Mieszkańcy Krukowca zmagają się z powodzią, która od Jarych godów niszczy osadę i okolicę. Sytuacja robi się tak dramatyczna, że pochłonięci ratowaniem dobytku i życia ludzie są na skraju wyczerpania. Zarządca osady, Zbylut, dwoi się i troi by opanować sytuację i nie dopuścić do wybuchu paniki, gdy nagle Moimira wpada w przedziwny trans, dając niektórym do myślenia.
Magdalena Zawadzka-Sołtysek urodziła się w 1983 roku w Sławnie. Obecnie mieszka w Gdyni. Ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Gdańsku, ale jej rozliczne zainteresowania wykraczają poza obszar sztuki wizualnej. Podejmuje różne wyzwania na wielu polach zawodowych. Literacko zadebiutowała krótkimi formami dla najmłodszych wydanymi w zbiorowej publikacji “365 bajek na dobranoc”. W książkach „Gra bogów”, „Saga jesionu” oraz „Trollscy” wykorzystała swoją pasję historyczną i zamiłowanie do folkloru. Niebawem ukażą się jej kolejne publikacje, w tym opowieść dla dorosłych osadzona w kulturze słowiańskiej. Bierze czynny udział w wydarzeniach promujących kulturę i czytelnictwo.
Krótkie opowiadanie z cyklu "Ślady Leszego". Na przyspieszeniu 2.1 do połknięcia w dwadzieścia minut.
Ciekawa zapowiedź tego, co czeka nas w kolejnych tomach. Przed mieszkańcami Krukowca nowe wyzwania i bolączki. Zdecydowany must have po lekturze trzeciej części, przed sięgnięciem po czwartą.
Jeśli szukacie przyjemnej odskoczni od codziennych trosk, chcecie odsapnąć od współczesnej rzeczywistości i przenieść się w świat słowiańskich bogów, bożków, zjaw i upiorów, a przy tym czerpać przyjemność ze świetnie napisanej opowieści polecam Wam serdecznie cykl Magdaleny Zawadzkiej-Sołtysek Ślady Leszego. Na całą serię składa się obecnie pięć dłuższych lub krótszych opowiadań, zapoczątkowanych przez Ślad wody, a kontynuowanych w Czasie cieni, Dzieciach zimy, Czerwonym kurze i ostatnio opublikowanej Żywej wodzie. Całość docelowo ma składać się z 10 opowiadań, więc póki co jesteśmy właśnie w samym środku historii Wszystkie opowiadania doczekały się zarówno wydania papierowo-elektonicznego, jak i wersji audio, którą ja akurat wybrałam dla zapoznania się z twórczością Autorki, a którą serdecznie polecam, gdyż interpretacja Wojcecha Żołądkowicza przypadła mi bardzo do gustu. Jeśli zaś chodzi o całe uniwersum, w którym toczy się akcja opowiadań, to Autorka przenosi czytelnika do dawnej słowiańskiej osady, w którym pogańskie wierzenia sterują życiem jej mieszkańców, a cześć oddawana Swarożycowi i Mokoszy, wyznacza bieg ludzkich zdarzeń, podporządkowany a to kupalnocce, a to jarym godom, a to dziadom. W świecie wykreowanym przez Magdalenę Zawadzką-Sołtysek nie brak również wyrazistych postaci. Wśród niech moje serce skradła Gniewicha. Baba z krwi i kości, jak to się kiedyś mawiało do tańca i do różańca, która nie da sobie w kaszę dmuchać, a i po kątach porozstawiać towarzystwo potrafi. A że w wieku jest już słusznym, to choć czasem gębę ma niewyparzoną, to i nikt nie waży się z nią dyskutować. Ma też jedną dodatkową, niebywale istotną cechę – jest wręcz piekielnie inteligentna. Jak tu zatem jej nie kochać? Hardy charakter Gniewichy stanie się też jej niebywałym atutem, gdyż w świecie rozmaitych nadprzyrodzonych stworów, ale i demonów czających się w ludzkiej duszy, a jednych i drugich w Krukowcu nie brakuje, o czym świadczą kolejne tomy opowieści, gdyż Ślad wody jest w zasadzie krótkim wstępem do wprowadzenia w dłuższą opowieść, kontynuowanej w kolejnych tomach poświęconych czy to Dziadom (Czas cieni), Szczodrym Godom (Dzieci zimy), Kupale (Czerwony kur), czy wreszcie Jarym godom. Nie zabraknie tu zwrotów akcji, dotknięcia czarcią łapą, ale i opieki i gniewu bogów. A wspólnym elementem wszystkich historii stanie się sam Leszy, wespół z Borowym. W jaki sposób wpłyną oni na losy mieszkańców Krukowca przekonajcie się sami, a z pewnością nie będzie to czas stracony, gdyż przy opowieściach spod pióra Autorki nie sposób się nudzić. Polecam je Wam zatem serdecznie.
Żywa Woda to bardzo dobra część i trzyma poziom serii. Słowiański klimat osady i jej mieszkańców jest bardzo wciągający, a opowieści świetne! Super ze w kolejnych częściach bohaterami są kolejne osoby z osady. Największy minus tej części to długość, historia jest po prostu za krótka i aż prosi się o rozwinięcie albo wplecenie w kolejną opowieść. Mimo niedosytu klimat wygrywa i bez wahania sięgam po kolejną książę z tej serii.
Króciutkie opowiadanie wprowadzające do 4 części przygód Gniewichy. Ciekawe i intrygujące, a zakończenie zachęca do szybkiego sięgnięcie po kolejny tom.