Chociaż poznali się wiele lat temu, dopiero teraz mogą zbudować coś prawdziwego. Jej tajemnica zmieni ich życie na zawsze...
Summer jest samotną matką czteroletniego Arona. Niedawno straciła pracę, ponieważ odmówiła zostania kochanką swojego szefa. Nie mając wyboru, zwróciła się o pomoc do jedynej bliskiej jej osoby – kuzynki Connie. Przyjeżdża do Jackson w Tennessee, by złapać oddech i postarać się odbić od finansowego dna. Czegoś jednak nie przewidziała... Niespodziewanie spotyka niewidzianego od lat ojca jej syna - Storma, prezesa klubu motocyklowego.
Czy Summer uda się ukryć prawdę przed Stormem? Jaki wpływ na rozwój sytuacji będzie miała jej przyjaźń z innym bikerem ze Storm Riders? I jak inni członkowie Storm Riders MC przyjmą rewelacje na temat ich prezesa?
Storm to kontynuacja serii Storm Riders MC, przygód członków klubu motocyklowego znanych z kart Blade'a. Opowieść o mężczyznach, którzy na co dzień są twardzielami, lecz potrafią oddać serce ukochanej kobiecie i stać się wobec niej czuli i opiekuńczy.
O MATKO ‼️‼️‼️‼️ Te książki są jakieś nieszczęśliwe. Nie polecam. Gówno. Do dupy. Kto to wydaje wgl pewnie niezwykłe. To najgorsza seria książek jaką miałam nieprzyjemność czytać... Gdyby ktoś chciał streścić to dzieło w trzech słowach byłoby to cipka, kutas, dziwki. Zostałam niesamowicie skrzywdzona przez pióro autorki 😍
Jeśli pamiętacie moją recenzję "Blade'a" to wiecie, że nie byłam zachwycona tą książką. Mimo to dzięki uprzejmości wydawnictwa Muza, bo drugi tom wyjdzie już jutro pod szyldem właśnie tego wydawcy, sięgnęłam i przeczytałam tom drugi, czyli "Storm". I jak podobała mi się ta książka? No cóż, mam mieszane odczucia...
Summer wraca po latach do Jackson, nigdy nie chciała tu wracać z powodu sytuacji sprzed lat, która złamała jej serce. Ale utrata pracy zmusza ją do powrotu. Jedzie więc do Connie i Blade'a, u których ma się zatrzymać wraz ze swoim czteroletnim synkiem, Aronem. Tak mamy nawiązane połączenie między bohaterami obu tomów, bo Summer to kuzynka Connie, a Storm to prezes klubu motocyklowego i przyjaciel, klubowy brat, Blade'a.
Summer chce zacząć od nowa, skupiona na planowaniu najbliższej przyszłości, niespodziewanie spotyka tego, którego nie chciała już nigdy więcej widzieć, Storma, ojca jej synka. Spotkanie po latach, którego żadne z nich nie spodziewało się, przewróci ich życia do góry nogami, a także będzie okazją do wyjaśnienia sobie spraw, które kiedyś rozdzieliły Storma i Summer.
To drugi tom cyklu Storm Riders MC dlatego jeśli znacie pierwszy tom, to wiecie czego się spodziewać jeśli chodzi o słownictwo bohaterów, ich zwyczaje i traktowanie kobiet czy swoich współbraci klubowych. Przyznam, że ja wiedziałam czego mam się spodziewać, dlatego już tak bardzo mnie to nie raziło w oczy jak w pierwszym tomie. Choć nie ukrywam, że nadal pewne sytuacje mnie drażniły bądź śmieszyły. Jak na przykład to uprzedmiotowywanie kobiet, walki kogutów - czyli obijanie gęb bo ktoś spojrzał, zagadał, czy nie daj Boże dotknął czyjąś dziewczynę, czy walki kwok - tak, w tej części jesteśmy świadkami bijatyk między kobietami, niestety. Być może to wynika ze specyfiki środowiska, o którym pani Ania pisze, ale mnie ono nijak nie przekonuje do siebie. Bliżsi memu sercu są już gangsterzy, i ich przygody, o których możemy czytać także dzięki pani Wolf.
