Jump to ratings and reviews
Rate this book

Czarny Płaszcz

Rate this book
Czarny Płaszcz jest półelfem, wojownikiem, który od dzieciństwa uczył się żyć niełatwym losem mieszańca. Po przerwanej nauce i opuszczeniu Akademii wraca do rodzinnego domu. Mężczyzna dowiaduje się, że jego matka popadła w szaleństwo, a opiekę nad nią sprawuje służba i synowie. Niebawem dochodzi do kolejnego nieszczęścia – Jeleń, jeden z braci Czarnego Płaszcza, ginie w trakcie napaści na dwór, drugi, mały Niedźwiadek, zaginął, ścigany przez oprawców. Czarny Płaszcz wyrusza na poszukiwanie chłopca, wierząc, że uda mu się go ocalić.

ebook

Published September 6, 2021

6 people want to read

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
0 (0%)
4 stars
6 (54%)
3 stars
2 (18%)
2 stars
2 (18%)
1 star
1 (9%)
Displaying 1 - 3 of 3 reviews
Profile Image for Anna.
39 reviews3 followers
December 6, 2021
Książka ta obiecuje nam czarne elfy, stary miecz, otwieranie bram między światami, inżynierów-magichioników i ponoć niesuche dowcipy. Osobiście nie wiedziałam, czego się spodziewać po takiej kombinacji i bardzo podejrzliwie podeszłam do lektury.
Fabuła prezentuje się dość prosto - półelf Czarny Płaszcz, od niedawna posiadacz starożytnego miecza, chce uratować duszę brata uprowadzonego przez Dziki Łów. Spotyka dwoje podróżnych, dzięki którym dowiaduje się o sobie nowych rzeczy, niekoniecznie wzbudzających jego entuzjazm. Po drodze pakuje się w kolejne kłopoty, przez które ląduje w królestwie czarnych elfów - czyli dokładnie tam, gdzie nie chciał. Zostaje mu jednak wyjawiona sprawa większego kalibru niż pogoń za Dzikim Łowem i nasz bohater zgadza się w niej pomóc, ale nie rezygnuje przy tym ze swojego pierwotnego celu.
Świat wymyślony przez autorkę wypada moim zdaniem spójnie. Połączenie typowych elementów fantastycznych z magichioniką (kojarzącą mi się z manipulacją materią) i wytwarzanymi dzięki niej konstruktami zagrał mi tu bez żadnego zgrzytu. Nie jest to wyjątkowo rozwinięte uniwersum, ale w zupełności wystarczające jak na niewielką objętość książki. Poruszamy się po różnych lokacjach - miastach, pałacach, podziemiach, traktach i bezdrożach, i da się naprawdę poczuć te miejsca.
Postacie, które tu poznajemy, nie sprawiły mi zawodu. Są autentyczni, ludzcy i każdy mówi własnym głosem. Czarny Płaszcz jest mieszańcem, w połowie czarnym elfem, a w połowie człowiekiem. To najemnik z tajemniczą przeszłością, która oczywiście dopada go na kartach powieści. Jest typem buntowniczym, odważnym, wygadanym i do tego zabawnym, dlatego też myślę, że nie ma szans go nie polubić. Ponadto bardzo podobała mi się kreacja Nuriel - osoby szalonej. Jej obłęd i oderwanie od rzeczywistości były doskonale odczuwalne i poruszające. Poznajemy jeszcze sporo innych bohaterów: architekta, opowiadacza, jasną elfkę, felinkę, gobliny, salamandry i podniebian, a wszyscy oni wzbogacają i ubarwiają książkę.
Moje ogólne wrażenia są bardzo pozytywne, a w “Czarnym Płaszczu” najbardziej kupił mnie humor. Muszę przyznać, że minusem jest to, że jakieś 20% tekstu nie zapowiadało takiego obrotu spraw, bo wszystko się zmieniło dopiero od momentu ucieczki Czarnego Płaszcza ze szpitala i biegu przez pałac w mocno niekompletnej garderobie. Od tej chwili powieść mogę określić jako znakomitą humorystyczną przygodówkę z dynamicznie prowadzoną narracją i akcją niepozwalającą czytelnikowi się nudzić. Miałam naprawdę przednią rozrywkę, czytając te wszystkie dialogi i opisy, a obraz bójki architektów na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Podobne odczucia towarzyszyły mi przy lekturze “Nie ma tego Złego” Marcina Mortki, więc jeśli znacie i lubicie tamtą pozycję, to najprawdopodobniej i ta przypadnie Wam do gustu. Plusem jest jeszcze to, że historia nie jest zakończona, więc żywię nadzieję na liczne dalsze tomy, przy których się tak samo zrelaksuję i pośmieję. “Czarny Płaszcz” to moim zdaniem ten rodzaj książki, do której można po czasie powrócić i ponownie dobrze się bawić, co sama z pewnością uczynię.
5 reviews
July 29, 2022
Za każdym razem, gdy w moje ręce trafia debiut, czuję pewien niepokój. Debiutanci mają tendencję do popełniania podobnych błędów, które po latach obcowania z literaturą stają się nużące i irytujące. Dlatego, kiedy w ramach współpracy z klubem recenzentów Smocze Języki trafiłam na debiutancką powieść Barbary Dreckiej-Szymańskiej „Czarny Płaszcz” (użycie wielkiej litery w drugim słowie tytułu uzasadnione), byłam co najmniej sceptyczna. Czy słusznie? Sprawdźcie, czytając recenzję (TL;DR: niesłusznie, to całkiem dobra książka jest!).

