na czytaniu zanim ogarnęłam nazwy miejsc oraz imiona bohaterów. Jak już przebrnęłam przez trudny początek było na szczęście tylko lepiej. Wciągnął mnie świat wykreowany przez autorkę. Z wielką uwagą śledziłam losy Siranuka i byłam ogromnie ciekawa czy wyjdzie z opresji cało. Idea golemów była zatrważająca. To naprawdę okrutne narzędzie by podporządkować ludzi. Po przeczytaniu całej książki poczułam niedosyt. Chciałabym wiedzieć jakie są dalsze losy bohaterów. Zdecydowanie tutaj widzę potencjał na kolejne części. Muszę zwrócić uwagę na warsztat autorki, który jest wyśmienity. Naprawdę dobrze się to czytało, a przy fantastyce nie jest to takie oczywiste. Ta książka zaintrygowała mnie na tyle, że mam ochotę sięgnąć po inne powieści pisarki. Mam nadzieję, że będą co najmniej tak dobre jak "Widok ze wzgórza odciętych głów"
Tę książkę przeczytałam jako pierwszą w tym roku, jednak musiałam przemyśleć co tak naprawdę o niej sądzę i dlatego dopiero teraz przychodzę z jej recenzją. Muszę powiedzieć, że już troszkę czasu minęło a ja nadal pamiętam co w niej mnie zauroczyło. Książka rozpoczyna się dosyć dziwnie, już na samym początku mamy sporo bohaterów, przez co musiałam się dobrze skupić, żeby nie pogubić się w niej. Jednak im dalej tym coraz lepiej, historia zaciekawia i nie daje się odłożyć. Autorka pokazała przepiękny świat, w którym każdy jest sobą, można tu wyrażać swoje opinie, czytać wszelkiego rodzaju książki i nic za to nie grozi, ale ten świat wkrótce się zmieni za przyczyną Siewczyni Sprawiedliwości, która jest bezwzględna, oziębła i mściwa. Posiada ona armię betonowych golemów, którzy wykonają każdy jej rozkaz, natomiast bluszcz, roślinka niby niewinna tu okaże się przekleństwem wszystkich mieszkańców. Jest to fantastyka warta poznania, czyta się ją błyskawicznie, mamy też wątek romantyczny. Bohaterowie ciekawie wykreowani, oczywiście mam postać ulubioną i drugą znienawidzoną, książka posiada sceny przemocy, ale jest ich mało. Zakończenie odczytałam tak jakby miała się pojawić kolejna część, ale autorka jak narazie tego nie przewiduje.
Recenzja dzięki uprzejmości Autorki. IG: aga_osikowicz_chwaja
Podobało mi się. Chociaż nie powiem, by była to powieść idealna. Bardzo nie lubię być wrzucana w centrum wydarzeń bez uprzedniego nakreślenia sytuacji, wyjaśnienia, co doprowadziło nas do miejsca, w którym fabuła obecnie się znajduje.
We "Wzgórzu..." tego właśnie mi zabrakło - nakreślenia historii państwa, działań, które stały się zarzewiem sytuacji, której obecnie doświadczamy. Mimo to, czytelnik jest w stanie pojąć bez większych kłopotów, dokąd zmierza historia.
Do czego również mogłabym się przyczepić, to tempo - na początku zbyt wolne, by bliżej końca pędzić na złamanie karku, jakby Autorka chciała nadrobić stracony czas wieloma zwrotami akcji, by zmieścić jak najwięcej na tych kilku pozostałych stronach.
Kolejnym problemem były dla mnie momentami niezrozumiałe relacje między bohaterami. Nie wszystkimi, ale chwilami zastanawiałam się nad motywacjami i sensownością działań niektórych postaci. Co nie zmienia mojej opinii, że bohaterowie to mocny punkt tej powieści. Mimo tego, że niektórzy, momentami, doprowadzali mnie do szału.
Ale dość narzekania. Historię poznajemy z punktu widzenia kilku osób; co zwykle mnie męczy, ale tutaj nie dość, że nie męczy, to pasuje idealnie.
Sama fabuła jest interesującą wypadkową fantastyki i soft political fiction. Wbrew pozorom, czytanie o polityczno-społeczno-gospodarczych zawiłościach Trabargaru nie było tak nudne, jak mogłoby się wydawać. Mogłabym posunąć się do stwierdzenia, że jest to najmocniejszy element książki: patrzenie, jak propaganda zmienia, władza korumpuje, a religijny fanatyzm niszczy, a wszystko to w imię 'wyższego dobra". A fantastyka jest tu jakby tylko narzędziem do pokazania, uwypuklenia pewnych mechanizmów.
Na pochwałę zasługuje styl autorki - dosadny, dosłowny, nieprzesadnie nadęty i sztucznie "poetycki", a jednocześnie nie wulgarny i prostacki.
"Widok ze wzgórza odciętych głów" nie jest powieścią idealną. Mimo wszytko, uważam, że wartą poświęcenia na nią czasu.
Największą zaletą tej powieści jest jej główny bohater - dobry do bólu, ale nie nudny. Nie jest to też jedyna zaleta - wciągnęła mnie fabuła, losy postaci mnie obchodziły, czułam, że są wiarygodni. Bardzo przyjemna lektura.