Po trylogii hejterskiej, która miała swoje wzloty i upadki, postanowiłam przekonać się jak to jest z Marcelem Mossem i jego kryminałami wpisującymi się w cykl. Tym razem seria zatytułowana jest „Echo, a jej pierwszą część stanowią „Utraceni”. Nazwa cyklu bynajmniej nie wzięła się znikąd. Stanowi ona odesłanie do nazwy Agencji Poszukiwań Osób Zaginionych. Stojący na czele Agencji Ignacy „Igi” Szynder wraz z Sandrą Milton, dziennikarką śledczą, która okres swojej świetności w zawodzie ma już za sobą, podejmują się zadań wręcz niemożliwych. Ich działania mają na celu odszukanie tych, po których słuch dawno zaginął albo też tych, którzy zapadli się jak kamień w wodę.
A że każde z nich ma w tych poszukiwaniach swój własny interes – Igi szuka dawno zaginionego brata, a Sandra porwanej przed laty siostry, to i determinacja w podejmowanych działaniach jest zdecydowanie większa. Ponieważ jednak Agencja musi na siebie zarabiać, mimo własnych intencji w jej utrzymaniu, koniecznym jest również pozyskiwanie nowych zleceń. W ten oto sposób zgłasza się do nich Ryszard Hajduk, kontrowersyjny działacz społeczny, który przekonany jest, że zaginięcie jego syna – 24-letniego Ziemowita, związane jest z jego aktywnością na forum publicznym i ktoś chce się na nim zemścić. Czy faktycznie tak jest? Kto i dlaczego uprowadził Ziemowita? Czy zaginięcie chłopaka kryje w sobie drugie dno?
Zachęcam do zapoznania się z tą serią, gdyż moim zdaniem jest dużo lepiej niż przy wspomnianym wcześniej cyklu. Akcja jest wartka, fabuła jest przemyślana i trudno się przy niej nudzić, tym bardziej, ze też główna para bohaterów została ciekawie skonstruowana stanowiąc duet jakiego jeszcze w polskich kryminałach nie było. Ich śledcze zapędy wprawdzie zapędzają ich czasem w niebezpieczne rejony, ale nikt przecież nie powiedział, ze dziennikarstwo śledcze to zabawa, ani że nie niesie ono w sobie niebezpieczeństwa.
Potwierdzeniem tego, że to dobry cykl jest drugi tom serii – „Zaginieni”, który moim zdaniem nawet jest lepszy od pierwszego. I tym razem Sandra i Igi otrzymują nietypowe zlecenie. Ich mocodawca zleca im zajęcie się sprawą, przez którą długie lata przesiedział w zakładzie karnym. Chociaż więc Jacek odbywał karę za zabójstwo, to jest przekonany, że ktoś go w morderstwo wrobił, a rzekoma ofiara żyje i ma się świetnie. Niejasne tło tej zbrodni, w której lata temu doszło do brutalnego gwałtu, licznych animozji między ofiarą, a rzekomym sprawcą sprawia, że Agencja Echo przyjmuje kolejne zlecenie. Gdzie tym razem zaprowadzi ich prowadzone przez nich śledztwo? Czy podejrzenia ich klienta są słuszne? Czy faktycznie ktoś uknuł intrygę, która zaprowadziła niewinną osobę za kratyPo trylogii hejterskiej, która miała swoje wzloty i upadki, postanowiłam przekonać się jak to jest z Marcelem Mossem i jego kryminałami wpisującymi się w cykl. Tym razem seria zatytułowana jest „Echo, a jej pierwszą część stanowią „Utraceni”. Nazwa cyklu bynajmniej nie wzięła się znikąd. Stanowi ona odesłanie do nazwy Agencji Poszukiwań Osób Zaginionych. Stojący na czele Agencji Ignacy „Igi” Szynder wraz z Sandrą Milton, dziennikarką śledczą, która okres swojej świetności w zawodzie ma już za sobą, podejmują się zadań wręcz niemożliwych. Ich działania mają na celu odszukanie tych, po których słuch dawno zaginął albo też tych, którzy zapadli się jak kamień w wodę.
