Jump to ratings and reviews
Rate this book

Stulecie przeszkód. Polacy na igrzyskach

Rate this book
Książka Daniela Lisa daje niespotykanie szeroki i świeży wgląd w historie polskich olimpijczyków i paraolimpijczyków. Autor konfrontuje z sobą źródła, wyszukuje nieznane dokumenty i rzuca nowe światło na historie – wydawałoby się – już opowiedziane. Jako pierwszy opisuje polski wątek najkrwawszego wydarzenia w historii igrzysk – zamachu w Monachium. Zastanawia się z polskimi narciarkami, czy wesprzeć radziecki protest i dostać medal, czy powiedzieć prawdę i zająć czwarte miejsce. Tropi wojenne losy mistrza boksu, które ten w czasach stalinizmu wolałby przemilczeć: siedział w więzieniu, obozie, pracował na kolei, a może służył w Wehrmachcie? Ze sztangistą Ryszardem Tomaszewskim, multimedalistą paraolimpijskim, wraca do stanu wojennego i uścisku dłoni z księciem Karolem.

520 pages, Hardcover

First published February 9, 2022

1 person is currently reading
51 people want to read

About the author

Daniel Lis

8 books1 follower

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
20 (52%)
4 stars
13 (34%)
3 stars
5 (13%)
2 stars
0 (0%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 4 of 4 reviews
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,433 followers
February 14, 2022
Dzieckiem w kolebce będąc oglądałem igrzyska olimpijskie. Może trochę w tym przesady, ale nigdy nie zapomnę tych godzin spędzanych przed telewizorem i oglądaniu czasem naprawdę zaskakujących sportów, jak curling, który w latach 90. wydawał się czymś absolutnie kuriozalnym. Zawsze wydawało mi się, że moja matka by się świetnie do niego nadawała, szczególnie w soboty, gdy zarządzała totalne mycie (i pastowanie!) podłóg. Sam ze sportem nie miałem wtedy wiele wspólnego, wystarczył mi ekran telewizora. Z myciem podłóg - przyznaję - również. Wystarczyło mi oglądanie zmagań rodzicielki.

Jest jednak coś magicznego w tej imprezie, nawet jeśli odbywa się ona w krajach, których reputacja jest wątpliwa, a co jakiś czas wybuchają skandale związane z korupcją czy niszczeniem klimatu przez organizatorów tych czy innych igrzysk olimpijskich. Książka Daniela Lisa pośrednio właśnie o tej magii opowiada - o latach przygotowań, wyrzeczeń, starań, by ten jeden występ był najlepszy. W igrzyskach łączy się prywatne z politycznym, przez co z jednej strony jesteśmy świadkami rywalizacji między państwami, a z drugiej - kibicujemy współczesnym herosom i heroskom. No właśnie - czy na pewno kibicujemy?

Lis jeden z rozdziałów poświęca Barbarze Bedle i Ryszardowi Tomaszewskiemu, paraolimpijczykom, których połączył nie tylko sport, ale i małżeństwo. W 1971 roku Tomaszewski pracuje w Żelaźnie koło Kłodzka, gdzie jako technik bierze udział w badaniach geologicznych poprzedzających budowę nowego mostu. Nieszczęśliwy wypadek kończy się dla Ryszarda tragicznie. Uszkodzenie kręgosłupa sprawia, że na nogi będzie mógł stanąć tylko w specjalnym aparacie ortopedycznym. Ma dwadzieścia lat.

W 1974 roku Barbara Bedła ma lat dwadzieścia osiem i niewiele wspólnego ze sportem. Nie pamięta wypadku, gdy “to się stało”. Lato 1948, żniwa, dwulatka wchodzi w żyto. Jedzie maszyna. Łatwo dokończyć sobie tę historię samemu. Na wsi się nie patyczkowano z Barbarą - mimo wózka musiała sobie radzić - pomagać w domu, uczyć się w szkole, skończyła technikum ekonomiczne, co nie było takie oczywiste w tym czasie dla dziewczyn poruszających się na wózkach.

