Qu’y a-t-il de plus dangereux qu’une mère à qui on vole son enfant ?
Mony, accompagnée de Tuco et Shaël, voyagent en direction de L’œil du Cyclope, au-delà de l’univers connu, là d’où personne n’est jamais revenu. Après des mois d’un périlleux voyage au travers de terribles tempêtes, ils s’échouent sur une planète aussi glaciale qu’hostile. À peine atterrissent-ils en catastrophe qu’ils sont attaqués par une horde de pillards. À bord du Dolorès, seul Tuco est en état d’engager le combat, Mony étant en train… d’accoucher ! Après un bref combat, Tuco et Mony sont enchainés et le nouveau-né, encore tout chaud du ventre de sa mère, kidnappé. Parvenus à s’échapper, Mony et Tuco se lancent à la poursuite des voleurs de l’enfant, affrontant le froid et les dangers de cette planète inconnue.
W czwartej części przygód Mony trafiamy na planetę zamieszkałą przez łupieżców, odbierających bohaterce, to co kocha najbardziej. Do twórców komiksu należą Didier i Lyse Tarquin, którzy znani są polskim czytelnikom z ilustracji i kolorów do historii opowiadającej o Lanfeuście z Troy.
Tempo opowieści na samym początku jest dynamiczne, po czym spowalnia, dając chwilę na oddech, a na końcu znowu dzieje się co niemiara. Na ogół fabuła odznacza się dość dużą przewidywalnością. Nie otrzymaliśmy zaskakujących scen, a zwroty akcji dało się przewidzieć.
Co ciekawe, na drodze głównej bohaterki zawsze pojawiają się postacie lub przedmioty, które pomagają jej w osiągnięciu celu. Niektóre rozwiązania fabularne są wręcz niedorzeczne. Czytając kolejne strony, nie czułem za bardzo stawki, o jaką toczy się gra. Wiadomo, że ukazana historia nazywa się komiksem, ale niektóre rzeczy powinny być ukazane w bardziej realistyczny sposób. Nie podoba mi się przede wszystkim główny wątek, który powinien być bardziej emocjonalny, niż go przedstawiono.
Choć scenariusz kulał, delikatnie rzecz ujmując, to główna bohaterka została wykreowana dosyć interesująco. Na początku ciekawym rozwiązaniem było pokazanie jej jako narratora opowieści. Posiada ona wyraźne motywacje, a jej relacja z Tuco zapowiadała się zaskakująco dobrze. Ich dialogi przyciągają uwagę.
Bardzo podobają mi się grafiki w komiksie. W jednym momencie kolory przypominają postapokaliptyczny klimat w bordowym, żółtym, czy pomarańczowym odcieniu. Innym razem otrzymujemy cudowną niebiesko-białą barwę krajobrazu górskiego. Pięknie wygląda palące się ognisko na tle granatowego nieba. Należy też pochwalić autora rysunków za paskudnych łupieżców. W bardzo dobry sposób, jak i staranny, ukazał ich obraz.
Niektóre sceny są bardzo brutalne, gdzie widać krew czy rozerwane ciała, co zostało doskonale zilustrowane z nienachalną dokładnością.
Chęć pozostawienia traumatycznej przeszłości za sobą sprawia, że Mona na pokładzie statku Dolores wraz z dwoma towarzyszami wyrusza w najbardziej odległe zakątki galaktyki. Ma nadzieje, że miejsce to pozwoli jej zapomnieć, o cierpieniu jakiego zaznała i jednocześnie stanie się początkiem jej nowego życia z ukochanym dzieckiem, które niedługo ma przyjść na świat. Los nie jest jednak dla niej nazbyt łaskawy i lubi rzucać jej kolejne kłody pod nogi. Jej statek zostaje zaatakowany przez bezlitosnych łupieżców i rozbija się na ich planecie. Kobieta musi kolejny raz chwycić za broń i walczyć o życie. Tym razem stawka jest jednak o wiele większa, tym bardziej że dziecku najwyraźniej bardzo się spieszy, aby zobaczyć mamusię.
Pierwsze trzy tomy serii zaoferowały czytelnikowi przyjemną i dość angażującą historię w klimatach space-westernu. Trylogię zasadniczo można uznać za zakończoną. Otwarty finał sprawił jednak, że duet scenarzystów postanowił pokazać dalsze losy niezwykłej bohaterki. Na całe szczęście nie jest to jedna z tych kontynuacji, które wyraźnie robione są na siłę. Twórcy mieli pewien ciekawy pomysł, który postanowili urzeczywistnić i przełożyć go na papier. Na szczególne uznanie zasługuje sam początek komiksu, kiedy to pierwsze skrzypce odgrywają różnorakie emocje targające główną bohaterką. Najważniejszymi z nich są matczyne uczucia, które są pewnym fabularnym powiewem świeżości i wynoszą opowieść na zupełnie nowy poziom.
Niestety nie obeszło się tu również bez pewnych błędów/niedociągnięć.....
Résumé de l’histoire: Mony, accompagnée de Tuco et Shaël, voyage en direction de l’œil du Cyclope, au-delà de l’univers connu. Après des mois d’un périlleux voyage, ils s’échouent sur une planète aussi glaciale qu’hostile. À peine atterrissent-ils en catastrophe qu’ils sont attaqués par une horde de pillards. À bord du Dolorès, seul Tuco est en état d’engager le combat, Mony étant en train… d’accoucher.
Critiques:
Certains lecteurs ont trouvé que le scénario était un peu trop basique et manquait de profondeur.
D’autres ont souligné que le dessin était agréable et que l’intrigue était forte, même pour un western spatial.
Cependant, certains lecteurs ont été déçus par le dessin, le trouvant inférieur à celui de la série Lanfeust des étoiles.
Il a été noté que le volume était déstabilisant et semblait déconnecté des événements précédents.
Enfin, certains lecteurs ont trouvé que le prix était un peu élevé pour la durée de lecture.
Note moyenne des lecteurs: 3.4/5.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Don't mess with the mother! Nicely done, action packed rescue mission.
As new crew of Dolores is exploring unknown parts of universe, authors have opportunity to explore unique planets and offer new adventures. I hope it won't be just about Mona, but that they will create interesting crew with diverse characters.
I'm starting to have Firefly feeling from this, hope I won't be disappointed in the future.
В четвертому томі серії з не відчутним центральним сюжетом головна героїня народжує під час корабельної трощі на невідомій планеті, а потім рятує своє дитя від вершників на воронах. Просто окремий сюжет в глобальному сюжеті, який… ну, ви в курсі.
Намальовано все ще прекрасно, є мініпригоди (відчувається, що автори з Арлестоном працювали колись), є відчуття погоні, нема відчуття “нафігіщо?”.