Корморан Страйк навещает родных в Корнуолле. Там к частному детективу, вновь попавшему на первые полосы газет после того, как он поймал Шеклуэллского Потрошителя и раскрыл убийство министра культуры Джаспера Чизуэлла, обращается незнакомая женщина и просит найти ее мать, пропавшую при загадочных обстоятельствах в 1974 году. Страйку никогда еще не доводилось расследовать «висяки», тем более сорокалетней выдержки; шансы на успех почти нулевые. Но он заинтригован таинственным исчезновением молодого доктора Марго Бамборо и берется за дело, которое оказывается, пожалуй, самым головоломным в его практике. Со своей верной помощницей Робин Эллакотт, успевшей стать в их агентстве полноправным партнером, Страйк разыскивает неуловимых очевидцев и опрашивает ненадежных свидетелей, ищет подходы к сидящему четвертое десятилетие за решеткой маньяку-убийце, с отвращением осваивает гадание по картам Таро и астрологические премудрости — и постепенно убеждается, что даже дела настолько давние могут быть смертельно опасны…
NOTE: There is more than one author with this name on Goodreads.
Rowling was born to Anne Rowling (née Volant) and Peter James Rowling, a Rolls-Royce aircraft engineer, on 31 July 1965 in Yate, Gloucestershire, England, 10 miles (16 km) northeast of Bristol. Her mother Anne was half-French and half-Scottish. Her parents first met on a train departing from King's Cross Station bound for Arbroath in 1964. They married on 14 March 1965. Her mother's maternal grandfather, Dugald Campbell, was born in Lamlash on the Isle of Arran. Her mother's paternal grandfather, Louis Volant, was awarded the Croix de Guerre for exceptional bravery in defending the village of Courcelles-le-Comte during the First World War.
Rowling's sister Dianne was born at their home when Rowling was 23 months old. The family moved to the nearby village Winterbourne when Rowling was four. She attended St Michael's Primary School, a school founded by abolitionist William Wilberforce and education reformer Hannah More. Her headmaster at St Michael's, Alfred Dunn, has been suggested as the inspiration for the Harry Potter headmaster Albus Dumbledore.
As a child, Rowling often wrote fantasy stories, which she would usually then read to her sister. She recalls that: "I can still remember me telling her a story in which she fell down a rabbit hole and was fed strawberries by the rabbit family inside it. Certainly the first story I ever wrote down (when I was five or six) was about a rabbit called Rabbit. He got the measles and was visited by his friends, including a giant bee called Miss Bee." At the age of nine, Rowling moved to Church Cottage in the Gloucestershire village of Tutshill, close to Chepstow, Wales. When she was a young teenager, her great aunt, who Rowling said "taught classics and approved of a thirst for knowledge, even of a questionable kind," gave her a very old copy of Jessica Mitford's autobiography, Hons and Rebels. Mitford became Rowling's heroine, and Rowling subsequently read all of her books.
Rowling has said of her teenage years, in an interview with The New Yorker, "I wasn’t particularly happy. I think it’s a dreadful time of life." She had a difficult homelife; her mother was ill and she had a difficult relationship with her father (she is no longer on speaking terms with him). She attended secondary school at Wyedean School and College, where her mother had worked as a technician in the science department. Rowling said of her adolescence, "Hermione [a bookish, know-it-all Harry Potter character] is loosely based on me. She's a caricature of me when I was eleven, which I'm not particularly proud of." Steve Eddy, who taught Rowling English when she first arrived, remembers her as "not exceptional" but "one of a group of girls who were bright, and quite good at English." Sean Harris, her best friend in the Upper Sixth owned a turquoise Ford Anglia, which she says inspired the one in her books.
No i nadszedł czas na piątą już część przygód Cormorana Strike’a, sympatycznego brytyjskiego detektywa oraz jego pięknej wspólniczki Robin Ellacott, pióra znanej i nagradzanej współczesnej brytyjskiej pisarki J.K. Rowling* ukrywającej się na potrzeby tego cyklu powieściowego pod pseudonimem Robert Galbraith. Tradycyjnie zamiast wydania drukowanego wybrałem audiobooka. Mojemu wydaniu głosu użyczył Maciej Stuhr.
Tym razem agencja detektywistyczna Strike’a i Robin weźmie się za tajemniczą sprawę zaginięcia londyńskiej lekarki sprzed niemal 40 lat. Co i jak oczywiście nie zdradzę, ale powiem, iż autorka znów pokazała się jako mistrzyni. W czasie, kiedy większość pisarzy parających się kryminałem celuje pod najniższe instynkty masowego odbiorcy, czyli idzie w makabreski, zboczenia i seryjne zabójstwa, Rowling napisała powieść o niewyjaśnionym zaginięciu, które miało miejsce cztery dekady wcześniej. I to jak napisała! Książka ma niemal 1000 stron, a wersja czytana prawie 40 godzin!
