Niesamowicie gorący erotyk biurowy fenomenalnej Meg Adams!
Połączenie Pięćdziesięciu twarzy Greya i Pięknego drania!
Olga Wysocka pomimo młodego wieku odnosi spore sukcesy w branży deweloperskiej. Kiedy dostaje propozycję objęcia kierownictwa nad nowym oddziałem w Krakowie, nie waha się ani chwili. Niestety z powodu splotu wydarzeń zostaje zmuszona do oddania wymarzonego stanowiska Robertowi Nowickiemu. Kobieta nie zamierza jednak niczego ułatwiać przystojnemu, ale niezwykle aroganckiemu przełożonemu.
Walka o każdą decyzję sprawia, że zaczyna budować się między nimi gorące napięcie. Mężczyzna coraz bardziej interesuje się podwładną, chociaż doskonale zdaje sobie sprawę, że nie powinien jej do siebie dopuszczać. Olga i Robert wbrew rozsądkowi rozpoczynają zmysłową grę, której zasady są proste: tylko seks, zero emocji.
Wkrótce okazuje się, że uczucia będą ich najmniejszym problemem.
Meg Adams is a true blue “Valley Girl”—the Shenandoah Valley, that is. When she’s not herding kids, she’s herding cats, or gardening, knitting, or reading. You can find her many an afternoon reading on her shaded porch and waving to bicyclists as they crest the hill, or possibly picking tomatoes in the garden or peaches in the orchard. But in the morning, she’ll be writing. She lives with her husband, two sons and three cats in a hundred-year-old farmhouse, her other (continual) work in progress.
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Meg Adams i na pewno nie ostatnie. Myślę, że nawet w najbliższym czasie po coś sięgnę, ale czas jeszcze pokaże. Może nie było to pozycja wysokich lotów i tak naprawdę nie wyróżniała się na tle innych. Miała ona jednak w sobie coś takiego, co mnie w niej urzekło. Na pewno przypadła mi do gustu różnorodność tej książki, ponieważ "Bezczelny prezes" to pomieszanie romansu biurowego z lekkim wątkiem gangsterskim, ciemnymi interesami, a do tego to wszystko jest idealnie wyważone. To, co ma być gdzieś na dalszym planie nie przebija się nagle poza resztę i nie zaczynało grać przysłowiowych pierwszych skrzypiec. Dodatkowo historia wciągała, więc kiedy już miałam czas do niej pożądnie przysiąść to prawie w całości ją pochłonęłam. Minusem dla niektórych może być fakt, iż akcja rozgrywa się w Polsce, ale jeśli mam być szczera, nie odczuwałam tego ani trochę. Nie raz łapałam się na tym, że wyobrażałam sobie Nowy Jork i po chwili uświadamiałam sobie, że przecież akcja rozgrywa się w moim ukochanym Krakowie. Także o to nie trzeba się martwić. Bohaterowie, co prawda nie wyróżniali się niczym szczególnym, a ja nie nawiązałam z nim szczególnej więzi, ale też mieli coś takiego w sobie, że niezwykle ich polubiłam i z miłą chęcią spędziłabym z nimi trochę więcej czasu. "Bezczelny prezes" jest jedną z tych pozycji, która ma po prostu "to coś", czego nie da się określić. Myślę, że dla fanek oraz fanów nieco pikatniejszych romansów mogę ją na spokojnie polecić.
Liczyłam na coś odrobinę innego. Mafijne tematy, które 'podszywają' całą fabułę kompletnie mi nie podeszły. Nie jest to powiedziane wprost oprócz tego, że Robert Nowicki to niebezpieczny mężczyzna. Dopiero późniejsze sytuacje pozwalają na złożenie całej układanki. W pewnym momencie scen wszelakich zbliżeń jest już za dużo. Przesyt nie jest dobry. Po prostu przewracałam oczami i przechodziłam do następnej sceny. Końcówka to melodramatyczne 'coś', które też spowodowało u mnie lekkie ciarki żenady. Klasyczne 'nikt sobie nie ufa' 🤷🏻♀️
"Nie, on nie był rycerzem. Był diabłem w ludzkiej skórze. Kusił. Mamił. Wyzwalał najdziksze instynkty." Meg Adams kolejny raz serwuje swoim czytelnikom rozrywkę na wysokim poziomie. Gorący romans oparty na motywie "enemies to lovers" połączony z wątkiem sensacyjnym oraz z charakternymi i ciekawymi bohaterami, to idealna mieszanka, żeby przyjemnie spędzić długi, zimowy wieczór. Autorka udowadnia, że nie tylko wielkie, epickie powieści mają rację bytu, czasami wystarczy po prostu dobrze opowiedziana historia. I jasne, mogłabym się przyczepić, że zakończenie wątku sensacyjnego jest zbyt krótkie, za mało konkretne, ale nie będę, z jednego prostego powodu, podczas lektury "Bezczelnego prezesa" bawiłam się świetnie, tyle i aż tyle. Czytajcie.
