Na polskich drogach dziennie ginie średnio jedenaście osób. Ale kiedy trójka, Franciszek Złotowski i jego dzieci, jedzie tym samym samochodem, jest szansa na zmartwychwstanie. Pośmiertnie staną się wydarzeniem, newsem, wylądują w gazetach i serwisach informacyjnych, a tam mogą zacząć żyć własnym życiem. Ale najpierw trzeba je stracić: tak, jak Andżelika Złotowska, zamordowana w swoim łóżku, tego samego dnia. Pięcioosobową rodzinę rozdzieli podłość i kilkanaście kilometrów.
Ta książka to pojemnik na żal. Opowieść z różnych krańców Polski: o smutku, nieszczęściu, codziennych udrękach i rozpaczach, źle ulokowanym zaufaniu, matactwach, chciwości i ludzkiej niegodziwości. O dobrych intencjach i staraniach – dziennikarki Kasia i policjantki Miry – które nie są widziane dobrze. Monumentalny, po reportersku liryczny debiut Olgi Mildyn, porusza do głębi.
Dość intrygujący opis okazał się być w moim przypadku lekko mylący, bo spodziewałem się kompletnie innej książki, niż dostałem. To w gruncie rzeczy dość typowy... kryminał? Mamy tu bowiem do czynienia z zagadkową sprawą śmierci oraz próbami jej wyjaśnienia przez bohaterów, którzy mają większe lub mniejsze znaczenie dla fabuły. W trakcie czytania pojawiło się u mnie wiele wątpliwości i problemów z tą książką, jednak zwrot akcji w zakończeniu uporządkował to wszystko do kupy i zaskoczył mnie pozytywnie. Wciąż jednak widzę tu dużo dziur i problemów, jak chociażby nieoznaczanie w żaden sposób linii czasowych, przez co w jednym rozdziale mamy zimę i -10 stopni, a w kolejnym któryś z bohaterów uskarża się na upał. Plus za to, że czytało się szybko i czułem się wciągnięty w treść, ale wiele opisów było dla mnie zbędnych i za długich, pojawiło się też sporo truizmów i stereotypów. Zdecydowanie dla fanów polskich kryminałów z twistem, bo faktycznie mogą spędzić przy tej książce miło czas.
Jak odróżnić nieszczęśliwy wypadek od przemyślanego samobójstwa? Dlaczego ojciec miałby celowo zabić siebie i trójkę dzieci, a w dodatku ryzykować życie kierowcy ciężarówki, gdy wjechał w niego swoim samochodem? I kto zabił jego żonę, której zwłoki leżały w domu? Świadków brak, poszczególne elementy zdają się do siebie nie pasować, śledztwo utknęło w martwym punkcie, sprawa została zapomniana. Ale nie w internecie. Tam wszystko żyje swoim życiem.
„Podłość" to opowieść o wykorzystywaniu naiwności ludzi, codziennych kłopotach, matactwach i chciwości ważniejszej niż życie innych. Jest to kryminał, ale nieco inny niż te, do których przywykliśmy. Już sam jego język jest wyjątkowo zgrabny jak na ten gatunek. Raczej przywodzi na myśl literaturę piękną, właściwie to Piękną, a jedynie postępujące śledztwo dziennikarki oraz policjantki przypomina, co tak właściwie czytamy. Zasługuje to na ogromny plus ode mnie, bo brakowało mi takich tytułów, szczególnie naszych rodzimych autorów.
Mam jednak problem z tą powieścią i problem ten sprawił, że nie polubiłam się z debiutem Olgi Mildyny, choć wszystko wskazywało na to, że będzie na odwrót. Zgubiłam się mianowicie w jej świecie. Poplątałam w bohaterach, by później całkowicie stracić wątek, wybić się, a potem zgubić ponownie. Na koniec byłam już zwyczajnie zmęczona.
Najwyrazniej nie okazałam się odpowiednim odbiorcą "Podłości". Powieść ma potencjał, którego nie mogę jej odmówić, ale w ogólnym rozrachunku nie dość, że nie była dla mnie, to jeszcze po prostu mi się nie podobała. Za dużo bohaterów, za dużo lini czasowych, za dużo wszystkiego. Na kolejnych stronach panował zbyt duży chaos, bym mogła odczuć przyjemność z lektury, ale wciąż nie potrafię jednoznacznie powiedzieć, że nie warto się z nią zmierzyć, bo ma w sobie coś, co przyciąga. Co mówi, że w autorce tej kryje się wiele dobrego i nie jeden raz podbije serca czytelników.
