Naprawdę nie wiem, czemu tego słucham. Pewnie przez te wszystkie stare nawiedzone domy, moją największą słabość. Znowu, podcast w tym samym formacie co wszystkie pozostałe z produkcji Robinsa i boleśnie brytyjskie, a jak słyszę wypowiedzi "ekspertów" to parskam śmiechem. Sprawdza się jako dźwięki tła do tarcia marchewki i sprzątania szczurzej klatki.