Jump to ratings and reviews
Rate this book

Poezje

Rate this book

244 pages, Hardcover

First published January 1, 1978

Loading...
Loading...

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
1 (100%)
4 stars
0 (0%)
3 stars
0 (0%)
2 stars
0 (0%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 of 1 review
Profile Image for Moniek.
500 reviews21 followers
November 3, 2024
Moim cyklicznym spotkaniom z poezją Juliusza Krzyżewskiego towarzyszy uczucie, jakbym stykała się z bliskim, który już dawno odszedł, a ja robię wszystko, by nie zostawić go za sobą.

Niegdyś obdarzony gorącą miłością, darczyńca bolesności i trosk, zakochany z szeroko otwartymi oczami, niosący w sobie duch patriotyzmu i tragicznie zmarły zapomniany poeta, zaginiony w spisach; natknęłam się na jego nazwisko przypadkiem w treściach jego przyjaciela Iwaszkiewicza i od pierwszego spotkania z jego wierszami wiedziałam, że już go nie opuszczę. Widzicie, Krzyżewskisprawia wrażenie podmiotu lirycznego, o którego duszę zaciekle walczą życie i śmierć; życie go wypełnia i pozostawia napęczniałego, a na nim swe bruzdy i wypalenia jak żywym ogniem. Śmierć jednak chce do niego bardziej, woła z oddali i to już tak od lat. Juliusz to taki poeta, jakiego byśmy chcieli widzieć i za którego gatunkiem czujemy nostalgię; kumuluje w sobie wysoki honor, męstwo, palącą się nadzieję, romantyczność, namiętność i pragnienie dziedzictwa. Nie jest to oczywiste, ale wyczuwa się w nim cień wieszczy romantycznych, ich własnych porywów i sposobu postrzegania świata. A to wszystko nabiera jeszcze większej wartości i siły poprzez Krzyżewskiego ogromną wrażliwość i pewność, gdyż on to wie. On wie, co się z nim stanie, choć zdarza mu się uciekać od tego w ślepe uliczki, w nadzieję. Chociaż może nie było to w zamyśle poety, tak się stało i tak się nam prezentuje. Juliusz sprawia wrażenie chwiejnego, niepozornego, przedstawiciela swojego pokolenia, który zaraz rozleci się w puch; czaruje w porywach miłosnych i wzrusza w swej wierze, to wszystko wydaje się nam tak znajome. A jednak dostrzegam w nim coś zdradliwego, pulsującego, napęczniałego, jakiś dziwny błysk, który nie pozwala mi oderwać od niego wzrok, jakby wiedzę, którą on posiada, a ja jeszcze do niej nie dotarłam. Coś kryje się w jego słowach, jakaś szaleńcza duma, goryczka, sięgnięcie do miłości czy też do czytelnika ponad czasem, który dla poety się skończył.

Jest w tej poezji gorący erotyzm, wiążący się z katastrofizmem widoków za oknem. Są jeszcze niezasypane groby. Jest żałoba i są wyznania miłosne. Miłość nie zamyka się w jednej definicji, jest wielowymiarowa, czasem dusząca, niekiedy pomaga zapaść w sen wieczorny. Jest zmierzenie się z własną tożsamością, istotą i tym, do czego się zmierza małymi krokami, z refleksją, czy to, co zastanie na końcu, będzie znajome, ciche, samotne. Panują tu gniew, przebaczenie i ostatnie rzucone na wiatr słowa miłości, listy pożegnalne. Krzyżewski, który najbardziej ze wszystkich znanych mi poetów zagina czas i przeżywa ponad jego kategorią.

Lubię wracać do Krzyżewskiego, choć za każdym razem robię to z myślą, czemu akurat on tak mnie zauroczył. Zawsze dostrzegam coś innego, wyjątkowego, a poeta znowu przemienia się w moich oczach.

Julku, byłam kiedyś przy twoim grobie, lecz mam wrażenie, że się spóźniłam.


Displaying 1 of 1 review