Wszyscy wiedzieli. Wszyscy milczeli. Coś wreszcie pękło.
"Pani, jak na kobietę, to nawet nie jest głupia!" "Szkoda, że tych tłustych nóg nie możesz sobie obciąć." "To dzięki jej nieuctwu będziemy wszyscy tu stać do rana." "No proszę, stoi gówno i płacze."
Brzmi znajomo?
W marcu 2021 roku Anna Paliga jako pierwsza odważyła się napisać o przemocy w łódzkiej filmówce. Bardzo szybko dołączyły do niej inne osoby, opisując własne doświadczenia: absolwenci szkół filmowych i teatralnych, znani aktorzy.
Mobbing, przemoc fizyczna i psychiczna, molestowanie mogą dotknąć każdego z nas. Bez względu na to, czy pracujemy w sklepie spożywczym, zagranicznej korporacji czy redakcji poczytnego pisma. Nie są problemem wyłącznie szkół artystycznych. Ale dzięki znanym osobom łatwiej zmienić rzeczywistość. To właśnie wybitne aktorki dały początek ruchowi #MeToo.
To będzie opowieść o tym, co sprawiło, że ludzie najpierw dali się zastraszyć, zgnieść, poniżyć, wpędzić w nałogi, traumy, ale potem zaczęli mówić i otwarcie sprzeciwiać się układom, systemowi, autorytetom, którymi byli straszeni od lat.
Uznani aktorzy i eksperci o wyrwaniu się z kręgu przemocy.
Ja też mogę być molestowany/a, ja też mogę spotkać się z przemocą. Ja też mogę stanąć sam/a wobec sytuacji, gdy wszyscy wiedzą i nikt nic nie powie. Czas to zmienić!
Po dłuższym namyśle postanowiłem pozostawić tę książkę bez oceny- nie tylko dlatego, że jest to zbiór wywiadów, które ciężko jest przyporządkować do jakiejś liczby gwiazdek, lecz również przez postać autorki. Temat jest ważny i ciągle przemilczany przez media głównego nurtu, dlatego myślę, że naprawdę warto przeczytać, jednak wciąż mam sporo zastrzeżeń. Nie wiem, czy osoba, która przez wiele lat zajmowała się głównie szerzeniem nienawiści wobec celebrytów (głównie celebrytek) oraz była jurorką w programie telewizyjnym, który słynie z naruszania nietykalności cielesnej uczestników/czek jest odpowiednia do napisania takiej książki. Oceńcie zgodnie z własnym sumieniem.
Czy można nie mieć oczekiwań, a i tak się zawieść? Najwyraźniej tak.
Ten reportaż to te same pytania, powtarzane raz po raz i nachalna obecność autorki w wypowiedziach studentów. To te same frazesy, które wynikają z niewiedzy bądź zbyt krótkiego czasu po wyjściu na jaw wszystkich tych niewyobrażalnych sytuacji w teatrach i szkołach wyższych. „Coś się zmienia”, „niewiele się zmienia, ale zmieni” i tym podobne. Mam wrażenie, że w pewnym momencie słuchałam jednej osoby w zapętleniu. Nie odbieram tematowi ważności - żałuję jedynie, że reportaż wygląda tak jakby powstał w kilka dni i został wydany „na szybko, bo zaraz sprawa ucichnie!!!”. Dodatkowo trochę gryzie mi się nacisk autorki na szacunek i walkę z mobbingiem, gdy w dużej mierze jej postać kojarzy mi się z mieszaniem ludzi z błotem w programie rozrywkowym.