Ładny styl, zaskakujące zakończenie i starannie kreśleni bohaterowie, to duże atuty. Następnym razem po prostu mam nadzieję, że Olga napisze swoją powieść mniej chaotycznie. Wtedy już na pewno się z nią polubię.
Śmierć pewnej rodziny i umorzone dochodzenie. Czy ktoś okryje jednak prawdę?
Nie mogłam się wciągnąć. I to długo nie mogłam. I nie chodzi o to, że to jest zła książka. Bynajmniej! Ja po prostu nie spotkałam się z takim typem powieść jak dotąd i trudno było mi się przestawić. „Podłość” to jakby fabularyzowany reportaż, ale z szalą przechylającą się na stronę powieści fabularnej. Kiedy w końcu złapałam bakcyla, to leciałam z książką jak szalona, ponieważ byłam wybitnie ciekawa wyniku eksperymentu. Bo właśnie to eksperyment dotyczący dziennikarstwa, przeprowadzony przez jednego z bohaterów, porwał mnie najbardziej. Dziennikarstwo w naszych czasach wygląda trochę inaczej niż kiedyś. Jak łatwo można sprzedać fake newsa? Jak można manipulować społeczeństwem? Jak bardzo może zaszkodzić plotka w gazecie czy wiadomościach? Przecież to nie ważne. Najważniejsze, żeby się klikało. Wokół tego tematu autorka zbudowała fabułę i muszę przyznać, że zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Olga Mildyn jest niezwykle dobrą obserwatorką otaczającej nas rzeczywistości i potrafi przelać to na papier w sposób intrygujący. Brawo!
Ponura, pełna goryczy i tytułowej podłości debiutancka powieść autorki to po prostu kawał dobrej książki. Daje do myślenia i zwraca uwagę na realne problemy naszych czasów. Dorzućmy do tego przyjemny język, ciekawą formę i właściwe mamy hit.
Bardzo jestem ciekawa kolejnych książek autorki, bo przecież będą, prawda?
Zaskoczył mnie ten debiut - nie dość, że jak na debiut długi (prawie 500 stron) to jeszcze dopracowany fabularnie i stylistycznie. To powieść sensacyjna, która jest jednak inna niż te, które do tej pory czytałam.
Początek historii to wypadek samochodowy ojca z trójką dzieci, w którym wszyscy giną. Kiedy policja przyjeżdża do matki i żony, żeby poinformować ją o tragedii, okazuje się że i ona nie żyje - została zasztyletowana. Poznajemy policjantów i prokuratorów, którzy pracują nad rozwiązaniem zagadki. Co się stało?
Drugi plan czasowy to kilka miesięcy po tych wydarzeniach. Do dziennikarki śledczej odzywa się jakiś anonimowy informator i naprowadza ją na te sprawę, umorzoną przez prokuraturę. Poddaje jej nowe tropy i mobilizuje do odkrycia tajemnicy. Dziennikarka sprawę rozwiązuje.
A potem jest niezły finisz. I co ciekawe, książka porusza także tematy społeczne - biedy, która prowadzi do zadłużeń zadłużenia, które prowadzą do upokorzeń. Mówi też o etyce pracy dziennikarzy. Język jest ciekawy - mocno rozbudowany wieloma nieoczywistymi metaforami, czasem to świetnie grało, choć muszę przyznać że czasem aż przewracałam oczami. Jednak bardzo polecam! Bardzo!
Najbardziej specyficzna książka którą przeczytał*ś to…?