Dużo bezpruderyjnej erotyki z elementami BDSM, przyprawionej na ostro konkurencją w świecie polskiego biznesu.
Rywalizacja toczy się przede wszystkim między protagonistami. Obejmuje zarówno stosunki służbowe między Olgą Wysocką, pozbawioną szansy na wymarzony awans, i jej nowym bezczelnym szefem Robertem Nowickim, jak i sferę relacji między nimi podczas uprawiania seksu. Okazuje się, że silna, niezależna karierowiczka ochoczo wciela się w rolę seksualnej uległej, co - zdaniem autorki powieści, a także według dość zgodnych opinii na LC - prowadzi do trwałego, przekonująco opisanego miłosnego związku. Komplikacje, jakie nad nim ciążą, wynikają z czynników zewnętrznych, czyli głównie z działań biznesowych konkurentów w branży deweloperskiej.
1,5* Jakie to było niesamowicie nudne. Zalatywało Grey'em z tą różnicą że bohaterka nie jest niewinna i ma co nieco w głowie. Każdy z zapoczątkowanych wątków byłby ciekawy gdyby nie został potraktowany po macoszemu. Gdy zaczynało się coś ciekawego to albo nie było rozwinięte albo od razu wyjaśniane albo po jednym zdaniu przechodzono do kolejnego problemu. Postacie bez ciekawego czy choćby ludzkiego charakteru. Takie lalki, które wsadzono w czyjeś życie i kazano grać. Wątek romantyczno-erotyczny? Zupełnie niepotrzebny. To wyglądało tak jakby autorka szukała jakiegoś tła do łóżkowych ekscesów bohaterów.
„Bezczelny prezes” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Meg Adams, pomimo tego, że na półeczce czeka jeszcze „Ochroniarz” oraz seria „Gangsterskie porachunki”, które kiedyś zakupiłam, bowiem ich opis ogromnie mnie zaciekawił. Jeśli chodzi o prezesa, mamy tu gorący erotyk biurowy, w którym zdecydowanie dużo się dzieje. I nie chodzi mi tu oczywiście o dużo obowiązków czy papierkowej roboty.. :P
Olga Wysocka to niezwykle ambitna młoda kobieta, która odnosi sukcesy w branży deweloperskiej. Gdy dostaje propozycję objęcia kierownictwa nad nowym działem w Krakowie, długo się nie zastanawia. Dodatkowo będzie to jej powrót w rodzinne strony, co stanowi dla niej dodatkowy plus. Jednakże gdy dowiaduje się na miejscu, że zmuszona zostanie do oddania stanowiska pewnemu przystojnemu i aroganckiemu Robertowi Nowickiemu, kobieta postanawia za wszelką cenę walczyć o swoje i pokazać, że zasługuje na stanowisko prezesa bardziej niż wspomniany wyżej Robert Nowicki. Między tą dwójką nieraz będzie dochodzić do ostrej „‚walki o dominacje” co z kolei będzie wzbudzać między nimi coraz to większa iskrę pożądania. Mężczyzna coraz bardziej będzie interesował się swoją podwładną, z kolei Olga będzie coraz bardziej zaintrygowana aura tajemniczości okalającą Roberta. Co więcej z czasem kobieta zacznie zauważać pewne nieprawidłowości jeśli chodzi o zarządzanie firmą, co z kolei przysporzy jej nie lada problemów… Jak potoczy się relacja tej dwójki? Czy Olga osiągnie zamierzony cel?
