Stan żałoby po Fisherze.
Colquhoun usiłuje wziąć w garść to, co pozostawił po sobie Mark, ale osobliwy (słownikowo) sposób, łącząc autobiograficzne treści z lewicowo-skręcającą filozofią, przede wszystkim Bataillem, Deleuzem, Guattarim, Blanchotem, Landem, Weil czy Wendy Brown. W ostatniej kwestii udaje się to całkiem zręcznie dzięki porównawczej analizie pism wyżej wymienionych z dziedzictwem Fishera, wyłaniając źródła teoretyczne dla realizmu kapitalistycznego, anulowaniu przyszłości i osobliwego i dziwacznego. Kluczowym pojęciem jest tu Zewnętrze, które jednak w przedstawionym świetle brzmi raczej jak iteracja lub synonim dla Realnego Lacana - jeśli jest inaczej, to niestety stworzenie rozróżnienia się nie udało. Wyjście, w tym wypadku, byłoby zatem wkroczeniem w Zewnętrzne (Realne), czyli... po prostu transgresją na Bataillowski wzór.
książka ma działać jako nieśmiałe przedstawienie szerokości tego, czym Fisher się zajmował przez czas pisania, jednak z różnym skutkiem. przykładowo, podnoszenie (nie)świadomości w oparciu o Luckasa, chyba najciekawszy aspekt późnego Fishera, jest potraktowany raczej niedogłębnie, jako pretekst dla umieszczenia zedytowanej magisterki w książce. poza niewielkimi fragmentami autobiograficzne skręty dają niewiele zwrotnych idei na podnoszone tematy - autobiografia zetem nie służy politycznemu publicznemu, a raczej personalnemu i prywatnemu, co... mija się z celem książki. autor obiecuje też choćby pokazać związki pomiędzy Fisherem a Spinozą, ale totalnie się nie wywiązuje ze swojej obietnicy, a szkoda, bo to mogłoby być najwcześniejsze, nawet wcześniejsze od Schillera źródło rewitalizacji filozofii przedmarksistowskiej do celów lewoskrętnych.
godne pochwały są natomiast przecięcia Landowskiej krytyki lewicy z polityką Fishera i treściwe wprowadzenie w akceleracjonizm.
nie unika się tu niestety romantyzacji głównej postaci. paradoksalny skręt w indywidualizm - skupiwszy się nobilitacji życia, pism i biografii trafia się w ścianę jednostkowości, zamiast skupieniu na grupie lub chociaż idei, która by tę grupę wzbogaciła.