Dziewiętnastoletnia Sylwia i szesnastoletnia Zuzanna mieszkają tylko z ojcem i niepełnosprawną babcią. Siostry są jak ogień i woda. Starsza to perfekcjonistka, która lubi mieć porządek we wszystkim. Idealna dziewczyna z idealnym chłopakiem. Młodsza woli chadzać swoimi ścieżkami, nawet nie zauważając wpatrzonych w nią oczu kolegi z klasy. Pewnego ranka ojciec wychodzi z psem i znika. I wszyscy muszą nagle szybko dorosnąć. Dziewczyna o perłowych włosach to książka o emocjach i o zamrożeniu uczuć. A także o tym, że nieokazywanie uczuć wcale nie musi świadczyć o nieczułości.
Z wykształcenia i pasji biolog. Autorka serii bajek edukacyjnych, opowiadań fantastycznych i powieści obyczajowych. Dwukrotnie wyróżniona przez Polską Sekcję IBBY (w 2007 roku za Inwazję wirusów, a w 2010 za Czynnik miłości).
Uważa, że wspólne czytanie i dyskusje o literaturze zbliżają ludzi, dlatego stara się raczej tworzyć powieści, które można czytać razem, niż adresowane do konkretnej grupy wiekowej. Napisała ich już dziewięć, w tym osiem dla Naszej Księgarni.
Kocha podróżować, chętnie zagłębia się w tajemnice natury, kultur i języków, niektórymi odkryciami dzieli się potem w swoich książkach.
Chadza własnymi drogami, często zaczytana, więc jak nikt rozumie wszystkich "osobnych". Ale nie tylko o nich i dla nich pisze.
Mam bardzo mieszane uczucia wobec tej książki, bo bardzo ją lubię, ale jednocześnie mam poczucie, że wcale nie była fantastyczna. Choć książki bardziej młodzieżowe nie są mi obce i czytam ich więcej niż wtedy, kiedy rzeczywiście byłam wśród docelowej grupy wiekowej, to mam wrażenie, że "Dziewczyna o perłowych włosach" jest książką zdecydowanie dla czytelnika dużo młodszego niż ja w tym momencie. Nie twierdzę jednak, że to zła książka, mamy po prostu dość duży love/hate relationship, a to nie do końca jest książka dla mnie.
Dziewiętnastoletnia Sylwia i szesnastoletnia Zuzanna mieszkają tylko z ojcem i niepełnosprawną babcią. Siostry są jak ogień i woda. Pewnego ranka ojciec wychodzi z psem i znika. I wszyscy muszą nagle szybko dorosnąć.
Po przeczytaniu opisu miałam olbrzymie nadzieje w stosunku do tej książki. Nie czytałam nigdy książek z takim motywem, dlatego byłam tak szalenie ciekawa tej lektury, w końcu mogła okazać się strzałem w dziesiątkę, jednym z ulubieńców. Od pierwszych stron nadzieja wzrosła, ale potem jakoś tak... Zapał opadł. Przy każdej kolejnej stronie coraz mniej chciałam ją dalej czytać. Widziałam, że książka zdobywa wiele pozytywnych opinii i myślałam, że ja również złapię bakcyla, ale nie tym razem, przez co jest mi niesamowicie przykro.
To książka poruszająca bardzo trudny temat dorastania, zwłaszcza tego przyspieszonego. Główne bohaterki nie miały łatwo w życiu, pewnego dnia zostawiła je mama, wychowywał je tylko i wyłącznie tata, w końcu on również znika. Być może największym problemem były główne bohaterki, które były dość drażniące i zachowywały się dość irracjonalnie w obliczu wydarzeń z ich życia. Temat jest przedstawiony bardzo lekko, aby książka nie przytłoczyła młodego czytelnika, co uważam za największy atut tej powieści. Autorka ma przewspaniałe pióro, każde słowo czytało się z niewyobrażalną lekkością.
Chciałabym móc ocenić tę książkę znacznie lepiej, ale to chyba właśnie te dwie nastolatki, które były głównymi bohaterkami, dość mocno zepsuły mi radość z czytania, o ile można to tak ująć. Uważam jednak, że to dobra książka, ale dla dużo młodszego czytelnika niż ja.
