3,5
Rzadko czytam kryminały, zdecydowanie bardziej wolę je oglądać, ale "Nadzieja do kwadratu" bardzo mnie wciągnęła. Książka była bardzo krótka, akcja toczyła się bardzo szybko. Spodobał mi się pomysł - znany pisarz kryminałów zaginął, a ktoś próbuje spełnić scenariusz z jego najnowszej powieści. Czytając książkę bardzo ciężko było odkryć, kto jest zabøjcą. Tak naprawdę większość bohaterów była podejrzana i trochę zaskoczyłam się na koniec. Bardzo podobał mi się styl pisania - to był taki typowy, lekki kryminał. I ostatnia rzecz to imiona - akcja toczy się w Polsce, lecz imiona są bardzo nietypowe. Tytułowa bohaterka nazywa się Nadjeżda Hope - zdrobnienie to Nadzieja (właśnie dlatego taki tytuł - Nadzieja Hope - Nadzieja do kwadratu 😄), ale nie tylko ona tak nietypowo się nazywa. W książce są też np. Ksawery czy Eulalia, dość rzadko spotykane imiona. To zdecydowanie nadało historii takiego charakteru. Również każdy bohater ma swoją osobowość i cechy, co teraz jest naprawdę nieczęste.