Dalszy ciąg zapisków policjanta. Do bólu szczere, robione na gorąco, z brutalną otwartością pokazują pracę funkcjonariusza oddziałów prewencji – ciężką, niebezpieczną, niewdzięczną. W tej robocie absurd bezpośrednio sąsiaduje z tragedią, współczucie i chęć niesienia pomocy – z obojętnością, zaangażowanie i poświęcenie – z zawodowym wypaleniem i cynizmem, pogarda – z wdzięcznością.
,,Pies 2” to druga część słodko-gorzkiego pamiętnika dolnośląskiego policjanta. Jak na książkę napisaną w tych dziwnych czasach przystało – autor decyduje się poruszyć gorące w ostatnim okresie tematy, między innymi strajki kobiet, parady równości oraz funkcjonowanie policji w dobie pandemii.
Autor w sposób jasny i klarowny, nie przebierając w słowach, mówi to co myśli. I zwykle jest to myślenie dosyć logiczne, opierające się na szeroko pojętym obiektywizmie. Rozwiewa trochę powstały niedawno obraz złego policjanta, który służy jednej, jedynej partii. Myślę, że gdyby w policji było więcej takich osób jak Jakub Gończyk, to wszystkim nam by się lepiej żyło. Ale ponownie – narzeka na bzdurne wymogi oraz nieudolność władz na wyższych szczeblach policyjnej drabiny, którzy – zamiast umiejętności zawodowych – posiadają liczne ,,kontakty”. Czy to może dobrze funkcjonować? Nie sądzę.
O ile poprzednią część odebrałam na wesoło, tak po lekturze tej pozycji mam dużo gorzkich przemyśleń. Mam jakąś tam świadomość jak się żyje, pracując na ,,państwówce” (w końcu i mnie to czeka), ale praca policjanta wydaje mi się być na szczególne straconej pozycji. Codzienny kontakt z marginesem społecznym, nieudolność przełożonych i niechęć społeczeństwa…
Polecam wam tę lekturę, myślę, że warto ją przeczytać!
Uwielbiam wszystkie książki na faktach dotyczące policji. „Pies2” mnie nie zawiódł. Dostałam to czego oczekiwałam. Niesamowite opowieści z życia policjanta prewencji. Jak wiecie nie jest to lekka i łatwa praca. Większość ludzi ich nienawidzi. Wiadomo jak w każdej grupie społecznej taki tutaj znajdziemy czarne owce. Jednak czy musimy patrzeć na nich z perspektywy tych złych? Wydaje mi się, że nie powinniśmy tak na nich patrzeć. Con zrobilibyście, gdyby wasze dziecko zostało policjantem? Wyzywalibyście go od k. i s.? Raczej nie. Wracając do książki jest niesamowita. Razem z głównym bohaterem przeżywamy jego dyżury. Przeraził mnie jeden 8-letni chłopiec. Istny diabeł. Mama sobie z nim nie radziła, starsza siostra tym bardziej, a sąsiedzi co chwilę wzywają do niego policję. Terroryzuje wszystkich. Niestety nic dobrego z niego nie wyrośnie. Czy policja coś wskórała? Poczytajcie. Policjanci prewencyjni mają najgorzej. Muszą wyrabiać normy takie jakie sobie zażyczy góra. Jeżdżą nie tylko do domowych awantur. Dbają o bezpieczeństwo na stadionach czy różnego rodzaju marszach. Przyjeżdżają do pijaczków i zgarniają drobnych narkomanów o ile mają przy sobie odpowiednią ilość narkotyków. Najlepsze jest to, że ludzie tak nienawidzą policjantów, a jak coś się dzieje to od razu po nich dzwonią. Zamiast samemu zrobić cokolwiek. Paradoks. Dobrzy policjanci wykonują swoją pracę tak jak należy. Nie biorą łapówek. Za próbę przekupstwa wystawiają mandacik. Brawo. Jestem zachwycona tą pozycją. Dzięki autorowi mogłam od środka zobaczyć pracę policjantów. Mogłam uczestniczyć w ich interwencjach i przekonać się jakim językiem władają ich „klienci”. Co myślą policjanci o swoich szefach? Czy łatwo jest im się przenieść z jednego komisariatu na drugi? Książkę „Pies2” polecam wszystkim tym czytelnikom, którzy nienawidzą policjantów. Niech zobaczą na własne oczy jaka to jest lekka i przyjemna praca. Ludzie marzą o tym, żeby mieć spokój na osiedlu. Ktoś tego spokoju musi pilnować. A co powiecie na temat niebiskiej karty? Niebieską kartę zakłada się rodzinie, w której jest przemoc domowa. Więcej na ten temat znajdziecie w tej książce. Bardzo ważny temat. Pamiętajcie nie bójcie się dzwonić na policję. Dzięki temu możecie uratować komuś życie. Nie brońcie katów. Nie udawajcie, że niczego nie słyszycie. Moim marzeniem jest praca w policji. Co nieco wiem co się dzieje w środku. Pracowałam na stażu w jednym komisariacie. Miałam do czynienia z prewencją, kryminalnymi i komendantami. Byłam zachwycona tą pracą. Jak tylko zobaczyłam tą książkę musiałam ją przeczytać. I nie żałuję. Książka „Pies2” jest tak dobrze napisana, że czyta się ją jednym tchem. Przeczytałam ją w ciągu jednego dnia. Wielkie brawa dla autora Jakuba Gończyka za pisanie prawdy jak naprawdę wygląda praca normalnego policjanta. Bez owijania w bawełnę. Mam cichą nadzieję, że w głowie autora powstaje kolejna książka.