A że każde z nich ma w tych poszukiwaniach swój własny interes – Igi szuka dawno zaginionego brata, a Sandra porwanej przed laty siostry, to i determinacja w podejmowanych działaniach jest zdecydowanie większa. Ponieważ jednak Agencja musi na siebie zarabiać, mimo własnych intencji w jej utrzymaniu, koniecznym jest również pozyskiwanie nowych zleceń. W ten oto sposób zgłasza się do nich Ryszard Hajduk, kontrowersyjny działacz społeczny, który przekonany jest, że zaginięcie jego syna – 24-letniego Ziemowita, związane jest z jego aktywnością na forum publicznym i ktoś chce się na nim zemścić. Czy faktycznie tak jest? Kto i dlaczego uprowadził Ziemowita? Czy zaginięcie chłopaka kryje w sobie drugie dno?
Zachęcam do zapoznania się z tą serią, gdyż moim zdaniem jest dużo lepiej niż przy wspomnianym wcześniej cyklu. Akcja jest wartka, fabuła jest przemyślana i trudno się przy niej nudzić, tym bardziej, ze też główna para bohaterów została ciekawie skonstruowana stanowiąc duet jakiego jeszcze w polskich kryminałach nie było. Ich śledcze zapędy wprawdzie zapędzają ich czasem w niebezpieczne rejony, ale nikt przecież nie powiedział, ze dziennikarstwo śledcze to zabawa, ani że nie niesie ono w sobie niebezpieczeństwa.
Potwierdzeniem tego, że to dobry cykl jest drugi tom serii – „Zaginieni”, który moim zdaniem nawet jest lepszy od pierwszego. I tym razem Sandra i Igi otrzymują nietypowe zlecenie. Ich mocodawca zleca im zajęcie się sprawą, przez którą długie lata przesiedział w zakładzie karnym. Chociaż więc Jacek odbywał karę za zabójstwo, to jest przekonany, że ktoś go w morderstwo wrobił, a rzekoma ofiara żyje i ma się świetnie. Niejasne tło tej zbrodni, w której lata temu doszło do brutalnego gwałtu, licznych animozji między ofiarą, a rzekomym sprawcą sprawia, że Agencja Echo przyjmuje kolejne zlecenie. Gdzie tym razem zaprowadzi ich prowadzone przez nich śledztwo? Czy podejrzenia ich klienta są słuszne? Czy faktycznie ktoś uknuł intrygę, która zaprowadziła niewinną osobę za kraty? Kto to wie😊
Jedno jest pewne. Obie części gorąco polecam, gdyż gwarantują one rozrywkę na bardzo dobrym poziomie, Wszystko trzyma się przysłowiowej kupy a czytelnik bynajmniej nie ziewa znudzony tym gdzie wiedzie go wyobraźnia autora. Co więcej, jeśli ktoś lubi wątki mafijne, to w obu częściach ich nie zabraknie, co dodatkowo ubarwia całą opowieść. Nie zabraknie również odwołań do pierwszej części. Pewne tajemnice się wyjaśnią, w ich miejsce pojawią się jednak nowe. Zakończenie sugeruje również, że z pewnością z Igim i Sandrą jeszcze się spotkamy. Co mnie bardzo cieszy😊
? Kto to wie😊
Jedno jest pewne. Obie części gorąco polecam, gdyż gwarantują one rozrywkę na bardzo dobrym poziomie, Wszystko trzyma się przysłowiowej kupy a czytelnik bynajmniej nie ziewa znudzony tym gdzie wiedzie go wyobraźnia autora. Co więcej, jeśli ktoś lubi wątki mafijne, to w obu częściach ich nie zabraknie, co dodatkowo ubarwia całą opowieść. Nie zabraknie również odwołań do pierwszej części. Pewne tajemnice się wyjaśnią, w ich miejsce pojawią się jednak nowe. Zakończenie sugeruje również, że z pewnością z Igim i Sandrą jeszcze się spotkamy. Co mnie bardzo cieszy😊