Jump to ratings and reviews
Rate this book

Poeci do kwadratu

Jestem gotowa

Rate this book
Poetka, eseistka i dziennikarka Barbara Gruszka-Zych przygotowała niezwykle ciekawy, osobisty wybór wierszy Anny Świrszczyńskiej. Świrszczyńska wypracowała w swoich wierszach własną frazę i bardzo charakterystyczne formy wyrazu. Zwłaszcza wiersze z okresu Powstania Warszawskiego wciąż zachwycają czytelników i krytykę. Autorka wyboru pisze, że kiedy zaczynamy czytać poezjębohaterki tego tomu, musimy mieć świadomość, jak mocno naznaczona jest ona jej biografią i czasami, w których przyszło jej tworzyć. Świrszczyńska w wierszach śmiało przedstawia swoją życiową drogę, nie szczędząc czytlenikom szczegółów osobistych. Dobitnie napisał o tym Miłosz: "Rzecz polega na tym, że jej dzieło poetyckie ofiarowuje się jak spełniony los, ale spełniony nie poprzez artyzm, z życiorysem gdzieś w tle, ale jako jedność wierszy i osoby, gwałtownej, namiętnej, dumnej, pokornej, grzesznej, współczującej, miłującej, szalonej". W późnych wierszach Świrszczyńska dzieli się z czytelnikiem odważnymi, bo przełamującymi tabu zwierzeniami, dotyczącymi miłości i związków. Miłosz przypomina, że wydanie przez nią pierwszego tomu wierszy miłosnych w wieku 66 lat, miało posmak skandalu. Nazywa ją "Telimeną wyzwoloną", zaawansowaną w latach kochanką, która nie zamierza ukrywać, jak rozkwita, bo miłość i namiętność nie mają wieku. Jednocześnie autorka wyboru zwraca uwagę na to, że Świrszczyńska jest poetką nie tylko religijną, ale i metafizyczną, bo w naturalny sposób zanurza cielesność w transcendencji. Tom „Jestem gotowa”ukazuje przekrój twórczości tej niezwykłej, bezpośredniej i bezkompromisowej poetki.

256 pages, Hardcover

First published January 27, 2022

Loading...
Loading...

About the author

Anna Świrszczyńska

69 books48 followers
Anna Świrszczyńska (also known as Anna Swir) was a Polish poet whose works deal with themes including her experiences during World War II, motherhood, the female body, and sensuality.

Świrszczyńska was born in Warsaw and grew up in poverty as the daughter of an artist. She began publishing her poems in the 1930s. During the Nazi occupation of Poland she joined the Polish resistance movement in World War II and was a military nurse during the Warsaw Uprising. She wrote for underground publications and once waited 60 minutes to be executed. Czesław Miłosz writes of knowing her during this time and has translated a volume of her work. Her experiences during the war strongly influenced her poetry. In 1974 she published Building the Barricade, a volume which describes the suffering she witnessed and experienced during that time. She also writes frankly about the female body in various stages of life.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
38 (60%)
4 stars
17 (26%)
3 stars
8 (12%)
2 stars
0 (0%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 14 of 14 reviews
Profile Image for Martyna Antonina.
395 reviews240 followers
September 16, 2023
4,5☆

