Karolina dzieli kawalerkę tylko ze swoim psem Kąskiem i jest z tego bardzo zadowolona. Mniej zadowolona jest ze swojej pracy, kłócących się rodziców, zrzędliwej ciotki. W dodatku w Nowy Rok zostaje potrącona przez samochód. Ten niegroźny wypadek sprawia jednak, że Karolina zaczyna myśleć o swoich marzeniach i obiecuje sobie, że w tym roku podąży za swoją największą pasją – śpiewaniem. Tylko czy uda jej się przezwyciężyć paraliżujący lęk przed występami na scenie?
Daniel jest lekarzem i kocha swoją pracę. Czasem aż za bardzo. Gdy wskutek przemęczenia traci przytomność i zostaje zmuszony pójść na urlop, postanawia poświęcić więcej czasu bliskim. Coraz częściej myśli również o uroczej sąsiadce, z którą połączył go huk petardy i wystraszony pies. Był to wystrzałowy i dość niefortunny początek znajomości. Czy mimo to połączy ich miłość... do pomagania?
Okres poświąteczny nikogo nie napawa optymizmem. To tylko zimowy blues otuli Cię w tym szarym czasie i pozwoli dotrwać do wiosny!
Pochodzi z Opola, ale od kilkunastu lat mieszka za granicą – aktualnie w Brukseli. Szczęśliwa żona, a od niedawna mama. Z wykształcenia inżynierka chemiczka, na co dzień pracuje jako managerka projektów w dziale badań i rozwoju. W pracy i prywatnie pasjonuje się kwestiami zrównoważonego rozwoju i środowiska. Uwielbia czytać, a jej ulubionym autorem jest Terry Pratchett.
Urwane zakończenie… Bardzo przyjemna, ciepła. Złapałam się na tym, że na początku narzekałam na wolno rozkręcającą się akcję, a później sobie uświadomiłam, że to przecież bardzo realistyczne i o wiele lepsze od romansów, w których już na 50 stronie bohaterowie rzucają się na siebie. Ma swoje wady, ale przyjemnie spędziłam dzień z audiobookiem tej powieści. 3,5.
Druga książka pani Chaber jest zdecydowanie lepsza od jej debiutanckiej powieści. Mniej tu moralizatorskich tonów i nie jest tak naiwnie. Choć historia niesie ze sobą dużo ciepła i napawa optymizmem, nie wszystkie wątki kończą się cukierkowo, co nadaje całości pewnej dozy realizmu.
Super, że autorka sympatyzuje z bohaterami po przejściach, ale mam nadzieję, że w kolejnych powieściach nie zabrnie w schemat "roztrzepana, barwna główna bohaterka i stonowany, racjonalny główny bohater". O ile jej męskie postacie uwielbiam, o tyle przedstawicielki płci pięknej potrafią nieźle wkurzyć.
"To tylko zimowy blues" jest lekką, wprawiającą w dobry nastrój lekturą. Jeśli takiej oczekujecie, to śmiało sięgajcie, bo nie ma wstydu.
Najbardziej rozczulająca książka tej zimy! Mocno krzepiąca, ciepła, mądra i szalenie empatyczna w treści – właśnie taka opowieść kryje się pod magicznym tytułem To tylko zimowy blues. Anna Chaber tworzy historię niespodziewanego uczucia, które zwyczajnie potrzebuje czasu, z pewnością kilku dramatycznych uniesień i stawienia czoła toksycznej przeszłości, aby wreszcie trafić w objęcia własnej upojnej definicji. Tu wyraźnie gorzeją żywe emocje i naprawdę bolesne przeżycia, ale to właśnie one stają się budulcem fabularnego piękna tej historii. I wierzcie lub nie, w tej wyjątkowej książce słychać nie tylko zimowy blues!
3.5* O dziwo mile się zaskoczyłam, bo nie jest to kolejny sztampowy romans, ale historia, ktora miałaby szansę się wydarzyć. Jak najbardziej na zimowy wieczór do kakao.
Po świetnym debiucie autorki - "Zaproś mnie na pumpkin latte", wiedziałam, ze muszę sięgnąć po "To tylko zimowy blues" i choć historia Karoliny i Daniela nie jest pełna fajerwerków, wzlotów i upadków, to jednak urzekła mnie swoją prostotą i tym jak zbliżona była do prawdziwego życia. To świetna propozycja na te (miejmy nadzieję) ostatnie już zimowe wieczory 🖤
Nie wiem co myśleć o tej książce. Na początku bardzo mnie zainteresowała. Potem przez długie przemyślenia i opisy, które za dużo według mnie nie wnosiły, były o niczym, straciłam zainteresowanie tą historią i tylko jakoś przemęczyłam ją do końca. Za mną dwie inne książki autorki i tamte zdecydowanie bardziej mi się podobały. Tej jednak nie polubiłam.