Moim nie skromnym zdaniem książka całkowicie nudna, z przedłużającą się fabułą oraz z prymitywnym błędami ortograficznymi. Mi do zycia ona nic nie wniosła, nie wiem jak innym. Równie bardzo bardzo nie lubię polskich imion zastosowanych w książce gdzie tutaj to zostało wykorzystane. Podsumowując autorka chciala zeby książka była fajna ale jej nie wyszło. Wszelkie specjalnie zrobione błędy ortograficzne lub jakies "memowe" wpisy w troche poważnej książce są totalnie beznadziejne i prymitywnie. Imo jezeli jestes dzbanem lub dzieciorem któremu spodoba się takie kiczowate cos to polecam. Jednak jezeli lubisz ksiazki poważniejsze lub smuty to nawet sie nie zastanawiaj nad jej kupnem i wydaj swoje cenne pieniądze na cos innego.
Z jednej strony naprawdę dobrze i szybko czytało mi się tą książkę. Była napisana prostym, ale ładnym językiem, wiele wyrażeń i ciekawie dobranych słów mnie zainteresowało. Postacie były nietuzinkowe i całkiem realistyczne, choć od czasu do czasu irytowały (jednak to też sprawiało, że zdawały się bardziej ludzkie). Zabrakło mi w tej książce bardziej wyrazistego zakończenia. Niby dowiedzieliśmy się mniej więcej co się stało, ale było to wytłumaczenie stworzone w 3 strony i było to dla mnie trochę zbyt nagłe. Jeśli chodzi o relacje między bohaterami, to jestem bardzo zadowolona z relacji głównych bohaterek: Sylwii i Zuzi. Również relacja Zuzi i Michała bardzo mi się spodobała i czytanie o nich wywoływało uśmiech na mojej twarzy. (Tu chyba będzie mały spoiler, więc polecam osobom, które nie czytały jeszcze książki czytać od nowego akapitu.) Jednak w związku Sylwii i Oskara zabrakło mi czegoś. Oskar okazał się naprawdę w porządku, ale Sylwia była zbyt uległa w związku, zgadzała się na wszystko co powiedział Oskar. Zastanawiała się nawet czy nie zerwać z nim z tego powodu. Ale ostatecznie nie podjęła nawet żadnych kroków, by naprawić ten problem. Stwierdziła, że Oskar by bez niej nie przeżył, więc jest super, świetnie.....coś mi tu nie grało..... Fabuła była naprawdę ciekawa, wciągająca, książkę czytało się przyjemnie. Myślę, że jakbym miała ją ocenić ją w skali od 1 do 10, to dałabym 7.
„Dziewczyna o perłowych włosach” to książka kierowana do nastoletnich odbiorców, jednak moim zdaniem z powodzeniem mogą ją czytać również dorośli. Bo to wartościowa powieść, która porusza szereg istotnych, nie tylko dla młodych ludzi kwestii. Zaskoczył mnie fakt, jak wiele w tej pozycji emocji i uczuć. Niby się tego spodziewałam, bo już w opisie zostaje zasygnalizowane, że to książka o emocjach i o zamrożeniu uczuć. Jednak i tak w trakcie lektury nieraz poczułam się tak, jakbym oberwała obuchem w łeb. Powieść rozpoczyna się dość niewinnie, po to tylko, aby niedługo potem nastolatki zostały rzucone na głęboką wodę. Bez przygotowania, bez uprzedzenia. W jednej chwili musiały dorosnąć, stać się odpowiedzialne za siebie i za babcię, która oprócz tego, że jest niepełnosprawna, jest też zrzędliwa i nie ułatwia dziewczynom życia. Niejeden dorosły załamałby się w sytuacji, w której znalazły się te nastoletnie dziewczyny. A one podjęły rękawicę i próbowały sprostać zadaniu.