Poezja Świrszczyńskiej krzyczy. Krzyczy manifestem anty-kobiety dającej się podgryzać patriarchalnej wieczności, krzyczy nieskończenie cieleśnie, krzyczy wojną i śmiercią, bestią i mężczyzną. Krzyczy myślą i ciałem. Krzyczy, że nie chce jednego i drugiego. To krzyk przedczłowieczy, krzyk samego krzyku. Krzyknął, że jest gotowy na świat. (Tak dla mnie powstały te wiersze).
Profile Image for Jowix.
459 reviews148 followers
Read
March 7, 2022
Nie mogę wystawić oceny, bo oceniając przepiękną, wojenno-sensualno-kobiecą poezję Świrszczyńskiej na 5, oceniłabym tak również żenujący wstęp Barbary Gruszki-Zych. Autorka tegoż filtruje recepcję Świrszczynskiej przez bogobojną relację z mistrzem Miłoszem, odmawia poetce feminizmu, zupełnie go nie rozumiejąc, i silnie narzuca czytelniczkom katolicki paradygmat, mimo że Świrszczyńska zdecydowanie go przekracza i podważa.
Tym samym trudno mi było zaufać, że ten wybór wierszy nie jest zapośredniczony pokraczną optyką Gruszki-Zych i nie byłam pewna, czy nie próbuje mi się wcisnąć czegoś, czego w poezji Świrszczyńskiej nie było.
Dlatego apeluję: czytajcie Świrszczyńską ile wlezie, ale nie z tego tomu, albo z krytyczną uwagą. Bardzo szkoda, bo wydanie ładne i warto mieć tę poetkę w zasięgu ręki.
Profile Image for Paya.
343 reviews364 followers
Read
June 20, 2022
To co chciałam powiedzieć, pięknie napisała już Jowita Mazurkiewicz w sprawie tego wydania. Ja czytanie wstępu zostawiłam sobie na koniec, więc ten zaproponowany przez Gruszkę-Zych "klucz" nie towarzyszył mi w lekturze wierszy, z czego się bardzo cieszę.
Profile Image for Sarcixxx.
18 reviews2 followers
January 20, 2023
Po przeczytaniu pierwszych 2 stron wstępu - znudził mnie, więc od razu zaczęłam czytać wiersze Pani Anny, co widząc po innych recenzjach, było słuszne.
Twórczość Pani Świrszczyńskiej jest szczera, bezpośrednia, często przygnębiająca, ale tym samym ludzka. Nie potrafię tego inaczej opisać, zwyczajnie mnie zachwyciła. Po przeczytaniu, jestem zachęcona do zgłębiania kolejnych dzieł tej autorki.
Profile Image for Tomasz.
296 reviews56 followers
December 14, 2024
Pięć dni
 

Pięć dni i pięć nocy cze­kał, kiedy pęk­nie belka pod­trzy­mu­ją­ca nad jego głową czte­ro­pię­tro­wą ka­mie­ni­cę. Pięć dni i pięć nocy leżał pod za­wa­lo­nym domem, za­sy­pa­ny po brzuch.

Przy swym po­licz­ku czuł po lewej kra­wędź prze­wró­co­nej ka­na­py, po pra­wej chłod­ny po­li­czek trupa. Była to ko­bie­ta. Gdy skrę­cił nieco szyję, mógł doj­rzeć jej sze­ro­ko ode­mknię­te usta, zęby i szary język. Z ulicy krzy­cze­li do niego lu­dzie, żeby się nie ru­szał, bo wszyst­ko runie.

Słu­chał.

Słu­chał uważ­nie, bo do­pie­ro szó­ste­go dnia osza­lał.

*

Zwie­rze­nia ko­bie­ty pło­chej
 

To jest pierw­szy osiem­na­sto­la­tek w moim życiu. Ach, wiel­ki z niego la­da­co i dla­te­go mi się po­do­ba.

Mówię do niego:

– Głup­ta­sku, mo­gła­bym być twoją matką.

Jego ideał to ko­bie­ta wy­twor­na. Trze­ba by idąc na spo­tka­nie z nim ubie­rać się w ko­ron­ki i ka­pe­lusz z wo­al­ką. Lecz tro­chę szko­da mi ka­pe­lu­sza. Tak pręd­ko sto­czył­by się w zro­szo­ną trawę, w któ­rej oboje le­ży­my co dzień nad brze­giem rzeki, gdy mgła let­nie­go wie­czo­ru po­ru­sza się nad od­da­lo­nym mia­stem.

*
Śmierć za oj­czy­znę
 

Od­da­ję życie oj­czyź­nie.

Od­da­ję szczę­ście od­de­chu i szczę­ście pa­trze­nia,

ogrom­ne szczę­ście po­ru­sza­nia się i biegu,

małą, py­za­tą ra­dość, że się zjada

krom­kę chle­ba i błę­kit­ną śliw­kę, że się pije

mleko w kwie­ci­stym kubku.