3,5/5 Bez dwóch zdań ta książka jest potrzebna. O przemocy i molestowaniu w łódzkiej filmówce słyszał chyba każdy, ale o szczegółach chyba już nie. Przynajmniej ja, zanim się zagłębiłam w temat, o wszystkim przycichło w mediach. Dobrze, że Piotrowska zdecydowała się to wszystko utrwalić na papierze. W większości historii padają konkretne nazwiska - z obu stron sprawy - oraz oskarżenia i stanowcze oraz szczere stanowiska. Książka ma formę rozmów/wywiadów. Wypowiadają się studenci, aktorzy, których dotknęły te wszystkie wydarzenia, wykładowcy, którzy byli tego mniej lub bardziej świadomymi świadkami oraz specjaliści z zakresu psychologii i mobbingu. Trzy perspektywy były tu potrzebne by książka była, na tyle na ile może, ze względu na temat, obiektywna. Jedynym, konkretnym minusem jest chyba sama Piotrowska, która niestety nie umie pytać. Czasem tez nie wie o co zapytać. Im dalej tym bardziej to czuć. W pytaniach forsuje swoje punkty widzenia i opinie, które siłą rzeczy ukierunkowują rozmówce lub odbierają mu możliwość przedstawienia swojego zdania własnymi słowami. Często na tak zadane pytanie (przedstawione stanowisko) pada odpowiedź "zgadzam się", "to prawda" itd. i nic ponad to. Rozumiem, że to może wynikać z osobistych przeżyć Piotrowskiej, o których chyba z pięć razy (dokładnie w tych samych słowach) wspomina w rozmowach przekierowując konwersację na swoje doświadczenia. Jak dla mnie zupełnie wystarczające było opowiedzenie o tym we wstępie, reszta była niepotrzebna. Jestem bardzo przeciwna wywiadom/rozmowom prowadzonym w taki sposób. Niestety bardzo niewielu dziennikarzy, reportażystów i pisarzy jest w stanie prowadzić rozmowę tak by w pełni oddać pole rozmówcy. Pani Piotrowska tego nie potrafi. Zakładam, że w dużej mierze winą pytań (ciągle te same dla kolejnych rozmówców, choć próbowano to maskować) i sposobu kierowania rozmową jest to że wielokrotnie padają w rozmowach identycznie zdania, konkluzje i wnioski. Wiadomo, że temat jest jaki jest, ograniczony pewnymi zdarzeniami i analiza pewnych zachowań jest dla wszystkich dość jednoznaczna, jednak można o wszystkim mówić na wiele sposobów. Choć Piotrowska dobiera sobie różnorodnych rozmówców to przy niektórych wywiady sprowadzają się do powtarzania tego co padło już wcześniej kilka razy. Szczególnie w przypadku osób, które potrzebują pytań by mówić. Muszę na koniec wspomnieć, że ta książka straciła by w moich oczach sporo, gdyby nie rozmowa z dwójką aktorów - Aleksandrą Konieczną i Piotrem Głowackim. Co za mądrzy ludzie.. Ich opinie bardzo mocno wybijają się na tle pozostałych rozmów. Szczególnie rozmowa z Głowackim jest fascynująca. Jednocześnie pokazuje ona niekompetencję (sorry..) Piotrowskiej. Czuć, że dziennikarka nie rozumie połowy z tego co mówi Głowacki i nawet się nie zorientowała, że tak jest. Rozmowa ta wypada znakomicie również dlatego, że aktor, tak naprawdę, wcale nie odpowiada na pytania Piotrowskiej, bo 1) nie potrzebuje ich, 2) bo są średnie i trzeba je "poprawić" odpowiedzią obok tematu. Jeśli ktoś z Was nie miał zamiaru sięgać po tę książkę z uwagi na "autorkę" to polecam się jednak przełamać i przeczytać sam wywiad z Konieczną i Głowackim, bo WARTO.
Studenci aktorstwa żyjący w atmosferze strachu. Młodzi ludzie, w których zabija się pasję i radość. Trwanie w nieustannym napięciu, czy dzisiaj wykładowca nie wsadzi ręki w majtki, nie każe się rozebrać, nie wyśmieje przy wszystkich, nie wyzwie od najgorszych. Nauka w myśl zasady: "skoro chcesz być aktorem, to musisz nastawić się na najgorsze, a tak robili nam i my przekazujemy to dalej".