Mimo że wiodącym wątkiem powieści jest zaginięcie ojca nastolatek i śledztwo w tej sprawie, policji i dziewczyn na własną rękę, zostało w niej poruszone dużo więcej spraw. Jest mowa przede wszystkim o tym, że każdy ma prawo okazywać uczucia we właściwy sobie sposób. Sylwia i Zuza chociaż są siostrami różnią się praktycznie wszystkim. Sylwia jest otwarta, świadoma swoich uczuć, chociaż też ich nie okazuje, uważając to za słabość. Zuza natomiast jest bardziej skryta, zamknięta w sobie, chadza własnymi drogami, a uczucia nie tyle kumuluje w sobie, co zamraża. Każda z sióstr przeżywa zniknięcie ojca na swój sposób. Sylwia, starsza i bardziej odpowiedzialna podchodzi do sytuacji pragmatycznie i stara się jakoś wszystko ogarnąć. Dom, szkoła, babcia, siostra, policja, spotkania z chłopakiem. Zuza, wokół której wiecznie panuje twórczy nieład, bardziej martwi się o psa, który zaginął wraz z ojcem niż o ojca. Bardziej przejmuje się własną fryzurą niż babcią i siostrą. Autorka pokazuje, że każdy z nas odbiera świat inaczej, każdy inaczej reaguje, inaczej odczuwa. I to jest ok. Nieokazywanie uczuć wcale nie musi świadczyć o nieczułości. A okazywanie ich nie jest słabością. W książce jest mowa również o sprawach typowych dla wieku w jakim są bohaterki powieści, takich jak pierwsze miłosne uniesienia, problemy w szkole, kłótnie między rodzeństwem. Ale porusza też poważniejsze kwestie, jak rozstanie rodziców, niepełnosprawność i opieka nad osobą niepełnosprawną, wchodzenie w dorosłość, które samo w sobie jest wystarczająco trudne, nawet bez problemów, którymi zostały obarczone Sylwia i Zuza. Bohaterki powieści muszą się dodatkowo borykać z trudnościami dnia codziennego, takimi jak chociażby kwestia pieniędzy i przeorganizowanie życia rodziny tak, aby na wszystko wystarczyło. Takimi sprawami zwykle nastolatkowie nie zawracają sobie głowy, bo w domu jest ktoś, kto tego wszystkiego pilnuje. Sylwia i Zuza stały się nagle głową (lub głowami) rodziny i musiały dość szybko odnaleźć się w tej nowej roli. Co prostą sprawą nie jest. Tym bardziej, jeśli człowiek nie radzi sobie nawet ze sobą i nie wie, czego oczekuje od życia. Dodatkowym plusem książki jest świetne pióro autorki, którym barwnie odmalowuje stworzony przez siebie świat. Dzięki temu powieść, mimo jej sporego emocjonalnego ciężaru, czyta się przyjemnie i szybko.
„Dziewczyna o perłowych włosach” zaskakuje dojrzałością i złożonością opowiadanej historii. To mądra, wartościowa powieść, po którą warto, aby sięgnęli młodzi ludzie, którzy nie potrafią odnaleźć się w chaosie swoich uczuć. Polecam!
Po literaturę młodzieżową sięgam niezmiennie rzadko. Metryka wskazuje, że już raczej nie pora na tego rodzaju literackie doznania. Co więcej, świadomie nawet nie wybieram przedstawicieli tego gatunku, chyba że ktoś je poleci. Ponieważ jednak „Dziewczyna o perłowych włosach” bezsprzecznie skojarzyła mi się z jedną z piosenek kultowego „Kultu”, do którego od lat młodzieńczych mam słabość, nie mogłam przejść obok niej obojętnie.
I tu bardzo miłe zaskoczenie, gdyż chociaż książka dedykowana jest nastoletnim czytelnikom, bez jakichkolwiek przeszkód może stać się lekturą i dla starszej grupy miłośników słowa pisanego. Co więcej, jej uniwersalizm przejawia się w tym, że w zależności od wieku Czytelnika może ona zostać inaczej odebrana i zrozumiana i skłaniać do innych przemyśleń.
A pole do wyciągania rozmaitych wniosków z jej treści jest całkiem spore, bo i wielość problemów ujętych przez Annę Łacinę na jej kartach sprawia, że dotyka ona różnych aspektów ludzkiego życia. Znajdzie się w niej zatem i miejsce dla romantycznej pierwszej miłości, i gorycz wykorzystania, i poczucie głębokiej straty, i ból porzucenia, ale i zwrócenie uwagi na siłę więzi rodzinnych, na siostrzaną miłość, na międzypokoleniową egzystencję, czy wreszcie na bezduszność internetowego hejtu, czy zmaganie się z syndromem DDA (bycia dorosłym dzieckiem alkoholika), czy wręcz z problemem alkoholowym. Sporo tego jak na jedną książkę, prawda?
