Ocena: 4+/5
Gatunek: powieść obyczajowa z nutką thrillera psychologicznego
Motywy: zaginiona nastolatka i zrozpaczona matka, tajemnicza śmierć, bogacze i ich rozrywki, stręczycielstwo
.
No, w końcu! W końcu powieść Alex Marwood, która mnie pochłonęła! Jak to się czytało! Jak pełną emocji historię z pierwszych stron gazet! Taką, która chwyta za gardło i sprawia, że zastanawiasz się nad tym, dokąd ten świat zmierza, bo na pewno nie w dobrym kierunku.
Obleśne, obrzydliwie bogate smalce alfa i perwersyjne rozrywki, którym oddają się na pięknej śródziemnomorskiej wyspie; zrozpaczona matka poszukująca na La Kastellanie swojej zbuntowanej córki; kobieta usługująca podłym i rozpustnym milionerom, mająca w tym określony cel... Wątków jest sporo, wszystkie dobrze przemyślane i jeszcze lepiej rozwiązane. Mimo sporej objętości, "Wyspę zaginionych dziewcząt" czyta się błyskawicznie, często potrząsając głową nad moralnym zdeprawowaniem czarnych charakterów.
Wszystkich, którzy zamierzają sięgnąć po tę książkę, chciałabym przestrzec: nie liczcie na thriller psychologiczny! Elementy thrillera są tu widoczne dopiero pod koniec, ja sklasyfikowałabym ją jako mocną powieść obyczajową z ekscytującym i satysfakcjonującym finałem.
Niezależnie od gatunku, do którego bym ją przypisała, spędziłam przy tej historii kilka - wypełnionych różnymi emocjami - godzin. Świetna rozrywka! Mogę tylko polecić!