Co do bohaterów, to spodobała mi się Summer, której podejście do tej całej otoczki klubowej i tego środowiska, jest takie samo jak moje. Jest też charakterna, temperamentna i nie da sobą pomiatać. Jak i też raz zraniona, nie potrafi tak szybko zapomnieć, wybaczyć i dać się ugłaskać tak szybko. Myśli przede wszystkim o swoim synku, co bardzo mnie wzruszało i myśląc o jego dobru postanawia dać szansę Stormowi, choć nie tylko dla tego.
A sam tytułowy bohater nie wzbudził mojej sympatii, zwłaszcza na początku, w dalszej części książki patrzyłam już na niego bardziej przychylnym okiem, za to jak dbał o rodzinę, jak dla niej powoli się zmieniał, jak zmieniały mu się priorytety.
Uwagę przyciąga też postać Knoxa, o którym, takie mam przeczucia, będzie kolejny tom? Dobrze myślę, pani Aniu? :) Zdaje się być sympatycznym, miłym gościem, który skrywa jakąś bolesną tajemnicę z przeszłości, zresztą jak widać po obu tomach, jak każdy z tego klubu. Świetnie także, że powracają bohaterowie znani nam z pierwszego tomu, fajnie zobaczyć co tam u nich słychać.
Sama fabuła to niestety nic porywającego, choć czyta się książkę dobrze i szybko. Brakowało mi więcej akcji, co prawda pojawia się kilka scen, które mrożą krew w żyłach, ale jest ich za mało. Na plus, akurat dla mnie, bo nie przepadam za takimi scenami, jest mało scen erotycznych i cieszy mnie to bardzo. I choć może fabuła jest podobna do tej z pierwszego tomu, czyli dziewczyna z przeszłością, mężczyzna z klubu Storm Riders, który jest z nią jakoś powiązany, to świetna główna bohaterka i przemiana głównego bohatera, sympatyczni bohaterowie drugoplanowi, choć nie wiem, czy w przypadku motocyklistów to odpowiednie słowo, dobre pióro autorki, sprawiają, że książkę czyta się sprawnie. Tak jak pisałam wcześniej razi w oczy trochę styl wypowiedzi bohaterów i ich niektóre zachowania, ale cóż taka specyfika opisywanego środowiska zapewne i nic z tym nie zrobimy ;) Ale uprzedzam Was, żebyście nie byli zaskoczeni.
Podsumowując, "Storm" to idealna lektura dla kochających książki pani Ani, dla tych, którym niestraszna i nieobca jest atmosfera klubów MC i dla tych, którzy lubią historie miłosne z odrobiną chilli. Jak zwykle decyzję co do lektury pozostawiam Wam, ale ja mogę polecić Wam tę serię, przy bliższym poznaniu, Storm Riders zyskują ;)
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Muza.
"Storm nie wierzył własnym oczom. Musiał stanąć na szerzej rozstawionych nogach, żeby z wrażenia nie zaliczyć spotkania z podłożem. Nie było kurwa, możliwości, żeby to właśnie szla pieprzona Summer. Nie widział jej ile? Pięć lat?" Charakterne i nieustępliwe kobiety, charyzmatyczni, lubiący się rządzić mężczyźni, ostry język i wartka akcja, właśnie tego możecie się spodziewać po tej serii. Tak było w przypadku "Blade" i tak jest tym razem. Storm i Summer mają za sobą naprawdę skomplikowaną przeszłość, więc aby odzyskać przebaczenie kobiety swojego życia, prezes Storm Riders, będzie się musiał nieźle natrudzić. Jak zwykle będzie zabawnie i seksownie, poznamy nowych bohaterów, o których więcej dowiemy się w kolejnych częściach, a także zobaczymy co słychać, u dobrze nam już znanych, członków klubu. "Storm" to jedna z tych książek, po którą dobrze sięgnąć po długim, męczącym dniu i po prostu dać się jej porwać.
książki a opowiada historię Summer, samotnej matki chłopca, która po utracie pracy trafia do Jackson, by zacząć nowe życie. Tam niespodziewanie spotyka ojca jej syna a zarazem prezesa motocyklowego. Niestety książka posiada kilka wad, pojawia się zbyt dużo wulgarnego języka, styl wypowiedzi bardzo słaby, fabuła średnia. Podsumowując książka może się spodobać fanom lekkich romansów z motocyklowym klimatem, jednak osoby szukające bardziej dopracowanej fabuły i głębszych emocji mogą poczuć się rozczarowane.
