Rzeczy, które robimy w ciemności to poruszająca opowieść o najbardziej skrytych zakątkach duszy i bolesnych wspomnieniach, które zostają na zawsze.
Przyjazd Joanny do Holandii miał być celebrowaniem jej kolejnego sukcesu artystycznego. Jednak jedno spojrzenie na zdjęcie w lokalnej gazecie przywróciło wspomnienia i odmieniło wszystkie jej plany. Rozpoznanie nie było trudne. Takiego bólu się nie zapomina.
Codzienność Lii to praca z ludźmi, szukanie tematów i kolejne decyzje dotyczące założonego i prowadzonego przez nią czasopisma. W domu zaś rozładowywanie napięć między nastoletnim synem Jasperem a pochodzącym z Polski partnerem, Tomaszem. O ile Tomasz wykazuje dużą cierpliwość, to Jasper nie ukrywa swojej wrogości.
Pewnego dnia Jasper nie wraca do domu na noc. Zostaje porwany.
Joanna rusza tropem notatki prasowej. Konfrontacja z przeszłością uwalnia demony, które dotąd czyhały w cieniu. Lia prowadzi własne śledztwo i odkrywa więcej, niż mogła się spodziewać. Przeszłość i teraźniejszość zaczynają się przeplatać i nie ma już od nich ucieczki.
Podróż Joanny do Holandii miała być celebracją kolejnego sukcesu artystycznego. Jednak w lokalnej gazecie zobaczyła kogoś, kto przywrócił masę wspomnień. Kobieta postanawia za nimi podążyć.
To było moje pierwsze spotkanie z autorką i od razu niezwykle udane. Wciągnęłam się od razu i zakochałam w języku, jakim operuje autorka.
Fabuła powieści była dość zawiła, ale Pani Dominika zadbała o to, żeby czytelnik się nie pogubił. Jestem po ogromnym wrażeniem tego, że cała historia jest niczym puzzle, które w odpowiednim momencie wskakują w odpowiednie miejsca.
Zawrotnego tempa akcji tutaj nie uświadczymy, ale nie uświadczymy również nudy. Wszystko jest wyważone. Mam nieodparte wrażenie, że autorka doskonale umie w równowagę.
Ta książka to wybitnie klimatyczna opowieść o przeszłości, o jej wpływie na teraźniejszość, o demonach, które wielu z nas ma sobie i o momencie, w którym trzeba się z nimi zmierzyć. Przed lekturą należy się nastawić na pełen wachlarz emocji, a potem to już tylko czytać i zapomnieć o całym świecie.
Na wstępie pragnę zaznaczyć, iż jest to pierwsza książka tej autorki z którą miałam przyjemność się zaznajomić i bardzo miło spędziłam z nią czas. Nie będę ukrywać, okładka zrobiła swoje - nie mogłam od niej oderwać oka, moja wyobraźnia działała na największych obrotach, a ćmy przywodziły na myśl jeden z obejrzanych przeze mnie horrorów. Nie zastanawiając się długo, po przeczytaniu zdania: "twórczość autorki charakteryzuje głęboka emocjonalność, umiejętność tworzenia portretów psychologicznych postaci i odwagi w podejmowaniu trudnych decyzji", zdecydowałam się na lekturę tego thrillera psychologicznego. Co otrzymałam?
Kompozycyjnie historia została podzielona na dwie ramy czasowe "przeszłość" i "teraźniejszość", co w przypadku tej historii zadziałało bardzo na jej korzyść. Wspomnienia głównych bohaterów, ich dziecięce zabawy, docinki i pierwsze nastoletnie miłostki niesamowicie mnie interesowały. Dzięki temu zabiegowi poznajemy postaci od podszewki, zżywamy się z nimi i mamy ochotę spędzać z nimi każdą wolną chwilę. Odkładając książkę już za nimi tęskniłam, a biorąc ją z powrotem w swoje łapki czułam się jakbym cofnęła się do lat, gdy sama byłam dzieciakiem i nic prócz paczki znajomych nie było mi do szczęścia potrzebne. Kłótnie z rodzicami o wyjście na dwór po nastąpieniu tzw. "szarówy", spotkania na trzepaku, pierwsze imprezy i wyjazdy nad jezioro. Pierwsze zawody miłosne. Pierwsze problemy.
