Dwudziestolecie międzywojenne, odradzająca się Polska i trzy różne kobiety złączone ślepym losem z tym samym mężczyzną. Czy w czasach, które aż kipiały od emocji narodowościowych, kobiety miały prawo zawalczyć o siebie?
Genialna powieść o wielkiej miłości, determinacji i odwadze.
Rozalia Lubowidzka, młoda wdowa, próbuje odbudować swoje życie po małżeństwie, które było dla niej piekłem. Otrzymuje list od kochanki swojego męża, z błaganiem o pomoc jej chorej córce. Tymczasem do Warszawy przyjeżdża Ada Lubowidzka, siostra dwóch szanowanych braci, która próbuje wyrwać się z marazmu życia na prowincji i zawalczyć o wyższe wykształcenie.
Wszystkie trzy kobiety łączy postać Ignacego Lubowidzkiego, posła na sejm II Rzeczpospolitej, pewnej nocy tragicznie zastrzelonego w zamachu. Czy bezinteresowna przyjaźń pozwoli odmienić okrutny los? Czy uda się zburzyć mur uprzedzeń i pokonać brutalny konserwatyzm, który panoszył się w przedwojennej Polsce?
Czy miłość zwycięży wszystkie przeszkody?
Odkryła, że im bliżej żyła kobiet i im więcej z nimi rozmawiała, tym bardziej uświadamiała sobie, że nie tylko ona do niedawna żyła w piekle.
Urodziła się w Nowej Soli w 1980 roku, obecnie mieszkanka Zielonej Góry. Absolwentka historii na Uniwersytecie Zielonogórskim. Polska autorka i matka dwóch córek. Historyk z pasji i wykształcenia, miłośniczka dobrej literatury, muzyki i kina. Wrażliwiec kochający ludzi i życie. Od trzynastu lat pracuje w branży jubilerskiej.
Książkę przesłuchałam na storytel i nie mogłam się oderwać. Brawa dla Pani Agaty Kuleszy – genialnie przeczytana. Akcja toczy się w dwudziestoleciu wojennym. Pięknie nakreślone tło historyczne dzięki postaciom w tle - Piłsudski, Narutowicz. Polska odzyskała niepodległość ale nie dzieje się dobrze. Bieda, bezrobocie, brak opieki zdrowotnej, analfabetyzm i zgoda na przemoc. Główne bohaterki to trzy kobiety: Rozalia, Zuzanna, Ada. Nie wiedzą o sobie nic lub niezbyt wiele ale ich los już na zawsze połączył Ignacy Lubowidzki. Jego śmierć sprawia że tajemnice ujrzą światło dzienne. Nieschematyczna i niebanalna fabuła, której wam nie streszczę bo nie chcę wyjawić zbyt wiele. Mocne postacie, nie tylko trzech głównych bohaterek. Moją ulubioną jest ciotka Klara – bezkompromisowa, nie godzi się na rolę jaką na niej wymusza społeczeństwo w tamtych czasach, jej cięty język i …siła. Autorka naprawdę pięknie mówi o sile kobiet. Jakie jesteśmy, jakie potrafimy być kiedy wymaga tego sytuacja. Jak były traktowane kobiety 100 lat temu oraz jak wiele możemy teraz, dzięki determinacji kobiet które walczyły o to wtedy. Zmusza też do refleksji jak wiele jeszcze przed nami. Naprawdę poruszająca historia przepełniona strachem przed agresją, cierpieniem. Ale też dająca wiarę i nadzieję na lepsze jutro. To moje pierwsze spotkanie z autorką ale już wiem że nie ostatnie. Świetna książka od której naprawdę ciężko się oderwać. Polecam gorąco.
☂️Nie wiedziałam czego się spodziewać po tej pozycji . Rzadko sięgam to ten gatunek obyczajowo- historyczny. Poprzednia książka autorki bardzo mi się podobała i byłam ciekawa co pokaże tym razem. Nie zawiodłam się. Styl pisania jest taki lekki pomimo poruszanych tematów. Przez książkę się płynie.
☂️Jest to książka jak się można spodziewać po tytule o kobietach i dla kobiet. O walce o prawa, równouprawnienia, wolność i niezależność. To historia kobiet szukających siebie i swojego miejsca w życiu, które nie powinno być zależne od zdania mężczyzny.