 

Nie wiem, jak duży jest mój dar, czy się zrze­kam

pię­ciu lat czy go­dzi­ny, a może lat dwu­dzie­stu.

O, cóż to za bo­gac­two,

ile lasów można prze­bro­dzić przez dwa­dzie­ścia lat,

ile otrzy­mać za­cho­dów słoń­ca, ile

jasz­czu­rek w ma­jo­wej łące,

w ilu ra­mio­nach

zna­leźć cie­płe szczę­ście snu, ile rąk ży­wych

objąć ży­wy­mi rę­ka­mi.

 

To wszyst­ko od­da­ję nie po to,

żebym otrzy­mał w nie­bio­sach

do­sko­nal­szą jasz­czur­kę i łąkę czul­szą

pod mi­stycz­nym słoń­cem zba­wie­nia

i oswo­jo­ne anio­ły, które można

gła­skać po skrzy­dłach i ca­ło­wać w oczy.


Od­da­ję życie, aby otrzy­mać

tylko przy­bli­że­nie trudu ko­na­nia,

tylko nędzę

ostat­niej chwi­li.


Bo nie wiem, co bę­dzie, gdy śmierć

sta­nie nade mną, gdy to, co już jej dałem

wspa­nia­ło­myśl­nie w go­dzi­nie bo­gac­twa,

za­cznie wy­dzie­rać mi gwał­tem

jak psu kość z pyska,

kiedy sko­czy mi na pier­si

i dła­wio­ne­mu w jej gar­ściach

wy­pły­ną oczy

z oczo­do­łów.

 

Wtedy może

krzyk­nę: nie! gar­dła już nie mając

i rzucę się do uciecz­ki na no­gach nie­ist­nie­ją­cych

i pra­wie tru­pem już będąc, zlęk­nę się

swego trupa, aż wsta­ną

włosy mo­je­go ciała.

 

Od­da­ję życie

nie za chwa­łę po śmier­ci.

Bo jakiż wszech­świat

klę­czą­cy na klęcz­kach uwiel­bie­nia

może mi za­stą­pić

jeden od­dech płuc.

 

Od­da­ję życie

oj­czyź­nie.

*

Pierw­sze spoj­rze­nie
 

Po raz pierw­szy spoj­rza­łam na swoje dziec­ko

z nie­na­wi­ścią.

Wie­dzia­łam, że od­bie­rze mi wol­ność.

Że będę mu­sia­ła je ko­chać

wię­cej niż sie­bie,

wię­cej niż ja­kie­go­kol­wiek męż­czy­znę,

wię­cej niż cel swego życia.

*

Ma­cie­rzyń­stwo
 

Uro­dzi­łam życie.

Wy­szło krzy­cząc z moich wnętrz­no­ści

i żąda ode mnie ofia­ry z mo­je­go życia

jak bó­stwo Az­te­ków.

Po­chy­lam się nad małą ku­kieł­ką,

pa­trzy­my na sie­bie

czwor­giem oczu.

 

– Nie zwy­cię­żysz mnie – mówię.

Nie będę jaj­kiem, które roz­bi­jesz

wy­bie­ga­jąc na świat,

kład­ką, po któ­rej przej­dziesz do wła­sne­go życia.

Będę się bro­nić.

 

Po­chy­lam się nad małą ku­kieł­ką,

spo­strze­gam

drob­ny ruch drob­ne­go pa­lusz­ka,

który jesz­cze tak nie­daw­no był we mnie,

w któ­rym pły­nie pod cien­ką skórą

moja wła­sna krew.

I oto za­le­wa mnie

wy­so­ka, jasna fala

po­ko­ry.

Bez­sil­na, tonę.

*

My­śle­li, że umar­łam
 

My­śle­li, że to ja upa­dłam

na rogu ulicy pod ku­la­mi.

Pła­ka­li.

 

Po­bie­głam do tej, co upa­dła,

chcia­łam ją za­brać,

ale już ode­szła.

 

Zo­sta­ło ciało

tro­chę po­dob­ne do mo­je­go,

które już się nie bało kul.