Autorka włada piórem w sposób pewny, przemyślany. Kreuje wyraziste postaci i osadza je w idealnie nakreślonych sceneriach. Opisy uczuć, wydarzeń, przemyśleń i warunków zewnętrznych są bogate i sugestywne. Eijkelenborg nie szczędziła dramatu - przelała na papier sporo ciężkiej wagi ładunku emocjonalnego. Nostalgia, melancholia, wspomnienia, które oscylują wokół tematyki utraty bliskich, depresji, krzywdy i niezrozumienia.
Jako dramat ta książka plasowałaby się w moich odczuciach w ścisłej czołówce, chętnie obejrzałabym tę historię w formie serialu. Ale książka jest thrillerem, muszę zatem dodatkowo ocenić warstwę "teraźniejszą" w której doszło do zaginięcia nastolatka. Tutaj niestety potencjał moim zdaniem został niewykorzystany. Piękna opowieść o życiu i miłości z dozą smutku i niepewności, której zabrakło dodatkowej szczypty mroku i mocnego grand finale by zasmakować się w pięciogwiazdkowym daniu.
Spoilery!!!!!!!!!!! Rozwiązanie zagadki mnie nie usatysfakcjonowało. Nie lubię, gdy osobą zaangażowaną w sprawę jest ktoś mało istotny. Raz wspomniany, z kim w żaden sposób nie mamy możliwości się bliżej zapoznać w trakcie lektury. Książka nie od razu angażuje, jednak gdy już poczujesz flow nie możesz się oderwać, by przy końcu zostać zbyt szybko poprowadzonym do niesatysfakcjonującego finału.
Kolejna perełka na mojej liście przeczytanych książek. Od pierwszych stron czułam te napięcie, które z każdym rozdziałem tylko się powiększało.
Dramatyczne wspomnienia z młodzieńczych lat uderzają w Joannę z znienacka, podczas służbowej podróży do Holandii. Lia, redaktor naczelna i właścicielka pisma Chic, zostaje poddana najgorszej rzeczy, jaka może spotkać rodzica. Jej syn zaginął. Te dwie kobiety łączy jeden mężczyzna, Tomasz.
Uwielbiam, gdy w książkach wydarzenia z teraźniejszości i przeszłości zazębiają się. Jest to świetny zabieg literacki, który dodaję do akcji aurę tajemnicy i niepokoju. Wielkim plusem jest język, jakim posługuje się autorka. Jest bardzo codzienny, a jednocześnie z nutą tęsknoty. Naprawdę nie potrafię tego wyjaśnić, ale rzadko można spotkać się tak przyjemną narracją. Momentami czułam się, jakbym nie czytała, a przeżywała wydarzenia razem z bohaterami.
"Rzeczy, które robimy w ciemności" to proza, która wciąga czytelnika już od pierwszych stron, pełna zaskakujących zwrotów akcji. Jest przepełniona poczuciem niebezpieczeństwa, smutku i miłości matki do dziecka. Nie znajdziemy tu łatwych odpowiedzi, może tylko zadawać sobie pytanie "co by było, gdyby...". Rozbudowana warstwa psychologiczna obudziła moje pragnienie na więcej, więc już ostrzę pazurki na poprzednią książkę autorki i będę wypatrywać nowości spod jej pióra.
