Brawurowo opowiedziana historia dwojga ludzi, których pozornie nie łączy nic poza wzajemną nienawiścią. Paweł, typowy wielkomiejski gej, i Anna, przedstawicielka moherowych beretów, choć mieszkają w jednej kamienicy, tkwią w swoich własnych światach. Żadne z nich nie jest zdolne do zaakceptowania stylu życia drugiej strony. Eskalacja ich konfliktu nieuchronnie musi doprowadzić do dramatycznej konfrontacji...Dosadne opisy, bezkompromisowa satyra i niespodziewana delikatność rodem z filmu "Amelia" sprawiają, że "Berek" to lektura, od której nie sposób się oderwać.
chyba najlepiej całe to doświadczenie podsumuje cytat: "ożeż ty w dupę jebana! - wykrzykuję. - szok! a ja tylko kurczaka przyniosłem!" a wild ride, każdy czyta na własną odpowiedzialność
Książka jest super. Czyta się jednym tchem, bardzo wciąga i nawet nie wiadomo kiedy te strony mijają. A do tego jeszcze niezłe sceny erotyczne :P (nie za dużo, tak akurat). Miałem na początku wrażenie, że jednak "moherowa" Anna jest przesadzona, ale w sumie... Paweł chyba trochę też i może to jest zamierzone. Tak czy inaczej świetna książka.
I nawet mam jeden fajny cytat: "- I na prawdę uważasz, że drugi człowiek da ci szczęście? Zastanów się. Jak możesz uzależniać sens swojego istnienia od drugiego człowieka? - Jak to jak? - Każdy człowiek idzie przez życie sam. Ważne, żeby właściwie wybierać własne drogi i wiedzieć, dokąd prowadzą. Nie możesz iść ścieżką należącą do kogoś innego. Zgubisz się. A raczej - zgubisz siebie. - Nie rozumiem. Przecież ludzie wiążą się ze sobą, idą przez życie razem. Taki jest cel każdego. - Nie. Jeśli pojawi się ktoś, kto będzie chciał iść przy tobie, a ty przy nim, wtedy wasze drogi mogą biec równolegle przez jakiś czas. Niekiedy nawet długi. Ale ostatecznie można polegać tylko na sobie." bardzo dobry, zgadzam się.
Jest źle. Mam wrażenie, że autor nie do końca miał pomysł, czym ta książka ma być. Z jednej strony lekka i (niespecjalnie) zabawna, z drugiej - tematy gęste, ciężkie. Raz jest żenująco śmieszkowo, innym razem mocno i emocjonalnie. Ta nieśmieszna część miała potencjał. Szkoda, że cała książka nie poszła w tę stronę.
Niestety, Marcin Szczygielski położył nacisk na lekkość i humor, więc w „Berku” mamy mydło i powidło, stereotyp goni stereotyp, postaci są okrutnie sztampowe, fabuła rodem z opery mydlanej, a całość wypełniona wszystkimi klasycznymi zwrotami akcji. A już kosmiczny wyczyn córki głównej bohaterki pod koniec książki całkiem nie pasował do reszty. Mam nadzieję, że nie miało być symbolicznie. Jeśli tak – tym gorzej.
„Berek” cierpi na swego rodzaju literacką dwubiegunówkę. Część lekka i zabawna jest łudząco podobna do produkcji Alka Rogozińskiego (bardzo nie lubię) i niszczy wszystko, co mogło być wartościowe. Szkoda.
„Uśmiechnięci, współobjęci spróbujemy szukać zgody, choć różnimy się od siebie jak dwie krople czystej wody.”
"Berek" to bajka dla dorosłych momentami przekształcająca się w porno (nie tylko gejowskie). Krótko mówiąc – nic porywającego. Jest jednak w powieści coś naprawdę urzekającego, co nie pozwala odłożyć książki przed ukończeniem lektury.
Generalnie mam z „Berkiem” mały problem. Mianowicie: bardziej zgadzam się z przedmową niż z samą książką. Zawsze postrzegałam homoseksualistów jako normalnych członków społeczeństwa, którzy po prostu robią psikusa ewolucji. ;) Nikomu do łóżka nie wchodzę, nie obchodzi mnie też, jakie fetysze mają ludzie hetero. ;) Jestem zdania, że tyle jest płaszczyzn w naszym życiu, iż nie powinno się oceniać kogoś tylko i wyłącznie według kryterium orientacji seksualnej. Gej może być profesjonalistą w wykonywanym zawodzie, do tego na przykład świetnym sportowcem i równym kumplem. Czemu więc mam nieodparte wrażenie, że autor książki uparcie wbija czytelnikowi do łba, iż geje definiują się tylko i wyłącznie przez pryzmat własnej seksualności? Wiem, wiem – obie postacie głównych bohaterów miały być skrajnie groteskowe (co, nawiasem mówiąc, czasem bardziej męczy niż bawi). Mimo wszystko dziwi mnie wybór dokonany przez autora… Tyle jest stereotypów na temat homoseksualistów – czemu padło akurat na playboya?