Tomaszewski i Bedła zostają sportowcami. Dzięki własnemu wysiłkowi, ale też dzięki determinacji kilku osób zdobywają medale na paraolimpiadach. No i zakochują się w sobie.

W tym fascynującym rozdziale Lis łączy opowieść o sportowcach z historią parolimpiad, pokazując jak próbowano uwikłać je politycznie i jak - może dzięki temu, że zawsze to była ta “mniej ważna” olimpiada - nie zawsze się to udawało. To rozdział dobrze pokazujący styl reportera - potrafiącego sprawnie przechodzić pomiędzy wywiadem, własną opowieścią, a refleksjami natury bardziej ogólnej.

Ta książka ma dwa tytuły. Jeden fantastyczny i drugi trochę mniej. Zacznijmy od tego drugiego. Otóż nie jest to kompendium wiedzy o “Polakach na igrzyskach”. Nie ma tu tabeli z medalistami i medalistkami, wiele osób zostaje pominięta, nie stając się bohaterami reportaży Lisa. Właściwie to opowieść o kilku Polakach (i kilku polskich Żydach) pokazująca to, o czym mówi tytuł, który bardziej im się podoba - że XX wiek był “stuleciem przeszkód”. To fantastyczna metafora - przeszkodą dla sportowców był brak pieniędzy, zaangażowania działaczy i trenerów, życie zawsze jest dla nas przeszkodą, bo nie idzie tak, jak sobie je wyobrażamy. Do tego wielka polityka, wojny, bojkoty, kryzysy. Ale też przeszkody, które tworzy przed nami społeczeństwo - homofobia, rasizm, czy niedostępność obiektów sportowych dla osób o innej motoryce.

Lis doskonale wybrał bohaterów i bohaterki swojej opowieści, robi wrażenie dokumentacja zwłaszcza w rozdziałach o przedwojennej historii polskich olimpijczyków i olimpijek. To, co robi na mnie mniejsze wrażenie to język tej książki, który bardzo przypomina reportaże Magdy Grzebałkowskiej (Lis jest ich redaktorem) z tą różnicą, że Grzebałkowska dzieli swoje teksty na krótsze jednostki przez co ten styl pisarski nie jest męczący. U Lisa chwilami miałem dość “ładnych zdań”. Co nie znaczy, że nie doceniam sprawności ich tworzenia. Są tu perełki i momenty naprawdę niezwykle sprawne literacko. Nie jest bowiem łatwo utrzymywać napięcie czytelnika gdy chodzi o coś, co niekiedy trwa kilka sekund. Ciekawe jak autor rozpisałby na reportaż bieg na sto metrów. Mam z tym stylem jednak pewien zgrzyt i cieszę się, że im dalej, tym go mniej. Jakby autor trochę się spieszył i zapomniał o cyzelowaniu zdań. Na szczęście.

Z drugiej strony mam poczucie, że może niepotrzebnie na coś tu narzekam? W porównaniu do płaskiego języka większości współczesnych reporterów i reporterek, to debiutant Lis jest jak perełka w piasku (wiem, ryzykuję z metaforą).

Lis napisał w “Stuleciu przeszkód” trzy książki - historię ruchu olimpijskiego, historię Polski i historię swoich bohaterów. Wszystko to poprzeplatał w doskonałym rytmie i finalnie dostajemy tekst naprawdę wysokiej próby. Pamiętajmy też, że jest to debiut Daniela Lisa. Tym bardziej chapeau bas.
Profile Image for Jadzia.
141 reviews5 followers
December 22, 2022
To było dobre, wciągnęłam jednym tchem mimo gabarytów. Świetna praca reporterka, lekkie pióro, fascynujące historie. Część emocji, które są opisywane znam osobiście, więc odbywałam te książkę dość - właśnie, osobiście. Polecam całkiem sercem.
Profile Image for po.czytane.
1,162 reviews85 followers
April 2, 2022
Nie sądziłam, że tak bardzo wciągnę się w tę książkę. Widać jak dużo pracy zostało w nią włożone i może też przez to tak lekko się przez nią płynie. Aż trudno uwierzyć, że jest to debiut
Displaying 1 - 4 of 4 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.