Najbardziej nie lubię książek poruszających bardzo ważne kwestie, które napisane są w tak słaby sposób, że aż człowiekowi przykro straconego potencjału. Na pewno jest to tytuł istotny i warty poznania chociażby, aby dowiedzieć się czegoś więcej na temat mobbingu w (nie tylko) łódzkiej filmówce i przeżyciach aktorów, natomiast (w moim odczuciu) technicznie jest słabo. Zadawane pytania są tendencyjne i nieco narzucające odpowiedź, jakby autorka postawiła tezę i robiła wszystko, aby uzyskać odpowiedź, która ją potwierdzi. Korwin-Piotrowska nie daje rozmówcom zbyt dużego pola do snucia własnych przemyśleń, a do tego nader często przekazuje informacje o sobie, a tu chyba nie o nią miało chodzić.
Nie ukrywam, że w pewnym momencie czytanie zaczęło mnie męczyć i nużyć, ponieważ każda rozmowa brzmiała podobnie. Może lepiej byłoby rozmawiać z mniejszą ilością osób, ale w bardziej umiejętny sposób oddać im głos, aby narracja wybrzmiała swobodniej. Bardzo prawdopodobne , że ten reportaż byłby dużo lepszy, gdyby zabrał się za niego ktoś, kto ma zaplecze pisarskie i nie jest znany z hejtowania innych, bo w takim przypadku zdania o konieczności dobrego traktowania ludzi brzmią dość hipokryzyjnie.
To już druga książka Piotrowskiej (pierwszą był "Reset", "Wrzenia" nie czytałam, choć opinie zdają się tylko potwierdzać moją tezę), która pokazuje, jak słaby warsztat ma dziennikarka. Nie potrafi zadawać pytań dostosowanych do rozmówcy, a w zasadzie każda kolejna rozmowa to kalka poprzedniej, mimo że odpowiadający na pytania to osoby nie tylko z różnych zawodów, ale i o różnych charakterach. Można było z tego tematu wyciągnąć dużo więcej i choć samo jego poruszenie to ważny krok, czuję, że w odpowiednich rękach dałoby znacznie mocniejszy efekt. Plus do szału doprowadzało mnie stawianie się Piotrowskiej w roli ofiary, która doświadczyła mobbingu (o czym kilkakrotnie musi nam przypominać), bez zupełnego odniesienia się do tego, jak sama jeździła po ludziach w tym żenującym programie, gdzie komentowała celebrytów. Rzeczywiście jest to idealna osoba do egzekwowania od innych słów "przepraszam", kiedy z jej strony nie pada nawet pół refleksji na temat własnego zachowania.
Chcę pozostawić ją bez gwiazdek, temat trudny, ale spodziewałam się trochę innej formy - są to głównie wywiady. Oczywiście tematyka szokująca, ale książka jako sama książka, moim zdaniem wypada słabo.
Ciężko mi jest tę książkę ocenić bo jak ocenić relacje osób, które doświadczyły przemocy psychicznej, mobbingu czy molestowania? Jedyne co mogę to chylić czoła nad ich odwagą, że nieraz po wielu latach rozdrapały na nowo swoje traumy i powiedziały głośno co spotkało je w polskich szkołach artystycznych. Zaczęło się od Anny Paligi absolwentki łódzkiej filmówki, która rok temu wystosowała list o znanych jej przypadkach przemocy na jej uczelni. A potem ruszyła lawina osób związanych z kręgiem szkół filmowych i teatralnych, które opowiedziały o swoich przemocowych historiach. „Wszyscy wiedzieli” opiera się na poruszających wywiadach z osobami mobbingowanymi, poniżanymi, gnębionymi, których szkoła zamiast uczyć, wykańczała ich psychicznie. Na końcu bardzo ciekawe rozmowy z wykładowczyniami i wykładowcami (Piotr Głowacki - wow!) i specjalistkami, psychiatrkami, psycholożkami i psychoterapeutkami - bardzo cenny głos. To co mi miejscami zgrzytało to niektóre tendencyjne pytania autorki Karoliny Korwin Piotrowskiej i jej sposób prowadzenia rozmowy, który nachalnie narzuca jej punkt widzenia. Książka na pewno ważna, która mam nadzieję przyczyni się do zmiany w sposobie zarządzania takich placówek, ale także uświadomi czytelników czym taka przemoc może być, że nie wolno na nią pozwalać i że może komuś doda odwagi do wykrzyczenia głośno swojej historii. Nie ważne czy to szkoła filmowa, teatr, korporacja, sklep spożywczy czy fabryka.
