Piąty, finałowy tom serii Bellomo, w którym niektóre serca zostaną złamane…
Tym razem poznacie dalsze losy Rodziny z perspektywy każdego z bohaterów: Vita, Vivienne, Salvatore’a, Zoi, Silvia, Payton, Giovanny i Roberta. Nie będą to dla nich łatwe chwile i nie wszystkim przyjdzie żyć długo i szczęśliwie…
Rodzina się rozdzieliła. Tymczasem Pięć Rodzin i Cosa Nostra mają ogromne kłopoty. W wyniku zmasowanych ataków w światku mafijnym wybucha wojna. Nikt już nie jest bezpieczny.
Po tym, jak Roberto został aresztowany, władzę przejmuje Giovanna. Następnie głowy Rodzin zwołują Komisję Syndykatu, na której podejmują decyzje odnośnie do działań w walce z przeciwnikami. Planowana jest zemsta na wrogach, jednak jednocześnie wszyscy martwią się o własne bezpieczeństwo, bo nigdy dotąd nie byli tak daleko od siebie.
A Polish author writing under a pseudonym. In her books, she likes to touch on important topics and make the reader reflect. She loves writing romances with characterful women and men who can be considered a walking green flag. In private, a happy mother, wife and owner of two cat rascals.
Wierzycie, że to już grudzień i w sumie nie czepiając się kalendarza za bardzo, bo to właśnie w styczniu tego (2020) roku miał miejsce debiut Leny M. Bielskiej z serii Bellomo - Rozdarte serce, która zaczęła cykl wraz z historią Vito i Eve (Viv). To już tom piąty i nie czekaliśmy na niego wiele miesięcy, a na dodatek to wręcz idealne zwieńczenie historii rodziny Bellomo. Pamiętajcie, że Wierne serca to część, której nie należy czytać samodzielnie - tu splatają się losy bohaterów, których znamy już bardzo dobrze i uwielbiamy. Tu nie ma głównej pary bohaterów, w roli narratorów znajdzie się każda poznana przez nas wcześniej post, będzie tu sporo wątków, które autorka będzie sukcesywnie domykać w różnym tempie, ale nie zdradzam co się będzie działo o Lenie udało się wszystko ponownie wprowadzić w bardzo dobrym stylu, zwłaszcza gdy znów patrzymy na świat oczami bardzo dobrze nam znanych postaci. Cala czwórka rodzeństwa ma już ułożone w jakiś sposób życie - znalazła swoje drugie połówki, czasem w bardzo nietypowych osobach i to właśnie powinna być ich najszczęśliwszy czas... ale... teraz przed rodzeństwem Bellomo stoi bardzo trudne zadanie - walka z wrogami rodziny. Pora zakończyć wszystko to co zaczęło się z tomem pierwszym. Czuć, że nadchodzą wichry wojny -poleje się krew, nikt nie jest bezpieczny, wyniku nie można do samego końca przesądzić. Znamy styl autorki już od czterech tomów, więc wiemy na co ją stać, jednak tak na prawdę nic nie przygotuje czytelnika na to co tu Lena Bieska serwuje naszym licznym bohaterom. Przygotujcie się na emocje, i to dużo emocji, zaryzykuję nawet określając to gejzerem - miejcie na podorędziu chusteczki, najlepiej całą paczkę, bo autorka nie oszczędza ani nas ani bohaterów. Przygotujcie się na płacz, szok, niedowierzanie, miłość, radość, złość i wiele innych emocji! Jeśli tak jak ja myślicie, że znacie mafię, to teraz otwórzcie okno i wywalcie tą myśl na dwór - tu nie da się przewidzieć zdecydowanej większości zdarzeń! Nie wszystko co tu się wydarzy znajdzie u mnie i u Was poklasku, ba będziecie chcieli rzucić książką czy czytnikiem w czasie lektury – jednak czytajcie dalej WARTO, wierzcie mi. Mimo to książkę wciąga się błyskawicznie i chce się wiedzieć co dokładnie autorka ma w swoim arsenale dla nas czytelników. Jeśli zaczniecie wieczorem to nastawicie się na nieprzespaną nockę - zaczynajcie najnowszą książkę Leny o odpowiedniej porze! "Wierne serca" to przewrotne i zaskakujące zakończenie serii, która podbiła moje serce wraz z pierwszym tomem, a teraz nadszedł czas pożegnania – aż się łezka w oku kręci, mam nadzieję, że Wam też. POLECAM! Świetna polska seria mafijna - oby więcej takich!
Szczerze powiedziawszy, obawiałam się tej części. Nie ze względu na fakt, że to ostatnia część. Bałam się na niej zawieźć. Jak głupia byłam! Nie bierzcie ze mnie przykładu.
Wydarzenia w tej części opowiadane są z perspektywy wszystkich najważniejszych bohaterów: Vito i Vi, Silvio i Peyton, Salvatore i Zoji oraz Roberto i Gio. Obawiałam się, że będę gubić się w akcji, ale znowu Lena pozytywnie mnie zaskoczyła i czytanie tej książki było bardzo przyjemne. Ale żeby nie było za kolorowo - co chwilę stresowałam się i czułam, jakby miało wyskoczyć mi serce. Jeśli myślicie, że poprzednie części były stresujące - Wierne serca to absolutny rollercoaster emocji!
Niestety, los nie był łaskawy dla niektórych bohaterów i musiałam się z nimi pożegnać. Jednak sądzę, że zakończenie serii jest bardzo pozytywne i nie mogłam wyobrazić sobie go lepiej. Ostatni rozdział i epilog to totalne wyciskacze łez.
Cała seria, a w szczególności ostatnia część, skłoniły mnie do refleksji i docenienia roli rodziny oraz osoby, z którą planuję spędzić resztę swojego życia. Osoby, na które mogę zawsze liczyć - są bezcenne. Pamiętajcie - nic nie jest czarno-białe, a w życiu są tez kolory.
Dwa plusy na początek: + nie czytałam tylko części #4, mimo to ogarnęłam historię Gio i Roberto + uśmiercamy jednego z głównych bohaterów, a potem magicznie tego nie zmieniamy- Salvatore faktycznie nie żyje :/
Dobre zakończenie serii, całość zamknięta i pokazana z różnych perspektyw. Momentami odniosłam wrażenie, że za mało prywaty, za dużo wojny, ale jednak gdzieś w tym szaleństwie jest metoda, ze to nie tylko szał uniesień, ale też sensownie prowadzona fabuła.
Zabawnie, lekko, momentami strasznie. Dobry poziom został utrzymany, a każda kolejna książka była lepsza.
This entire review has been hidden because of spoilers.