Caitriona Vess, nielicencjonowana łowczyni demonów, zostaje zatrudniona do odnalezienia sprawcy serii brutalnych morderstw, które wstrząsnęły miastem Gathara. Już pierwszego dnia staje się świadkiem zbrodni, która naprowadza ją na przerażający trop. Od tego momentu rozpoczyna się jej pościg za enigmatycznym mordercą.
Znając wyłącznie imię złoczyńcy, rozpoczyna osobiste śledztwo, podczas którego odbywa nieoczekiwany skok w przeszłość. Wtedy uświadamia sobie, że aby wykonać powierzone jej zadanie, musi ponownie przejść przez Woal - eteryczną granicę rozdzielającą świat ludzi i istot zamieszkujących Szeol. Tylko w ten sposób zdoła - dosłownie i w przenośni - pokonać czyhające na nią demony.
W trakcie rozwiązywania kryminalnej zagadki Caitriona spotyka na swojej drodze lokalnego filantropa Adonaia Mileta, jego żonę Artemisię oraz towarzyszy broni z czasów, gdy po raz pierwszy musiała stawić czoła podziemnym kreaturom. Kto okaże się jej wrogiem, a kto przyjacielem? Kim jest tajemnicza Asena? Czy łowczyni dopadnie swój cel? A przede wszystkim, jaką cenę przyjdzie jej zapłacić za to, na co się porwała?
Urodzony w 1983 roku, wychowany na grach, komiksach i fantastyce. Fan żółwi, muzyki filmowej i wszystkiego, co kosmiczne. Swoje politechniczne wykształcenie przekuł w artykuły dla czasopisma CD-Action, w którym jako redaktor od wielu lat realizuje swoje pasje grania i pisania.
Gdy rozpoczęłam swoją przygodę z książką Michała Kuszewskiego „Woal” nie spodziewałam się aż takiej dawki dobrej fantastyki i to jeszcze z wątkiem kryminalnym.
Główna bohaterka Caitriona Vess to dosłownie przeczołgana przez życie łowczyni demonów. Od wielu lat towarzyszy jej tajemnicza Asena. Nienarzekająca na nadmiar pieniędzy Vess godzi się przyjąć zlecenie dotyczące serii tajemniczych morderstw… a z jakim skutkiem?
To moja pierwsza jednotomówka z kategorii fantastyki - i jak dla mnie spokojnie można byłoby zrobić z tego serię! Czuję niedosyt, że wszystko rozwiązało się na przestrzeni 342 stron. Wszystko w tej książce pędzi - nie było tu miejsca dla żadnych zapychaczy. Ja osobiście jednak w świat wdrożyłam się szybko, równie szybko obdarzyłam sympatią główną bohaterkę i jej towarzyszkę, a co za tym idzie po lekturze nie mogłam sobie powiedzieć „będzie kolejny tom” :(. Jeden z końcowych momentów wycisnął ze mnie łzy, czego kompletnie się nie spodziewałam jednakże osoby, które czytały „Woal” pewnie doskonale wiedzą który to moment i raczej podzielają moje odczucia.
Będę miło wspominać tę krótką, ale jakże bogatą w emocje lekturę!
„Woal” nie jest pierwszą książką Michała Kuszewskiego, byłego redaktora CD-Action, ale zdecydowanie moim pierwszym spotkaniem z jego twórczością. Czy okładka mnie przekonała, nawet bez opisu fabuły? Tak, ale w sumie po co miała stać na półce? Zabrałam się więc do czytania.
Catriona Vess, nielicencjonowana łowczyni demonów, może zarobić niezłe pieniądze, przyjmując zlecenie w Gatharze, mieście, którym kiedyś wstrząsnęła wojna z Szeolem. Demony są jednak w dalszym ciągu niebezpieczne, tym bardziej, że wydają się celować w członków jej byłego oddziału. Czy kobieta odnajdzie się w wielkim mieście, które tak zmieniło się od jej ostatniego pobytu i trafi na trop mordercy?
„Wyobrażała sobie zdruzgotanych żołnierzy i pozbawione woli istnienia żołnierki, w których głowach czaiły się po wojnie inne demony. I w sumie niewielką różnicę robiło to, że jej własny był w istocie prawdziwy.”
Całość historii poznajemy w narracji trzecioosobowej, śledząc kolejne kroki łowczyni. Jest kilka postaci, które wokół niej oscylują, ale w ogólnym rozrachunku żadna nadspodziewanie nie wychodzi przed szereg i trudno byłoby mi kogokolwiek przytoczyć z imienia. Sama bohaterka była nazywana Catrioną, Vess i Rio, raz tak, raz siak i zajęło mi chwilę załapanie, że to wszystko są określenia na jedną osobę. Łowczyni pozostaje w związku symbiotycznym z demonem w kształcie wilka, który pozwala jej ukryć straszne blizny, pozostawione po upadku za woal. Pierwsza połowa książki to bardziej śledztwo, które idzie naszej bohaterce trochę średnio. Nie jest jakaś mega elokwentna, a trafienie na mordercę jest bardzo przypadkowe. Dopiero druga część książki mnie wciągnęła, bo dostajemy wątki z wojny, szeolu, zagmatwane opowieści z demonami w tle i ten właśnie fantastyczny świat w zderzeniu z tym zwyczajnym z pierwszej części lektury. No bo co z tego, że demon wyrywa fragmenty ciała zabijając ofiary, skoro dochodzenie prowadzimy w zwykłym prosektorium, a wieczorami wracamy do mieszkania na kąpiel.
