Z bólem serca i jękiem zawodu wystawiam tylko 2 gwiazdki powiedzmy że takie 2,5. Pierwsze lekturowe rozczarowanie jeśli chodzi o lektury z młodszych klas SP. Może bardziej moje niż mojego dziecka, bo czytałam na głos i o tyle było łatwiej
Cóż z tego że - jak ładnie wydawca napisał - to napisana ze swadą historia Juliana Tuwima. Właśnie ta swada jest tu problemem, bo o ile te z dzieci z klas 1-3, które w czytaniu są już biegłe jakoś podołają samodzielnej lekturze i może nawet zrozumieniu treści dadzą radę, to dla drugiej części, która czytanie po prostu jeszcze doskonali poprzeczka ustawiona jest bardzo wysoko. W formie to jakiś postmodernistyczno - ekwilibrystyczny zlepek, misz masz. Przyznaję zlepek nawet zabawnych faktów, całkiem interesujących - tylko żeby jeszcze kwestia przebić się przez tekst i to docenić. Starszy czytelnik, a i owszem - doceni. Myślę jednak, że dla dzieci w w wieku 7-9 lat jest to trudne zadanie . Dla mnie etap 1-3 SP to nie czas na takie eksperymenty w formie i języku. Generalnie to nie jest zła książka , tylko niekoniecznie przemawia do mnie fakt że to lektura szkoln
Chciałabym trochę przymarudzić, że za moich czasów nie było takich fajnych lektur w szkole, ale czy to jest w ogóle interesujące dla młodszej młodzieży? Ostawiam, że małoletni Bożek by się wynudził
Synowi się nawet podobało. Zwłaszcza instrukcja jak z saletry zrobić ładunek wybuchowy 🙂 Wydaje mi się, że książka trudna językowo dla dzieci z klas 1-3 - anegdoty z życia Tuwima, wiersze i gry słowne.
Historie z dzieciństwa Juliana Tuwima niewątpliwie są ciekawe, jednak pióro autorki dość ciężkie i nie czyta się tego z przyjemnością. Wiersze "na wzór" najsłynniejszych utworów Tuwima dla dzieci - w mojej ocenie słabe, zbyt dosłowne by nazwać to inspiracją, a jeśli to przeróbki, to po co przerabiać coś doskonałego? Dzieciom książka również się nie podobała. Nie jestem zadowolona, że jest to lektura szkolna, taka książka tylko zniechęci dzieci do czytania.
Rewelacyjny pomysł na książkę, ale wykonanie niezbyt przypadło mi do gustu. Uważam, że dla dzieci ta powieść jest zbyt chaotyczna, a dla dorosłych – zbyt ogólnikowa. Mimo to cieszę się, że poznałam tę historię. Była ciekawa, ale za krótka.
Nie jestem odbiorczynią docelową, a słyszałam, że dzieciakom ta pozycja nie przypada do gustu, ale jak mi się to podobało! Audiobook czytany przez Macieja Stuhra był wspaniały, do tego oprawa muzyczna w punkt! Bardzo podobały mi się nawiązania do oryginalnych wierszy Tuwima, szczególnie do „Ptasiego radia”, które to dziadek musiał czytać mi przy okazji nocowanek po piętnaście razy, zanim stwierdziłam, że w końcu jestem gotowa pójść spać. I do „Lokomotywy”, którą z kolei czytała mi babcia. Również po piętnaście razy, nie mogło być inaczej. Plus za wspomnienie o zainteresowaniu tytułowego Julka do lingwistyki.
Słuchałam z przykrością, jak moja dobrze już czytajaca córka walczy z tym tekstem. Każdy rozdział wymęczony a te imitacje wierszy to juz kompletna pomyłka. Uwielbiam Tuwima i dziecięcego i dorosłego i zachwycona byłam, że dzieci się czegos o autorze Lokomotywy dowiedzą, bo ja w sumie dopiero w liceum. Anegdoty super, ale język niestrawny nie tylko dla 9-latka. Jakieś opowieści bez składu i ładu czternastoliterowymi wyrazami, a można prosciej. Smutek i rozczarowanie
I read this with the audiobook, which made the experience more immersive and entertaining. However, as language learning material goes, it's not equal to good adult fiction. For Polish children this would probably be a hoot.
Nie podobało mi się za bardzo jest ok ale nie mój typ to było po prosto to było tak nudne 🥱 polecam to dla takich kujonków bez urazy jak coś 🥸 nooo mi si eto nie podobało fajną miał autor wizję ale nie mój typ 😊 ogólnie jest trudny tam język dla dzieci ( ja też jestem dzieckiem )