Nie jest to takie same porno na papierze co pierwsza część, ale też nie było dużo lepiej względem pierwszej części. Mam nadzieję, że autorka popracuje nas słownictwem, bo o ile rozumiem w dialogach kurwy i szmaty tak w opisach - często gówno znaczących rzeczy - są one zbędne I powodują, że ten "erotyk" nabiera siły takiej pseudo gangsterskiej książeczki do przeczytania w jeden wieczór. Nie jest to zła książka, bo żadna dotychczas przeczytana książka nie dorówna paskudztwu pod tytułem Deceiving Destiny Together xD
Ta część podobała mi się zdecydowanie bardziej od poprzedniej. Pod względem języka jakim była napisana też było lepiej niż w poprzedniej części. Historia sama w sobie bardzo mi się podobała i naprawdę przypadła mi do gustu. Bohaterowie mnie urzekli, a najbardziej mały Aron. Wszyscy członkowie klubu przeszli trudną drogę, żeby dotrzeć do tego momentu w którym się znaleźli, ale zakończenie było warte wszystkich trudów.
Sammer przyjeżdża do kuzynki Connie, by odetchnąć od tego, co ją ostatnio spotkało, a przy okazji liczy na wsparcie i pomoc w wymyśleniu planu, co dalej. Wraz z synkiem są sami i w ich życiu zawsze było pod górę. Główna bohaterka niestety nie mogła liczyć na pomoc rodziców, gdyż jak się dowiedzieli kilka lat temu, że jest w ciąży zwyczajnie w świecie zerwali z nią kontakt. Sama starała się jak mogłaby zapewnić swojemu synkowi jak najlepszy byt. Pewnie zastanawiacie się, co z ojcem dziecka? Otóż Sammer miała nadzieję go nigdy więcej nie spotkać, gdyż zranił ją potwornie. Zupełnie się nie spodziewała, że wyjazd do kuzynki może stać się koszmarem.
Czy Sammer w raz z synem odnajdą się w Jackson? Co zrobił ojciec dziecka, że główna bohaterka nie chce go znać?
Kontynuacja przygód członków klubu motocyklowego. Pierwszy tom „Blade” bardzo mi się podobał, więc gdy tylko otrzymałam drugą część, to nie pozwoliłam jej długo czekać na swoją kolej, na moim regale.
Tym razem autorka porusza temat, jakim jest samotne macierzyństwo i muszę się wam przyznać, że podziwiam zarówno samotne matki jak i ojców wychowujących dzieci. Świetnie jak taka osoba ma wsparcie rodziny, przyjaciół, ale nie zawsze tak jest i naprawdę podziwiam takie osoby, za determinacje, oraz za to, że nie wariują. Ja po całym dniu sam na sam z synem czasami mam ochotę zamknąć się w ciszy, chociaż na pięć minut.
Tym razem to Storm jest drugim głównym bohaterem i na początku go nie polubiłam, za to jak się zachował. Jednak im dalej czytałam tę książkę i okrywałam kolejne sekrety to coraz bardziej zaczynałam go lubić. Swoje w życiu też przeszedł i po tym wszystkim miał prawo sądzić, że to nie on jest ojcem dziecka Sammer.
Książki autorstwa Anny Wolf uwielbiam i na tej również się nie zawiodłam. Czytało mi się ją bardzo szybko. Co do zakończenia to już się bałam, że nie skończy się po mojej myśli, jednak całe szczęście się udało. Na koniec autorka zrobiłam nam również przedsmak tego, o czym i o kim będzie kolejny tom, więc ja już się nie mogę doczekać.
Dupy nie urywa, ale no da się czytać. Jak się podejdzie z odpowiednim nastawieniem, to całkiem spoko książka. Jest oczywiście toksyczna pod bardzo wieloma względami i na pewno nie jest to książka dla młodszych czytelników. Nie wciągnęła mnie jakoś szczególnie, ale lubię czasem poczytać o bikerach.
Ja pierdole nie masz na sobie cholernych majtek i jesteś ogolona. - powiedział z uznaniem a jednocześnie zupełnie zaskoczony - Mam ochotę cię lizać aż dojdziesz na moim języku skarbie, a później pieprzyć cię przez całą noc