Powrót Orfeja to opowieść o samotności i lęku, o błądzeniu w gąszczu zaburzeń psychicznych i ostatecznie podjęciu próby wyjścia z tych stanów.
Emil, główny bohater, nie wychodzi z domu, ze światem kontaktuje się tylko telefonicznie i wirtualnie. Jego życiem rządzą agorafobia, silne stany lękowe i depresyjne. Ma nieliczne relacje z ludźmi. Zbieg okoliczności sprawia że Zosia, pracownica call center, nawiązuje z Emilem kontakt. Dochodzi do spotkania Emila i Zosi, ale będzie to jedyne ich spotkanie. Dziewczyna chciała pomóc poznanemu przez telefon mężczyźnie, by zagłuszyć wyrzuty sumienia po porzuceniu innego. Odtąd Emil musi sobie radzić sam.
Emil niedawno rozstał się z dziewczyną, dopadły go stany depresyjne i popadł w agorafobię. Na szczęście pracuje z domu więc może z niego nie wychodzić, a w mieszkaniu żyje w symbiozie z pająkiem Horacym i roślinką Matyldą. Kiedy zaczyna do niego wydzwaniać Zosia pracująca w call center, mężczyzna zawiązuje z nią telefoniczną relację. Czytajac jej opis po raz pierwszy oczywiście przyszła mi na myśl książka „Moj rok relaksu i odpoczynku”, ale zdecydownie było to złe skojarzenie. Ahsan Ridha Hassan w przeciwieństwie do Ottessy Moshfegh pisze o depresji i stanach lękowych w sposób absolutnie niedołujący, a wrecz przeciwnie zabawny, ale z wyczuciem, nie przekraczając granicy braku powagi w podejściu do zaburzeń psychicznych. Autor do opowiedzenia historii narratora wykorzystał formę strumienia świadomości opartą nie na klasycznych myślach bohatera, ale na wewnętrznym dialogu - z samym sobą, z wspomnianą Zosią i najbliższymi - oraz monologiem do czytelniczki/ka. Udało mu się też przeprowadzić nas małymi krokami przez przemianę Emila, przemianę, w którą wierzymy, i z której cieszymy się współodczuwając z bohaterem. A co z tym tytułowym Orfejem? To oczywiście nawiązanie do Orfeusza, ale to już sami przeczytajcie i pobawicie sie w interpretacje. „Powrót Orfeja” to niepozorna mini powieść napakowana mnóstwem treści. Historia o samotności we współczesnym świecie, przeszywającym poczuciu pustki, braku radości z życia, ale przede wszystkim o wychodzeniu z tego stanu. I to kolejny tytuł utwierdzający mnie w przekonaniu, że warto sięgać po młodą polską prozę. Czytajcie! PS. akcja dzieje się w moim Krakowie!
Niezwykła niezwykła książka Bardzo dotknęła mnie historia bohatera Zachwycające ale nie wiem czy dla każdego Jakbym mogła to bym położyła tą książkę u siebie na półce koło szafki nocnej i czytała fragmenty aby odsłonić myśli ale ani nie mam tej książki metafizycznie ani nie mam szafki nocnej.
Myślę że ten opis w pełni oddaje uczucia moje do tego dzieła bo dla mnie to dzieło.
Zachwyca mnie to jak autor trafił w punkt widzenia osoby chorej na takowe zaburzenia i lęki i w jak wielu zachowaniach widziałam siebie.
Zachwycona jestem, naprawdę smutno mi to jak zakończyła się ale wierzę że jak z opisu wynika Emil jest w drodze do zdrowia dzięki tym wydarzeniom.
Daję 5 gwiazdek raczej mało obiektywnie, ale fakt, że ta książka niezwykle mnie dotknęła sprawia, że robię to z czystym sercem. Myślę, że osoby, które po nią sięgną a przeżyły w swoim życiu kryzysy, zobaczą w Emilu cząstkę siebie. Nie jest to cząstka łatwa do przełknięcia, ale mimo wszystko w jakiś sposób pokrzepiająca. Bo potrzebujemy poczucia zrozumienia a tutaj to właśnie dostajemy.