Mimo tak licznych odmiennych kwestii podjętych przez Autorkę w „Dziewczynie” zostały one w sposób spójny połączone, a każdy z nich znalazł swe uzasadnienie w nakreślonej przez Annę Łacinę fabule. Ta opowiada historię dwóch sióstr – starszej – 19-letniej Sylwii, oraz młodszej – 16-letniej Zuzanny. Dziewczęta są swoim całkowitym przeciwieństwem. Sylwia to „Perfekcyjna Pani Domu”, która nad wyraz ceni sobie porządek tak w domu, jak i we własnym życiu. Jest skrupulatna, akuratna i zorganizowana. Młodsza to artystyczna dusza, która ceni sobie własną niezależność, ale i kontrolowany chaos. Ma swoje zdanie i bezkompromisowo potrafi je wyrażać. Przy czym o ile dla Sylwii świat kręci się wokół jej chłopaka Oskara, to dla Zuzanny centrum jej wszechświata jest ukochany pies Toperz.
Dziewczynki będą musiały stawić wspólnie czoła brutalnej rzeczywistości. Na krótko przed świętami w niewyjaśnionych okolicznościach ginie bowiem ich tato. Nikt nie wie co się z nim stało. Wiadomo tylko, że pewnego grudniowego poranka wyszedł z domu z psem i ślad po jednym i drugim zaginął. Siostry będą zatem musiały z dnia na dzień wydorośleć i stawić czoła problemom dnia codziennego, bowiem nie tylko przyjdzie im rozpocząć poszukiwania zaginionych, ale i wziąć odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale i za niepełnosprawną babcię, która wymagać będzie ich opieki. Czy dziewczynki sprostają sytuacji, w której chcąc nie chcą się znalazły? Czy odnajdą w sobie siłę, by walczyć z przeciwnościami losu? Czy otrzymają wsparcie, które pomoże im przetrwać życiową burzę? Oczywiście pozostawiam Was z otwartymi pytaniami. Zachęcam jednak do lektury, jest to bowiem niezwykle poruszająca opowieść, która zapada w pamięć.
Niewątpliwym atutem tej książki jest styl w jakim książka została napisana. Chociaż ukazuje on świat widziany oczami nastolatek, to sprawia, że czytelnik z empatią podchodzi do obu sióstr. Rozumie ich emocje, wraz z nimi śmieje się i płacze, czuje smak bólu wywołanego stratą, niepokój o jutro, jak i radość z chwytania ulotnych chwil. Polecam zatem serdecznie i tym młodszym, i tym starszym miłośnikom literatury pięknej z domieszką młodzieńczej werwy.
„— Szkoda, że dopiero teraz o tym pomyślałaś”. Sylwia jest dziewiętnastoletnią dziewczyną, która uczy się do matury. Jest perfekcjonistką, lubi mieć porządek we wszystkim i kiedy ojciec wychodzi na spacer z psem i nie wraca, zaczyna, matkować swojej młodszej siostrze. Jeśli chodzi o Zuzannę, szesnastolatkę, młodszą sióstr, jest przeciwieństwem swojej starszej siostry, bo do szczęścia potrzebuje tylko swojego ukochanego psa, który znika wraz z ich tatą. Obie są jak ogień i woda, więc nie dziwię się, że w tym trudnym czasie, zwłaszcza że zbliża się wigilia, są między nimi nieporozumienia, spiny i na swojej drodze spotykają kogoś ze swojej przeszłości.... „— A co tu jest do załatwiania?! — prychnęła Zuzanna. — Po prostu nauczyłam się, że ludziom nie można ufać”. Czy będą umiały znale��ć wspólny język? Każda z nich boryka się ze swoimi problemami, lecz łączy je dość traumatyczne wydarzenie i bagaż niepełnej rodziny. Powiem wam, szerze, że rozumiałam ich żal, skutek i złość. Nie dziwiłam się, że mają do niej żal i pretensje. Relacja między Sylwią a Zuzanną według mnie wygląda jak normalna siostrzana więź z życia wzięta. Niestety myślę, że autorka za mało wplotła tu emocji, z tego powodu, że główne bohaterki nie wydawały mi się za bardzo wykreowane z krwi i kości. Według mnie więź siostrzana stworzona nieco powierzchnie, mimo że książka zawiera dużą ilość stron... „Musimy zawrzeć sojusz”. Przyznaję, że ta historia wywarła na mnie emocje, które chwilami doprowadzały mnie do śmiechu, sprawiały, że kręciłam głową, a niekiedy było tak, że kiedy mierzyły się z trudnymi chwilami i cieniami tego, co przeszły, czułam cały ból, z jakim się mierzyły, ale nie całą sobą. Pierwszy raz spotkałam się z twórczością Anna Łaciny i myślę, że sięgnę kiedyś po inne dzieła spod jej pióra.
