Przejmujący reportaż o tym, jak umieramy i co się dzieje z ciałem człowieka po śmierci
Justyna odliczała dni do ślubu. 11 dni do jej wymarzonego ślubu. Nie doczekała go – w prowadzone przez nią auto uderzył TIR. Dziewczyna zginęła na miejscu. Jej rodzina i narzeczony postanowili, że podczas ostatniej podróży Justyna będzie wyglądać tak, jak sobie wymarzyła: w sukni zamówionej z Hiszpanii i w ślubnym makijażu. To duże wyzwanie i ciężka praca dla tanatoplastyka, bo ciało dziewczyny jest zniszczone. Trzeba zrekonstruować połowę twarzy, zanim będzie można przygotować pośmiertny makijaż. To wielogodzinny, kosztowny, skomplikowany zabieg.
Zaraz po tym, jak założy fartuch, rękawiczki, kalosze i maseczkę, Anna powtarza sobie jak mantrę słowa: „Może nie dziś, byle nie dziś”. To jej zaklęcie, by jej „pacjentem” nie było dziecko. Anna pracuje jako laborant sekcyjny, najgorzej znosi sekcje dzieci.
Marek pracuje w firmie sprzątającej zwłoki od dwóch lat, mówi, że najgorzej jest z samobójcami, tymi którzy giną od postrzału. Wtedy na miejscu zgonu jest najwięcej pracy. Fragmenty kości, krew, mózg są rozsiane w promieniu kilku metrów, pokrywają meble, ściany, sufit. Czasem mieszkania samobójców trzeba sprzedać, bo śladów nie da się usunąć.
Czyż śmierć nie jest równie interesująca, jak życie?
Na to pytanie szczegółowo odpowiadają autorzy. W swoim reportażu przedstawiają, jak umieramy i co się dzieje z ciałem człowieka po śmierci. Jesionka dla trupa to książka o końcu – ostatecznym i nieodwołalnym. Bez wdawania się w filozoficzne rozważania czy religijne gdybania.
Trochę mieszane uczucia mam. Fajnie się czytało, ale jako osoba z branży podchodziłam do treści z dystansem. Mój tata pracujący w branży chyba ponad 30 lat śmiał się z niektorych cytatów ktore przytoczyłam, twierdząc, że to fikcja, a nie reportaż - ale pewne elementy faktycznie zgadzają się z tym, jak jest.
Zastanawiam się, czy niektóre incydenty wspomniane przez autorów zostaną przez czytelników potraktowane jako ciekawostka, czy może napełnią ich obawą?
Ogółem, fajna lektura, którą jednak sugerowałabym brać z lekkim dystansem.
- Dzień dobry. A gdzie jest babcia? - W łazience - odpowiada lekarz, który bada starszą kobietę. - W łazience? Przecież nie wstaje od tygodni. - W łazience, bo nie żyje.
Mam już za sobą kilka pozycji na ten temat, więc spodziewałam się że może to być powtórka. Tymczasem autorom udało się przemycić sporo zagadnień na które trafiłam w literaturze po raz pierwszy - choćby Dignitas czy Lifecircle oraz rozmowa z panem Skrzydlewskim. Czwórka z plusem za lekkość pióra od którego ciężko się oderwać.
Jesionka dla trupa to obowiązkowa lektura nie tylko dla fanów medycyny sądowej, ale również tych, którzy zastanawiają się co się dzieje z naszym ciałem po śmierci. Bardzo zmyślnie skompilowane wywiady z ludźmi z branży funeralnej, momentami dramatycznie i poetycko zarazem. Polecam na popołudniową lekturę.
Książka, która naprawdę wciąga czytelnika na długie godziny i sprawia, że człowiek nie może się od niej oderwać i chce do niej wrócić. Każdy z nas przecież zastanawia się co dzieje się z ciałem po śmierci. Przy niektórych rozdziałach trzeba mieć mocne nerwy, jednak uważam, że jeśli ktoś interesuje się taką tematyką przeczyta tę książkę z prawdziwym zainteresowaniem.
Książka ok, niestety niewiele więcej mogę o niej powiedzieć. Niektóre opisane sytuacje zgodne z rzeczywistością, jednak radziłabym, jak już niektórzy przede mną, czytać tę pozycję z przymrużeniem oka. Zupełnie nieatrakcyjny był rozdział poświęcony niejakiemu Skrzydlewskiemu, jego prywatnemu życiu, historii rodzinnej i jego matce. Wydało mi się to zupełnie nie na temat. Minusem było również, moim zdaniem, zaledwie napomknięcie o Trupich Farmach. Uważam że rozwinięcie tego tematu byłoby o wiele bardziej pociągające niż np. historia rodzinna jakiegoś przedsiębiorcy. O trupach, rozkładzie, larwach, zapachach i tym podobnych mogę czytać bez mrugnięcia okiem. Jednak tytuł "Wpadki nekrobiznesu" dla rozdziału opisującego bezczeszczenie zwłok, dotykanie miejsc intymnych martwych kobiet przez pracowników prosektoriów czy zakładów pogrzebowych, obrzydliwe ich komentarze czy "macanie" zwłok po piersiach, uważam za co najmniej niesmaczny i nie na miejscu.
3.5/5 bardzo przyjemny styl pisania, dzieki czemu przez ksiazke doslownie sie plynelo. duzo fajnych i ciekawych ciekawostek, o ktorych nie mialam pojecia, duzo przytoczonych ciekawych postaci, ktore mialy lub maja scisly zwiazek z umieraniem. jednak baaardzo brakowalo mi tutaj scislych danych, bo tak jak przy ktorych rozdzialach rozumiem, ze postac, z ktora byl prowadzony wywiad, wolala zostac anonimowa, tak przy niektorych krotszych historiach brakowalo mi szczegolow na temat osob opowiadajacych. zauwazylam tez troche przestarzalych danych oraz fikcji
Czyta się szybko i lekko, mimo wielu ciężkich i momentami nieprzyjemnych tematów. Podoba mi się, że temat śmierci został przedstawiony z bardzo wielu różnych perspektyw, od biologii umierania, przez działalność branży pogrzebowej po tematy związane z eutanazją czy oddawaniem ciała do celów naukowych. Ciekawa lektura dla zaznajomienia się ze sprawami, o których zazwyczaj nie chcemy mówić na co dzień.
Ocena: 5 Wrażenia: Strasznie lubię książki o zwłokach i wcale się tego nie wstydzę. Śmierć czeka każdego z nas i jak najbardziej trzeba ją oswajać i rozmawiać tak, jak na przykład o porodach. Czytało mi się to lekko i przyjemnie, polecam. Dla kogo: Dla tych, którzy zwalniają podczas jazdy samochodem, żeby sobie zerknąć na wypadek.
Rewelacja. Istna kopalnia wiedzy. Dowiedziałam się z tej książki naprawdę wiele i mogę teraz szokować tą wiedzą innych. Teraz sama się poważnie zastanowię czy chcę być skremowana (kto czytał ten wie o czym piszę) ;)