U mnie na miano książki specyficznej zasługuje debiutancka powieść Olgi Mildyn pt. „Podłość”. Po opisie na stronie wydawcy spodziewałam się rasowego reportażu o szarej, polskiej rzeczywistości przepełnionej smutkiem i codziennych udrękach polskich obywateli. Jednak po rozpoczęciu lektury treść zdecydowanie bardziej przypominała kryminał. A do tego na portalu LC książka określana jest mianem literatury pięknej. Więc jak to w końcu jest? Z tą książką spędziłam sporo czasu i ostatecznie biłam się z myślami, co tak naprawdę o niej sądzę. Bardzo ciężko jest tą pozycję przypisać do jednego gatunku. Książka porusza tak wiele tematów, że mogłaby być przypisana do każdego z nich. Jak dla mnie jest to bardzo udany debiut i jestem pewna, że jeszcze nie raz usłyszymy o autorce. Jest to przemyślana historia, opisująca naszą polską rzeczywistość z chirurgiczną precyzyjnością bez przekłamania i koloryzowania. Na wielkie brawa zasługuje język, jakim została napisana. Jeszcze nie czytałam tak perfekcyjnie opisanych i przekazanych czytelnikowi emocji, które towarzyszą naszym bohaterom. Jestem po prostu zauroczona. Ta książka znalazłaby się w topce przeczytanych przeze mnie pozycji, gdyby nie mnogość bohaterów, z których każdy ma swoją historię do przekazania. Czasami, po przerwie od czytania było mi ciężko się w tym gąszczu odnaleźć. Autorka w swojej debiutanckiej powieści chciała przekazać nam jak najwięcej swoich przemyśleń, co czasami powodowało chaos w tej historii, który w pewnym stopniu utrudniał mi jej odbiór. Jeśli szukasz czegoś niebanalnego, poruszającego i przyciągającego całą Twoją uwagę to ta książka jest zecydowanie dla Ciebie! Obiecuję, że się nie zawiedziesz :)
Z czytaniem kryminałów jest trochę tak, jak z rozwiązywaniem krzyżówek; niektóre hasła są na tyle często powtarzalne, że doskonale wiesz gdzie je umieścić, by doprowadziły Cię do odpowiedniego rozwiązania. Ale czasem, trafisz także na takie, które za nic nie zechcą wpasować się w zbyt ciasne krateczki, ponieważ zwyczajnie – będą uciekać poza ich ramy. Debiut Olgi Mildyn jest właśnie podobnym ewenementem pośród dobrze nam znanych haseł. Jej powieść z powodzeniem można określić jako dwoistą mieszankę gatunku: typowej sensacji o mocnym, kryminalnym zabarwieniu i szalonego romansu literackiego, gdzie thriller zadziwiająco udanie łączy się z literaturą piękną. To historia niepozorna, na pierwszy rzut oka wręcz banalna, kipiąca od prostych, przewidywalnych zagrań, jednak w istocie – wspaniale rozegrana fabularnie; poplątana, chaotyczna, prawie że nieprawdopodobna, ale piekielnie inteligentna i zaskakująca. Pod płaszczykiem zwyczajności Pani Mildyn ukryła absolutnie oryginalne motywy. ⚪ Sama przecieram oczy ze zdumienia, bo niezwykle rzadko trafiam na kryminał wywołujący we mnie tyle emocji; najczęściej już w połowie lektury domyślam się finału intrygi, wyłaniam sprawców wraz ich motywami, pozbawiając się tym samym przyjemności mozolnego odkrywania tajemnic dręczących głównych bohaterów. Natomiast ,,Podłość’’… O tak, ona naprawdę nieźle mną zakręciła - różne linie czasowe, kilka postaci uwikłanych w jakąś nie do końca jasną sprawę, gorączkowy ciąg wydarzeń przyczynowo – skutkowych oraz brak choćby najmniejszych podejrzeń dokąd ta wariacka akcja prowadzi, sprawiły że całkowicie straciłam orientację w bieżących wydarzeniach. ⚪ Autorka poszła na całość. Nakreśliła odważny wątek, który nie tylko wciąga, ale również zadziwia; hipnotyzuje, trzyma w napięciu, rozpala wyobraźnię i jednocześnie czyni ,,Podłość’’ historią wybijającą się na tle pozostałych tytułów zalewających rynek wydawniczy. Jednak pomimo powyższych zachwytów, musicie wiedzieć jedno: książka