Nie wiem czemu, ale ta książka dała mi tyle ciepła i nadziei, że słuchając audiobooka nie mogłam przestać się uśmiechać (przez to ludzie w tramwajach trochę się na mnie dziwnie patrzyli...). Zwykle jestem krytycznie nastawiona do polskich powieści obyczajowych, ale tu autorka wyciągnęła najlepsze cechy polskiej kultury, które znają wszyscy Polacy. Miło jest poczytać o postaciach w naszych aktualnych realiach. Romans i związek głównych bohaterów wydaje się realistyczny i jednocześnie bardzo słodki, nie da się ich nie lubić i im nie kibicować. Nie ma nic co bym mogła zarzucić tej książce, jest dokładnie tym czego od niej oczekiwałam i sprawiła, że luty jest łatwiejszy do przetrwania. Przeczytam wszystko, co ta autorka wyda w przyszłości.
Wiem, wiem, że pewnie wybór tej lektury jest w moim przypadku zaskakujący. Jednak autorka, Ania Chaber, to moja koleżanka z klubu Polki na Obczyźnie, a po tym jak przeczytałam jej pierwszą książkę, zdecydowałam że sięgnę po kolejne, zwłaszcza że na legimi znalazłam je w wersji audiobooka. Nastawiałam się na przyjemną, otulającą lekturę, która oderwie mnie od codziennych trosk. Co ciekawe, całkiem przypadkowo zaczęłam słuchać tej książki w Sylwestra, a jej akcja rozpoczyna się w Nowy Rok. Ot, taki przypadek.
To zakończenie 😳 nie spodziewałam się. Ale ogólnie bardzo fajna książka. Bardzo przyjemna, prosta a jednocześnie wciągająca i super wykreowani bohaterowie ☺️
Kolejne spotkanie z twórczością Ani Chaber i kolejne bardzo miłe zaskoczenie! “To tylko zimowy blues” to książka idealna na teraz, kiedy z utęsknieniem wypatrujemy pierwszych wiosennych promieni słońca i cieplejszego powiewu wiatru.
Karolina dzieli kawalerkę tylko ze swoim psem Kąskiem i jest z tego bardzo zadowolona. Mniej zadowolona jest ze swojej pracy, kłócących się rodziców, zrzędliwej ciotki. W dodatku w Nowy Rok zostaje potrącona przez samochód. Ten niegroźny wypadek sprawia jednak, że Karolina zaczyna myśleć o swoich marzeniach i obiecuje sobie, że w tym roku podąży za swoją największą pasją – śpiewaniem. Natomiast Daniel jest lekarzem, bardzo oddanym swojej pracy. Z powodu przemęczenia mężczyzna zmuszony jest iść na urlop. Postanawia spędzić więcej czasu z bliskimi i uroczą sąsiadką, którą niedawno poznał.
Autorka ma niebywały talent, by ze zwykłej, wręcz banalnej historii stworzyć zabawną i pouczającą powieść, która wciągnie czytelnika w ten zwariowany świat i pozwoli się zrelaksować. Pozycja obowiązkowa dla fanów tego gatunku, historie obyczajowe zawsze są pożądane, szczególnie w te deszczowe dni, kiedy to pragniemy usiąść ze świetną lekturą, zatracić się w czytaniu i zapomnieć o otaczającym nas świecie.
Podsumowując "To tylko zimowy blues" to słodko-gorzka komedia miłosna, w której bohaterowie muszą zmierzyć się z nieprzewidzianymi sytuacjami. Jak już wspominałam ta historia idealnie sprawdzi się na leniwy wieczór.
4-/5 Po „Zdążyć do domu na święta” musiałam sięgnąć po kolejną książkę tej autorki. Uwielbiam jej styl pisania, kreację bohaterów, a nade wszystko taką bez kiczu oddaną życiowość dnia codziennego. Tyle aktualnych przemyśleń, które znane są każdemu. Powolny rozwój relacji bohaterów, którzy mają też życie poza sobą na duży plus. Ale jakoś tak jednocześnie byłam wciągnięta w historię, a jednocześnie nie aż tak.
Lubię książki p. Chaber i ta też mnie nie zawiodła. Piękna i otulająca. Nie jest to obyczajówka typowo świąteczna, raczej zimowa i ten okres styczniowo-lutowy jest idealny do przeczytania. Jedyny minus to zakończenie, jakby pisane na szybko, bez pomysłu.
Ciepła, otulająca serce, naturalna. Bardzo przyjemna w odbiorze. Jeśli macie ochotę na romans, w którym relacja rozwija się niespiesznie, bez specjalnych fajerwerków, to śmiało możecie sięgać! Myślałam, że będzie 5 gwiazdek, ale jednak końcowe zawirowania trochę mi popsuły całokształt.
(dwie godziny po przeczytaniu, a ja już zdążyłam o niej zapomnieć? ups, wybacz)
Ale taka jest ta książka: lekka, przyjemna w odbiorze, idealna na poświąteczny czas! Dobra była. Relacja bohaterów, co najważniejsze wypadła ciekawie i mocno kibicowałam im w ich dalszych działaniach (lekarskich oraz artystycznych), niestety zabrakło mi szczegółów.
Moje serce skradł Kąsek, a momenty z nim, jak i ze starszymi lokatorami (te niektóre) były rozczulające. Co do zakończenia- podobało mi się! Nie było przesłodzone ani naciągane. Każdy odnalazł własne szczęście💙