☂️Podobała mi się kreacja bohaterek. Były mocną stroną tej książki. Z czasem, każda kolejną stroną i podjęta decyzja się zmieniały. Każda z nich przeżywał swoje osobiste piekło. Nie poddały się i walczyły.
☂️Książka zawiera genialną, dobrze przemyślaną, niebanalną fabułę, zaskakujące zwroty akcji i wartkie dialogi. Porusza trudne tematy, które są aktualne również dzisiaj. Polecam z całego serca.
Skuszona wybitnie wysokimi ocenami zdecydowałam się po nią sięgnąć. Niestety, ale jestem rozczarowana. Liczyłam na coś totalnie, zupełnie innego. Jest to najzwyklejsze w świecie obyczajówka z wątkiem romantycznym, przewidywalna aż do bólu. Tytuł nieco mylący co do treści, niby siła kobiet a bez mężczyzn ani rusz. Szkoda.
Są takie książki, po które sięgam z zupełnie innymi oczekiwaniami niż dostaję po lekturze. Tak było w przypadku nowej powieści Pani Basi Wysoczańskiej "Siła kobiet". Spodziewałam się książki o kobietach, o miłości, tymczasem dostałam znacznie więcej i nie mogłam oderwać się od lektury. ❤️ 📚 📚 Rozalia Lubowidzka, Zuzanna Grabińska i Adrianna Lubowidzka. Trzy kobiety, których wspólnym mianownikiem jest Ignacy Lubowidzki, poseł na Sejm II RP, zastrzelony w zamachu. Dla pierwszej mąż, dla drugiej kochanek, dla trzeciej brat. Ludzie widzą go jako szanowanego człowieka, budzi podziw wśród innych, a jego śmierć wzbudza smutek i sensację. Tymczasem Rozalia wie jaki Ignacy był naprawdę, życie z nim wcale nie było usłane różami, których zapach tak bardzo lubiła. Cienie i blaski tego małżeństwa zaczynają wychodzić na jaw. Do tego kochanka Ignacego jak się okazuje ma z nim dziecko, uroczą Lili, którą kocha całym sercem. Zwraca się po pomoc do Rozalii, gdyż mała Lili jest chora, a Zuzanna nie ma środków do życia. Adrianna z kolei ani myśli o tym, żeby dać się zamknąć w ramach małżeństwa. Dziewczyna chce zdobyć wyższe wykształcenie i zrobi wszystko by to osiągnąć. 📚 📚 W każdej z tych kobiet drzemie siła, każda toczy jakąś walkę. Czasy dwudziestolecia międzywojennego nie są łatwe. Odradzająca się Polska, dominacja mężczyzn nad konietami. Powieść o odwadze, o kobietach, które mimo przeciwności losu chcą walczyć o siebie, swoje marzenia. Bardzo ważna książka, poruszająca temat, który nam kobietom jest bliski. Wciąga od samego początku i długo zostaje w pamięci. Serdecznie polecam a Pani Basi gratuluję kolejnej doskonałej książki. ❤️ Niech każda z nas będzie silna!
4,35 ⭐ To jest piękna książka. Poznajemy w niej trzy kobiety: Adę, Rozalię i Zuzannę, wszystkie wytrzymałe, empatyczne i inteligentne. Jak o Rozalii i Zuzannie jest dużo powiedziane, to wydaje mi się, że o Adzie za mało. Przynajmniej dla mnie, bo czuję niedosyt i chciałabym bardziej poznać tę bohaterkę. Ukazuje ona tytułową siłę kobiet - widzimy z czym musiały i muszą zmagać się w polskim społeczeństwie. To, jak niektórzy mężczyźni mają obrzydliwy i pozbawiony szacunku stosunek do nich. To, jak musiały i (niestety) muszą walczyć o wysłuchanie. Otoczka historyczna nie była dla mnie ciekawa - nie interesuje mnie ten temat, ale dla innych mogłoby to być miłe urozmaicenie. Jeżeli chodzi o całokształt książki - co mogę powiedzieć, zachwyciła mnie. Nie jest to zwykła powieść obyczajowa. Pierwszy powód to oczywiście czasy, ale drugim jest ta historia. Sprawia, że osoba czytająca nie może się od niej oderwać. Cały czas coś się dzieje, cały czas na coś czekamy. Zakończenie... Kiedy zostało mi tak koło pół godziny audiobooka to myślałam, że zawiodę się. Jednak tak się nie stało, to, co stało się na końcu, było dokładnie tym, czego potrzebowałam (oczywiście mówię o pozytywnych aspektach). Muszę wspomnieć jeszcze o jednej bohaterce, ciotce Rozalii, Klarze. Polubiłam ją od razu po poznaniu i szczerze powiem, że trochę się z nią utożsamiam. Teraz wpadłam na pomysł, że ciekawe by było czytanie książki o niej...cóż, niestety chyba nie mam na co liczyć. Już kończąc, bardzo, bardzo chciałabym kolejną część. Niesamowicie zżyłam się z bohaterami i bohaterkami, trudno mi się z nimi rozstać. Będę żyła nadzieją, że może kiedyś to małe marzenie się spełni. W każdym razie, było to moje pierwsze spotkanie z tą autorką i na pewno nie ostatnie!