Olgi Mildyn nie będzie typowym kryminałem. ⚪ Po pierwsze, wbrew wszystkiemu co napisałam, akcja powieści nie pędzi z zawrotną prędkością, przeciwnie. Ma ona swój rytm, dość powolny zresztą, i każący niekiedy się niecierpliwić. Po drugie, Pani Mildyn operuje językiem po prostu… pięknym. Nie liczcie więc na byle jakie dialogi, płaskie zdania czy podobne zapychacze stron. W ,,Podłości’’ zupełnie nie ma na nie miejsca, ponieważ znaczną jej część zajmują ściany tekstu po brzegi wypełnione osobistymi przemyśleniami bohaterów, opisami ich stanów emocjonalnych, wszelkiego rodzaju metaforami, dygresjami, odniesieniami wymagającymi - wcale nie przesadzam - maksymalnego skupienia. Po trzecie, ta historia jest w istocie powieścią o ludziach, o ludziach żyjących w różnych miejscach, ale w jednej takiej samej Polsce – brudnej, szarej, ponurej i bezwzględnej. To opowieść o byle jakim życiu, o pragnieniu posiadania czegoś materialnego oraz czegoś będącego ponad to; opowieść o nieustającej a bezskutecznej pogoni za szczęściem, o lawirowaniu pomiędzy przytłaczającą prozą codzienności a pomiędzy szaleńczymi skokami w ramiona chwilowego uniesienia; o wiecznych zawodach, niespełnionych ambicjach, wielkich marzeniach, tragicznych upadkach. O tym, że MIEĆ czasem znaczy więcej niż BYĆ.
Podłość to czyn, z którym nikt nie chciałby mieć do czynienia a jednak tak wiele ich jest w naszym życiu. To zdrada, to wykorzystanie, to doprowadzenie do ostateczności, to w końcu nóż w plecy a w tym przypadku w brzuch.
Książka ta należy do gatunku sensacji, której tło stanowią problemy społeczne naszych czasów. Jest to debiut literacki na bardzo dobrym poziomie. Metafory, zwroty, pasujące słowne wstawki do opisywanej sytuacji. Autorka ma dryg. Wie jak przyciągnąć uwagę czytelnika i robi to dobrze.
Od samego początku dałam się wciągnąć w tę historię. Jednak jak dla mnie za duży był w tej całej opowieści chaos. W pewnym momencie musiałam wracać do poprzedniego zwrotu aby wiedzieć o co w danej chwili chodzi. Dlatego moim skromnym zdaniem, ta książka mogłaby być trochę krótsza.
Podsumowując warto zapamiętać to nazwisko bo Olga Mindyn naprawdę ma talent. Jest spostrzegawczą osobą, widać to w jej dygresjach czy też opisywanych wydarzeniach. Stworzyła ciekawe postacie i potrafiła przykuć uwagę i myślę, że warto obserwować co będzie się działo dalej.
„Podłość” to tak naprawdę brutalny obraz otaczającej nas rzeczywistości. Dodając do tego świetny styl pisania autorki oraz dramaturgię otrzymujemy książkę genialnie wpływającą na emocje czytelnika doprowadzając go do istnego emocjonalnego rollercoastera. A wszystko to zaczyna się od katastrofalnego wypadku samochodowego i morderstwa, które bezpośrednio się z nim wiąże. W książce tak naprawdę dzieje się wiele, a fabuła jest świetnie dopracowana. Autorka jest dziennikarką, która w genialny sposób wnika do ludzkiej świadomości i potrafi przelać to na papier. Owszem, na czytaniu trzeba się dość mocno skupić, aby nie pominąć żadnego z faktów, a uwierzcie, że wszystkie one są niezwykle ważne. Jesteśmy świadkami działań policjantów, prokuratorów, dziennikarzy, gangsterów… Każdy z nich tworzy swoją barwną historię, która pozostawia wiele znaków zapytania i ponury obraz rzeczywistości. Przyglądając się z boku autorskiemu eksperymentowi pewnego doktora nauk społecznych dochodzimy do niezwykle gorzkich i smutnych wniosków, gdzie światem rządzą media, obłuda, manipulacja, zemsta i gniew. Postacie zarówno te główne, jak i drugoplanowe zostały bardzo dobrze stworzone. Nie są przejaskrawione i nie brakuje im ludzkich cech. Nikt tutaj nie jest jednoznaczny, a znaczenie tych postaci dla całej powieści jest ogromne.
