Na wybaczenie i na miłość nigdy nie jest za późno.
Czy Ewa i Kamil znajdą w sobie odwagę, by się o tym przekonać?
W końcu nadeszło lato pachnące sianem i zbożem. Dla jednych czas odpoczynku i zabawy, dla innych ciężkiej pracy – i zmierzenia się z problemami. Ewa przekonała się, że uciekanie przed przeszłością sprowadza na nią tylko nieszczęścia. Jej marzenia posypały się jak domek z kart. Musi więc zacząć od nowa budować swoją przyszłość, tym razem na porządnych fundamentach.
Tylko czy można odzyskać utracone zaufanie i dobre imię? Czy można definitywnie zamknąć przeszłość?
W cieniu wierzb to trzeci tom historii Ewy, w którym ponownie zajrzysz do kuchni Rozalii i zachwycisz się żuławskimi pejzażami. Zanurzysz się w opowieść o sile miłości, na którą nigdy nie jest za późno. Takiej, która potrafi rozkwitnąć tam, gdzie najmniej się tego spodziewamy.
Jeżeli lubicie historie pełne prawdziwych emocji i uczuć, to cykl żuławski Sylwii Kubik jest strzałem w 10👍 Z całej serii bije ciepło i niesamowita ludzka życzliwość oraz wiara w drugiego człowieka✨
Autorka pięknie pisze o miłości, o jej różnych odcieniach, a bohaterowie są na wskroś autentyczni. Ich życie nie jest usłane różami, a los nie szczędzi im przykrości i rozczarowań, ale mimo to potrafią zawalczyć o szczęście.
W cieniu wierzb to ostatnia część serii. Historia Ewy ma tutaj swój kres. Dziewczyna po bolesnych życiowych zawirowaniach w końcu doświadcza spokoju osiadając w malowniczej żuławskiej wsi. Tutaj poznaje prawdziwych przyjaciół i odnajduję miłość ❤️
Książkę przeczytałam jednym tchem. Z nieopisaną ciekawością chłonęłam żuławskie pejzaże i poznawałam smakowitą regionalną kuchnię. Nutkę tajemniczości i smaczku dodawała tutaj tajemnica z przeszłości, która nie raz wpłynęła na życie bohaterów 😊
Przeczytajcie koniecznie, dajecie się porwać opowieści o nieopisanej sile miłości, która potrafi rozkwitnąć tam, gdzie najmniej się tego spodziewamy.
Obyczajówka z ambicjami poruszania trudnych tematów (przemoc domowa, samobójstwo, handel żywym towarem). Trochę za dużo nieszczęść, choć tłumaczyć je ma klątwa.
Trzecia część serii trzyma ten sam wysoki poziom, co części poprzednie. Historia jest wciągająca, pochłania czytelnika, a strony przewracają się jak szalone. Czuć w narracji dużo ciepła i empatii. Świat przedstawiony jest realistyczny i pełen emocji, sceneria kolorowa, a ciągłe wizyty w kuchni bohaterów sprawiają, że czytelnikowi aż ślinka cieknie. Każda postać jest inna i na swój sposób wyjątkowa. W "W cieniu wierzb" poznajemy jeszcze lepiej przeszłość Ewy, a także mamy możliwość zrozumienia Małgorzaty. Nie sądziłam, że jest jakaś siła na świecie, która sprawi, że polubię tę egoistyczną jędzę (przepraszam za określenie), ale pod koniec książki faktycznie trochę cieplej o niej myślałam.
Ta powieść to idealne zakończenie serii, bo wszystkie wątki się wyjaśniły. Jednak cały czas mam wrażenie, że te wszystkie postacie żyją dalej gdzieś na Żuławach i opisywana karczma jest autentycznym miejscem. Niemniej smutno się rozstawać zarówno z wykreowanym literackim światem, jak i z twórczością autorki. Jeżeli ktoś szuka przyjemnej w odbiorze i dającej nadzieję na lepsze jutro powieści obyczajowej, to powinien koniecznie sprawdzić tą trylogię. Bohaterów jest dużo i to w różnym wieku, więc każdy znajdzie wśród nich takiego, z którym byłby w stanie się zaprzyjaźnić.
Jako dowód mogę pokazać, że również mój ojciec zakochał się w tej historii, a różnica wieku między nami to jakieś 40 lat. Poniżej zamieszczam autentyczną rozmowę telefoniczną parę dni przed otrzymaniem książki. Telefon zadzwonił wcześnie rano, tuż przed rozpoczęciem mojej pracy. To było niespodziewane, odebrałam.
Ja: Halo? Tata: No halo, córcia. Jesteś w domu czy w pracy? Ja: Zaraz zaczynam pracę, co się dzieje? Tata: Aha, bo ja skończyłem właśnie drugą część o tych Żuławach i musisz mi przywieźć następną. Ja: Ok... ale ja jeszcze nie dostałam następnej. Tata: Łooo... jak dostaniesz, to mi podrzuć, bo ta pani tak dobrze pisze i- Ja: Muszę kończyć, pa. Tata: Pa, pamiętaj o książce!
