Mimo że imiona głównych bohaterów (Noe, Jafet, Cham, Sem, Naama) brzmią biblijnie i archaicznie, debiut Jakuba Wiśniewskiego opowiada o współczesnych „my” i „ja”. To historia ludzkich zmagań – z relacjami, z rodziną, z własną tożsamością, z próbami tworzenia wbrew Kieratowi, wreszcie z nadciągającym szaleństwem. To także nasze polskie „tu i teraz”. Tytułowy wielowymiarowy stan „myja” – gdzie sen, proroctwo, fakt i piosenkowy refren scalają się w jeden tekst – pozwala czytelnikom oglądać rzeczywistość z perspektywy ojca i syna, z których każdy na swój sposób przeżywa rozpad rodziny i świata. Kolejny po książkach Elżbiety Łapczyńskiej, Marty Sokołowskiej i Krzysztofa Chronowskiego debiut z pracowni „Pierwszej książki prozą” Biura Literackiego.
Od bardzo dawna nic nie trafiło do mnie tak bardzo jak ta książka. Trafiło do mojej myi. Błyskotliwa, inteligentna i przede wszystkim ludzka. Cudowny, intertekstualny język, którego bardzo mocno brakuje na księgarnianych półkach. Z pełną odpowiedzialnością daję 5 gwiazdek. Przeczytam jeszcze nie raz.
Fenomenalnie usiadła mi ta książka na czytelniczym serduszku. Więcej takich debiutów, a już zdecydowanie więcej książek od was od ciebie, drodzy drogi autorzy autorze