Vincenzo osiągnął swój cel, rozkochał w sobie złośnicę̨. Nie planował jednak tego, że sam również zakocha się w niej.
Anastazja broniła się przed miłością, tak długo jak potrafiła. Choć instynkt podpowiadał, że Enzo stanie się jej zguba, ostatecznie uległa mu.
Jedna koszmarna noc. Jedna chwila zwątpienia. Jeden nieodpowiedni człowiek.
Teraz ona musi pogodzić się z krzywdą, której doświadczyła. On musi odpokutować tą, którą wyrządził. Przed nimi jeden z najcięższych momentów w życiu, wypełniony cierpieniem, samotnością, smutkiem, tęsknotą i żalem. Czas próby, który muszą przejść oboje, choć niekoniecznie razem.
Szczęście nigdy było im pisane, więc muszą o nie tym bardziej walczyć z całych sił. I nawet jeśli się im uda ocalić to co najważniejsze i stać silniejszymi, to jeszcze nie znaczy, że będą żyć długo i szczęśliwie…
Mam zasadę że jeśli pierwsze 10% książki mi się nie spodoba to nie czytam dalej. Niestety tu metoda mnie zawiodła i faktycznie początkowe strony były dobre, ale im szło się dalej tym było gorzej. Autorka stworzyła bohaterów, którzy są dziećmi z manią ciągłego myślenia o seksie i myślenia, że są poważnymi dorosłymi. Przeplatane było to z mądrymi przemyśleniami, które po prostu się ze sobą gryzły. Co chwila powtarzane te same zdania i niepotrzebne opisy stosunków, które ZAWSZE wyglądały tak samo. A przynajmniej tak samo były opisywane. Żadnej finezji, żadnych ciekawych i interesujących pomysłów. Sama rutyna. Słownictwo było wulgarne i o ile czasem można by go użyć i nawet by pasowało, to ciągłe używanie słów cycki czy mleczne wory zamiast piersi powodowało zażenowanie. Prawie na każdej stronie było coś o tym że chciałoby się kogoś zerż*** lub wypie***. Fabuła? Większość czasu bohaterowie spędzali tylko leżąc albo siedząc. Jak już tylko wstawali i gdzieś wychodzili można było być pewnym że coś się stanie. A to ktoś zginie, a to ktoś się potknie, a to ktoś potłucze. A to pojawi się za dużo krwi lub będzie inne nieszczęście. Oczywiście każdą taką sytuację trzeba będzie uczcić jakąś pamiątką. Imieniem przyszłego dziecka etc. Do tego jeszcze bliźniacy... - naprawdę, te pomysły na ich "wygłupy" były na poziomie niedojrzałych napalonych nastolatków, które myślą że pokazanie członka rodzinie jest świetnym i śmiesznym pomysłem. A na koniec niby "przekazanie" czytelnikowi że mafia to coś dobrego i oni walczą zawsze tylko o sprawiedliwość. Brak słów.
Ta książka miała potencjał i czasami nawet on się sprawdzał, ale wady zdecydowanie przewyższyły tu zalety.
Zdecydowanie lepsza od pierwszego tomu, cieszę się, że pomimo rozczarowania is pierwszym sięgnęłam po kontynuacje. Książka może i nie jest bez wad, ale w porównaniu do pierwszego tomu była o wiele ciekawsza. Pojawiło się kilka ciekawych zwrotów akcji i śmiesznych scen.
Mocno przewidywalna. Nie wiem skąd autorka wzięła pomysł na postać Ivana, ale nie moje klimaty. Głowni bohaterowie sprzeczni swoim działaniom a myślom.