Tytułowy Czarny Płaszcz jest półelfem (taką pisownię, niekoniecznie zgodną z zaleceniami słownikowymi, konsekwentnie stosuje autorka – widzę w tym celowy zabieg, więc postanowiłam również się nią posłużyć) – jego ojcem był czarny elf, którego bohater nigdy nie poznał, a matką ludzka kobieta. Poznajemy go w momencie, gdy w wyniku bezsensownej awantury w karczmie zabija swojego pobratymca, wchodząc w posiadanie należącego do młodzieńca przedziwnego starego miecza. Od początku wiadomo, że miecz jest niezwykły – zdaje się być obdarzony własną wolą. Zdobycie tej broni otworzy zupełnie nowy etap w życiu protagonisty.

Nie chcę zdradzać zbyt wiele z fabuły, ponieważ jest pełna niespodzianek, zaskakujących zwrotów akcji i nieoczywistych rozwiązań (którym jednak nie brakuje spójności i dobrego umotywowania). Koncentruje się ona z jednej strony na prywatnej historii Czarnego (to właśnie on łączy wszystkie motywy w jedną opowieść), z drugiej zaś na zagrażającym światu niebezpieczeństwie i próbach jego zażegnania: oto bowiem w różnych miejscach dochodzi do otwierania starych bram prowadzących do królestw demonów i bóstw, co grozi inwazją bytów pozaziemskich i przejęciem przez nie kontroli nad wymiarem, w którym żyją nasi główni bohaterowie. Dostajemy tu zatem walki, elementy powieści drogi, zmagania dobra ze złem (klasyczne, ale nie martwcie się, w niebanalnym ujęciu), sojusze, zdrady, skomplikowane relacje rodzinne, a także odrobinę romansu. Wszystko przyprawione sporą dozą humoru i dziejące się w szybkim tempie, dzięki czemu powieść można pochłonąć w jeden wieczór (o ile tylko ktoś ma wolny wieczór na czytanie).

Świat przedstawiony, choć opisany dość oszczędnie, naprawdę robi wrażenie. Mamy tu bogactwo ras (oprócz czarnych elfów i ludzi występują jasne elfy, podniebianie, czyli elfy uskrzydlone, gobliny, felini i jeleniarze, będący swoistym połączeniem ludzi i zwierząt, trolle, harpie, smoki i wiele innych istot; niestety, brakuje typowego krasnoluda!), ciekawą strukturę społeczną oraz bardzo interesujący system (a właściwie systemy) magii. Poza klasyczną magią – która również została w powieści kreatywnie potraktowana – pojawia się używana wyłącznie przez czarne elfy magichionika, opierająca się na manipulacji widocznymi tylko dla niektórych magichionami i stanowiąca swoiste połączenie magii i technologii. Magichiony to jakby naładowane magicznie cząsteczki, nieodparcie przywodzące mi na myśl kwanty (tak, tak, zdaję sobie sprawę, że kwanty to nie cząsteczki, ale magichiony też do końca nimi nie są). Zasady działania magii i magichioniki są złożone, ale wyjaśnione w przystępny sposób i – co dla mnie jest dużym plusem – stosowane raczej konsekwentnie.

