Życie Laury Stone wydaje się idealnie poukładane. Szaloną i pełną wybryków przeszłość kobieta zostawiła za sobą. Jednak nagle wszystko się komplikuje, gdy narzeczony z nią zrywa, a ona zostaje postawiona w sytuacji bez wyjścia. Kobieta nie może pozwolić na to, by zepsuć rodzinne przyjęcie, nie przybywając na nie z ukochanym.
Z pomocą przychodzi jej przyjaciółka Naomi. Proponuje Laurze, aby ta pojechała na rodzinne spotkanie z jej partnerem. Jakby pomysł nie wydawał się za mało absurdalny, to tym mężczyzną jest Aaron Colder, który wielokrotnie upokarzał Laurę, kiedy chodzili razem do szkoły.
Aaron i Laura zgadzają się wziąć udział w tym przedstawieniu. Od nienawiści do miłości jest jeden krok i dlatego od tej pory już nic nie pójdzie tak, jak sobie zaplanowali.
Autorka gorących romansów, takich jak “Miss Independent”, “Korepetytor”, “Uległa zakonnica” czy “Wciąż jesteś moja”. Swoją przygodę na Wattpadzie rozpoczęła w 2015 roku pod pseudonimem “nahbabe”. Jej twórczość podbijała rankingi w różnych kategoriach: od romansu po fanfiction, ciesząc się milionami odsłon. Dzięki swoim cudownym czytelnikom została wyróżniona wśród zwycięzców Wattys 2016 w kategorii “Wybór czytelników”. Pisze od kiedy była dzieckiem, zaczynając od fantazyjnych historyjek, a kończąc na swoim pierwszym debiucie literackim. Pisanie jest dla niej swoistą ucieczką od rzeczywistości, do krainy rozgrzanych zmysłów. Dzięki szansie danej od losu, już w listopadzie 2020 roku ukaże się jej pierwsza książka “Miss Independent”, a w planach ma także wydanie “Korepetytora”!
Zacznijmy od samej fabuły, bo pomysł na nią jest absurdalny - Laura rozstaje się z narzeczonym, ponieważ ten zakochał się w innej. Głównym problemem w tamtej chwili jest fakt, że bohaterka musi pojechać na zlot rodzinny z osobą, którą przedstawi rodzinie jako narzeczonego. Laura nie wie co zrobić i wtedy na jej drodze staje Aaron - chłopak w którym Laura podkochiwała się w liceum, o którym pisała fanfika i który się o tym dowiedział. Jest jednak problem. Aaron to chłopak przyjaciółki Laury, Naomi.
Tu wkrada się pierwszy absurd. Laura ma ok. 30 lat, z Naomi poznała się na studiach, więc przyjaźnią się więcej niż 5 lat. Okazuje się, że Aaron i Naomi są razem od 2 lat, a Laura o tym, że jej najlepsza przyjaciółka ma chłopaka dowiaduje się właśnie po 2 latach. Kompletnie nielogiczne.
Nomi sama namawia Aarona by ten pojechał na miesięczny (!) wyjazd z obcą mu dziewczyną i udawał jej narzeczonego przed rodziną. Naomi pozwala mu na robienie wszystkiego co konieczne z Laurą, aby przekonać rodzinę dziewczyny, że są razem.
Aaron oczywiście nic nie podejrzewa, bo wszystko jest w porządku, kiedy twoja dziewczyna pozwala ci na spędzanie czasu z obcą kobietą w dość jednoznacznym celu.
Laura to bohaterka skupiona w 100% na sobie. Jej działania kompletnie nie są poparte logiką. W momencie gdy narzeczony (Alexander) ją opuszcza, ją interesuje tylko fakt, że będzie musiała pokazać się rodzinie bez chłopaka którego zapowiadała i zrobi z siebie pośmiewisko.
Aaron to bohater który UWAGA SPOJLER razem z Laurą przy pierwszej lepszej okazji zdradza Naomi, która UWAGA SPOJLER 2 zdradza go z Alexandrem i to od jakiegoś czasu.