Nie chcę oceniać książki, która jest zbiorem wywiadów z ludźmi, którzy dzielą się swoim doświadczeniem. Podoba mi się, że oprócz aktorów opowiadających o tym, co przeszli w szkołach teatralnych/filmowych, pojawiły się też wypowiedzi wykładowców tychże czy specjalistów mających styczność ze zjawiskiem mobbingu. Jednocześnie miałam wrażenie, że Karoliny Korwin-Piotrowskiej jest w tej książce za dużo, że zamiast skupić się po prostu na zadawaniu pytań i przekazywaniu historii, sporo mówi o sobie (w moim odczuciu niezupełnie jest to potrzebne) albo zadaje pytania pod ustaloną wcześniej tezę, trochę jakby w poszukiwaniu najbardziej sensacyjnych szczegółów.
A, no i trochę szkoda, że w trakcie pisania książki o mobbingu, przemocy słownej etc. autorka, zamiast opowiadać o swojej pracy w „Gali”, nie pokusiła się np. o pewnego rodzaju rozliczenie się ze swojej działalności w mediach jak chociażby „Magiel towarzyski” czy „Top model”, które pozostawiało wiele do życzenia, jeśli chodzi o stosunek jury do uczestniczek programu🙃
Na tym naszym zapyziałym i zabetonowanym polskim podwórku temat przeszedł bez echa i niestety ta książka nie wiele zmieni. Dobrze, że została wydana, bo jest problem i trzeba go nagłaśniać w każdy możliwy sposób. Natomiast tu się musi zmienić przede wszystkim myślenie i zajść wymiana pokoleniowa (co już się dzieje i dobrze), ale potrzeba jeszcze przynajmniej kilku lat. Co do samej książki: trochę mi przeszkadzał miejscami język i wałkowanie w kółko tego samego o poście Anny Paliga. Jasne, że ten post wszystko zaczął, ale to książka o mobbingu w szkołach artystycznych i może niekoniecznie powinna ją zdominować sprawa jednego posta, od którego wszystko się zaczęło. Może się czepiam, ale to moja subiektywna opinia, więc mogę.
2,5/5 Autorka w wywiadzie o osobach doświadczających przemocy za bardzo forsuje samą siebie. W pytaniach, które się powtarzają, zaszyta jest teza, Korwin Piotrowska pyta po to, żeby otrzymać konkretną odpowiedź. Osoby biorące udział w wywiadzie często odpowiadają po prostu "Zgadzam się". Szkoda, bo temat mobbingu w szkołach teatralnych (w ogóle przemocy jakiejkolwiek) nie może zostać przemilczany.
Koszmarnie zła książka. Temat ciekawy i trudny, można było napisać świetny reportaż albo przeprowadzić dobre wywiady. Tymczasem czytając książkę czytelnik zastanawia się, kto tu właściwie jest bohaterem? Udzielający wywiadu czy autorka, która wszędzie musi być na pierwszym planie, zadaje tendencyjne pytania i kieruje rozmową pod z góry przyjęte założenia. Przemeczylam, zeby skończyć, ale to nie jest dobre dziennikarstwo - brakuje warsztatu, dystansu i umiejętności.
