Czy miłość i szczęście można znaleźć przypadkiem w niepozornym sklepie ze starociami?
Juliusz Kulik jest odnoszącym sukcesy, bezkompromisowym prawnikiem. Eliza Zaniecka – porywczą i ambitną aktorką serialową. Tych dwojga nic nie łączy i pewnie ich drogi nigdy by się nie zeszły, gdyby nie pewien sklep.
"Same cuda" to miejsce, do którego Juliusz oddaje rzeczy po swoich rodzicach. Do tego gestu namawia go wspólnik – mecenas Dolęgowski, chodząca encyklopedia ciekawych prawniczych przypadków i właściciel obdarzonego niezwykłą inteligencją jamnika Kaprysa. W sklepie Kulikowi wpada w ręce niepozorny rysunek, który budzi w nim uśpione uczucia. Poprzednia właścicielka obrazka pragnie go jednak odzyskać i nie spocznie póki nie osiągnie celu. A jest to prawie niemożliwe, bo Juliusz nie cierpi sytuacji, nad którymi nie ma kontroli, i osób, próbujących wywierać presję.
Życie pisze scenariusze, których nie powstydziłby się najlepszy serial.
Czy doświadczona przez życie, zachłannie poszukująca miłości Eliza uwierzy, że los może się do niej uśmiechnąć? Czy cyniczny i znudzony codziennością Juliusz jest w stanie się zmienić? Co może się wydarzyć, gdy dwoje ludzi z różnych światów odkryje, jak bardzo są do siebie podobni?
Wyobraź sobie sklepik. Taki klimatyczny z mnóstwem różnych drobiazgów. Filiżanki, kubeczki, ramki, obrazki - znajdziesz z pewnością coś dla siebie. Sklepik "Same cuda" w Krakowie stoi dla Ciebie otworem, na pewno jest tu coś, czego potrzebujesz...
A co to? Słyszysz te głosy? Dwoje ludzi. Kobieta i mężczyzna. Czy oni się kłócą? Coś chyba się wyszło nie tak...
Czasem jest tak, że los chce, żeby dwoje ludzi się spotkało. Przeznaczenie pisze im wspólną historię ale jednak nigdy nie wiadomo jak ona się zakończy. Szczególnie kiedy oboje bohaterów jest po ciężkich doświadczeniach życiowych.
Prawnik i gwiazda telewizji - na pozór tak od siebie różni, a jednocześnie łączy ich tak wiele...
Jeśli szukasz książki... ... od której aż będzie czuć ciepło... ... z klimatycznym Krakowem w tle... ... która Cię wciągnie w swoją historię... ... lekkiej ale jednocześnie przyjemnej... ... z ciekawymi bohaterami... ... to "Sklep z tysiącem cudów" będzie w sam raz dla Ciebie 😊
Mnie ta historia całkowicie urzekła (zresztą miałam takie przeczucie już od samego początku! Ale skoro pisała to moja ukochana autorka, Agnieszka Krawczyk, to nie mogło być inaczej!), polubiłam bohaterów (choć z jednym z nich początkowo miałam bardzo trudną relację...) i wraz z nimi stałam się jakby częścią tej historii, którą na długo zapamiętam 😊
Gdy dostałam maila z propozycją przeczytania tej książki, w pierwszej chwili chciałam odmówić. Później, po przeczytaniu opisu, stwierdziłam, że zaryzykuje, chociaż nie byłam do niej przekonana w stu procentach, bo przecież nie lubię takich łzawych historii miłosnych. I wiece co? To była dobra decyzja, bo książka „Sklep z tysiącem cudów” jest naprawdę cudna. To jedna z tych książek, które nie tylko umilają czas, ale zostawiają czytelnika z przemyśleniami. To ciepła i urocza opowieść o ludziach, którzy, wydawałoby się, na pierwszy rzut oka mają wszystko. Juliusz Kulik to wzięty krakowski adwokat, szanowany w środowisku, który jednak zmaga się z dość trudną i bolesną przeszłością, został porzucony przez matkę i niestety to wydarzenie odcisnęło się piętnem na jego dorosłym życiu- Jul jest nieprzyjemny, gburowaty i daleki od nawiązywania przyjaźni. Eliza Zaniecka, wzięta aktorka serialowa, po rozwodzie przeprowadza się z Warszawy do Krakowa i postanawia spróbować sił w teatrze. Ona także ma trudną relację z matką, przez co ma problem z zaufaniem