„Rzeczy, które robimy w ciemności” to moje pierwsze spotkanie z autorką. Przyznam szczerze, że początek miałyśmy… ciężki. Nie mogłam się w ogóle wgryźć w tę historię, a już tym bardziej się w niej odnaleźć. Jednak z każdą kolejną stroną odpowiednie elementy powoli wskakiwały na swoje miejsce i przepadłam…
Joanna w lokalnej prasie widzi zdjęcie człowieka, który przed laty zrujnował jej życie. Kobieta postanawia wyruszyć w pogoni za przeszłością. Lia jest właścicielką popularnego czasopisma w Holandii i mamą nastoletniego syna. Jej spokój zaburza tragiczne zdarzenie - syn znika bez śladu, a policja niestety nie jest zbyt pomocna. Co łączy te dwie zupełnie sobie obce kobiety?
Świetny, mroczny thriller psychologiczny, gdzie przeszłość przeplata się z teraźniejszością. Pomimo opornego początku, w którym zupełnie nie mogłam się odnaleźć jestem zachwycona. Niesamowicie wciągająca historia, trzymająca w napięciu do samego końca. Jest w niej bardzo wiele różnych wątków, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą zupełnie nic wspólnego. Ogrom tajemnic i niedopowiedzeń, które z każdą kolejną stroną wciągają czytelnika coraz bardziej w rzeczywistość przedstawionych bohaterów.
„Rzeczy, które robimy w ciemności” to intrygująca i bardzo klimatyczna książka, która z pewnością znajdzie wielu fanów. Ja jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i jednocześnie zachwycona.
RECENZJA "Patrzyliśmy, jak tonie, i nie zrobiliśmy nic. Można uratować kogoś, kto tonie w wodzie, ale jak uratować kogoś, kto tonie we własnym smutku?" Dominika van Eijkelenborg w swojej książce "Rzeczy, które robimy w ciemności" opowiada historię o skrywanych tajemnicach i mrocznych zakątkach naszej duszy. To historia osób, które pogubiły się w swojej codzienności, zatraciły w swoim smutki i żalu oraz uciekły z rodzinnego miejsca, żeby zapomnieć o przeszłości. Joanna, świetna fotografka, przyjeżdża do Holandii, aby świętować swój kolejny sukces. Niestety wystarczyło tylko jedno spojrzenie na zdjęcie w lokalnej gazecie i przeszłość, o której Joanna skutecznie starała się zapomnieć, powróciła ze zdwojoną siłą. Lia, redaktor naczelna gazety "Chic". Kobieta odnosząca sukcesy na łamach gazety, pracująca z ludźmi, ukrywa swoje problemy, a stres odreagowuję w ramionach Tomasza. Ma cudownego syna, ale on z kolei nie pała sympatią do partnera matki. Pewnego dnia jej życie zamienia się w koszmar. Jasper zostaje porwany. Czy syn odnajdzie się cały i zdrowy? Jaki związek będzie miała ta sprawa z Tomaszem i jego daną przeszłością i czego tak naprawdę szuka Joanna? Tego musicie dowiedzieć się sami. "Rzeczy, które robimy w ciemności" to świetny thriller psychologiczny. Niech was nie zmyli tytuł. Tutaj nie chodzi o imprezy, randki i inne rzeczy, które robimy pod osłoną nocy. Ten tytuł ma zupełnie inne znaczenie i przesłanie. Tutaj chodzi o mrok duszy, o smutek i strach. O to, z czym zmagamy się na co dzień, jak to wszystko przeżywamy i co z nami robi smutek, złość, rozpacz i żal. Jaki wpływ na nas mają tragiczne wydarzenia, co się dzieje z nasza dusza i umysłem, kiedy tracimy coś najcenniejszego. W tej historii znajdziecie wszystkie odpowiedzi na dręczące was pytania. Tej książki się nie czyta spokojnie, tę książkę się pochłania. Wciąga w swoje odmęty niczym rwąca rzeka. To przepełniona emocjami i bólem historia osób, którzy coś tracą. Ale! Ta historia nie ma w sobie tylko smutku. Znajdą się w niej też elementy radości i szczęśliwego zakończenia. Na pewno wrócę jeszcze nie raz do tej lektury i z chęcią sięgnę po inne tytuły, które wyszły spod pióra tej autorki. A Wam polecam jak najszybciej zapoznać się z tą historią. Czekam na wasze wrażenia. Bardzo dziękuje Wydawnictwu Kobiece za egzemplarz recenzencki tej lektury.