Najpierw przeczytałam post Ani Paligi - który był szeroko udostępniany w mojej grupie znajomych. Ponieważ też studiowałam na kierunku artystycznym i miałam w swoim gronie również osoby, które znały Anię utkwił mi w głowie na dłużej. Pamiętam, że to jeden z impulsów by napisać skargę na jedną z wykładowczyń - ponieważ moim zdaniem nadużywała swojej pozycji. Zostałam zgaszona przez kolegów z roku, bo po co to nagłaśniać - po prostu skończmy te studia jak najszybciej. Podobny temat również przewijał się w książce.
Dlatego cieszę się, że komuś udało się zebrać na odwagę i powiedzieć o tym głośno. Dopiero w trakcie czytania odkryłam ze Ania jest ode mnie o rok młodsza!!! I zdałam sobie sprawę, że to wszystko działo się niemal równolegle do czasu moich studiów. Cieszę się że powstała ta książka. Tak mnie wkurwia gdy ktoś wymaga szacunku - tylko z tytułu wieku lub wysokiej pozycji, a sam poniża ludzi. Na swoim kierunku niestety również spotkałam takie kwiatki (już pomijając panią od haszu).
Na drugim i trzecim roku trafiłam na profesora, który nie nadawał się na pedagoga. Przez niego znienawidziłam ten konkretny przedmiot, chociaż sam w sobie mnie fascynował (przedmiot, nie profesor duh). Robiłam projekty na zaliczenie na odwal, by jak najmniej czasu spędzić w pracowni. Dopiero na roku dyplomowym gdy zmieniłam prowadzącego - odżyłam. Wtedy zobaczyłam jak wiele życia i radości z tego procesu wysysał ze mnie ten typ, który stosował przemoc psychiczną.
A piszę to, bo jestem pewna że każdy spotkał na swojej drodze - na uczelni, w pracy, szkole; taką osobę która stosowała przemoc fizyczną lub psychiczną. Czasem tego nie zauważamy, boimy się przyznać przed sobą i o tym też jest ta książka.
Przekonanie, że trzeba kogoś złamać by zrobić z niego dobrego aktora, reżysera, artystę - nie dziękuję. Mam nadzieję, że jak najszybciej odejdzie to myślenie w zapomnienie i uczelnie wypełnią pedagodzy z prawdziwego zdarzenia - a nie wylosowani ludzie którzy akurat mogą zapchać tą dziurę w grafiku, bo mają magistra. System musi się zmienić i pewnie długo to zajmie, ale to kolejna cegiełka.
Książka podejmuje bardzo ważny temat i to nie podlega dyskusji, jednak dlaczego musiał zostać pokazany w tak słabej formie? Na początku zapowiadało się dobrze, jednak później każda rozmowa zdawała się być jedynie kalką poprzedniej, co szczególnie razi, gdyż autorka przeprowadziła rozmowę z osobami, których dzieliły zupełnie odmienne doświadczenia, pochodziły z innych środowisk, mają chociażby inne charaktery - a jednak każdy wywiad brzmiał jak kopia czegoś, co przed chwilą słyszałam. Poza tym mam wrażenie, że autorce brakuje warsztatu - pytania są nierzadko tendencyjne, a jeżeli ktoś odbiega od wcześniej przyjętego przez Korwin-Piotrowską punktu widzenia, ta w zupełnie niesubtelny sposób stara się naprowadzić rozmowę na, według niej, właściwe tory, tym samym zupełnie nie pozwalając rozmówcy, no cóż, wypowiedzieć się. Już nawet nie wspomnę ile razy autorka wplatała do rozmów swoje własne doświadczenia, które jakieś tam punkty wspólne z podejmowanym tematem miały, ale jednak, po co? Wzmianka we wstępie w zupełności wystarczyła, a tak czułam, że wszystko sprowadza się do przeżyć osobistych Korwin-Piotrowskiej. Szkoda, że tak to wyszło, bo temat niesamowicie ważny, tylko szkoda, że nie znalazł się w innych rękach.