„Podłość” to smutna prawda o Polsce, ale i nie tylko. To prawda o ludzkiej naturze i mediach, w których sprzedaje się słabość i kpina która może dotknąć każdego z nas. Musiałam dwa razy spojrzeć czy aby na pewno jest to debiut, ponieważ kompletnie go nie przypomina. Mam nadzieję, że o autorce usłyszy cały świat i będziemy mieli okazję przeczytać jeszcze niejedną jej książkę.
Pierwsze co mnie zaskoczyło to język powieści. Jak na debiutantkę książkową Mildyn bardzo dobrze wie jakie emocje chce wywołać u czytelnika. Bardzo zwinnie porusza się między opisami a psychologią postaci - każda z bohaterek ma swój własny głos, swoją własną przeszłość, która wpływa na ich wybory. Gatunkowo "Podłość" leży gdzieś na cienkiej granicy między reportażem a kryminałem. Widać, że autorce ciężko odejść od swojej pracy (jest reporterką w TVN24), przez co momentami wątki kryminalne i rozwiązanie sprawy schodzi na drugi plan, Olga Mildyn zaś zaczyna skupiać się na człowieku, na Polsce, Polakach, na społeczeństwie jako pewnego rodzaju grupie. Niektóre momenty w książce to rozbudowane eseje o "polskości" - mnie wciągnęły momentami bardziej niż sama fabuła - autorka ma naprawdę dobre oko do otaczającego nas świata. "Podłość" to naprawdę oryginalne podejście do kryminału. Nie jakieś odkrywcze, ale świetnie napisane, wciągające i przemyślane od początku do końca.
D N F Nie wiem kto jest kim!!!!! Nie wiem jaki jest plot!!!! Antagonizuje sie kobiety!!!!! Męczę się z tym już miesiąc ile jeszcze może trwać to cierpienie!!!
Powiem tak - to bardzo dobrze napisana książka, taki dobry obyczaj pomieszany z kryminałem. ALE, niestety w ogóle nie w moim stylu. I chociaż czytało mi się ją dobrze, to całościowo niezbyt mnie przekonała.
Zdecydowanie najlepsza książka jaką w tym roku przeczytałem. Ma wszystko co potrzeba dobrej powieści. Wciągającą akcję, interesująco rozpisani bohaterowie, którzy zmieniają się w trakcie opowieści, mnogość wątków (każdy wnoszący coś nowego do historii), ważne i inteligentne przesłanie i zaskakujące zakończenie. "Podłość" nie jest byle jakim debiutem, który ma być wydawniczą zapchajdziurą tylko naprawdę atrakcyjną książką na naszym rynku. Każdy kto poszukuje czegoś bardziej wymagającego powinien po nią sięgnąć.
„Podłość” to debiutancka powieść Olgi Mildyn, którą miałam okazję przeczytać. W tej niepozornej cegiełce autorka przedstawia nam coś na wzór kryminału? A może jednak reportażu, ukazujący smutne realia dzisiejszej Polski?
Książka zaczyna się od tragicznego wypadku, gdzie ginie trójka dzieci i ojciec. Tego samego dnia, we własnym łóżku ginie kobieta (żona i matka). Poznajemy historie dziennikarki Kasi, policjantki Miry i Bruna - doktora socjologii. Na pierwszy rzut oka zwykły kryminał. Są zwłoki, są policjanci i dziennikarze, jednak nic bardziej mylnego. Mildyn w swojej powieści przekazuje nam drastyczny obraz dysfunkcyjnego państwa, w którym swoją drogą żyjemy, prawda?
„Podłość” mimo że nie należy do krótkich książek, czyta się z zapartym tchem. Pełna różnych wątków. Pozbawiona złudzeń. Niezwykła historia o zwykłych ludziach. Ponura, przerażająca, ale jak bardzo aktualna.
Uważam, że książka znajdzie wielu zwolenników, jak i przeciwników. Kontrowersyjna, jednak ja znalazłam w niej wiele dla siebie. Skłania do refleksji, zostawia z wieloma pytaniami bez odpowiedzi. Myślę, że nazwisko autorki powinno zostać zapamiętane! Konkretne wejście na rynek.