Napewno na plus zasługuje styl pisania autorki, jest on bowiem lekki i przyjemny, przez co przez książkę dosłownie się przepływa. Sama historia jest ciekawa, przez tą aurę tajemniczości okalającą głównego bohatera. Dodatkowo cała masa pikantnych scen 18 + nieraz spowoduje wzrost ciepłoty ciała. Jeśli chodzi o samych bohaterów, to nie za bardzo podobała mi się postać Olgi. Miałam nadzieję, że rzeczywiście będzie to osoba twarda, nie dająca sobie w kaszę dmuchać, ale niestety szybko została zdominowana przez Roberta. Dosłownie za każdym razem „miękła” gdy przychodziło co do czego, także przez to mocno straciła w moich oczach. Sam wątek kryminalny był ciekawy i do samego końca byłam ciekawa jak to wszystko się rozwiąże. „Bezczelny prezes” to erotyk biurowy z wątkiem kryminalnym, oraz elementami BDSM, który z pewnością spodoba się wielu czytelniczkom lubującym się w tych klimatach. Przyjemnie się ją czytało, jednakże przez schematyczność wielu scen na długo w mej pamięci niestety nie pozostanie. To taka książka stricte „na raz”.
Znacie najnowszą książkę Meg Adams? Do tej pory wszystkie pozycje zdobywały mnie szturmem, co bardzo polubiłam! W przypadku Bezczelnego Prezesa nie stało się tak na wielką skalę i już na wstępie to napiszę, że jest to dobra książka, ale nie była ona wybitna. Naszą główną bohaterką jest Olga Wysocka, która mimo dość młodego wieku osiągnęła już dość sporo w swoim zawodzie i ciągle się rozwija. Branża, w której działa - deweloperka, to coś co wymaga zaparcia, siły i uporu, a taka postawa właśnie miała przynieść Oldze awans, którego oczekuje jak na szpilkach. Tylko... przez pewien zwrot okoliczności musi się obejść smakiem i przenieść się do Krakowa bez awansu, bo jej pierwotnie obiecywane miejsce zajął... nowy współwłaściciel! Od samego początku między nimi dochodzi do spięć i pojawia się też obopólna animozja, ale to z oczywistych względów. Po niedługi czasie zaczyna między nimi iskrzyć i pojawi się pewien układ - jaki? To przekonacie się w książce. Robert, czyli Bezczelny Prezes, zdecydowanie zasłużył na swoje miano, bo swoim sposobem bycia podniesie czytelnikom ciśnienie nie jeden raz. To postać z gatunku tych tajemniczych, nie zdradzająca nic o sobie - poza niezbędne minimum. Początkowo nie zapałałam do niego pozytywnym uczuciem, jednak z czasem się o niego przekonałam i naprawdę polubiłam. Więcej o nim nie powinnam zdradzać - sami musicie poznać Pana Bezczelnego. Książka znajduje się w schemacie romansów biurowych, a ja je lubię więc mi to nie przeszkadzało raczej, chociaż zawsze jakiś błysk nowości jest "w cenie" i tak też tu było - mamy kilka wątków, które nie są typowe dla schematu. Dochodzi wątek tajemnic, które trapią bohaterów oraz wątek kryminalny, który nie wyszedł aż tak dobrze abym tego chciała, jakoś nie umiałam się w niego wczuć. Po drugiej stronie znajduje się wątek romansu - tu mnie autorka kupiła, erotyka na najwyższym poziomie z pewnymi elementami bdsm, jednak ta część książki nie dominuje nad resztą - wszystko jest podane w przystępnych proporcjach. Po raz kolejny Pani Meg Adams mnie nie zawiodła i spędziłam kilka fajnych godzin podczas lektury jej książki. Po kolejne pozycje od autorki na pewno sięgnę, bo to co ma w planach bardzo mnie ciekawi!
Pierwszy raz przeczytałam polski erotyk przyznam przez przypadek. No i nie jest mój typ. Dużo scen erotycznych, w których to kobieta jest uległą i są dużo ostrzejsze niż w 50 twarzach. Fabuła poza romansem jest kompletnie niezrozumiała jakieś ciemne interesy na rynku budowlano inwestycyjnym. Wszystko utrzymane w takiej konspiracji, że nawet zakończenie nic mi nie rozjaśniło. Żałuję że po nią sięgnęłam.
książka dobrze napisana, bardzo dobrze napisane spicy sceny, jedyne co mi się nie podobało to że są polskie imiona i akcja, która odgrywała się też w polsce, ale wszystko inne super, polecam!!