Wiosną 2021 Anna Paliga odważyła się napisać o przemocy w łódzkiej filmówce. Bardzo szybko dołączyły do niej inne osoby.
Ta książka to wywiady z aktorami i aktorkami, których dotknął mobbing, molestowanie czy przemoc. Bardzo się cieszę, że zaczyna się o tym mówić głośno.
Zaskoczyły mnie opinie w sieci, że wywiady podobne, historie ofiar takie same, nie ma efektu wow. Ludzie, jeżu w malinach, jaki efekt wow?! To nie jest powieść sensacyjna, to są ludzkie historie o cierpieniu. Są podobne? No pewnie! Przecież dotyczą tej samej szkoły i tych samych oprawców. Tu nie chodzi o to, żeby książka wciągała czy robiła wow. Tuż chodzi o dowody, o rozmowę, o zmiany.
Trochę smutno, bo mam wrażenie, że jeszcze dużo pracy przed nami, żeby zaistniały jakieś realne zmiany.
Z braku laku… Pozycja zdecydowanie warta uwagi i przeczytania, ale mi forma nie przypadła do gustu. Początek bardzo dobry, ale niestety później już było znacznie gorzej. Poruszyły mnie bardzo dwie historie.
Myślę też, że gdyby napisał to ktoś inny zdecydowanie, by mi się bardziej podobało. Nie ujmując oczywiście wszystkich historią jakie znalazły się w tej książce.
Straszny mam problem z tą książką. Ważny temat, bardzo potrzebna książka, ale zwyczajnie nie podobał mi się sposób prowadzenia tych rozmów i gryzie mi się autorka z problemem.
pozostawiam bez oceny gwiazdkowej, ponieważ trudno mi spłycić opinię o książce poruszającej tak istotny temat do gwiazdek, dodatkowo postać autorki jest dość kontrowersyjna
zbiór wywiadów, rozmów ze studentami, wykładowcami, aktorami, ale i profesjonalistami z zakresu psychologii i mobbingu dotyczy nadużyć w szkołach aktorskich, filmowych. swego czasu zaczęło się o tym mówić, po czym temat dość mocno przycichł. a ja uważam, że o tym powinno się stale mówić głośno.
bardzo podobał mi się taki ogólny wydźwięk, na który zwrócili uwagę wszyscy w tych rozmowach - w końcu mamy pokolenie, które zaczyna otwarcie stawiać granice i walczyć o szacunek, zamiast dawać się gnoić, bo student stoi w hierachii niżej niż pracownicy uczelni, jakiekolwiek.
wiele rozmyślań odnośnie samych artystów, tego, czym charakteryzują się studia tego typu i późniejsza praca w zawodzie. różne spojrzenia; dzięki rozróżnieniu grup rozmówców dostajemy całkiem obiektywny obraz świata, poznajemy go przez pryzmat wielu doświadczeń.
tę pozycję czytałam długo, na raty. przede wszystkim dlatego, że chciałam, by każdy „rozdział”, każda rozmowa do mnie trafiła. niektóre historie były bardzo mocne, traumatyczne, opowiadane przez ludzi, których widzimy uśmiechniętych w telewizji, a którzy przeszli przez piekło zgotowane przez ich własnych opiekunów, którzy powinni przecież kształcić i chronić.
