Chyba moje oczekiwania przerosły rzeczywistość. To nie pierwsza książka, która dotyczyła zespołu stresu pourazowego, którą czytałam, a jednocześnie pierwsza, która przedstawiała tę chorobę w taki sposób. Delikatnie i trochę nieznacznie.
Ale to nie tak, że mi się nie podobało, bo podobało. Autor zaciekawił mnie tą opowieścią, wciągnął i chociaż trochę przeszkadzały mi niedokończone wątki i ta subtelność wobec głównego bohatera, to całość jest fajnie napisana, a fabuła jest spójna i dobrze przemyślana. Na plus muszę zaliczyć to, że wątki teraźniejsze mieszają się z przeszłością, dzięki temu mamy pełniejszy obraz psychiki Piotra. Ale mimo tego, że on jest główną postacią, inni bohaterowie i ich problemy, też są pełne i znaczące dla fabuły.
To bardzo angażująca obyczajówka i nie tylko dla kobiet. Samego romansu nie ma za wiele, jest on raczej dodatkiem niż główną osią akcji. A to dla mnie jest zaletą. Polecam przeczytać.