Otuliła mnie swoim ciepłem, wzięła mnie na przygodę z trzema bohaterkami. Pokazała, czym jest wiara w marzenia i dążenie do celów. Pokazała, czym jest prawdziwa miłość, ale też, czym jest nienawiść i z jakim okrutnym losem musiały się zmagać Rozalia, Zuzanna i Ada. Każdą z nich połączył jeden mężczyzna. Żona, kochanka i siostra. Czy w tej zawiłej historii jest możliwość na szczęśliwe zakończenie? Czy bycie odważną i chęcią wypowiadania swojego zdania w dwudziestoleciu międzywojennej odradzającej się Polski nie przysporzy problemów naszym bohaterkom? Po raz kolejny Pani Barbara Wysoczańska dała mi historię, od której nie mogłam się oderwać, a losy kobiet przedstawionych w tej powieści nie były mi obojętne.
„Siła Kobiet” to nie tylko powieść o tym, co złe i niemożliwie do uzyskania w tamtych czasach. To również historia o znalezieniu siebie i zmaganiu się z własnymi demonami przeszłości. Książka, która napawa nadzieją, otuchą i wiarą, że po każdej burzy wychodzi słońce. Pomimo ogromu emocji, które „Siła Kobiet” mi przysporzyła to po jej przeczytaniu odczuwałam książkowe spełnienie, byłam usatysfakcjonowana, pomimo że pewna część jej zakończenia okropnie złamało mi serce i chciałam, żeby okazało się kompletnie inne, żeby jednak na kolejnych kartkach wszystko skończyło się szczęśliwym zakończeniem. Ale niestety jak to w życiu, tak i w książce nie zawsze możemy na nie liczyć.
Tak jak poprzednia książka autorki, „Narzeczona Nazisty „tak i” Siła Kobiet" zostanie w mojej pamięci i sercu. Z wielką chęcią, pomimo że nie robię tego często to za jakiś czas do niej wrócę, bo tej historii nie da się zignorować, niemożna koło niej przejść obojętnie.
Moja próżność mnie zmyliła - tytuł i okładka sugerowały banalną treść. Łzawą treść. Myliłam się! Na pewno nigdy by do mnie nie trafiła, gdybym nie otrzymała jej w prezencie z dedykacją od mamy.
Gładka struktura i język powieści sprawia, że przyjemnie się ją czyta.
Losy bohaterek i bohaterów powieści, oscylujące wokół wątku wyjaśnienia zabójstwa Ignacego Lubowidzkiego i procesu mordercy, rozwijają się w sposób nieoczywisty, co wg mnie jest jej najmocniejszą stroną.
Życzyłabym sobie, by niektóre wątki poboczne, jak choćby sytuacja Lilii i jej przeżycia czy relacja Rozalii z rodzicami, zostały pogłębione. Bardzo ciekawy był też lekko zarysowany motyw historyczny. Historia ma znacznie więcej potencjału!
Akcja rozgrywa się w nieco już, jak by się mogło wydawać, odległym XX-leciu międzywojennym.Gdy odnieść ją do dzisiejszej rzeczywistości, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że obecne elementy życia społeczno-politycznego w Polsce, szczególnie kwestia kobieca, na ten etap zostały uwstecznione.
Może i jest to pozycja literatury kobiecej, lecz nie zaszkodziłoby, gdyby trafiła i do mężczyzn.