„…tej pięknej nocy na niebie pojawił się księżyc w pełni. Jego obecność, bez dwóch zdań, wpłynęła na intensywność przeżyć i doznań. Ktoś powie głupie przesądy. Nawet jeżeli głupie, nawet jeśli przesądy, to i tak się zawsze sprawdzają. Powie to każdy policjant, strażak i ratownik medyczny. Jakby ten jedyny naturalny satelita Ziemi miał jakąś cudowną i czarodziejską moc przyciągania zdarzeń i postaci nietypowych, jakby dyktował wszystkim świrom, że właśnie wtedy, podczas pełni, mają się aktywować, właśnie wtedy mają nie brać tabletek, nie wylewać za kołnierz.”
„A że typ przeszedł w ciągu doby więcej badań niż ja przez całe życie i niż niejeden naprawdę potrzebujący, to już mało istotny detal.”
„Zapytaj dyżurnego, po co to wszystko, to odpowie z powagą, że to konieczne, bo tak mu kazali, a w ogóle to on tylko drukuje, przekazuje, robi wszystko, co każą. Taki bezrefleksyjny typ.”
„Pan naprawdę uważa, że ludzie pracujący w telewizji, tworzący programy, seriale, mogliby być kłamcami? Przecież to jest niemożliwe, oni na pewno mówią prawdę! No i pozamiatał. Powinienem był pamiętać o zasadzie, żeby z idiotą nie dyskutować, bo sprowadzić człowieka do swojego poziomu, a następnie pokona doświadczeniem. A może raczej należałoby mu współczuć? Jedno jest pewne: dla mnie jest chory. Chory, ale niezdiagnozowany. Wielu takich dookoła, a robić trzeba, nieważne, że bzdury, ale za, jak to ujął, jego pieniądze.”
„Pomieszczenie, które od biedy można było nazwać salonem, pełno było robactwa, nie trzeba było być specjalistą, żeby wiedzieć, że na tym kwadracie leży gdzieś już trochę nadgniły człowiek.”
11.01.2023r. Po przeczytaniu pierwszej części, która mi się podobala, nie czekałam jakoś specjalnie na drugą. Jednak kiedy zobaczyłam ją w sklepie to zaciekawiła mnie na tyle, iż postanowiłam ją kupić. Przeleżała kilka miesięcy na półce, aż w końcu się za nią zabrałam. Czytało się przyjemnie, prosty język, bez zbędnego owijania w bawełnę. Książkę można czytac, bez przeczytania wcześniejszej części, gdyż jest to po prostu zbiór histori z życia policjanta. Często wywoływały one u mnie uśmiech na twarzy, lecz czasami byłam wręcz załamana tym jak wygląda codzienność funkcjonariuszy. Można zobaczyć jak wygląda życie policjanta, właśnie z jego perspektywy i okazuje się, że wcale nie jest ono kolorowe jak w serialach, a sprawy nie rozwiązują się same. Książka była dobra, lecz bez jakiś większych rewelacji. Po prostu miło się czytało.
Poprzednia część podobała mi się o wiele bardziej. Tutaj odczułam niestety trochę chaosu w każdej opowieści, w czasie której autor robił mnóstwo dygresji. Miałam również wrażenie, że przy okazji przekazywania swojego punktu widzenia trochę się tłumaczy. Czasem miałam wrażenie, że nie do końca ma rację w swoich osądach i to jak społeczeństwo postrzega policję ma mocne podstawy. Ciekawe jest jednak to, że perspektywa, której w większości przecież nie znamy jest potrzebna i teoche miała zmienić punkt widzenia. I tak jak po pierwszej części faktycznie moje spojrzenie na policję było inne, tak po tej… trochę niekoniecznie. Zdecydowanie lepiej słuchało mi się o tej książce niż ją czytało.
Nienawidzę sztucznie wydłużonych książek. Tytuł rozdziału stronę wcześniej, aby dodać tych pustych 20 stron. Tekst pisany większa czcionka, i starannie wycentrowany aby tylko zajmować jak najmniej miejsca na stronie. Rozmiar numerów strony większy niż sama czcionka treści.
Zbiór opowiastek, historii - spokojnie mogłyby zostać na blogu. Nie widzę potrzeby, przenoszenia tego na kartki książki. Co do samej treści - wszystkie najlepsze historie znajdują się w opisie na końcu książki. Dodatkowa gwiazdka za poglądy pisarza. Swój chłop. Czasami nie zgadzałam się z niektórymi myślami, ale posiadanie własnego zdania i rozumu to Pan ma. Nie czytałam 1. Może będzie lepsza.
Zdecydowanie szczera i bezlitośnie obnażająca absurdy polskiej policji książka, pozwalająca odrzeć zawód policjanta z patosu, a jednocześnie zobaczyć go takim, jakim jest w rzeczywistości i poczuć wdzięczność, że ktoś w ogóle chce go wykonywać, podczas gdy kłody pod nogi rzuca się z każdej strony - przełożonych, obywateli, a często i kolegów ze służby. Co by nie było, policjant to tylko i aż człowiek, ten truizm mógłby stać się tezą dla zawartej w tej książce narracji.