🦋 Zaczęło się dosyć spokojnie. Pierwsze kilka rozdziałów zupełnie nie zdradzało tego, co miało się wydarzyć już za kilka stron. Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać, więc nie podchodziłam do tej historii zbyt emocjonalnie. To, co wydarzyło się później, po prostu zwaliło mnie z nóg.
🦋 Joanna to fotografka, której kolejnym sukcesem okazała się wystawa w Holandii. Wszystko niszczy jednak pewne zdjęcie w gazecie, które zupełnie zmienia jej ambitne plany. Lia to właścicielka popularnego w Holandii czasopisma, która na co dzień wychowuje dorastającego syna Jaspera. Spotyka się również z Tomaszem, z którym dogaduje się jak z nikim innym. Jedna noc niszczy jednak wszystko: jej syn znika bez śladu. Zdesperowane kobiety rozpoczynają walkę z czasem. Kiedy teraźniejszość zaczyna drastycznie mieszać się z przeszłością, nie ma już odwrotu. Nadchodzi mrok.
„Tak niespodziewanie światło zamienia się w ciemność, miłość w nienawiść, a życie w śmierć”.
🦋 Zacznę od wielkiego zachwytu, jaki wywołała u mnie już sama okładka. Dawno nie widziałam tak pięknej i hipnotyzującej grafiki. Idealnie oddaje mrok i tajemniczość książki, która okazała się dosyć ciężką lekturą.
🦋 Gdy akcja zaczęła się rozkręcać, wprost nie umiałam się oderwać. Śledziłam kolejne wydarzenia, starając się rozgryźć, o co tak naprawdę chodzi. Ciągle myliły mnie jednak zwroty akcji i poczynania policjantów, którzy sami grzęźli w głębokim bagnie. Świetnymi przerywnikami okazały się retrospekcje, które zabierały Joannę w czasy jej młodości. To właśnie one zaciekawiły mnie najbardziej. Autorka rozegrała to wręcz wzorowo, idealnie wpasowując się w główny wątek książki.
🦋 Niestety rozwiązanie zagadki i zakończenie nie zrobiło na mnie oczekiwanego efektu 𝙒𝙊𝙒. Dużo informacji zaczęło się na siebie nakładać i nie sądziłam, że sprawy mogą potoczyć się w tak niespodziewanym kierunku. Cieszę się jednak, że wszystko skończyło się tak, a nie inaczej.
🦋 „Rzeczy, które robimy w ciemności” to MUST READ każdego fana thrillerów. Jeśli więc jeszcze jej nie znacie, koniecznie rzućcie na nią okiem!