2.5 Nie wiem, co myśleć o tej książce. Z jednej strony bardzo wciągająca, dobrze napisana, ciekawa. Wspaniały wątek feministyczny. Z drugiej, cały ten splot wydarzeń wydaje mi się mocno odrealniony. Niektóre relacje są dla mnie niedopracowane (Gustaw z matką, Ada z mecenasem, Rozalia z rodzicami). Główna bohaterka moim zdaniem jest mocno niestała w swoich postanowieniach i przekonaniach. Nie potrafię odebrać tej powieści w kategorii zerojedynkowej, jako dobra albo zła.
Ciekawa historia, momentami nie podobał mi się styl pisania tej autorki i to, że wypowiedzi postaci były dziwnie płytkie i nie pasowały do ich charakterów, ale patrząc na całą powieści było dobrze
Dwudziestolecie międzywojenne, odradzająca się Polska i trzy kobiety połączone tym samym mężczyzną.
Przesłuchałam tę książkę tylko dlatego, że namówiła mnie dobra koleżanka, której opiniom ufam. Nie wiem dlaczego, ale tytuł mnie odrzucał i jakoś źle się kojarzył. Sama nie potrafię tego wytłumaczyć. Chyba spodziewałam się powieści, gdzie na każdym kroku będzie powtarzane jak to kobiety są silne, jak dokonują cudów, a nic za tym nie pójdzie.
I tu zwracam honor autorce i odszczekuję wszystko, co powyżej. Ta książka to jest prawdziwa perła. Tak! Jest o sile kobiet, ale o takiej, o której nie trzeba mówić, nie trzeba udowadniać ani jej podkreślać. Ona bije z bohaterek tak bardzo, że niemal dostałam nią w twarz. I słusznie, za tamto myślenie mi się należało 😉
Wszystko mi się podobało. Były emocje, był mój podziw dla Rozalii, Zuzanny i Adrianny, był zachwyt nad tłem historycznym. Właściwie to było mi trudno pamiętać o tym, że to fikcja literacka. Barbara Wysoczańska stworzyła tak realne postaci, że miłam wrażenie, że czytam czyjeś sfabularyzowane wspomnienia. To po prostu było wybitnie dobre. Przeczytajcie, naprawdę warto!
To trzecia powieść Wysoczańskiej, którą przeczytałam. Dwie poprzednie, "Narzeczona nazisty" i "Aktoreczka", pochłonęły mnie bez reszty, tak że nie chciałam się od nich odrywać. A "Siła kobiet", cóż, rozczarowała mnie. Historia jest mało angażująca, a oddanie klimatu też słabsze niż w przypadku pozostałych powieści.
Rok 1919. Po powrocie z paryskiej pensji do prowansalskiego Grasse, światowej stolicy perfum, dziewiętnastoletnia Rosaline z zapałem uczy się od zaprzyjaźnionego perfumiarza tajników jego wspaniałego rzemiosła z nadzieją, że kiedyś pójdzie w jego ślady. Na razie chciałaby - o święta naiwności! - swą pierwszą próbką miłosnej mieszanki zapachowej oczarować potencjalnego kandydata na męża.
Kandydata, spośród polskich negocjatorów traktatu wersalskiego, wybrał jej ojciec, Feliks Tyszkowski, przed laty, uchodząc przed represjami carskiego zaborcy, osiadły we Francji.
Małżeństwo z posłem Ignacym Lubowidzkim, reprezentującym w sejmie II RP frakcję narodowców, zakończyło się śmiertelnym strzałem, oddanym do pijanego polityka przed jedną z warszawskich restauracji. Dla Rozalii, po pięciu latach gehenny w skrajnie przemocowym związku, śmierć męża stanowiłaby pewnie prawdziwą ulgę, gdyby nie dowiedziała się, że nie była jedynym obiektem seksualnych uciech politycznego obrońcy katolickiej moralności. W przypadku Zuzanny Grabińskiej osierocił endecki poseł także ich czteroletnią córeczkę, śliczniutką lecz chorowitą Lili, pozostawiając je obie - a właściwie wszystkie trzy - bez środków do życia. W każdym razie rychłego powrotu do Francji nie może Rozalia na razie planować, zwłaszcza że cały czas trwa śledztwo w sprawie zabójstwa polityka …
Na szczęście brat Ignacego, Gustaw, pomaga wyegzekwować od reszty rodziny należne Rozalii fundusze, a siostra jej ojca, Klara Tyszkowska, odstępuje jej willę Magnolia w Konstancinie, gdzie może też zamieszkać Zuzanna z dzieckiem. Rozalia urządza nawet w piwnicy niewielką perfumerię i coraz bardziej łaskawym okiem spogląda na Gustawa.