Egzemplarz do recenzji otrzymałam od wydawnictwa, tata przesyła pozdrowienia.
Pokochałam cykl Żuławski już od pierwszego tomu. Pochłonięta i bez reszty oddana historii Ewy, której kibicowałam od pierwszych stron, czekałam na kolejne tomy. Wiedziałam, że po burzy musi wyjść słońce. Nie sądziłam jednak, że ostatni tom cyklu wyciśnie ze mnie tyle łez wzruszenia i szczęścia. To była niezwykle poruszająca lektura, wyjaśniła wiele trapiących kwestii z poprzednich części. Niestety, a może stety, nie da się jej czytać oddzielnie do poprzednich części. Wszystkie stanowią nierozerwalną całość.
W końcu nadeszło lato pachnące sianem i zbożem. Dla jednych czas odpoczynku i zabawy, dla innych ciężkiej pracy – i zmierzenia się z problemami. Ewa przekonała się, że uciekanie przed przeszłością sprowadza na nią tylko nieszczęścia. Jej marzenia posypały się jak domek z kart.
To jedna z tych lektur, których nie byłam w stanie, a może po prostu nie chciałam czytać na raz. Musiałam ją sobie dawkować, nie chciałam jej zbyt szybko kończyć. Była zbyt doskonała, zbyt emocjonalna, zbyt poruszająca. Nie znalazłam chyba w żadnej z serii tak wiele życiowej prawdy, tak wielkiego bagażu emocjonalnego, tak wiele mądrości. Śmiałam się, płakałam ze szczęścia, ze wzruszenia. Nie mogłabym sobie wyobrazić lepszego zakończenia tej serii. Tak tylko mi przeogromnie żal, że to już koniec. Tak bardzo chciałabym przeczytać jeszcze jakieś późniejsze losy Ewy, Kamila i ich rodzin.
Będę niemożliwie tęsknić do tego niezwykle klimatycznego świata. Chociaż sama seria porusza bardzo trudny temat przemocy domowej (za co bardzo dziękuję autorce, że podeszła do sprawy bardzo, bardzo poważnie i problem jest przedstawiony naprawdę realnie, bez kolorowania!), to klimat Żuławski jest niepowtarzalny i chciałabym się w nim zatopić bez reszty i stamtąd w ogóle nie wyjeżdżać, chociaż nigdy tam naprawdę nie byłam.
To przepiękna opowieść o sile miłości, marzeń i rodziny. O tym, jak silna może być kobieta, mimo tego, co ją spotyka. O tym, że zawsze warto zawalczyć o siebie, choćby los rzucał kłody pod nogi. Będę tęsknić, Ewo, niech Ci się wiedzie.
"W cieniu wierzb" to ostatni tom serii żuławskiej Sylwii Kubik. Ta część została w dużej mierze poświęcona kobietom: Ewie, Anastazji, Małgorzacie i Matyldzie. Czytelniczka zetknie się z ich refleksjami i wątpliwościami: na temat małżeństwa, relacji rodzinnych czy prawa do miłości niezależnie od wieku. Odbiorca będzie miał szansę zaobserwować zmianę, jaka zajdzie w każdej z tych bohaterek. Będą to rewolucje dla nich samych oraz dla ich bliskich. Autorka pisze również o sile, jaka tkwi w rodzinie i, co ważne, tu więzy krwi nie odegrają najważniejszej roli.
W powieści są kontynuowane wątki z poprzednich części, ale także pojawiają się nowe. Najciekawszym dla mnie okazał się wątek poświęcony matce Ewy.
Sylwia Kubik ponownie wciągnie w klimat Żuław. Da szansę na obserwowanie przyrody oraz zachodzących w niej razem z porami roku zmian. I tym razem niejednej z czytelniczek może pocieknąć ślinka na myśl o tradycyjnych potrawach.
Książka jest napisana w lekkim i przyjemnym stylu. Powieść jest pełna optymizmu, dobra i bliskości między bohaterami. To sprawia, że powieść czyta się z przyjemnością i pozwala ona oderwać się choć na chwilę od rzeczywistości. Autorka nie unika przy tym trudnych tematów, jak depresja, trudna historia bohaterów czy przepaść finansowa, jaka dzieli bogatych i biednych. Daje jednak nadzieję i pozostawia z poczuciem, że nic, co złe, nie jest wieczne.
"W cieniu wierzb" to zakończenie serii żuławskiej. Wszystkie wątki miały swój finał, nawet te, których zakończenia się nie spodziewałam. Ta trylogia to powieści z jednej strony lekkie, ale też pełne trudnych tematów. Sięgając po nią poznacie Żuławy, zaprzyjaźnicie się z bohaterami i zobaczycie, że każdy problem można rozwiązać mając obok siebie bliskich.
