"Historia żółtej ciżemki” to powieść historyczna, której akcja rozgrywa się w drugiej połowie XV wieku, w czasie panowania króla Kazimierza Jagiellończyka. Książka opisuje liczne przygody Wawrzusia Skowronka, utalentowanego chłopca pochodzącego z małej wsi Poręba, który każdą chwilę spędza na rzeźbieniu. Niestety nikt w jego rodzinnej wsi nie rozumie tej pasji, dlatego chłopiec musi uciekać. W drodze przeżywa mnóstwo przygód, spotyka wielkie osobistości XV-wiecznego Krakowa, poznaje króla, a nawet dostaje od niego cenny prezent...
Polska pisarka dla młodzieży. Powieści i opowiadania historyczne, których akcja rozgrywa się głównie w Krakowie, pełne przygód i poczucia humoru.
Do dziś wznawia się jej książki, takie jak: Paziowie króla Zygmunta (1910), Historia żółtej ciżemki (1913, ekranizacja 1962), Krysia Bezimienna (1914), Hanusia Wierzynkówna (1909), zbiór baśni Przy kominku (1911).
Stanowiła pierwowzór dla postaci Radczyni z "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego.
"Historia żółtej ciżemki" to nie tylko opowieść o powstaniu słynnego ołtarza Wita Stwosza czy legenda o żółtym buciku, który się miał za nim znajdować. To również historia biednego chłopca z chłopskiej rodziny, który miał swoją pasję, a nie było to niestety wypasanie krów, więc często dostawał baty za niedopilnowanie rogacizny. Jak to zwykle w takich książkach bywa wszystko skończyło się dobrze i Wawrzek, bo o nim właśnie mowa, spełnił swoje marzenie. Po drodze miał jednak kilka przygód, więc na pewno nie będziecie się nudzić podczas lektury.
Język jakim posługuje się Antonina Domańska nie należy do najłatwiejszych, co stanowi szczególne utrudnienie jeżeli po książkę sięgną najmłodsi. Ja się nie liczę, bo od dziecka wykazywałam dziwną słabość do tego typu historii i żadne archaizmy nie są w stanie tego zmienić. 7/10
Доволі хороша історія й цікаво було дізнатися після прочитання, що жовтий черевичок дійсно знайшли за алтарем костелу Маріяцького. Мило й наївно-гарно про те, що хорошим людям карма віддячить.
Meh. Powiem tak. Spodziewałam się, że spodoba mi się mniej. W zasadzie spodziewałam się, że mi się w ogóle nie spodoba. A nie było tak źle. Nie będę w tym zakochana, ale wspominać będę raczej dobrze. Bohater jest średni w mojej opinii i jakoś się z nim nie zżyłam. Przeczytać przeczytałam. Może jakbym była młodsza byłoby o wiele lepiej.
Na początku lutego tego roku spędziłem kilka dni w Krakowie. Mialem przed sobą kilka godzin jazdy autem w drodze do Krakowa więc aby wprowadzić się w odpowiedni klimat w drodze do Krakowa przesłuchałem tą książki w formie audiobooka.
Na Youtubie znalazlem rowniez ekranizacje z Markiem Konradem w roli Wawrzusia. W jedeną z nocy która nocowałem w Krakowie obejrzałem na moim iPhonie ten film. Wtedy jak ten film został nakręcony to Konrad byl jeszcze dzieckiem. Ale juz mial talent aktorski. Dobry film, chociaz nieco skrocony, ksiazka jest bogatsza. W filmie jest wiele skrótów, część wzdarzeń została całkowicie pominięta. Ale kombinacja najpierw przeczytać książkę, potem obejrzeć film wydaje się być dobra i według mnie godna polecenia.
Chodząc po Krakowie zaczepił mnie przewodnik, oferował swoje usługi, nie skorzystałem, ale wyglądał na starego wyjadacza, doświadczonego w tej branży. Trochę z nim pogadałem, będąc świeżo po lekturze Ciżemki miałem o czym rozmawiać. Jak się okazuje to czy złota ciżemka naprawdę istniała nie jest takie pewne. Cała historia to legenda. Trochę ubarwiona. Dodadtkowo okazuje się że wersja opisana przez Domańską to jedna z kilku wersji tej legendy.
Domańska napisała książkę w 19 wieku. Trzyma się solidnie wielu faktów historycznych. Na początku jest na przkład świetny opis bitwy pod Warną i tego jak zmarł krół Władysław Warneńczyk.
Oczywiście pojawiają się też inne postacie historyczne. Jan Długosz, Wit Stwosz, Jan z Kęt, książe św. Kazimierz, syn króla Kazimierza Jagiellonczyka, który zresztą też się pojawia w książce. No i pojawia się też jedna z kilku córek króla, która ma kontakt z Wawrzusiem i to właśnie od niej dostaje prezent.
Chodząc po zmroku w Krakowie krótko po przeczytaniu tej ksiązki można w niesamowity sposób przeżyć to miasto. Dzięki tej książce na nowo odkryłem Kraków. Stojąc o zmroku przy barbakanie mogłem wręcz cofnąć się w czasie do drugiej połowy 15stego wieku. Już nie wspomnę o ołtarzu w kosciele mariackim. Widziałem ten ołtarz "na żywo" już kilka razy w życiu, ale teraz widziąc go w lutym po raz wtóry, czułem się tak jakbym go odkrywał po raz pierwszy, jakbym go widział po raz pierwszy.