Jednak czas nie stoi w miejscu, a fabuła powieści sięga aż pierwszych miesięcy po zamachu majowym w roku 1926. Tło historyczne wszystkich powieści Barbary Wysoczańskiej jest interesujące, choć autorka traktuje konteksty romansów z różnym stopniem szczegółowości. W tej opis realiów politycznych, łącznie z funkcjonowaniem organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, nie mówiąc o walkach frakcji partyjnych, obciążonych wpływem KK i uprzedzeniami nacjonalistyczno-społecznymi, zrobił na mnie bodaj największe wrażenie. Pewnie dlatego, że chaos i rozczarowanie niepodległą Polską wykazują coraz więcej analogii z czasami obecnymi które, co gorsza, podczas pięciu lat, jakie minęły od napisania książki, jeszcze się pogłębiły.
Autorka nie grupuje swoich książek w powieściowe cykle, ale czasami powraca do tych samych bohaterów. Na ogół w formie wspomnieniowych przywołań. Ale Klara Tyszkowska - jej cenę za walkę o wolność kobiet w pierwszych latach XX wieku poznałam już wcześniej - także tutaj odgrywa niebagatelną rolę. Jako dojrzała, bardziej wyluzowana kobieta, zostaje nieformalną opiekunką i w pewnym sensie duchową mentorką młodziutkiej Rozalii Lubowidzkiej. Inną aktywną propagatorką rosnącej - mimo wszelkich przeciwności - siły kobiet, jest nowa znajoma Rozalii, Tamara Łempicka, postać nie dość że autentyczna, to na dodatek słynna i godna uwagi.
Audiobook powstał na podstawie pierwszego wydania „Siły kobiet” z roku 2022, a jego interpretacja w wykonaniu Agaty Kuleszy to prawdziwe mistrzostwo świata.
Jestem zachwycona💕. 🌹Po fantastycznym debiucie, ciekawa byłam jaką tym razem historię ma do opowiedzenia Barbara Wysoczańska. I powiem tak: "Siła kobiet" to znakomita powieść👍. Autorka przenosi nas do dwudziestolecia międzywojennego. Był to okres wielkich zmian zarówno dla odradzającej się Polski, jak i dla kobiet. Sytuacja polityczno- społeczno- gospodarcza nie była stabilna. Kraj powstał z trzech zaborów. Społeczeństwo było zróżnicowane. Występowało wiele mniejszości narodowych (Żydzi, Ukraińcy, Białorusini, Niemcy). Ta niejednolitość prowadziła do licznych konfliktów. Różnica poziomu życia pomiędzy grupami społecznymi również stanowiła problem. Do tego dochodziła inflacja, kryzys gospodarczy i... problem z kobietami. Po I wojnie światowej pozycja kobiet zaczęła się zmieniać. Doświadczone i bardziej pewne siebie mogły zacząć prowadzić walkę o zwiększenie swoich praw, i jeśli nie całkowicie, to chociaż częściowo wyzwolić się ze sztywnych ram panujących w społeczeństwie patriarchalnym. Na tle tych wydarzeń autorka opowiada nam historię właśnie o kobietach, kobietach, którym przyszło buntować się przeciwko znanemu im, lecz nieakceptowanemu porządkowi. Rozalia, Zuzanna i Ada- żona, kochanka i siostra, trzy zupełnie różne kobiety, które złączył jeden mężczyzna. Ignacy Lubowidzki - człowiek szanowany, mąż stanu Odrodzonej Polski, poseł na Sejm II Rzeczpospolitej, cóż z tego, że drań jakich mało. Niestety jego pozycja społeczna gwarantowała mu bezkarność. Ale pewnej marcowej nocy, pan Lubowidzki zostaje zastrzelony w zamachu. Drogi tych trzech kobiet łączą się ze sobą w walce o wolność, marzenia i sprawiedliwość. Ta "walka" niestety zawsze musi być okupiona ofiarą. A pod tą "siłą" zazwyczaj kryje sie wrażliwość, bezradność, ból i wyrzeczenie. Każda walka karmi się