Czy można zakochać się po raz drugi... w tej samej osobie?
Marta i Paweł są małżeństwem z kilkuletnim stażem, ale przechodzą kryzys. Brakuje między nimi żaru i pasji, które rozpalały ich na początku wspólnej drogi. Każda próba zażegnania nieporozumień tylko pogarsza sytuację. Niespodziewanie w ich świat wkracza siedmioletnia Blanka, nieco pogubiona córka kuzynki Marty. Rodzice dziewczynki są w trakcie rozwodu, a jej samej trudno się odnaleźć w nowej sytuacji.
Nietypowe zadania, z którymi musi się zmierzyć młode małżeństwo, szczególnie przytłaczają Pawła. Mimo początkowych obaw szybko przekonuje się jednak do rezolutnej dziewczynki. Razem z Martą starają się sprostać tej niecodziennej sytuacji bycia rodzicami na pełen etat.
Czy wyzwania, przed którymi stanęli Marta i Paweł, są w stanie uzdrowić ich związek? Czy niczym wiosenny promień słońca stopią śnieg, by w ich małżeństwie znowu zagościła wiosna?
Natalia Sońska w ciepłej, pełnej emocji historii o tym, co w życiu ważne i o czym nie można zapominać w codziennym biegu i pogoni za sukcesem.
Pisarka i prawniczka. Jest romantyczką i niepoprawną optymistką, a jednocześnie twardo stąpa po ziemi – pracując w kancelarii adwokackiej, spełnia się zawodowo, ale to pisanie jest jej największą motywacją i pasją, stanowi nieodłączny element jej życia. Jako kobieta wie, czego oczekuje od siebie samej i sukcesywnie dąży do postawionych celów.
Tworzy powieści obyczajowe z bogatą paletą emocji – inspirowane życiem, jednym przypadkowo zasłyszanym zdaniem czy zaobserwowaną gdzieś na ulicy sytuacją. W swoich książkach opisuje historie, które mogą przytrafić się każdemu z nas; przede wszystkim jednak, najważniejsze dla Natalii jest, by swoją twórczością dać czytelniczkom chwile wytchnienia. Charakterystyczny styl i umiejętność kreowania bohaterów, którzy od początku wzbudzają sympatię, pozwalają czytelniczkom zanurzyć się w ciepłej, otulającej historii z miłością w tle.
Uwielbia podróże i góry, które karmią jej twórczą naturę. Często podąża ścieżkami swoich bohaterów, odwiedzając miejsca akcji z własnych książek. Ciepła, rodzinna, czasami nieśmiała, ponad wszystko ceni sobie relacje z innymi ludźmi. Miłośniczka tańca i włoskiej kuchni. Uwielbia piec i gotować, a przepisami chętnie dzieli się z czytelniczkami.
Wybrałam ją, by zimowa aura fabuły zrównoważyła gorąco za oknem. Okazało się, że świetnie pasuje do dzisiejszego Dnia Ojca. Dziewczynka, przeżywająca rozwód rodziców; ojciec, który próbuje jej się wyrzec. I Marta z Pawłem czyli ciotka i wujek "wrobieni" w kilkutygodniową opiekę nad małą. To ma ich przekonać do posiadania dziecka. Jednak najpierw muszą uporać się z kryzysem swojego małżeństwa, na które potomstwo nie będzie remedium. A Paweł musi przekonać się do obecności dziecka w domu, nawiązać relację. Wcześniej nie miał bliższego kontaktu z dziećmi, te w rodzinie traktował obojętne. Książka jest z tych wciągających od pierwszego zdania. Historia małej bohaterki ma poruszyć nasze czytelnicze serca. Zastanowić też na potrzebą pielęgnowania miłości, bo czasem coś pęka. I nie jest łatwo się dogadać, ale warto podjąć trud.
Nadzwyczaj rozczulająca historia! Z pewnością wyjątkowa, ciepła i bogata w tak bardzo pożądane poczucie empatii do drugiego człowieka. Ostatni śnieg tej zimy to powieść obyczajowa poświęcona nie tylko najważniejszym potrzebom wzajemnej relacji, ale też szukaniu wspólnych fundamentów na nowo i wartościowym celebrowaniu małych codziennych przyjemności. Książka napisana z dużą czułością, niezwykle obrazowa, pouczająca i świadomie dodająca otuchy – doza wrażliwości idealna dla każdej kobiety!