co jest dla mnie problemem w tej książce? cóż, sama Korwin Piotrowska. o ile bardzo się cieszę, że postanowiła przeprowadzić te rozmowy, przemyślała temat i odpowiednio dobrała różnorodne grono respondentów, tak mam wątpliwości co do autentyczności samej autorki właśnie. Piotrowska praktycznie w każdej rozmowie przywoływała swoje doświadczenia, zbyt często mówiła o sobie. ja rozumiem, że na pewno zostawiło to ślad na jej psychice, mobbing zawsze jest zły i dobrze, że ogólnie o tym wspomina. ale ta pozycja nie jest o niej i było tego za dużo. miałam też pewne zgrzyty czytając jej wypowiedzi, w których ciągle wspomina, że każdemu należy się szacunek, że nie wolno krzywdzić w taki sposób, jak robią to w środowisku artystów. a sama jak zachowywała się w programach typu topmodel, na językach, jak traktowała ludzi jako dziennikarka? takich przykładów jest mnóstwo i o ile mam nadzieję, że Korwin-Piotrowska faktycznie się zmieniła i wiele zrozumiała, to cała jej przeszłość i zachowania pozostawiają pewien niesmak i budzą wątpliwości.
mimo wszystko nadal uważam, że książka jest ważna i warta przeczytania, nie dla autorki, ale dla rozmówców, którzy są inteligentni i odważyli się wypowiedzieć w tym temacie.
Temat zawarty w książce jest bardzo istotny, poważny, ale opisany w sposób, który z czasem zniechęca czytelnika. Książka zaczyna się mocno, pierwsze historie oburzają, szokują, martwią i smucą jednak każda kolejna wydaje się niemalże taka sama przez to jak autorka prowadzi wywiad, co jest okropne bo każda z osób różni się, ich historie są inne jak i odczucia, a mimo to pytania się powtarzają oraz zawierają już sugerowany kierunek odpowiedzi. Dość oburzające jest to, że temat mobbingu, poniżania i ośmieszania porusza kobieta, która w swojej karierze występowała w programach, gdzie sama poniżała uczestników. Tak jak warto poznać te historie, tak wykonanie tego zamysłu prosto mówiąc, nie wyszło.
Chciałam to zostawić bez komentarza, ale to silniejsze ode mnie. Kończę te szkole, te słynną filmówkę, w poczuciu bycia dobrą i gotową na nowe wyzwania. Czuje się ugłaskana i spełniona, przykro mi, że są osoby które przeżyły i wspominają to inaczej. Przez znajomość nazwisk i spotkanie się z nimi w pracy do wielu historii czuje dystans. Jestem chyba gdzieś pomiędzy tą książką. Pamietajmy ze o ile nie wszystko jest białe, o tyle nie wszystko jest tez czarne. Ja postrzegam te szkole raczej pomarańczową. Ulubiony wywiad, z Piotrem Witkowskim! I ten polecam.
Temat ważny i bardzo dobrze, że został poruszony, ale forma taka sobie. Rozmowy z aktorami to za każdym razem prawie te same pytania, więc może nie najlepszym pomysłem były indywidualne wywiady, może forma reportażu byłaby lepsza. Może warto byłoby chociaż spróbować porozmawiać z drugą stroną sprawy, przejść się na warsztaty antymobbingowe, poobserwować ludzi. Może lepiej byłoby nie wtrącać się tak mocno ze swoimi opiniami, nie narzucać zdania. Może warto byłoby to jeszcze przemyśleć...
Chyba nie do końca umiem ocenić tę książkę. Jest bardzo bardzo ważna. Przedstawia naprawdę trudny i niewyobrażalny temat. Te wszystkie wywiady były frustrujące, wydarzenia, które zostały przedstawione nigdy nie powinny mieć miejsca. Proszę przeczytajcie.
Kolejna z książek, których oceniać punktowo nie chce - tym razem w związku z tym, że są to głównie wspomnienia absolwentek i absolwentów szkół aktorskich zgromadzone w formie wywiadów. Wspomnienia traumatyczne, oburzające i niepokojące. Można za autorką i dziennikarką, która przeprowadziła wywiady, nie przepadać - ale uważam że naprawdę zrobiła kawał dobrej roboty. Myślę, że to ważny temat i trzeba go poruszać do tego momentu, w którym zjawiska opisane przez bohaterów, przestaną się pojawiać. Nie tylko wśród aktorów i aktorek, ale wszystkich ludzi.