,,Rᴢᴇᴄᴢʏ, ᴋᴛᴏ́ʀᴇ ʀᴏʙɪᴍʏ ᴡ ᴄɪᴇᴍɴᴏśᴄɪ“- 𝙳𝚘𝚖𝚒𝚗𝚒𝚔𝚊 𝚟𝚊𝚗 𝙴𝚒𝚓𝚔𝚎𝚕𝚎𝚗𝚋𝚘𝚛𝚐⛓ ,, Tylko w ciemności można naprawdę zobaczyć siebie. Mroczny thriller psychologiczny, który odkrywa najmroczniejsze zakamarki duszy. Kariera Joanny nabiera rozpędu. Jej kolejny sukces to wystawa w Holandii. Jednak jedno spojrzenie na zdjęcie w lokalnej prasie przywołuje bolesne wspomnienia. Widzi człowieka, który zrujnował jej życie. Lia Kornmann realizuje się jako właścicielka popularnego w Holandii czasopisma. Prywatnie jako matka dorastającego syna, Jaspera i partnerka Tomasza. Jej codzienny spokój zaburza tragiczne zdarzenie: syn znika bez śladu. Joanna postanawia skonfrontować się z przeszłością i rusza śladem informacji prasowej. Lia wobec bezradności policji bierze sprawy w swoje ręce. Przeszłość i teraźniejszość zaczynają się przeplatać i nie ma już od nich ucieczki.”~ opis od wydawcy
Zdecydowanie jest to jedna z najbardziej osobliwych książek, jakie czytałam. Klimat jest bardzo duszący i przytłaczający, ale właśnie taka jest ta powieść. Mroczna, pełna tajemnic oraz skrywanych sekretów. Główne bohaterki chcą zostawić przeszłość za soba, jednak nie jest to takie proste. Zabieg dwóch linii czasowych idealnie się tutaj sprawdza. Pozycje czytało mi się strasznie szybko. Wciągający styl pisania sprawia, że książkę musimy przeczytać w jak najszybszym czasie. Byłam zaangażowana w losy bohater��w i chciałam dowiedzieć się, jak potoczy się ta historia. Zakończenie nie było dla mnie czymś zaskakującym, ale mam wrażenie, iż w tej pozycji chodziło o ukazanie na przestrzeni całej książki, jak straszne mogą być zakamarki czyjejś przeszłości.
,,Rzeczy, które robimy w ciemności” to powieść, która nieśmiało otacza czytelnika, żeby potem uderzyć w jak najmniej oczekiwanym momencie. Nie jest to książka uniwersalna, ale osobiście ją doceniam i myślę, że jest warta uwagi.
Bardzo łatwo można dać się złapać w sieci wspomnień, które prześladują człowieka niczym plaga niewidzialnych insektów. Pod osłoną ciemności sprawiają, że boimy się nie tego, co widzimy, lecz właśnie prawdy o przeszłości, niewygodnej, uwierającej. W tej opowieści dwie bolesne historie będą się ze sobą naprzemiennie splatać. Lia właścicielka dobrze prosperującego czasopisma traci syna, który z dnia na dzień znika bez śladu, a obok niej Joanna odnosząca sukcesy w fotografii. Co połączy losy tych dwóch kobiet ?
Być może tempo wydarzeń nie było tak zawrotne jakbym mogła tego oczekiwać, jednak było w tej fabule coś interesującego, pewien bakcyl, który napędzał moją ciekawość. Znacznie większe znaczenie odgrywa tu warstwa obyczajowa, bardzo ciekawie poprowadzony został wątek Joanny i Tomka z przeszłości. Dorastanie i błędy młodości wydarzą gorzkie owoce w kolejnych latach i będziemy właśnie tego świadkami. Cała opowieść opatrzona została komentarzem narratorki, która ubarwiła treść pięknymi metaforami. W tej książce mamy dużo miejsca na analizę, na przemyślenia i osobistą refleksję. Pierwszy raz spotkałam się z thrillerem napisanym tak poetyckim językiem. Powieść ma też pewne wady. Zaliczam do nich mało realny wątek samozwańczych, detektywistycznych poszukiwań Jaspera oraz samo zakończenie. Otóż spodziewałam się, że finał sprowadzi te dwie historie do jednego punktu, sensownie je połączy. Brakuje konkluzji , zakończenie jest zbyt pokomplikowane. Losy bohaterów nie zostają scalone w jeden punkt, a elementy zagadki nie układają się w spójną całość i to jest największa wada tej opowieści.
Pozwólcie, że zacytuję fragment opisu: "„Rzeczy, które robimy w ciemności” to poruszająca opowieść o najbardziej skrytych zakątkach duszy i bolesnych wspomnieniach, które zostają na zawsze."