Marta i Paweł są już kilkuletnim małżeństwem, ale przechodzą właśnie przez kryzys. Nieporozumienia sprawiają, że jest jeszcze gorzej, a fakt, że zwala im się na głowę siedmioletnia córka kuzynki Marty, wcale nie pomaga. Cała ta sytuacja przytłacza Pawła, ale z czasem przekonuje się do dziewczynki.
Czy obecność Blanki pomoże małżeństwu tej dwójki?
Ta historia przeleżała u mnie od daty premiery, więc trochę już minęło. Obiecałam sobie jednak, że nadrobię lektury związane ze świętami, czy zimą, więc od razu wzięłam się za nią. I muszę Wam powiedzieć, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że pochłonie mnie już od pierwszych stron.
Marta i Paweł są po prostu życiowi, tak samo jak ich problemy i próby radzenia sobie z małżeństwem, które po prostu się sypie. Żadna z tych postaci nie jest przerysowana. Powiedziałabym, że Paweł to typowy chłop :D Marta próbuje w tym wszystkim znaleźć jakieś rozwiązanie, ma też ogromne, dobre serce – widać po tym, co robi.
Jeśli chodzi o styl Autorki, to bardzo przypadł mi do gustu. Było to moje pierwsze spotkanie z jej twórczością i zaraz po lekturze kupiłam jej najnowszą książkę :D Mam nadzieję, że spodoba mi się tak samo 😊
Cóż mogę Wam powiedzieć, to naprawdę dobra obyczajówka! Oby więcej takich! Zasłużona piąteczka jak nic 😊
Lubię książki Natalii Sońskiej, za to że są życiowe, a zarazem bardzo przyjemne. Tym trudniej jest mi napisać, że jej najnowsza powieść, niestety, dla mnie była trochę nużąca.
Jest to historia dwójki ludzi, którzy mimo bycia razem, w małżeństwie, gdzieś zgubili istotę tej relacji. Nie mogą się dogadać, oddalają się od siebie. Los (i teściowa) postawią przed nimi próbę, w postaci opieki nad dziewczynką. Czy obecność dziecka pomoże, czy zaszkodzi ich uczuciu? Powieść jest bardzo prosta, a fabuła przewidywalna. Mimo, że całość czyta się błyskawicznie, to trudno było mi wykrzesać w sobie zainteresowanie tą książką. Problemy targające małżonkami, wynikały tylko z ich braku komunikacji, a opieka nad dzieckiem, w dodatku niespodziewana, w takim wypadku mogła być gwoździem do przysłowiowej trumny. Nie kupuję tego pomysłu, jednak zdaję sobie sprawę, co chciała nam pokazać autorka.
To książka na jeden wieczór, szybka i łatwa, z problemem, który nie przysporzy nam negatywnych emocji. Ale po ciężkim dniu, lub jako przerywnik od mocniejszych lektur może się dobrze sprawdzić.
Ale to było ładne! Kompletnie nie spodziewałam się tego, jak ta historia mnie wciągnie, a zrobiła to na tyle mocno, że dosłownie pochłonęłam tę książkę bez odkładania jej choćby na moment. Historia Marty, Pawła i małej, przeuroczej Blanki jest taka, hm, życiowa? To mi się chyba w tej książce najbardziej podobało, taka realistyczność. Bez przesładzania, bez zbędnego pośpiechu. Z normalnymi, ludzkimi emocjami - tymi dobrymi, ale też tymi gorszymi. Ani razu czytając tę książkę nie przewróciłam oczami z myślą, że "no hej, nie wierzę, że to mogłoby zdarzyć się naprawdę", a ostatnio dosyć często mi się to zdarzało, niestety. To zupełnie nowa odsłona Natalii Sońskiej i tak mi się wydaje, że moja ulubiona. Polecanko, serio! Urocza jest ta historia.
Opowieść o wzlotach i upadkach młodego małżeństwa. O braku rozmowy między sobą, o nieporozumieniach, a także o wtrącającej się we wszystko "teściowej" (straszna sprawa). Bohaterowie odrobinę mnie irytowali, a już zwłaszcza niektóre wybory Marty, w stosunku do intryg jej matki a także zajmowania się małą dziewczynką. Niektóre wątki również były poruszone za mało (bardzo interesował mnie chłopiec ze świetlicy - ale niestety robił jedynie za tło). Nie mniej, przyjemnie czytało mi się tę książkę.