Защо, след като имат огромно числено превъзходство, Военновъздушните сили на Червената армия са разгромени още в първите дни?Как Луфтвафе успява толкова бързо да стане пълновластен господар във въздуха? Къде изчезват „сталинските соколи“, клели се да пазят „спокойствието на съветските граници“, обещавали да съкрушат врага „с малко кръв и могъщ удар“?
Марк Солонин, като авиационен инженер, убедително, с числа и факти, доказва пълната несъстоятелност на съветската историография за събитията от втората половина на месец юни 1941 година, обясняваща съкрушителния разгром на авиацията „с внезапността на вражеския удар“, и дава аргументирани отговори на най-сложните, парливи и нелицеприятни въпроси в съветската история.
Russian historian, and author who writes about the history of World War II. An aviation engineer by training, he has written numerous books on the Second World War. Since 2016, Solonin lives in Estonia
Na uśpionych Lisiołach . Lisioł postanowił w tym tygodniu zgłębić temat Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, czyli Operacja Barbarossa (22.06. - 5.12.1941r.),atak Trzeciej Rzeszy na ZSRR. Zainteresował go głównie obszar "wielkiej przewagi militarnej strony niemieckiej" w powietrzu, którą miały spowodować tytułowe uśpione lotniska, czyli brak gotowości lotnictwa sowieckiego do walki. W tym celu wybrał samolot dla siebie, czyli brytyjski samolot patrolowy do zwalczania okrętów podwodnych. Niestety Lisioł owego samolotu zaczął szukać u wybrzeży północnego Atlantyku, gdyż słyszał, że Fairey Gannet potocznie określany jest Głuptakiem, nie wspominając już o tym, że samolot wszedł do użytku po II wojnie światowej, ale Lisioł to jest Lisioł. Pomimo tych niedogodności, naszemu dzielnemu poszukiwaczowi wiedzy udało się w końcu dotrzeć na uśpione lotniska. Co tam znalazł? Ogromną ilość wiedzy i faktów. W tej kwestii Mark Sołonin jest absolutnym mistrzem. Nie rzuca, czy raczej nie pisze, słów na wiatr, wszystko popiera odpowiednią ilością dowodów, przedstawiając np. konkretne statystyki, kwestie konstrukcyjne czy błędy techniczne. Jednak taka szczegółowość może przygnieść prostego Lisoła nieobytego w tematyce lotnictwa II WŚ. Do owej pozycji trzeba zasiąść z ogonem pełnym wiedzy, żeby móc skonfrontować swoje tezy z tezami autora. Przymknięcie na chwilę oka w ogóle nie wchodzi w grę, gdyż podczas lektury trzeba być cały czas skupionym jak w kokpicie prawdziwego odrzutowca. Lisioł z tego podniebnego starcia wyszedł nieco osmolony, ale bogatszy w wiedzę, i to bardzo szczegółową. Gorąco lisiołkujemy "Na uśpionych lotniskach" Marka Sołonina wszystkim miłośnikom II WŚ. Będzie to lektura ciężka, ale warta swojej ceny.