I to jest najkrótszy, ale niezwykle trafiony opis tej książki. O tym, co siedzi w nas, nie daje spokoju i nie pozwala żyć dalej. Znajdziemy tu motyw tęsknoty, cierpienia, zemsty i nieradzenia sobie z przeszłością.
Joanna - kobieta spełniająca swoje największe marzenia, której spokój zaburza jedno zdjęcie. Jedna sekunda wystarczyła, by ból powrócił ze zdwojoną siłą i nic innego nie miało już znaczenia. Lia - wysoko postawiona dyrektorka firmy, której życiowy ład i porządek zakłóca zaginięcie jej syna, Jaspera. Tomasz - mężczyzna, który łączy dwie postacie kobiece. Obecny partner Lii, jednak Jasper jest do niego wrogo nastawiony. Czy to stanie na przeszkodzie ich związkowi? Czy poświęci się on szukaniu Jaspera?
Książka jest długa (około 500 stron), a akcja niespieszna. Czasem wręcz zbyt powolna, jednak pełna napięcia. Fabuła osadzona w teraźniejszości, ale powracamy także do przeszłości, by lepiej poznać niektóre wątki. Bardzo mi się to podobało i pozwoliło bliżej związać się z bohaterami i odgadnąć ich intencje. Autorka zręcznie poprowadziła tę zagmatwaną historię i krok po kroku zagadka została rozwiązana. Nie doznałam szoku i niedowierzania na końcu, gdyż wyjaśnienie ciągnie się, by czytelnik poznał powody porwania.
Koniecznie muszę sięgnąć po inne książki autorki, gdyż jestem ich bardzo ciekawa. Ja polecam przeczytać tę, ale nie spodziewajcie się szybkiej akcji i szokującego zakończenia :)
[3.5] Pierwsza połowa była bardzo powolna, zastanawiałam się czy nie zrobić dnf, ale im dalej czytałam, tym akcja zaczęła przyspieszać i naprawdę się wciągnęłam. Bardzo fajnie zbudowana sieć powiązań między wątkami, które na początku wydawały mi się trochę nie potrzebne i nie spodziewałam się tego w jaki sposób wpłyną na historię, co na plus
Fabuła była okej, jednak nie wiem dlaczego, ale męczyłam się z tą książką aż cztery miesiące i wprowadziła mnie ona niestety w lekki zastój czytelniczy. Na końcu wszystko cudownie się rozkręca i nie ma czasu na nudę. Czy polecam? Szczerze, to niezbyt, ale czytanie tej książki a w zasadzie męczenie się z nią było ciekawym doświadczeniem wartym dotarcia do końca.
Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, Joanna w lokalnej gazecie zauważa zdjęcie mężczyzny z jej młodości. Lia to właścicielka magazynu, ma nastoletniego syna który pewnego dnia nie wraca na noc. Ile bólu zniosła Joanna a ile będzie musiała znieść Lia? Co łączy te kobiety?
Rzeczy które robimy w ciemności to moje pierwsze spotkanie z twórczością Dominiki van Eijkelenborg i teraz wiem, że nie ostatnie. Spodziewałam się dobrego kryminału i taki dostałam - spójną i dobrze domkniętą historie co mimo wszystko nie było łatwym zadaniem a autorce udało się to w 100%
Mimo powolnej akcji która była przeplatana przeszłością bohaterów wciągnęłam się. Chciałam wiedzieć więcej, połączyć przeszłość bohaterów i jej wpływ na teraźniejszość. Absolutnie ta powolna akcja nie jest tutaj minusem bo wszystko w tej książce jest GENIALNIE przemyślane.
Tytuł książki jest zarazem trafiony i nietrafiony. Biorąc książkę do ręki, przed otwarciem wyrabiasz już sobie zdanie, czego od niej oczekujesz. Jednak nasza psychika potrafi zwieść na manowce. Tak też było w moim przypadku.