Początek był dla mnie nieco ciężkostrawny: kolejno poznajemy mnóstwo postaci, na różne sposoby powiązane (lub nawet z pozoru nie) z tajemniczym i makabrycznym zdarzeniem. Jednak stopniowo wpadałam w ten świat, głównie za sprawą wnikliwej konstrukcji postaci, które są bardzo wyraziste, wzbudzają emocje, bardzo różne, wydają się wiarygodne: pogubione, chaotyczne, irytujące, przeczulone, mściwe, po prostu ludzkie. Gdzieś w połowie miałam wręcz wrażenie, że obcuję z prozą wybitną, jednak w końcowych partiach książka zaczęła mnie męczyć. Reasumując, dobry kawał (prawie 500 stron!) powieści wrażliwej społecznej, z odpowiednim researchem, w którym czuje się reporterski kunszt autorki, zbudowany trochę jak thriller, podany ożywczym (choć czasem aż przestylizowanym) językiem. Będę wypatrywać kolejnych powieści Olgi Mildyn.
Lubię książki, które stawiają czytelnika w roli sędziego a nie tylko biernego obserwatora. Powoli przedstawiając mu informacje o zaistniałym zdarzeniu, przedstawiając różne strony... "Podłość" jest pod tym względem idealna. Dodatkowo opisuje pewne ludzkie zachowania, których nie zawsze się po sobie i innych spodziewamy. Mildyn ukazuje również jak ważną, czasami w pozytywnym a częściej negatywnym spojrzeniu, zajmują w naszym życiu media - jak tworzą narrację (ale pokazała to w sposób naprawdę inteligentny, z dala od poziomu facebookowych memów). "Podłość" to prawdziwy debiut, oryginalny i na pewno charakterystyczny dla przyszłych działań literackich autorki.
Polski kryminał zaczyna już powoli zjadać swój własny ogon. Pojawia się tyle książek w tym gatunku, że naprawdę ciężko jest chociaż o trochę oryginalności. Na szczęście czasami pojawiają się takie perełki jak "Podłość" gdzie autorka, choć pisze powieść gatunkową, ale równocześnie bawi się nią, wprowadza w zupełnie nowe standardy, plącze w ciekawą fabułę, miesza rzeczywistość z fikcją. "Podłość" jest kryminałem w 100%, ale można też tę książkę odebrać jako zbiór esejów, felietonów czy reportaży o Polsce i Polakach, o ich codziennym życiu, ale też tym sekretnym, o którym nawet najbliżsi nie wiedzą. Genialna książka, a jak na debiut, wręcz wybitna.
I don't like books that reveal too much too quickly. And this book was like this to me. I think it would have been much better if it was written completely from the perspective of Kasia. If the was a mystery of the letters and their author. I enjoyed the second part of the book more exactly because of that it was mainly Kasia's story. The book was so annoying that the reader was constantly reminded of Bruno "I have a vicious plan, but I won't tell you about it".
I think the author has amazing writing skills, but wanted to show too much of it. Sometimes simpler sentences would have been better. It was occasionally very tiring to read.
"Podłość" trudno wrzucić w jakieś konkretne ramy gatunkowe i to jest największą jego siłą. Autorka zgrabnie krąży między fikcją a prawdą. Między czymś na wzór kryminału, a reportażem. Przez to może pozwolić sobie na dużo więcej niż jakby trzymała się utartych schematów i gatunkowych klisz. Jeżeli potrzebuje to meandruje w okolice dramatu, czy psychologicznej rozprawy, jeżeli mają być zwroty akcji i rozwiązanie sprawy kryminalnej to poświęca jej odpowiednią ilość czasu. Nic nie wydaje się niepotrzebne, czy upchnięte na siłę - wszystko ma swoje miejsce.
Do książki przyciągnęło mnie polecenie przez Łukasza Orbitowskiego, jednego z moich ulubionych polskich pisarzy. I na szczęście okazało się, że jego słowa nie są tylko pustą reklamą. Podobnie jak w opowieściach Orbitowskiego, w "Podłości" mamy gęsty duszny klimat, przerażającą brudną wersję Polski, której każdy jest sobie samemu wrogiem. Mildyn idealnie oddaje te gorszą część w Polakach, ale nie są to puste słowa w jej wykonaniu. Zawsze gdzieś w tle są emocje, z narracji wychodzi smutek nad taką koleją rzeczy. Tę powieść nie tylko się czyta, "Podłość" również się przeżywa.