Gdy wzięłam do ręki trzeci tom żuławskiej serii pani Kubik juz wiedziałam... wiedziałam, że powracam do pięknej wsi, do pensjonatu, do kuchni pani Rozalii. Z bohaterami przywitałam się jak ze starymi przyjaciółmi. Odwiedziłam dom Wacława, pan Bronek również czekał. Autorka kolejny raz zachwyciła mnie cudownymi obrazami sielskiej wsi, zaintrygowała wydarzeniami. Ponownie odkryłam w jaki sposób przeszłość wpływa na teraźniejszość.
Ostatni tom pokazał mi, jak ważne są relacje międzyludzkie, jak ważna jest rodzina. I wiara w siebie. Ponownie odkryłam, że spokojna akcja w książce może sprawić, że ciężko będzie mi ją odłożyć. Zanurzyłam się w sielskiej wsi, która nosi na sobie ślady po rodzinnej tragedii i wspomnienia, te dobre i złe. Cała seria obrazuje nam jak dzieciństwo pełne przemocy wpływa na człowieka, jego wybory i postrzeganie świata. Wystarczy jednak po prostu w siebie uwierzyć... a jeśli nie wierzysz, to po prostu poznaj Ewę. Jej historię i walkę o siebie. A w tle zachwycisz się jej siłą i pięknymi Żuławami.
Wiem jedno. To jedna z tych serii, które po zakończeniu wywołują tęsknotę za bohaterami. Cieszę się, że miałam okazję zrecenzować każdy tom Cyklu Żuławskiego. A teraz... właśnie się zbieram, by zanieść książkę babci. Podobnie jak ja, jest zachwycona i bardzo wyczekuje ❤
Jak wiemy Ewa nie miała lekkiego życia. Jej matka lata temu zaginęła, ojciec alkoholik nie dawał bezpieczeństwa, a mężczyzna, w którym młoda dziewczyna się zakochała okazał się okrutnym facetem bez skrupułów. Pozostała jej ucieczka do miejsca, którego nie znała, w którym mogła rozpocząć nowe życie. Jednak nie tak łatwo rozpocząć nowy etap, gdy stare sprawy stale nie są zamknięte. W tej ostatniej części Ewa w końcu postanawia zawalczyć o siebie. Ma dosyć poniżania. Jej siłą jest rosnące uczucie do Kamila oraz wsparcie osób, z którymi na codzień pracuje.
W tym cyklu podobało mi się wszystko. Malownicze Żuławy, sielskość, regionalna kuchnia, postacie z krwi i kości. Z problemami, które mogą dotknąć każdego. Smaczku całemu cyklowi nadaje tajemnica z przeszłości i jak dla mnie było jej w tej części za mało. Paranormalne retrospekcje w postaci koszmarów były oryginalne i ciekawe. "W cieniu wierzb" nastroiło mnie nostalgicznie, popłynęłam daleko do wspomnień z dzieciństwa, w którym mogłam popatrzeć na prawdziwą miłość. Mowa tutaj o moich pradziadkach. Jestem wdzięczna za tą podróż do wspomnień Autorce.
Jeśli lubisz obyczajówki to nie czekaj - czytaj i podawaj dalej tym, którzy lubią ten gatunek. Moim zdaniem cykl ten będzie idealnym prezentem takim pokoleniowym. Przeczytasz go Ty, Twoja Mama, Babcia, a nawet Ciotka. Te powieści to fajna historia o miłości, poruszająca w delikatny sposób ciężkie problemy jakimi jest alkoholizm, depresja czy przemoc psychiczna. Napisane prostym, chwytającym za serce językiem.
Za swój egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte.
"W cieniu wierzb " to dalsze losy Ewy i Kamila. Od przeczytania drugiej części zrobiłam sobie za długą przerwę i ciężko było przypomnieć sobie w jakim momencie zostawiłam bohaterów. Na szczęście po lekturze wszystko weszło na swoje miejsce. W tej ostatniej części bohaterowie zmierzą się z przeszłością, ze swoimi lękami ale i pragnieniami. Dowiemy się co się stało z mamą Ewy, będziemy świadkami przemiany Małgorzaty i Anastazji. Towarzyszyć też bedziemy babci Kamila w ważnym wydarzeniu. Książka jest napisana prostym językiem, powiedziałabym nawet codziennym, łatwym w przekazie i odbiorze. Ale Sylwia Kubik porusza w tej serii ważne tematy takie jak przemoc wobec dziecka, kobiet, problemy w komunikacji rodzic - dziecko. Mówi też o przemijaniu, o wpływie starszych pokoleń na młodsze. Podsumuję to tak - mądry przekaz w prostych słowach.
Po raz kolejny autorka pokazuje trudne życiowe chwile, wybory powodowane miłością, które nie zawsze bywają właściwe. A jednocześnie ta książka dodaje otuchy, ciepło się robi na sercu czytając historię bohaterów, których chciałoby się poznać i spędzić z nimi czas. Piękne zakończenie, idealnie wieńczące ich losy.