krwią. Przepięknie opowiedziana historia🌹. W tej powieści rządzą kobiety. Te, które dopiero zaczęły walczyć o siebie, i te, które je wspierają. Jak ciotka Rozali, Ada Tyszkiewicz - emancypatka, wzór kobiety walczącej o prawa kobiet do głosowania, edukacji i prawa do własnego ciała. Pojawia się też postać, Tamary Łempickiej💗, artystki i królowej art deco. Kobiety wyzwolonej, nowoczesnej, charyzmatycznej i ekscentrycznej. To historia przede wszystkim o kobietach, ale jest też miejsce dla mężczyzn, takich, których potrzebujemy, którzy powinni stać u naszego boku, jak równy z równym, jako przyjaciel i jako partner. Panów i władców nie potrzebujemy. W ostatnim czasie znowu dużo się mówi o prawach kobiet, ta walka wciąż trwa, powoli lecz konsekwentnie wciąż idziemy do przodu⚡️. "Siła kobiet" to historia emocjonalna, obrazowa, plastyczna i żywa, przenosisz się razem z bohaterkami w ich świat, przeżywasz ich smutki, zwątpienie, radości i sukcesy. Autorce, po raz kolejny, udało się mnie oczarować, wzruszyć i oderwać od rzeczywistości. Niesamowita, jestem pod wielkim wrażeniem, brawo🌹. "Siła kobiet" jest mocna, a jednocześnie delikatna, taka jak tylko potrafi być kobieta. Ogromnie polecam.
Ładna i ważna. Pokazująca siłę kobiet w czasach gdy bycie "konfederatą" było normalne i akceptowane przez większość społeczeństwa (totalnie obrzydliwe). Poruszająca tragedią różnych postaci, i frustrująca podejściem ludzi do nich.
Dominowały wątki miłosne, a lektura zaciekawiła mnie dość późno w miarę czytania. Dodatkowo odniosłem wrażenie, jakby była trochę dziecinna - nie potrafię tego określić ale chyba po prostu niektóre dialogi były tak nienaturalne że brzmiało to dla mnie jak opowiadania pisane w podstawówce. Z czasem to odczucie zniknęło, szczególnie że język i stylistyka były na dobrym poziomie.
Piękna książka, każdy powinien ją przeczytać, nie tylko kobiety. Obawiałam się czy nie będzie zbyt feministyczna, ale o jakim feminizmie można było mówić w tamtych czasach... Autorka wplotła w te tragiczne i przejmujące historię głównych bohaterek nutkę miłości i nadziei. Ostatnie 150 stron czytałam bez wytchnienia ;)
Wspaniałe bohaterki wplątane do wspaniałej historii. Zdecydowanie wyjątkowa dla mnie książka i jestem pewna, że must read dla każdego. Można się zdenerwować, zesmucić, ale też uśmiechnąć. I być wdzięczną za to, że jest się kobietą. Bo powinnyśmy być.
Inna powieść niż wszystkie mojej ulubionej Polskiej autorki, porusza ciekawe czasy w Polsce o których w książkach rzadko (a szkoda) się wspomina. Książka zaskakuje różnymi wątkami i jak sam tytuł mówi pokazuje siłę kobiet, kobiet które nie poddają się mimo bolesnych przeżyć.
Wciągająca! O smutnej rzeczywistości ale też o tym, że warto o siebie walczyć. Bardzo przyjemnie mi się słuchało, Agata Kulesza w roli lektora sprawdziła się świetnie!
Piękna powieść obyczajowa, lubię historie o kobietach, ich nieustępliwości, sile, wbrew przeciwnościom losu, krzywdom ze strony mężczyzn, systemu, czasów.. Myślę, że autorce udało się nakreślić kilka ciekawych postaci kobiecych, z których każda jest inna, ale wszystkie je łączy wspólny mianownik. Jestem zauroczona ciepłą, wciągającą narracją i mimo lekkiej przewidywalności tej historii, na pewno sięgnę po więcej książek Barbary Wysoczańskiej, "Narzeczona Nazisty" już jest dodana do mojej TBR!