Cóż za niesamowity debiut. To już kolejna książka od wydawnictwa WAB, gdzie debiut jest naprawdę mocną, interesującą i oryginalną powieścią. Tym razem niestety to bardzo smutna, przerażająca, ale i interesująca opowieść. "Podłość" gatunkowo leży na granicy kryminału i reportażu. Opisuje ludzkie podłe zachowania, przedstawia świat bez nadziei i dobroci. To ciężka książka, ale wynagradza każdą sekundę z nią spędzoną.
"Podłość" to ten rodzaj opowieści, w której nawet w połowie książki zastanawiasz się gdzie ta cała historia dąży. Gdzie ten przelany przez autorkę żal, smutek. złość się składują i jaki jest jej cel. Im bliżej końca tym więcej rozumiesz, zaczynasz rozumieć autorkę i jej plan. "Podłość" jest tą książką, z którą czytelnik wiecznie dyskutuje (nawet jeżeli tylko w swojej głowie), nie zawsze się z nią zgadza, bądź cicho przytakuje, ale nigdy nie jest jej obojętny. To największa siła tej opowieści.
Kryminał na naprawdę wysokim poziomie. Szczególnie pod względem językowym. Nie czytałam polskiego kryminału, który by tak wspaniale opisywał emocje, tak mocno nakreślał psychologicznie swoich bohaterów. Nigdy też z bohaterami kryminałów nie związałam się emocjonalnie i nie kibicowałam im tak w rozwiązaniu sprawy jak w Podłości. Bardzo polecam jeżeli ktoś w tym gatunku szuka czegoś więcej niż tylko licznych zwrotów akcji i krwawych opisów.
Olga Mildyn w swojej debiutanckiej powieści wychodzi szeroko poza ramy gatunkowe kryminału. "Podłość" jest niezwykle rozbudowaną opowieścią w stylu reportażu fabularyzowanego przedstawioną w ogromnie realistyczny sposób. Ciężko się oderwać mimo mnogiej ilości bohaterów, ogromnej ilości wątków i bogatym opisom autorki, ale jej szczegółowość bardzo przyciąga i zachęca do pozostania z książką na dłużej.
Największe czytelnicze rozczarowanie tego roku jak dotąd. Pomysł na fabułę - całkiem fajny, ale niestety, gdy dochodzi do jej rozwiązania, dostajemy z 20 stron, na których nic się nie wyjaśnia i lecimy na łeb na szyję, byle by książkę skończyć, bo i tak ma prawie 500 stron. I na tym się kończy bym powiedziała. Postaci bez wiarygodnej motywacji, ich lęki wyłożone łopatologicznie, sceny przydługie, czasem ułożone tak, że trudno się połapać. Książka przydługa, rozwlekła, językowo - nic ciekawego.
Książka byłaby świetna, gdyby była krótsza o conajmniej 50 stron. Bardzo podoba mi się pomysł analizy społeczeństwa pod pretekstem kryminału. Niestety jednak koniec końców powiesz była mega przegadana - tak, wiem, ż jest gorąco, dlaczego autorka przypomina mi to tym co chwila?
DNF. Porzucam, bo choć po drodze było kilka ładnych zdań, to po przesłuchaniu 30% jest zarys fabuły, mnogość postaci i jeszcze ~10 h słuchania, a to znaczy, że jest nadmiernie rozwleczone i tych kilka ładnych zdań nie rekompensuje mi co rusz powracającego pytania typu "co?" albo innego zagubienia w wątkach i czasie (słucham z doskoku, nieregularnie).
Wiele można w tej książce polubić; sposób pisania jest bogaty w ciekawe porównania i metafory, postacie są sprawnie i dogłębnie opisane, co niestety też niemiłosiernie wydłuża tę powieść, a historia jest sprawnie poprowadzona z wielu perspektyw. Sama historia, mimo że niezbyt fascynująca, potrafi wciągnąć i zaskoczyć.
Przewrotna książką pisana szarpaną frazą, i ciągle nie wiem, czy to był genialny pomysł, czy przekombinowany idea. Podoba mi się psychologiczna przenikliwości w narracji oraz uczciwość tytułu, bo to faktycznie jest o Tym.