Atutem utworu są również bohaterowie. Są wyraziści, wielowymiarowi, każdy z nich jest obdarzony własną historią (nawet jeśli w niektórych wypadkach przedstawioną dość skrótowo), osobowością i motywacjami. Wielu z nich łatwo polubić i im kibicować, jeśli więc ten aspekt jest dla was ważny, lektura z pewnością sprawi wam przyjemność. Na pierwszy plan wysuwa się tu oczywiście Czarny Płaszcz, z bagażem problemów i doświadczeń życiowych typowych dla mieszańca, który musi zmagać się z odrzuceniem i poczuciem wyobcowania nawet we własnej rodzinie. Jednak twardy mag Narkissos, skuteczna i niebawiąca się w sentymenty wojowniczka Rosana, nieco pierdołowaty świeżo upieczony architekt Tenturio (architekci to ważna kasta w społeczności czarnych elfów – to oni odpowiadali za konstruowanie bram prowadzących do innych światów, a w obecnych czasach zajmują się ich zamykaniem i zabezpieczaniem) czy odrobinę trzpiotowata jasna elfka Emililu też budzą wiele emocji!

Pod względem językowym książka jest sprawnie napisana: nie razi błędami, styl jest bezpretensjonalny i przyjemny w odbiorze, nie ma nadmiaru opisów, a jednak łatwo wyobrazić sobie scenerię ze względu na obrazowość przekazu. W dodatku autorka bardzo umiejętnie prowadzi narrację, unikając typowego błędu debiutantów, czyli zarzucania czytelnika informacjami i komentarzami pochodzącymi od narratora. Wszystko, czego powinniśmy się dowiedzieć z dialogów i zbudowanych scen, tak właśnie jest nam ukazywane, dzięki czemu powieść czyta się po prostu płynnie.

Mimo że w utworze jest wiele mroku, poważnych problemów i moralnych rozterek, ogólny klimat nie jest zbyt ciężki: dzięki humorowi i szybko toczącej się akcji momentami zakrawa wręcz o przygodówkę, pojawiają się też elementy baśniowe. Jest to książka wprost idealna do tego, by dać się porwać wirowi wydarzeń, zatracić się w treści i znaleźć chwilę wytchnienia.
Jako minus powieści wskazałabym nierówne tempo i nie do końca porywającą ekspozycję. Pierwsze pięćdziesiąt stron czyta się przyjemnie, ale nie są zbyt wciągające, łatwo można by odłożyć „Czarny Płaszcz” na półkę i o nim zapomnieć. Kolejne rozdziały wynagradzają jednak ten średni początek (który w dodatku sam w sobie nie jest zły, po prostu przesadnie nie zachwyca). Miałam również mieszane uczucia w kwestii pewnych oczywistych nawiązań do uniwersum Wiedźmina – szczególnie Dziki Łów wydał mi się zbyt bezpośrednio oparty na prozie Sapkowskiego (tudzież grze, co kto woli). Muszę jednak przyznać, że autorka twórczo wykorzystała ten motyw w warstwie fabularnej, jest to więc dla mnie tylko mały zgrzyt (wolałabym tu bardziej oryginalny twór, ale to kwestia gustu).

