Nawet gdy jestem sam, nie czuję się samotny. Wiem, że ktoś na mnie czeka w bazie, w domu. Dwudniową samotność można polubić, bo ona wynika z realizacji marzenia. Boję się samotności w życiu.
Krzysztof Wielicki jest piątym człowiekiem na świecie, który zdobył wszystkie czternaście ośmiotysięczników. Samotnie wspinał się na Broad Peak, Lhotse, Dhaulagiri, Makalu, Nanga Parbat... Wydawać, by się mogło, że jego kariera wspinaczkowa nie ma już przed czytelnikami tajemnic. A jednak. Solo to zapis samotnych wejść Krzysztofa Wielickiego na najwyższe góry świata okraszony subtelnie podanymi refleksjami autora – bohatera o kondycji człowieka, o górach, partnerstwie i samotności.
Alpinizm stawia na wartości, które wykluczają samotność: partnerstwo liny, zaufanie, uważność, troska o drugiego człowieka. Wspólne przeżycia są pełniejsze, wtedy lepiej smakują sukcesy, a porażki są mniej gorzkie. Skąd zatem ta potrzeba samotnej wspinaczki? Czy jest świadomym wyborem, czy dręczącą ambicją? Efektem splotu okoliczności?
Czy samotność w górach jest głębsza, pełniejsza, bardziej dojmująca? Pomaga czy przeszkadza? Paraliżuje, czy da się ją oswoić? Czegoś uczy, a może dodaje jedynie strach do ciszy i pustki?
Mam problem z tą książką bo naprawdę przyjemnie się to czytało, ale zakwalifikowałbym to jednak jako zbiór myśli, albo dłuższy artykuł, a nie jako książkę.
Najbrdziej drażniły mnie puste strony ksiazki,które mogły być wypełnione zdjeciami autora . Jakość wydrukowanych zdjęć też zostawia wiele do życzenia. Mimo wszystko ksiazka bardzo przyjemna .
Bardzo ciężko jest ocenić tę książkę. Jest dosyć pospieszona i chaotyczna, ale to nie zmienia faktu, że porusza naprawdę ogromne dokonania. Chciałabym żeby autor trochę przystopował i bardziej skupił się na swojej historii, bo to co dokonał jest niewyobrażalne.
Czyta się ją niesamowicie szybko. Ledwo ją zaczęłam a już ją kończyłam. Forma, krótkich wspomnień, wątków, takich bardziej wpisów połączonych w książkę nadaje jej szybkości.
Chciałabym popytać bardziej o tej samotniści, o wspinaczce, o trudnościach.
Bardzo lubię książki o takiej tematyce, ta jest raczej ciekawostką i dodatkiem do innej książki tego autora : "Piekło mnie nie chciało ".
Nie daje gwiazdek bo czułabym się, jakbym oceniała dokonania autora i wszystkich, których wymieniał.
"Solo. Moje samotne wspinaczki" to kolejna książki od wydawnictwa Agora, która zachwyca wykonaniem. Jest w niej mnóstwo kolorowych zdjęć i spójna struktura tekstu. Możemy zarówno podziwiać piękne górskie widoki, jak i poznać ludzi, o których mowa. Poza kilkoma wyjątkami, większość fotografii jest bardzo dobrej jakości. Myślę, że ten tytuł będzie dobrym uzupełnieniem biblioteczki osób, które już kilka innych pozycji dotyczących tego tematu posiadają.
Właśnie takim "bardziej doświadczonym" czytelnikom tę książkę polecam. Są tutaj przede wszystkim wspomnienia autora ze swoich wspinaczek. Wszystko jest tutaj w moim odczuciu napisane tak krótko i na temat. Nie ma tutaj rozwodzenia się nad tematem, tłumaczenia laikowi co jest do czego, gdzie i jaka historia stoi za jakim nazwiskiem. Czasami gubiłam się przy przeskokach czasowych albo miałam wrażenie, że coś jest wyrwane z kontekstu. Myślę, że osobom, które mają już pewną wiedzę na temat historii alpinizmu będzie po prostu łatwiej wszystko zrozumieć i ze sobą połączyć.
Well, one could say it was an interesting read- it allows you to submerge in the thinking of the author, for good and bad. He is a product of his generation but occasionally his comments seemed not even borderline but full on racist. I've got mixed feelings about that being printed. Apart from it, the structure of the book is rather messy. At times it felt like wikipedia enriched by few personal comments. Towards the end it has got more interesting with description of the actual journey and how challenges have been faced in practical manner but I would say 80% of book is just mentioning people that have ever tried similar path/died trying/ever climbed with him before/were a friend of a friend of a friend from the same industry. I would definitely say it's a book you can happily skip and suggest not to go your way to get your hands on it. If it happens to be next to you, you might as well have a look bearing in mind it isn't a masterpiece. People particularly interested in alpine and high-altitude climbing will be left disappointed as only a small portion of book talks about it in details.
Wspaniałe zdjęcia (chyba) najgorzej wydrukowane, jak się tylko da (ok,... można jeszcze gorzej) Zabrakło redaktora, kto by to poukładał jakoś w większy sens, wygładził z natłoku dat i nazwisk (a i tak w nich można się pogubić) i ogólnego poczucia, że tu się skacze bezsensu po historii, czasie i przestrzeni. Wiele pięknych zdań, ale chyba dużo za szybko ta książka powstała, jakby to jakiś ledwie pierwszy szkic był, pierwszego rozdziału.
Książka najciekawsza wydała mi się na końcu. Mocne 75% było dla mnie zbyt chaotyczne - bardziej jak notatnik ze zbiorem myśli z wypraw niż materiał na książkę. Ciężko mi dać tak niską ocenę za publikację o tak niezwykłych osiągnięciach, ale szczerze muszę przyznać, że nie jest to (i nie będzie) moja ulubiona górska pozycja do której chciałabym po jakimś czasie wrócić.
Nie mam zielonego pojęcia jak ją ocenić, więc po prostu tego nie zrobię. Treści jest najzwyczajniej w świecie za mało, aby jakoś ją zmienić w cyferki, zresztą są to raczej takie luźne historie i przemyślenia autora na temat wspinaczki. W ogólnym rozrachunku przyjemne, ale bez efektu WOW.
Bardzo krótkie, ale przyjemnie się słuchało. Opisy wypraw górskich K. Wielickiego, które odbył w pojedynkę. Fajny klimat pamiętnika i wartościowe przemyślenia autora-bohatera.
Ciekawe, raczej taka krótka forma, bez dodatkowych informacji, co czasem przeszkadzało w ogarnięciu co się dzieje, ale ciekawe podsumowanie solowych wypraw Wielickiego.
Ciekawa treść i piękne zdjęcia, połknęłam w jedno popołudnie. Co prawda po wcześniejszej lekturze obszernej biografii Wielickiego autorstwa Dariusza Kortki i Marcina Pietraszewskiego niewiele już chyba mogło mnie zaskoczyć, jednak „Solo” i tak przeczytałam z zainteresowaniem. Książkę, poświęconą wyzwaniom samotnych wspinaczek, wyróżnia osobisty punkt widzenia Wielickiego i narracja nieprzefiltrowana przez osoby trzecie. Ma jedną podstawową wadę - jest za krótka! Myślę, że Wielicki ma do opowiedzenia dużo, dużo, dużo więcej.