Tego "twistu" domyśliłam się od razu - dosłownie jak tylko narzeczony Laury opuścił ją, mówiąc, że kocha inną, byłam pewna że chodzi o Naomi.
Co do zdrady Aarona, sytuacja wygląda tak: Naomi pozwoliła swojemu chłopakowi na całowanie Laury, ale na seks definitywnie się nie zgodziła, czyli to zdrada.
Zapewne autorka nie chciała zrobić ze swoich głównych bohaterów ludzi wątpliwej moralności, dlatego pojawił się wątek zdrady ze strony bohaterów którzy akurat przeszkadzali (Alexander i Naomi). Mimo tego Aaron zdradza swoją dziewczynę, bo w tamtym momencie nikt słowem nie mówi o końcu związku.
Kiedy Laura dowiaduje się, że to z jej przyjaciółką zdradzał ją Alexander, nie chce mówić nic Aaronowi, "bo przecież wygląda na takiego zakochanego w Naomi". Laura, nasza superbohaterka nie chce po prostu zniszczyć szczęścia tych dwojga ludzi. Potem usiłuje mu to powiedzieć, ale Aaron nie chce słyszeć słowa o Naomi, więc dziewczyna oczywiście nic nie mówi.
Jest jeszcze wątek licealnej znajomości Aarona i Laury. Ta podkochiwała się w chłopaku i pisała o nim i o sobie książkę. Jest to trochę niepokojące, a trochę irytujące, że bohaterka po tym jak Aaron odkrył fanfika, nie przeprasza go (a myślę że spokojnie miałaby za co), tylko użala się nad sobą i boi się, że cała szkoła się dowie, a jej reputacja zostanie zniszczona.
Książka jest przewidywalna a w tym frustrująca. Akcja dzieje się za szybko, nie polubiłam żadnego bohatera.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Kompletnie mi nie podpasowała ta książka. Miałam wrażenie, że wszelkie dramy są w niej zrobione na siłę. W pewnym momencie już czytałam tylko dialogi, a na resztę tekstu tylko rzucałam okiem. W ten sposób zmniejszyłam ból głowy🤷🏻♀️ Lubię motyw udawania związku, ale w tym wydaniu chcę o nim zapomnieć.
Jest to moja 4 przeczytana książka od Asi jak i kolejna na której się nie zawiodłam a wręcz zakochałam. Jak już mówiłam wiele razy styl pisania autorki jest cudowny i dosłownie płynie się przez cały czas czytania. Dodatkowo ta historia omg to było coś super. Od pierwszych storn przypuszczałam jak to może się skończyć ale nie sądziłam ze w między czasie tyle się wydarzy. Wszystko w tej historii było cudowne. Kilka razy miałam ochote wywalić książkę przez okno (ale to już standard podczas czytania książek Asi). Pomimo wszystko koniec końców jestem zakochana na maksa w tej historii i jeśli ktoś jeszcze nie czytał to to jest moment i znak aby to przeczytać.
it’s so bad i want to give you a zero but that’s not possible so i give you a one to było straszne. niczego nie było w tej książce. zero jakichkolwiek relacji, zero chemii, zero poczucia czasu. żenujące i głupie
Fajne ale za bardzo to było wydłużone, trochę mam wrażenie, że dramy były na siłę i jakoś taki skrócony ten koniec. Fajny klimat i fajnie i emocjonująco się czytało ale nie było też jakieś nie wiadomo jakie. Po prostu spoko pozycja.
Jest szatyn i szatynka, a w tle blondynka i parę innych osób. Szatyni to Aaron Colder i Laura Stone. Znają się od przedszkola, a do pierwszego niezbyt przyjemnego starcia między nimi doszło, gdy ona była nastolatką, napaloną na młodego hokeistę, którym był on. Teraz są juź trzydziestolatkami, korpoludkami w Denver, i ją zostawił właśnie wiarołomny narzeczony, a więc w jego zastępstwie do jej rodziny w Aspen jedzie on, pożyczony narzeczony. Wypożyczyła go jej przyjaciółka, blondynka Naomi, jego prawdziwa narzeczona. A że pobyt w Aspen planowany jest aż na miesiąc, odgrywanie przed rodziną zakochanego w sobie narzeczeństwa staje się dla nich prawdziwym wyzwaniem. I nietrudno zgadnąć w co się rozwinie. W każdym razie seks jest gorący, dość powiedzieć, że w pewnym momencie podczas pierwszego zbliżenia ona aż zaskomlała, do czego się przyznaje jako pierwszoosobowa narratorka. Monologują zresztą obydwoje, Laura i Aaron.