Serdecznie polecam „Czarny Płaszcz” wszystkim, którzy szukają wciągającej, dającej chwilę relaksu lektury na jeden lub dwa wieczory. Dla fanów gatunku będzie to idealny odpoczynek od ciężkich, mrocznych serii. Będzie to też świetny prezent dla kogoś, kto rozpoczyna przygodę z fantastyką: jest tu sporo klasycznych motywów w ciekawej odsłonie, a świat, choć jest złożony, nie przytłacza poziomem skomplikowania. Do autorki zaś mam jedno, niezwykle ważne pytanie: kiedy kolejna część?
Profile Image for Ania O_czym_tam_czytam.
162 reviews16 followers
January 6, 2022
Był sobie półelf, półczłowiek, Czarny Płaszcz, który wszedł w posiadanie miecza zwanego Demonobójcą. Miecz nie dawał sobie w kaszę dmuchać i nie każdemu pozwalał się dzierżyć, a nasz bohater miał rodzinę. Rodzina ta doświadczyła krzywdy – nad zamek bowiem nadciągnął Dziki Łów, dokonał rzezi i uprowadził duszę brata Czarnego Płaszcza. W smutku i złości czarny elf (bo rasa ta dzieli się na czarne i jasne elfy) postanawia dokonać zemsty, jednak nim do tego dochodzi, napotyka na swej drodze dwójkę podróżników i zaczyna odkrywać tajemnice, które nieco zmienią bieg wydarzeń…
Książkę "Czarny Płaszcz" autorstwa Barbary Dreckiej-Szymańskiej otrzymałam dzięki Klubowi Recenzenta grupy Książki Fantasy . I jakże się cieszę, że tak się stało! Początkowo lektura nieco mi się dłużyła, jednakże zagrzewana przez koleżankę (“Dwadzieścia procent! Mówię ci, potem jest super!”) dzielnie kontynuowałam. Nie ukrywam, do bohaterów przekonywałam się przez dłuższy czas i chociaż niemal do końca nie związałam się emocjonalnie prawie z żadnym z nich, to ostatecznie bardzo ich polubiłam. Każdy ma swoje indywidualne cechy, a jedna z postaci – Nuriel – zmienia swoje zachowanie w zależności od tego, kim aktualnie czuje, że jest – kobietą lub mężczyzną. Nasz główny bohater, czyli Czarny Płaszcz, rzuca zabawnymi komentarzami w najmniej oczekiwanych momentach, a jego dystans do siebie sprawia, że nie da się go nie lubić. Oprócz niego poznajemy Narkissosa i Emililu – dwójkę, którą Płaszcz spotyka na drodze ku zemście – oraz elfy, gobliny, architektów, demony i inne wykreowane przez autorkę ciekawe postaci.
Sam świat nie jest może szeroko zarysowany, lecz wystarczająco, aby móc się w nim zanurzyć. A kto wie, co w przyszłych częściach planuje nam pokazać Barbara Drecka-Szymańska? Koncept bram prowadzących do innych światów jest interesujący ze względu na to, że mogą one zaprowadzić bohaterów właściwie wszędzie. Po cichu liczę, że w drugim tomie pisarka mocno nas zaskoczy nowymi miejscami akcji. Zdecydowanie kryje się tutaj potencjał, ponieważ już w pierwszej części mamy połączenie świata teoretycznie stylizowanego na średniowiecze (miecze, łuki, biesiady) z zawierającym w sobie elementy technologii (np. narzędzia architektów) czy magichioniki, a także z wieloma wyrażeniami, które zwyczajnie do tamtej epoki nie pasują.
Oprócz wspomnianego już początku powieści, trudno się przy tym utworze nudzić. Akcja goni akcję, Czarny Płaszcz przechodzi samego siebie w humorze wypowiedzi (mam kilka stron na Kindle’u z zaznaczonymi zabawnymi cytatami), a czas do otwarcia bramy ucieka. Czy przypadkowo zebranej po drodze drużynie uda się powstrzymać siły zła? Czy główny bohater dokona zemsty? Jakie tajemnice odkryje? Tego dowiecie się, czytając tę powieść.
Książka urzekła mnie stylem i humorem. Do zarzucenia mogę jej mieć jedynie trochę zbyt mało opisów tego, co działo się pomiędzy rozdziałami – ponieważ czasami nie wiedziałam, gdzie właściwie znajdują się bohaterowie i co tam robią. Nie przeszkodziło mi to jednak w czerpaniu radości z lektury. Jestem również bardzo ciekawa, czy autorka inspirowała się serią "Pęknięta Ziemia" N. K. Jemisin – bo pewna choroba, która trawiła jedną z ras, nieodmiennie kojarzyła mi się z elementem tych książek.
Książkę mogę polecić osobom, które lubują się w powieściach o wartkiej akcji okraszonej dowcipem, pełnych różnorodnych bohaterów. A na zakończenie zaprezentuję Wam cytat na zachętę:
"Zaraz nas dopadną przerośnięte gnomy z wielkimi maczugami i mentalnością agresywnego trzylatka".
Displaying 1 - 3 of 3 reviews