Spodziewałam się książki o tych wstydliwych, ukrywanych i głęboko zakorzenionych pragnieniach - wszelkiej maści fetyszach. Otrzymałam jednak pozycję głęboko psychologiczną zagłębiającą się w różne aspekty ludzkich słabości. I to nie koniecznie tych, o których myślałam.
Z bohaterami podróżujemy prze odmęty choroby psychicznej, ścieżkami wyniszczającej obsesji spowodowanej traumą i chęcią zemsty. Sama fabuła stanowi jedynie tło to do tego co dzieje się w głowach bohaterów - a niekiedy wszystko przez co przechodzą okazuje się skutkiem dawno wypchniętych z pamięci i zdawałoby się nic nieznaczących decyzji i działań.
Od książki właściwie nie da się oderwać. Sama połknęłam ją w dwa dni. Strona mijała za stroną, tak, że zdawało się, że czas przestał płynąć a kolejne ruchy wskazówek zegara zlewały się z szarością wieczoru i nadchodzącej nocy.
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale już wiem, że nie ostatnie. Jest to jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam w ostatnim czasie. Ta historia to must-have dla wielbiciela thrillerów psychologicznych.
Przeszłość zawsze pozostawia po sobie ślad w ludziach. Powroty do tej przyszłości zazwyczaj są ogromnie bolesne i nieprzewidywalne. Jednak jeśli chcemy rozliczyć się z przeszłością i mieć poczucie, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby ona nas nie definiowała to musimy do niej wrócić chociaż ten jeden raz.
Joanna jest fotografem i właśnie zbliża się jej kolejny sukces, którym jest wystawa prac w Holandii. Tomasz zajmuje się remontami i każdego dnia ucieka od tego, co się wydarzyło wcześniej w jego życiu . Joanna jest jego przeszłością a przypadkowo poznana Lia – teraźniejszością. Niestety spokój w ich życiu zakłóca zniknięcie syna Lii. Gdzie jest Jasper i w jaki sposób jego poszukiwania połączą losy Asi, Tomka i Lii ?
„Rzeczy, które robimy w ciemności” to książka, która wciąga od pierwszej strony. Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież nie brakuje książek, w których bohaterzy muszą zmagać się ze swoją przeszłością, żeby pozbyć się swoich demonów i zacząć życie od nowa bez lęku i strachu o to, co było. I ja się z tym zgodzę, ale nie każda robi to właśnie w taki absorbujący sposób.
Autorka przede wszystkim użyła prostego i zrozumiałego języka, a jej styl pisania sprawił, że nie byłam w stanie oderwać się od lektury. Przeplatanie wydarzeń z teraźniejszości z wydarzeniami z przeszłości sprawiło, że towarzyszyło mi ciągłe uczucie niepokoju, a z drugiej strony ciekawości, żeby się dowiedzieć, co też w tej przeszłości się wydarzyło.
Miałam wrażenie, że równolegle toczyły się tak jakby dwie historie i trudno mi było na początku znaleźć powiązania, i zebrać to wszystko w głowie razem, ale zakończenie oczywiście wszystko dokładnie wyjaśniło.
Najważniejszym przesłaniem tej historii było to, żeby pomimo wszelkich trudnych wydarzeń w przeszłości, dać sobie szansę na wyjaśnienia. Czasami możemy bowiem opuścić bardzo ważne w naszym życiu osoby tylko przez zwykłe nieporozumienia, niedopowiedzenia, czy też zniekształcony obraz własnej osoby. Nie warto również obwiniać się o rzeczy, na które nie mieliśmy wpływu i nieskończenie ich analizować.
Dla mnie była to naprawdę świetna lektura. Tytuł w moim odczuciu niestety niezbyt adekwatny do treści, chociaż oczywiście możemy dopatrzeć się powiązań, bowiem to w ciemności zazwyczaj dopadają nas duchy przeszłości, wspomnienia i niewypowiedziane myśli. Ale też to właśnie często pod osłoną nocy pozwalamy sobie być kimś innym niż w świetle dnia.