*

Dziec­ko się boi
 

Sku­lo­ne w bra­mie

z tej stro­ny, gdzie pada cień,

prze­ra­żo­ne, że nie może

stać się cie­niem,

bez od­de­chu słu­cha,

jak zbli­ża­ją się

dwa grzmią­ce na bruku buty

nie­miec­kie­go żoł­nie­rza.

*

Jej śmierć jest we mnie
 

Do­pie­ro po śmier­ci matki

do­wie­dzia­łam się ze zdu­mie­niem,

że nie by­ły­śmy

jedną osobą.

 

I wtedy wła­śnie

sta­ły­śmy się bar­dziej niż

kie­dy­kol­wiek –

jedną osobą.

 

Jej żywa śmierć

żyła przez dłu­gie mie­sią­ce

w moim żywym ciele.

Była we mnie dniem i nocą,

czu­łam ją

we wnętrz­no­ściach, jak dziec­ko.

 

Jej śmierć bę­dzie we mnie

do końca.

*

Piorę ko­szu­lę
 

Ostat­ni raz piorę ko­szu­lę

mo­je­go ojca, który umarł.

Ko­szu­lę czuć potem, pa­mię­tam

ten pot od dziec­ka,

tyle lat

pra­łam mu ko­szu­le i ka­le­so­ny,

su­szy­łam

przy pie­cy­ku że­la­znym w pra­cow­ni,

kładł je

bez pra­so­wa­nia.

 

Ze wszyst­kich ciał na świe­cie,

zwie­rzę­cych, ludz­kich,

tylko jedno wy­dzie­la­ło ten pot.

Wdy­cham go

po raz ostat­ni. Pio­rąc te ko­szu­lę

nisz­czę go

na za­wsze.

 

Teraz

po­zo­sta­ną po nim już tylko ob­ra­zy,

które czuć farbą.
452 reviews45 followers
March 26, 2023
Czytanie poezji to dla mnie wyjście poza czytelniczą strefę komfortu
Niektóre z wierszy nie przemówiły do mnie w ogóle, inne za to bardzo a może nawet wystarczyłby mi jeden taki wiersz do szczęścia żeby dać wysoką ocenę
Profile Image for Ellina.
329 reviews3 followers
January 28, 2026
Wiele tych wierszy zostanie ze mną na długo. ❤️❤️
A wstępu nie czytałam😂🙈
Profile Image for agatatoczyta.
334 reviews20 followers
Read
June 24, 2025
Fascynująca postać, niesamowite wiersze.

Świrszczyńska pisała w taki sposób, że momentami zapiera dech przy lekturze. Jest w swoich wierszach brutalnie prawdziwa, opowiada koszmar wojny bez ozdobników, ale z taką samą bezpośredniością porusza tematy intymności, macierzyństwa, słabości kobiet w relacjach z mężczyznami. Nie da się nie zauważyć jej pisania, nie da się go też zapomnieć.
Profile Image for carol..
274 reviews11 followers
March 29, 2026
musiałam dojrzeć do tej poezji tak, jak do swojego stylu, pisania i poetyki dojrzewała sama poetka. wybitnie wymowna w swojej lakoniczności, tkanka semantyczna jest jednak obciążona znaczeniem nieproporcjonalnie wiekim wobec zwięzłości tych tekstów. środki poetyckie nie zagłuszają bowiem prozy życia, dają jej głos
Profile Image for kociefutro.
216 reviews47 followers
March 18, 2023
4.5 ⭐️
Świrczyńska ma w moim sercu bardzo specjalne miejsce. Jej wiersze to takie, które uderzają dwa razy. Pierwszy raz uderza tylko trochę, drugi zaś absolutnie zwala z nóg jak już dotrze do serca to co autorka zawarła, często w bardzo nie wielu słowach.
Profile Image for Fiona.
12 reviews1 follower
May 24, 2023
Niezwykła jest tekstura okładki książki i to przynosi mi szczęście.
Profile Image for Kasia B.
268 reviews1 follower
November 30, 2024
W większości bardzo krótkie wiersze, wiele z nich o tematyce wojennej. Trafiły do mnie, ukazały często opisywaną rzeczywistość innymi oczami, oczami poetki.
Displaying 1 - 14 of 14 reviews