Tak czy siak – nie ma się co czepiać. „Berek” był dość przyjemną, odprężającą lekturą. I choć zakończenie nie wgniata w fotel, to kilka razy roześmiałam się w głos, za co dziękuję panu Szczygielskiemu. :) Na koniec dodam tylko, iż w pewnym momencie stwierdziłam, że gdyby główny bohater nie był homoseksualnym playboyem, tylko samotną kobietą o orientacji heteroseksualnej, to „Berek” byłby jedną z wielu mdławych historyjek o poszukiwaniu akceptacji i miłości. Cóż, nie ma co gdybać. „Gdyby babcia miała wąsy…” ;)
3.5/5 Generalnie dobrze się bawiłam, bardzo szybko przeczytałam tę książkę. Wyjątkowo mocno podobały mi się fragmenty z terapii Pawła, myślę, że mogę nawet kiedyś do nich wrócić. Niestety wiele zepsuła scena, gdy Małgosia lewituje, nie wiem co miała na celu.
Historia dwójki sąsiadów : ponad 60-letniej Anny L., która jest straszną hipokrytką i dewotką xxl. Ma córkę, która nagle się od niej odsuwa- dlaczego? Tego Wam nie zdradzę, ale zmienia się nie do poznania. No i jest jeszcze przystojny 30-letni Paweł S., który jest homoseksualistą. Anna nienawidzi gejów, a tym samym Pawła. Uważa, że tacy jak on powinni żyć w odosobnieniu. Ale i on nie jest jej dłużny. On również uważa, że takie wredne, chamskie, upierdliwe, niemiłe, egoistyczne, etc, etc „baby” powinny także żyć w odosobnieniu… czyli jednak coś ich łączy 😜 nienawiść do siebie nawzajem. Ale… jest jeszcze coś … pragnienie miłości .
Ta książka to istna mieszanka wybuchowa. Pierwsze strony mnie zszokowały, bo pokazany jest dobitnie i bardzo szczegółowo stosunek oralny dwóch mężczyzn…. Po prostu szczena mi opadła i sobie myślę: „No jak już na dwóch pierwszych stronach jest tak ostro, to co będzie dalej?” No właśnie … bardzo wciągnęła mnie ta historia. Nie mogłam się od niej oderwać. Miałam mnóstwo pytań : jak się potoczą losy bohaterów, jak to się skończy, czy w końcu Pani Anna z Pawłem się pogodzą? Autor w ciekawy sposób ukazuje portrety psychologiczne bohaterów- tak bardzo różnych. No, kurczę, podobało mi się to😉
Jednak książka nie jest łatwa i jeśli kogoś rażą sceny erotyczne homoseksualistów, to niech wie, że jest ich jeszcze trochę.
Trzeba pamiętać również o tym, że autor porusza wiele tematów, które są istotne w dzisiejszych czasach, tj. MIŁOŚĆ, TOLERANCJA, TROSKA, HIPOKRYZJA, WSTYD… Mnie się podobała ta książka, choć początek wbija w fotel. Polecam. Na pewno chwycę za kontynuację tego cyklu.😉
Najbardziej podobal mi się wstęp Tomasza Raczka. Sama książka to bardzo obrazowo, z dbałością o rys psychologiczny opisane postaci, tak że musiałam nawet odłożyć czytanie któregoś wieczoru, bo wewnętrzne życie bohaterki było tak przerażajace i odpychające, że nie chciałam się tym smakować na noc. Sama książka napisana lekkim piórem, dużo humoru, a i sceny w schronisku wywołały powódź łez wiec niby wszystko ok. A jednak mogę dać tylko 3,5, chyba dlatego że sama historia jest dla mnie zbyt stereotypowa, mam wrażenie ze autor mógłby napisać coś dużego i naprawdę dobrego, a zamiast tego produkuje masowo "harlequiny".
Opis był tak mało zachęcający, że nie wiem, co podkusiło mnie wypożyczyć.
A później... nie, nie żałowałam. Co prawda czasem postacie wydają się mi przerysowane, czy też sytuacje, czyny - surrealizm, kto tak postępuje dziś? A jednak po przemyśleniu znajdą się ludki, które tak samo potrafią gnębić człowieka za to, że wierzy czy że kocha. Hm.
Co tam, że piszą, iż romansidło. fajna jest i tyle. Starczy dla mnie.
Jeżeli podmienić orientację seksualną na inną cechę powieść również nie traci na aktualności. Książka zdecydowanie nie dla dzieciaków. Pełna śmiechu - tylko za bardzo nie wiem, czy radości, czy łez... i nad kim?
Bardzo lekka książka. Dużo opisu penisów. Z elementami fantastycznymi, ale tolerowalne (normalnie nie lubię tego w książkach obyczajowych ale tu jakoś to przeżyłum. Myślę, że okładka mówi o książce wszystko co trzeba wiedzieć.
Nie podobał mi się mały zwrot akcji na końcu, ale ze względu na mocno podkreślony wątek sci-fi jestem w stanie to zaakceptować bez poważniejszego wzdragania się
Dziwna była ta książka, momentami obrzydliwa, jednaj miała w sobie jakiś magnetyzm bo pomimo jej minusów chciałam poznać zakończenie. Nie mniej nie chce jej mieć w swoich zbiorach.
Świetna, niedoceniona ksiażka. Choć fabularnie przewidywalna, to jednak napisana fajnym językiem i błyskotliwa. Jest bliżej prawdziwego życia niż niejedna książka.
Ksiazka, ktora sie polyka nie zauwzajac nawet kiedy. Nie wnosi nic szczegolnego do egzystencji, procz paru trafnych spostrzezen i glownego tematu, nad ktorym, mimo woli, sie rozmysla, ale jest tak prawdziwa, zabawna i pochlaniajaca, ze nie idzie sie od niej oderwac.