drugiemu człowiekowi. Jak wspomniałam, jest to książka z niesamowicie przyciągającym klimatem, pomimo dość niespiesznej akcji mamy kilka „wybuchowych scen”, które nie pozwalają się nudzić. Czujemy w niej tak wspaniały klimat, że oczami wyobraźni przenosiłam się do Krakowa i spacerowałam uliczkami z bohaterami, śmiałam się, płakałam ze wzruszenia i denerwowałam wraz z nimi. Wszystkie postaci zostały wykreowane genialnie, nie da się ich nie lubić, czytelnik czuje sympatię nawet do gburowatego i nieco nieprzystępnego Juliusza. Największą sympatią zapałałam jednak do postaci drugoplanowych- mecenas Dolęgowski to kopalnia dobrych rad, wspaniałych pomysłów, człowiek z zasadami i tak wysoką kulturą osobistą, że chętnie wybrałabym się z nim i z jego jamnikiem Kaprysem na spacer po krakowskich ścieżkach. Także pani Lidia, właścicielka „cudownego sklepu” to niezwykła postać, której celem jest niesienie pomocy innym! Z nią także chętnie wypiłabym kawę w pięknej porcelanie w „Samych cudach”. Lektura tej książki skłania do refleksji, do zastanowienia się nad tym, co jest w życiu ważne, nad tym, jak nasza przeszłość i niezałatwione sprawy mogą nam skomplikować życie i wpłynąć na nasze decyzje, wybory i w ogóle na naszą przyszłość i dorosłe życie. Jest to także historia pełna nadziei, która nie tylko wzrusza, bawi, ale pokazuje, że każdy zasługuje na drugą szansę i że nie warto oceniać ludzi po pozorach, bo te bywają bardzo mylące. To było moje pierwsze spotkanie z Autorką, ale czuję, że bardzo się polubiłyśmy i z przyjemnością nadrobię inne książki pani Agnieszki. A Wam bardzo polecam tę pozycję! Obowiązkowo! To wspaniała lektura, nie tylko na Walentynki 😊
Juliusz Kulik to znany i ceniony prawnik. Po śmierci jego ojca wystawia na sprzedaż mieszkanie po nim. Przyjaciel namawia go, aby oddał część rodzinnych pamiątek do sklepu "Same cuda". Sklep ten działa charytatywnie. W podzięce Juliusz wybiera sobie jeden z rysunków ze sklepu. Nastepnego dnia dostaje dziwną wiadomość od właścicielki, która chce ten rysunek spowrotem.
To była pełna ciepła i pięknych refleksji historia. Fabuły osadzone w Krakowie mają w sobie coś magicznego. Moje pierwsze spotkanie z autorką zaliczę do wyjątkowo udanych. Główny bohater Juliusz ahh! Jak on mi działał na nerwy, miałam ochotę go udusić. Taki gburowaty. Natomiast Eliza to aktorka, która zasłynęła w jednym z seriali. Ich pierwsze spotkanie,było dosyć niefortunne, zapoczątkuje coś czego oboje na pewno się nie spodziewali.
W książce akcja toczy się powoli, autorka serwuje nam piękne opisy i co jakiś czas lekko podkręca atmosferę w taki fajny sposób, że ciężko odłożyć książkę.
Znajdziecie w niej wiele fajnych różnorodnych postaci. Najbardziej jednak polubiłam przyjaciela Juliusza - Pana Stefana Dolęgowskiego, to taki miły człowiek, który na wszystko ma rozwiązanie, taka łatka na obolałe rany. A jego wspaniały pies - jamnik, Kaprys też znajdzie miejsce w moim sercu. Ich rozmowy były urocze.
Przyjemna fabuła, bohaterowie po przejściach, z dużym bagażem doświadczeń. Całkiem różni od siebie, czy mają szansę na coś więcej? Jak bardzo trudna przeszłość i skomplikowane relacje z rodziną mają na nas wpływ? Każdy z bohaterów ma ma swoje wady i zalety. Przekonajcie się sami czy uda im się rozgonić chmury.
Strasznie zaniedbałam ten gatunek, spokojny, przynoszący ukojenie. Dziękuję za przypomnienie - jakie to ważne, pamiętać o takich ciepłych historiach!
Według mnie - nie jest to najlepsza książka autorki, która, bądź co bądź, potrafi ubrać w ładne słowa emocje targające bohaterami i ma pomysł na ich losy. Tutaj mi tego zabrakło.
