Pozycja obowiązkowa dla fanów skoków narciarskich.
Muszę przyznać, że dość mozolnie szło mi czytanie o problemach Nykänena. Może to z powodu błędnego koła, w które Fin wpadł: smutek/samotność ➡️ alkohol ➡️ nieodpowiednie zachowania ➡️ problemy ➡️ poczucie winy ➡️ smutek/samotność ➡️ alkohol...
Ale tak, warto było przejść przez te 4️⃣2️⃣4️⃣ strony, zawierających kawał życia osoby, której zdarzyło się raz potknąć, by następnie co dwa kroki znów sie wywracać. I tak jak w Biblii są Trzy Osoby Boskie, tak tutaj mamy trzech Mattich: normalsa, który żyje w utopii, lubiącego szum, uwagę i rozgłos celebrytę oraz tego zagubionego, który po prostu szuka równowagi w życiu.
Albo pokochacie Orła, albo Go znienawidzicie. Jednak warto zwrócić uwagę na Jego wrażliwość. Wręcz postać Mattiego Nykänena można by zakwalifikować jako bohatera romantycznego, który stał się dla siebie zarówno katem, jak i ofiarą.
Na sam koniec poznajemy historię tego, jak Matti pewnej nocy zadzwonił do swojego przyjaciela i opowiedział mu o śnie. Widział w nim jak puka do bram nieba. Przyszedł Święty Piotr po czym zaczął go prowadzić w stronę piekła. Święty pozwolił Finowi spotkać się z Bogiem i wszystko mu wytłumaczyć, bo jak sam zainteresowany twierdzi "Zrobiłem złe rzeczy, ale najbardziej skrzywdziłem samego siebie [...]", rozmowa przebiegła po myśli Mattiego.
Skwitował to stwierdzeniem, że "Mam poczucie, że przynajmniej Bóg mi przebaczył."
Choć to książka o jednym z wybitnych sportowców, można w niej znaleźć kawałek każdego z nas.
Nykänen padł ofiarą samego siebie, a ADHD stanowiło jedną z wielu kłód, jakie nieświadomie sam sobie podkładał.
Ukrywał swoją prawdziwą osobowość, przybierając nową rolę, a pozycja lidera wiązała się z dodatkową presją. W całym pędzie osoba, która i tak ma problemy ze swoim prawdziwym "Ja" staje sie marionetką - zależną od ruchów sznurkami przez innych.
"Ciężar bycia bohaterem polega bowiem na tym, że ludzie z zazdrości szybko zaczynają mieć dość idealnego wizerunku człowieka sukcesu. Zaczynają szukać w bohaterze czegokolwiek, co mogłoby świadczyć o jego niedoskonałości".
Matti, mam nadzieję, że gdzieś tam na górze wciąż pobijasz kolejne rekordy skoczni.