Nietypowo i trochę złośliwie podzieliłam się moimi wrażeniami po lekturze. Bo jeśli o otoczkę tego erotycznego romansu chodzi, większych zastrzeżeń nie mam. Akcja jest żywa, z odpowiednią dawką turbulencji, czasami nawet dość zabawnych. Jednak werbalne środki wyrazu po prostu mnie powaliły
2/5⭐ Jezu serio myślałam że ta książka będzie fajna w miarę ale była kompletnie do dupy Nie wiem ja zazwyczaj lubię czytać takie udawane związki ale w tej książka było tak źle napisane to Większość opisów już przy końcu trochę pomijałam bo chciałam to szybko skończyć i serio już korepetytor był chb lepszy xd
lol ta książka się nagle skończyła???? Dawno nie przeczytałam nic tak chaotycznego Hardin Scott ma konkurencję na rynku wydawniczym, bo jak Laura wyda tę książkę to świat przestanie istnieć
Początek książki (czyli prolog i 1 rozdział) były dla mnie okropne i myślałam, że przestanę czytać. Bo wiecie jak można ot tak „pożyczyć” swojego chłopa swojej psiapsi musi być jakieś inne dno żeby tak zrobić (i owszem jest😒). Gdy książka zaczęła sie dalej rozwijać wraz z relacją bohaterów i sie wciągnęłam. Podobały mi sie dialogi między Laurą, a Aaronem bo oni za sobą nie za bardzo przepadali więc wiecie fajnie było poczytać o tym jak sobie dogryzają. Wszystko było super do pewnej dramy na 100 stron. Niby sie spodziewałam, ale jednak nie umiałam tego czytać i wkurzałam się na bohaterów. Epilog był słodki, ale po tych wkurzających 100 stronach nie byłam przekona.
Laura ma pewien kłopot. Nieubłaganie zbliża się wyjazd rodzinny, na którym miała przedstawić swojego narzeczonego, ale mężczyzna tuż przed całą imprezą zerwał z nią i zostawił dla innej. Zrozpaczona kobieta potrzebuje kogoś, kto zastąpi jego miejsce, aby wypaść dobrze wśród rodziny. Jej przyjaciółka oferuje jej pomoc, proponuje, aby zabrała ze sobą jej chłopaka, który tak się składa, jest nieodwzajemnioną licealną miłością Laury.
Muszę przyznać, że to był już drugi raz, jak czytałam „Pożyczonego narzeczonego”. Pierwszy raz książkę czytałam kilka lat temu, więc uznałam, że premiera wznowienia będzie idealną okazją na reread. Szczerze? Nieco żałuję, że to sobie zrobiłam. Mało co pamiętałam z tej pozycji, więc podeszłam do niej z otwartą głową. Historia zapowiadała się świetnie. Pierwsze kilkadziesiąt stron sprawiło, że cieszyłam się z lektury, jednak potem zrobiło się nieco gorzej... Powieść byłaby naprawdę w porządku gdyby nie bohaterowie. Obydwoje nie znają pojęcia słowa moralność. Pomimo tego, że Aaron jest chłopakiem przyjaciółki Laury, nie przeszkadza to tej dwójce w tym, aby już kilka dni po wyjeździe przekraczać ustalone granice. Było to niesmaczne. Ja wiem, że potem Naomi okazała się tą złą, ale oni wtedy jeszcze tego nie wiedzieli! Ogólnie nie polubiłam Aarona, uważam, że jest totalnym dupkiem. Z kolei Laura zachowywała się tak, jakby całe swoje szczęście uzależniała od faceta. W momencie, gdy bez powodu kopnął ją w tyłek, ona nie potrafiła ruszyć do przodu. Jedynie rozpaczała nad stratą. Dziewczyno, nie warto. Momentem, gdy Aaron przelał czarę goryczy była scena zbliżenia pod prysznicem ze swoją ówczesną dziewczyną. Nie wahał się, aby ją po prostu wykorzystać, myśląc o innej kobiecie, z wiedzą, że tej już nie kocha i i tak się rozstaną. Plusem jest to, że cała historia jest lekka, krótka i zabawna. Jeżeli przymkniecie oko na toksyczne zachowania bohaterów, może to być całkiem niezła odskocznia na jeden wieczór. Pod koniec musiałam już ratować się audiobookiem, bo bardzo nie chciałam robić DNF-a. Ta książka udowodniła mi, że na przestrzeni lat mój gust nieco się zmienił. Niestety, jest to najsłabsza książka Asi. Ocena: 2,5/5.
