„Na krawędzi mroku” Tomasza Jacka Graczykowskiego zawiera łącznie piętnaście opowiadań z gatunku horroru. Autor nie ukrywa, że inspiracją dla jego tekstów jest twórczość Samotnika z Providence – Howarda Philipsa Lovecrafta. To nie są zwykłe historie, po przeczytaniu których, odłożycie książkę na półkę i złapiecie za kolejną. Opowiadania pochłaniają czytelnika w stronice zbioru, zmuszają do refleksji i pozostawiają wewnętrzny niepokój. To weird fiction w najlepszej formie!
Niektóre z tekstów zamieszczone w zbiorze były publikowane w czasopismach poświęconych grozie: „Bramie”, „Histerii” i „Okolicy strachu”, a także w antologii „Sny umarłych 2018” oraz „Sny umarłych 2020” – tom 1.
To jest zbiór piętnastu niezwykłych opowiadań z gatunku weird fiction inspirowanych twórczością Samotnika z Providence. Otrzecie się o krawędź mroku i przyjdzie Wam zmierzyć się z tym, co czyha w ciemnej otchłani.
Wielu próbuje inspirować się Lovecraftem, często wychodzi to sztywno i bez polotu, tu jest wręcz przeciwnie. Autor ciekawie opowiada, ma ogromną wyobraźnię, tworzy własne miejsca i plugawe twory. Opowiadania są wyrównane i na dosyć wysokim poziomie. Tutaj prawie w każdej historii zakończenie zaskoczyło mnie i wywołało ciary na plecach. Autor umie oddać poczucie osamotnienia i zagubienia wręcz klaustrofobicznie jakie odczuwają bohaterowie jego utworów. Umiejętnie tworzy atmosferę mroku i wzbudza niepokój. Niełatwo było mi czytać je od razu po kolei, po każdym musiałam chwilkę ochłonąć. Te opowiadania pozostają w pamięci na dłużej.
Bohaterowie w wyniku splotu zdarzeń trafiają do miejsc albo sytuacji, z których nie ma odwrotu. Nic po takich przeżyciach nie jest takie same, korzenie mroku zostały w nich zapuszczone już na zawsze. Ciemność i strach towarzyszą im już po kres życia.
Niektóre opowiadania mi się podobały, inne nie. Z jakiegoś powodu jednak nie do końca podszedł mi chyba styl pisania autora. Między usłyszeniem przez postać odgłosu, a dojściem do źródła hałasu mijały dwie strony pełne opisów. Zwykle buduje to napięcie i jestem zaangażowana, jednak tu jakoś nie potrafiłam. Łapałam się na tym, że przeskakiwałam zdania o tym jak osoba bierze plecak, zakłada kurtkę, robi to i tamto, bo męczyły mnie i strasznie chciałam już wiedzieć, co będzie czekało na miejscu, do którego bohater zmierzał. W pewnym momencie przeniosłam się już na audiobook z przyspieszeniem, co ułatwiło mi dokończenie książki.
Niektóre opowiadania są fascynujące, niestandardowe i przerażające, czytając zastanawiałam się nad zakończeniem historii, by kilka stron później i tak przeżyć szok spowodowany bardzo kreatywnym zwrotem akcji. Niestety przeważająca większość była prosta, nudna, mało porywająca czytelnika i zbyt oczywista, by poczuć klimat grozy i przerażenia...