Osią fabuły jest sklepik, gdzie każdy może przynieść jakieś "cudo". Jest to akcja charytatywna, zysk ze sprzedaży trafia do potrzebujących. Obok tego jest znana aktorka i mecenas. Tych dwoje łączy tytułowy sklep, ale dzieli ich własne myślenie o tym drugim. Chcą być razem, ale nie chcą, ukrywają to co czują i wzajemnie przyciągają i odpychają. No i wieje nudą. Pomysł bym sympatyczny, taki inny, a znane nazwisko gwarantowało sukces. Tyle, że w tej powieści nic się nie dzieje. Książkę czytałam długo i z przerwami, bo zwyczajnie mnie nie ciekawiła.
Może to propozycja na jeden wieczór po stresującym dniu, może to ja wymagałam od niej czegoś innego. Nie zraziło mnie to jednak do twórczości autorki i liczę że mnie jeszcze pozytywnie zaskoczy.
"(...) Jest w nas tylko to, czego chcemy się doszukać. Niewiele więcej, niewiele mniej. Możemy tam zobaczyć pozytywy albo same negatywne cechy, co kto lubi." Książka na poprawę nastroju, która pozwoli na chwilę się wyciszyć? Właśnie taki jest "Sklep z tysiącem cudów". To nie jest jakaś wielka historia, wprost przeciwnie to subtelna i życiowa opowieść o rzeczach najważniejszych, rodzinie, miłości i szczęściu, o wybaczaniu innym, ale co istotniejsze wybaczaniu samemu sobie. Nie znajdziecie tu nagłych zwrotów akcji czy gwałtownych uniesień lecz magiczny klimat Krakowa, czuły, kojący humor oraz pełnych ciepła bohaterów. Mecenas Dolęgowski i Kaprys roztopią najtwardsze serce, a utarczki słowne między Juliuszem i Elizą, wywołają niejeden uśmiech. Potrzebowałam teraz dokładnie takiej historii.
Klimatyczny i niepozorny sklepik ze starociami "Same cuda" to miejsce gdzie poznają się główni bohaterowie powieści czyli Juliusz i Eliza. On jest lekko gburowatym, odnoszącym sukcesy prawnikiem, a ona przebojową i ambitną aktorką serialową. Totalne przeciwieństwa, które wzajemnie się przyciągają. Ich pierwsze spotkanie to absolutna katastrofa, ale w końcu kto się czubi, ten się lubi 😉 Koniecznie musicie się dowiedzieć co może wyniknąć ze zderzenia się ze sobą dwójki ludzi z tak różnych światów. A może jednak odkryją, że są do siebie bardzo podobni? Okazuje się bowiem, że łączą ich ciężkie życiowe doświadczenia i skomplikowane rodzinne relacje.
"Sklep z tysiącem cudów" to historia ciepła, klimatyczna i refleksyjna, ale jednocześnie niezwykle lekka i humorystyczna. Skłania do wielu przemyśleń, daje nadzieję, bawi i wzrusza ❤
Szczególnie urzekł mnie tytułowy sklep i jego rola w całej powieści. Jest coś pięknego w kolekcjonowaniu wspomnień, które są zaklęte w niektórych przedmiotach. Bo przecież każdy z nich ma jakąś swoją historię i swoistą magię przenoszenia w czasie.
Ta książka to także opowieść o trudnych, skomplikowanych i bolesnych relacjach rodzinnych oraz o głęboko skrywanych tajemnicach. Autorka pokazuje jak sprawy z dzieciństwa i przeszłości odciskają swoje piętno w dorosłym już życiu.
Ogromny plus za tak świetnie wykreowanych bohaterów 👍 Każdy z nich ma swoje wady i zalety, nie są wyidealizowani. Cudownie było śledzić zmiany jakie w nich zachodzą. Poza tym urzekła mnie postać mecenasa Stefana i jego nieodłącznego towarzysza psa jamnika o imieniu Kaprys.
Ta wyjątkowa powieść jest historią o przebaczaniu, stracie, sile miłości i życiowym pogubieniu, a także o przeznaczeniu i nowych początkach.
Meh, nie będzie to książka, do której wrócę. Mam wrażenie, że w ogólnym rozrachunku sporo rzeczy mi zgrzytało i jakoś bohaterowie - oprócz tego drugiego prawnika z psem - mi się nie spodobali. Trochę mam wrażenie, że to była historia o niczym.
Książka kompletnie nie w moim stylu. Wszystko w tej obyczajówce jest takie spokojne, a ja potrzebuję większych emocji. I niemalże wszyscy mają obsesję na punkcie jamników 😂