Nietypowa miłość, bestialskie zbrodnie i walka o przetrwanie na tle wydarzeń prowadzących do anihilacji ludzkości.
Space opera, z jaką się jeszcze nie zetknęliście! Poznajcie kosmiczne oblicze Gai Grzegorzewskiej!
VI wiek nowej ery w odległym układzie gwiezdnym, którym rządzą dwie zależne od siebie siły – będący militarną potęgą Zjednoczony Sojusz Układu i dostarczające towary Konsorcjum Handlowe.
Kiedy w 570 obrocie Układ zostaje zaatakowany przez nieznanego wroga, na polu walki zostaje Starcastle, ostatnia jednostka floty ZSU. Planowana przez kapitana samobójcza misja okrętu zostaje niespodziewanie przerwana. Z opresji flotę ratuje należący do KaHa kontenerowiec Scarlett. Dzięki zaoferowanej przez trejderów niezwykłej technologii maskującej, Starcastle udaje się umknąć ze strefy zniszczenia.
Kapitan Kingston w ramach umowy przyjmuje na pokład rozbitków ocalałych ze Scarlett. Do załogi dołączają: Kruger – ekscentryczna i arogancka lekarka pokładowa, Selkis – wywołująca skrajne emocje drapieżna istota oraz mechaniczna hybryda Lucius. Swoim wyglądem, zachowaniem i przynależnością gatunkową tak bardzo różnią się od układowych norm, że od pierwszych chwil budzą nieufność żołnierzy floty. Zwłaszcza Selkis, ostatnia przedstawicielka rasy Scorp, niepoddana obowiązkowemu w Układzie uczłowieczaniu. Mimo że trejderom przysługuje immunitet, ich bezpieczeństwo na statku jest kruche.
Tak rozpoczyna się porywająca kosmiczna przygoda! Grzegorzewska, znana z doskonałych powieści kryminalnych, stworzyła intrygującą wizję przyszłości, w której to ludzkość jest agresorem, a słowo „człowieczeństwo” zyskało mroczny wymiar. Podobnie jak w poprzednich powieściach, tu także znajdziemy odważne obyczajowo, osobliwe miłosne wątki, przewrotną kryminalną intrygę oraz wplecione w fabułę liczne popkulturowe tropy. Czytając Selkis będziemy się świetnie bawić, odnajdując nawiązania nie tylko do Star Treka, Battlestar Galactica, Horyzontu zdarzeń, Obcego ale i do takich klasycznych dzieł, jak Boska komedia, utwory Szekspira, czy poezja T.S. Eliota.
Polska pisarka, autorka cyklu kryminałów o prywatnej detektyw, Julii Dobrowolskiej: Żniwiarz, Noc z czwartku na niedzielę, Topielica (Nagroda Wielkiego Kalibru w 2011 roku). Absolwentka VIII Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie i filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Adeptka brazylijskiej sztuki walki – capoeiry. Mieszka w Krakowie.
Czuję się, jakbym czytała dwie książki na raz sklejone w jedno. Trochę tak jakby powieść do końca nie wiedziała czym jest i co chcę opowiedzieć. Do końca nie potrafię ocenić, czy była to dobra pozycja, ze mną nie "kliknęła". Narracja prowadzona w taki beznamiętny sposób, a jednocześnie autorka poświęciła bardzo dużo miejsca na uczucia jednostek niebiologicznych... Obiecywałam, sobie sporo i zawiodłam się. W moim odbiorze powieść nie jest spójna i spokojnie mogłaby się obyć bez kilku bardzo marginalnych wątków. A samo rozwiązanie "zagadki kryminalnej" było mało satysfakcjonujące. Nie ma wyraźnie zarysowanego wątku głównego. Sprawny warsztat Grzegorzewskiej na plus. W powieści były momenty, że chciałam czytać dalej, ale były też takie, że zastanawiałam się po co to właściwie?
Nie poleca, nie nie-polecam. Na moją ocenę zapewne wpływa fakt, że nie czytam kryminałów (a to jednak bardziej kryminał w kosmosie niż SF) i możliwe, że nie umiem jednoznacznie ocenić i satyryzować. Mnie nie zachwyciło.
Nazwisko Gai Grzegorzewskiej przewijało mi się od jakiegoś czasu za sprawą serii kryminalnej z detektyw Julią Dobrowolską, jednak przewrotnie pierwsze spotkanie z twórczością autorki zaczęłam od powieści science fiction. I nie żałuję, bo wciągnęła mnie nie tylko na pokład statku kosmicznego Starcastle gdzieś w dalekiej przyszłości, w odległej galaktyce, ale i w wir wydarzeń, w których wątek romantyczny konkuruje z kryminalnym.
Akcja rwie do przodu od pierwszych stron, ukazując smutny koniec ludzkości, niemalże doszczętnie unicestwionej przez Obcych. Załodze Starcastle udaje się przetrwać tylko dzięki współpracy z rozbitkami ze statku handlowego przebywającego w pobliżu. Na ile jednak starczy dobrej woli gdy wśród trejderów znajdzie się nie tylko człowiek, ale budząca strach ogoniasta samica Scorpa i robot?
Rozbitkowie mogą okazać się niebezpieczni i nieprzewidywalni. Tylko czy strachem można tłumaczyć to, że istoty nieludzkie wykazują się wrażliwością i empatią, a ludzie ze swoim poczuciem wyższości, pogardą i okrucieństwem odsłaniają swą prawdziwą naturę?
W tych jakże niesprzyjających warunkach rozwija się uczucie pomiędzy dwojgiem przedstawicieli odmiennych gatunków, na przekór wszystkiemu i wszystkim. Przyznam, że była to najbardziej fascynująca relacja miłosna, jaką dane mi było śledzić na kartach książki. Zaskakująca, budząca uśmiech, ale i wiele skrajnych emocji. Dzięki retrospekcjom możemy poznać historię rozbitków, pełną cierpienia, traumatycznych doświadczeń i rodzącej się między nimi relacji.
Autorce udało się stworzyć nie tylko zapierającą dech międzygalaktyczną przygodę i znakomicie wpleść w nią intrygę kryminalną i oryginalny wątek romantyczny, ale też zawrzeć w niej wartościowy przekaz nieprzychylny gatunkowi ludzkiemu. Dla mnie jednak najbardziej genialna okazała się kreacja bohaterów, zarówno ludzi, jak i humanoidów i syntetyków.
A postać tajemniczej Selkis, która dopiero odkrywa swą prawdziwą naturę i możliwości tak mnie zafascynowała, że cieszę się na ponowne spotkanie z nią gdzieś w odległej galaktyce, ale na szczęście w nie tak dalekiej przyszłości.
Gaja Grzegorzewska odważnie weszła na nieznane wody i, jako wierna wyznawczyni eklektyzmu i postmodernizmu, napisała eksperymentalny mix science-fiction, space opera, kryminału, psychologicznego thrillera i opowieści o dojrzewaniu. A to wszystko zdecydowanie dla dorosłej publiczności, ze względu na niejedną rozbudowaną scenę erotyczną.
Książka została nominowana do GRAND PRIX Festiwalu Kryminalna Warszawa.
Przeczytajcie, jeśli nie boicie się czegoś nowego! :)