Obejrzałem też na youtubie ciekawy film dokumentalny o tym jak oltarz w czasie drugiej wojnz swiatowej zostal przewieziony przez nazistow w głąd reichu, bodajże do Norznmbergi skąd własnie pochodzil Wit Stwosz. Na szczęscie rok, lub dwa lata po wojnie wrócił do Krakowa, został odrestaurowany i dzisiaj możemy go jeszcze podziwiać.
Kolejna ciekawostka, tak nawiastem mówiąc, Wit Stwosz nie miał jeszcze trzydziestku lat jak mu zlecono tą robotę. To musi świadczyć o tym jak otwarta, progresywna była wtedy rada miasta Krawkowa, skoro zleciła tak wielką robote tak młodemu człowiekowi, a nie była to mała inwestycja, bo stanowiła równowartość jednego ówczesnego rocznego budzetu miasta Krakowa lub była równowartością kilku kamienic w samym rynku. Ale to tak nawiasem mówiąc.
To co jednak trochę mnie uderzyło w tej książce i jest na pewno rzeczą niechlubną wobec naszych przodków to metody wychowawcze, przemoc rodziców wobec dzieci. Z Wawrzusia wyrośli ludzie, ale ile on jako dziecko musiał przeżyć przemocy ze strony otoczenia to nieprawdopodobne. To co zostało opisane w książce to wręcz przeraża. Nawet jest taka scena jak ojciec Wawrzusia przychodzi po radę do innych, niby mądrzejszych od niego. I niestety mądrzy ludzie tamtych czasów radzili aby bił swoje dziecko.
W dzieciństwie ta książka była ciekawa i emocjonująca, ale później już się zmieniły priorytety. Jednak książka jest dobrze napisana i świetna dla dzieci.
Bardzo fajna powieść historyczna dla młodzieży. Akcja toczy się w XV wieku, kiedy to królem jest Kazimierz Jagiellończyk. Głównym bohaterem jest dziecko - Wawrzuś, który ma rękę do rzeźbienia. Z powodu różnych wydarzeń, o których musicie przeczytać, trafia on do Krakowa, gdzie dzięki pomocy miejscowym, otrzymuje pracę oraz miejsce do spania u znanej chyba każdemu persony - Jana Długosza. Długosz odkrywa jaki skarb przyjął pod swój dach i zaprowadza chłopaka do Stwosza, który z chęcią rozwija w nim talent rzeźbiarski. Oprócz tego, że dowiadujemy jak się jak powstaje słynny ołtarz Wita Stwosza to przy okazji poznajemy legendę o żółtej ciżemce, którą odnaleziono podczas konserwacji w XIX wieku.
Z tego co widziałam to "Historia żółtej ciżemki" należy do kanonu lektur. Muszę przyznać, że jak na lekturę, historia ta jest ciekawa, ale językowo może młodym sprawiać kłopoty, głównie dlatego, że pojawia się tutaj sporo archaizmów. Jako osoba starsza nie mam już takich kłopotów i potrafię czerpać z tej historii garściami. Dodatkowo jako Krakus cieszę się, że mogłam przeczytać coś co tak dobrze znam i widziałam ten słynny ołtarz wielokrotnie. To jednak mocno działa na wyobraźnię. Szczerze mówiąc to nie chciałabym czytać tej książki jako młoda osoba, bo nawet teraz, podczas czytania, musiałam momentami spowolnić swoje tempo, żeby zrozumieć o czym myśli/mówi główny bohater, bo jego mowa jest przestarzała i mocno adekwatna do jego wieku.
Jako dziecko wielokrotnie oglądałem film, teraz z sentymentu postanowiłem się zapoznać z książką. Wysłuchałem ją w formie audiobooka i był to dobry wybór, ponieważ książka jest przesiąknięta staromową. Nie wyobrażam sobie tej pozycji bez tych archaizmów (w końcu akcja dzieje się w XV wieku), ale czytałoby mi się je źle, a słuchało wyśmienicie. Książka opowiada o przygodach Wawrzusia, który w wyniku niefortunnych zdarzeń trafia do Krakowa i warsztatu Wita Stwosza, gdzie pomaga w tworzeniu słynnego już ołtarza.
Sama historia mnie nie porwała i czasami była sztucznie budowana, choć przecież była ona stworzona dla młodszych czytelników. Ale nie oszukujmy się, młodzież czytająca powieści historyczne to raczej wyjątki. Nie zmienia to faktu, że jest to jedna z lektur obowiązkowych dla krakusów, a dla reszty co kto lubi, nie zaszkodzi. Zdecydowanie jest to przyjemniejsza forma przyswajania historii, która przewija się w tle czasem nawet za bardzo szczegółowo.
Wspaniała lektura! Akcja trzyma w napięciu przez większość fabuły, interesujące wątki, ciekawa opowieść o dorastaniu. Choć jedna pozytywna historia dziecka w morzu nieszczęść najmłodszych w literaturze XIX wieku. Szkoda, że nie omawialiśmy jej w szkole. Jeśli książka dla dzieci sprawia frajdę dorosłym, to znaczy, że jest warta czytania.