Ogólnie to książka bardzo przyjemna i wciągająca, jak usiadłam do niej na chwilę tak nie umiałam się oderwać. Bardzo podoba mi się wątek matki dziewczynek oraz scena (UWAGA SPOJLERY!!!) z przeszłości gdy siostry były w Rzeszowie z matką i "Wężem" gdy Zu została przez niego pobita. Podobała mi się przemiana babci dziewczynek po spotkaniu z dziadkami Michała (w tym jego babci która była moją imienniczką). Było dużo ślicznych zdań.
Zaś bardzo nie podobało mi się zakończenie, zostawiło chyba z 4 otwarte wątki, które myślę, że wypadałoby zamknąć. Nie podoba mi się wątek Sylwi i Oskara oraz sam Oskar jako bohater-bardzo zmienny, raz przedstawiony jako ten dobry, a raz jako ten zły. Sam związek opiera się tylko na czułościach i jakby mało zdań miedzy nimi. Nie jestem zwolenniczką relacji Michała i Zuzy, bo Zuza się bardzo zmienia z tej niedostępnej, mało kontaktowej na mega otwartą i romantyczną co mi osobiście się nie podobało. Sam Michał ma straszną obsesję na ciele Zuzi a nie na jej charakterze, "ona ma piękne nogi" itd.
Sama książka wydaje mi się godna przeczytania szczególnie ze względu na styl pisania bo jest super.
This entire review has been hidden because of spoilers.
5/5⭐O mój boże ta książka jest niesamowita. Jest pełna w emocjach i napieciu. Bochaterzy są tak słodcy i świetni. Dużo jest o tym jak szybko dorosnąć , pomocy i samodzielności książka jest niesamowita i warto ją przeczytać. Warta przeczytania! Czytać
Mój beta reading, wychwytywałam szczegóły podczas pisania. Przy drugim podejściu do tej książki "bawiłam się" w detektywa tak samo dobrze, polecam! 9,2/10
Pamiętam, że będąc w gimnazjum uwielbiałam powieści pani Ani i gdy zobaczyłam w zapowiedziach wydawnictwa Zysk nowy tytuł pani Łaciny, od razu chciałam go przeczytać !
Wychodzę z założenia, że w opiniach trzeba być szczerym, dlatego, choć z ciężkim sercem, zdradzę Wam, że jestem rozczarowana tą nową powieścią, której byłam tak ciekawa.
"Dziewczyna o perłowych włosach" przedstawia nam historię dwóch sióstr, 19-letniej Sylwii i 16-letniej Zuzanny, które mieszkają z niepełnosprawną babcią i tatą. Gdy pewnego dnia ojciec wychodzi rano na spacer z psem i znika, dziewczęta zostają postawione w trudnej sytuacji w której będą musiały się odnaleźć i poradzić sobie z życiem, które brutalnie je doświadczyło.
Nie polubiłam głównych bohaterek, książkę czytało mi się ciężko, by doczytać do końca powieść w pewnym momencie trzymało mnie tylko to, by dowiedzieć się co przydarzyło się ojcu bohaterek. A samo wyjaśnienie jakby nie patrzeć głównego wątku książki zajęło autorce jedną stronę i osobiście byłam rozczarowana całym zakończeniem książki. Po zamknięciu pomyślałam, czy to na to czekałam całą powieść ? I już? Nie byłam usatysfakcjonowana zakończeniem, a książka nudziła mnie przez 2/3 całości. Żaden wątek nie został jak dla mnie zamknięty tak, bym czuła się zadowolona z lektury. A co do poruszanych przez autorkę problemów będących zmorą bohaterów, to jest ich według mnie za dużo w jednej powieści i żadnemu autorka nie poświęca zbyt dużo czasu, według mnie lepiej skupić się na jednym problemie, ale omówić, przedstawić go dokładnie.
Lubię pióro pani Ani, ale z tym tytułem po prostu się nie polubiłam, dlatego ani nie odradzam ani nie polecam Wam tej książki.
Za egzemplarz do recenzji i za cierpliwość w oczekiwaniu na recenzję dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.
cos zostalo ugotowane ale nie zjedzone, bardzo dobrze napisane i ciekawe profile psychologiczne i calkiem dobra fabula. Mam jednak wrazenie ze w polowie autorka juz nie miala pomyslu na dalsze losy bohaterow