„Zwierzęta się nie boją. Nie tak jak ludzie. Wiedzą, co można, a co trzeba poświęcić, żeby następne pokolenia mogły deptać tę samą trawę, ogryzać korę z tych samych drzew.”
Całość w jakimś stopniu się broni. Bohaterka jest w porządku, ani jej zbytnio nie kibicowałam, ani nie życzyłam jej śmierci. Zakończenie było średnie i spodziewałam się większych fajerwerków, a naszyjnik pamiątkowy bohaterki mocno mnie zirytował. Moje serduszko takich rzeczy nie lubi. Myślę, że można trochę lepiej, chociaż na pewno nie było źle. I niech was nie zwiedzie liczba stron, ta czcionka była tak przeraźliwie mała, że chyba dokładało się to delikatnie do mojej irytacji.
Wątek łowców demonów. Lubicie, czy raczej omijacie?
Ja, kiedy widzę, taką wzmiankę czuję, że w książce będzie dużo elementów fantasy i z chęcią sięgam po taką pozycję. A jak jest z wami?
Aby poznać prawdę, musisz stawić czoła nękającym cię demonom.
Caitriona Vess, nielicencjonowana łowczyni demonów, zostaje zatrudniona do odnalezienia sprawcy serii brutalnych morderstw, które wstrząsnęły miastem Gathara. Już pierwszego dnia staje się świadkiem zbrodni, która naprowadza ją na przerażający trop. Od tego momentu rozpoczyna się jej pościg za enigmatycznym mordercą. Znając wyłącznie imię złoczyńcy, rozpoczyna osobiste śledztwo, podczas którego odbywa nieoczekiwany skok w przeszłość. Wtedy uświadamia sobie, że aby wykonać powierzone jej zadanie, musi ponownie przejść przez Woal – eteryczną granicę rozdzielającą świat ludzi i istot zamieszkujących Szeol. Tylko w ten sposób zdoła – dosłownie i w przenośni – pokonać czyhające na nią demony.
„Woal” autorstwa Michała Kuszewskiego.
Długo wyczekiwana przeze mnie pozycja, która zaintrygowała mnie już samą zapowiedzią. Nie było co prawda o niej jakoś szczególnie głośno, a moim zdaniem zdecydowanie powinno być.
Dlaczego?
*Przede wszystkim jest to świetna fantastyka, która mocno stawia na kreacje świata i bohaterów. Nie jest lukrowa ani przepełniona miłostkami, a raczej takim typowym klimatem fantasy.
*Akcja książki zaczyna się bardzo intrygująco. Już na wstępie poznajemy naszą główną bohaterkę Caitrione Vess i zapoznajemy się z jej osobowością. Mimo więc tego, że nie widzimy, jeszcze jej pełnej charakterystyki to jesteśmy już w stanie powiedzieć jakiego typu osobą ona jest i to bardzo zachęciło do dalszego czytania.
*Jak wspominałam, powyżej kreacja postaci jest w tej książce bardzo dobra. Nie są przerysowani, wyróżniają się i mają w sobie to coś, co sprawia, że chce się wiedzieć o nich więcej.
*Sama fabuła jest płynna oraz spójna. Na przemian przyspiesza i zwalnia tępo. Przy tych wolniejszych momentach nieco przynudza, ale wystarczy to po prostu przeczekać, a dalej to już naprawdę petarda.
*Wątek z poszukiwaniem demonicznego mordercy jest tajemniczy i intrygujący. Uwielbiam te niebezpieczną mgiełkę, jaką wokół roztacza. Jest to absorbujące i nakłania do snucia własnych domysłów. To zdecydowanie największy plus tej książki.
Osobiście żałuję, że ta historia nie jest początkiem jakieś serii, gdyż zdecydowanie ma na to predyspozycje. Z chęcią przeczytałabym, nieco więcej liczę więc skrycie, że może autor postanowi w przyszłości napisać coś jeszcze z tego świata.
Ogólnie nie wiem co powiedzieć, niby nie zanudziło, niby świat nie odrzucił ale z 2 strony autor nie przedstawił świata, wrzucił nas w mieszankę pomieszanie z poplątaniem z niczego, nie zbudował żadnej więzi z bohaterką, nie zbudował żadnego profilu bohaterki, ot zostaliśmy wrzuceni do świata który mógłby być ciekawy, gdyby został przedstawiony. Dostaliśmy bohaterkę, która niby jest bohaterka ale jakby zginęła z miejsca i została zastąpiona losowym przechodniem to nic by się nie zmieniło. Pozostali bohaterowie też nie są zbyt ciekawi, są aby być, dla sztuki, nie mają żadnych charakterów, mamy cnotliwego wyznawcę paragrafu (tak przedstawiony zostaje Jensen) i co? Nic, przychodzi do niego morderczyni, której nienawidzi, której nie ma podstaw ufać, którą podejrzewa o konszachty z "wrogiem" i idzie jej pomóc bo tak, gość bez żadnej przemiany i powodu łamie cały swój charakter, bo bohaterka potrzebuje "drużyny pierścienia". Nie, żeby ktoś się tego nie spodziewał, po prostu nie w tak żałosny sposób... Postacie są płytkie, za płytkie.
Nie znam autora, jeśli dopiero zaczął to ma to sens, takie opowiadanie wyrwane z kontekstu, bez ładu i składu, wydać aby zarobić, bez myślenia nad całością a warsztat i świat "dopracuje się jeśli się sprzeda", takie mam wrażenie.
Niestety w chwili obecnej polecić nie mogę, może jeśli coś zostanie dopisane, jeśli ta część będzie jedynie wstępem.