Zacznę tę opinię od pewnej bardzo ważnej rzeczy. Powiem wam, że w większości przypadków audiobooki działają na korzyść książek, bo zauważam, że gdybym ją czytała to by mnie wynudziła. "Pożyczony narzeczony" jednak należał do mniejszości. Nie wiem, czy fakt, że ją słuchałam podziałał w jakikolwiek sposób na jej nie korzyść, ale przez pierwszą połowę historii miałam wrażenie, iż bawiłabym się przy niej lepiej, gdybym ją czytała. Później jednak to uczucie gdzieś znikło. Co do samej historii to, jak zwykle autorka nie zawodzi, a ja nie mam do czego się przyczepić, a przynajmniej nic mi nie przychodzi. "Pożyczony narzeczony" może i jest z lekka schematyczny, ale jej wykonanie nadrobiło wszystko, dzięki czemu mimo tego jest ona bardzo przyjemna w odbiorze. Bohaterowie dobrze wykreowani. Potrafi zaskoczyć nagłym zwrotem akcji. Z Laurą trochę się utożsamiałam z pewnych względów. Co najważniejsze, książka rozbudziła we mnie emocje, odczuwałam różne rzeczy podczas lektury, a to zdarza się bardzo rzadko. Przez historię wręcz się płynęło. Myślę, że będzie to idealna lektura na zbliżające się ciepłe dni.
4,5⭐️ Mega lekka książka, od której nic nie wymagałam, liczyłam na dobry romans i jakiś ciekawy wątek poboczny, i to dostałam! Bardzo polubiłam głównych bohaterów, w wątek toksycznej przyjaciółki był w tej książce mega odświeżający. Dostałam bardzo fajne smutne sceny, które były dobrze napisany. Wątek romantyczny między bohaterami był mega zabawny, intrygujący, seksowny. Sięgając po tą książkę nie zdawałam sobie sprawy, że jest to komedia romantyczna, w tyle razy ile się uśmiałam na tej książce to nie zliczę. Dawno nie czytałam tak dobrego i lekkiego romansu!
Ughhh okropne to było. Ani razu się przy niej dobrze nie bawiłam, wręcz skręcało mnie co chwile z zażenowania. Niby komedia romantyczna, a śmieszne to w ogóle nie było.
No i największy zarzut - wiele rzeczy w tej książce nie ma kompletnie sensu.
1/5 Na twitterze dużo słyszałam o książkach Balickiej, ale to nie są moje klimaty, więc sama z siebie po nie nie sięgałam. Jednak coś podkusiło mnie ostatnio, by po prostu przekonać się, o co w tym chodzi. No i... Nie przekonałam się. Erotyki czy tego typu romanse to nie moja działka, ale... Te wydarzenia były tak z dupy. Bohaterowie nieumiejący ze sobą rozmawiać, ich absurdalne pomysły i działania kierowane nie rozumem, a popędem seksualnym. I to te wydarzenia czy bohaterowie zmuszają mnie do oceny na 1 gwiazdkę.
1.5/5 💫 To było po prostu nijakie. Może i dobry przerywnik między bardziej wymagającymi książkami, ale nie dla mnie. Nie polubiłam się ze stylem Balickiej i na pewno po nic więcej od niej nie sięgnę.