Jak wspomniałem, pomysłu na intrygę kryminalną ani innych wątków fabuły nie będę ujawniał, ale muszę zaznaczyć, że są bardzo pomysłowe, spójne, cudownie zagmatwane i kompletnie nieprzewidywalne. Choć czytelnik dysponuje, w miarę kolejnych wydarzeń, wszystkimi danymi, które są dostępne bohaterom powieści, nie jest w stanie absolutnie przewidzieć przed czasem kto, jak i dlaczego. W dodatku, gdy na koniec wszystko staje się wiadome, widać, że autorka nie musiała wzorem innych kolegów i koleżanek po fachu jechać po bandzie oddzielającej kompletnie nierealne od tego, co mogło się wydarzyć i nie musiała się uciekać do żadnych karkołomnych sztuczek, zbiegów okoliczności czy nagłych objawień. Wręcz przeciwnie - świetnie pokazała, jak w śledztwie w sprawie dawnych zbrodni, przy braku dowodów materialnych, śledczy odbija się od muru kłamstw, niechęci, niepamięci, zmyśleń i różnych osobistych intencji wpływających na interpretację, reinterpretację, przemianę lub wręcz tworzenie wspomnień u świadków. Jak wszystko zależy od mnóstwa żmudnej pracy, kojarzenia faktów i odrobiny szczęścia.
W historii dawnego postępowania prowadzonego przed laty przez policję udało się pisarce zwrócić uwagę na rzecz, która większości ucieka, dopóki tragedia nie rozwieje ich złudzeń. Mianowicie na to, że w życiu fart liczy się bardziej niż cokolwiek innego. Nie wystarczy, by sprawą zajął się dobry profesjonalista, co jeszcze można sobie zapewnić pieniędzmi, władzą albo układami. Trzeba jeszcze trafić, by właśnie był w dobrej formie, a nie akurat w dołku. W powieści chodzi oczywiście o policjanta, ale w życiu to samo dotyczy wszystkich, choćby prawników i, co chyba najgorsze, przede wszystkim lekarzy.
Realizm, który sam w sobie stoi na bardzo wysokim poziomie, podnoszą dodatkowo, jak u Jana Guillou, znaczące drobiazgi – protagonista cierpi na prozaiczne dolegliwości typu kac, grypa, przeziębienie, nie mówiąc o sprawach z kikutem nogi, i wpływają one nie tylko na jego pracę, ale także percepcję, uczucia i wszelkie inne aspekty funkcjonowania, nie tylko w rozumieniu medycznym, ale i społecznym.
Zdaję sobie sprawę, iż moją ocenę minimalnie zawyża to, iż Strike jest mi bliski nie tylko duchem, w związku z czym jeszcze łatwiej mi było wczuć się w jego skórę i wejść w świat wyobrażony. Cormoran nie tylko jest racjonalistą, nie tylko ma określone, zbieżne z moimi poglądy, ale lubi marudzić oraz zakląć, gdy jest do tego powód, niekoniecznie bardzo poważny, no i ponad korzyści z utrzymania wagi przedkłada pociąg do herbatników.
Mimo nierzadko poważnego charakteru przestępstw, właściwie zbrodni, w sprawie których czasami dochodzenia prowadzi agencja, jeszcze większe napięcie i emocje niż aspekty kryminalne wywołują u czytelnika wątki obyczajowe, zwłaszcza uczuciowe – ciekawa sprawa stawiająca Niespokojną krew zdecydowanie daleko od tradycyjnej powieści detektywistycznej, a raczej gdzieś w pobliżu skandynawskiego kryminału społecznego i powieści psychologicznej. Wszystkie dotychczasowe części serii były coraz lepsze, ale teraz to Rowling naprawdę weszła na obroty. Rozwinięcie wątku protagonistów.. noo, niesamowite. Świetnie poprowadzona ewolucja uczuć dwóch głównych bohaterów, w których właśnie brak egoizmu i nadmiar troski o partnera uniemożliwia prawidłowe rozwinięcie się związku, to bardzo ciekawy manewr, gdyż zwykle postrzega się tylko problemy z sytuacją odwrotną – gdy mamy nadmiar egoizmu i brak troski.
W powieści znajdziemy też głębokie rozważania na temat natury ludzkiej, potrzeby przynależności i indywidualności, potrzeby pokrewieństwa z czymś większym i ciekawe spostrzeżenie, że wielu białych (i nie tylko oczywiście) dużo liberalniej ocenia gwałty i zbrodnie popełniane przez kolorowych, zwłaszcza w czasie zamieszek, w szczególności związanych z ruchami antyrasistowskimi lub narodowowyzwoleńczymi o szczytnych celach, niż gdy ocenia te same czyny popełnione przez białych. Smaczku dodają takie wątki jak interesująco odmalowany obraz dewotek i innych specyficznych grup społecznych podkreślony celnym spostrzeżeniem, że tam gdzie nie ma radości, tam nie ma dobra. Powieść zawiera w sobie wiele ciekawych aspektów, jak choćby mocne komentarze na tematy astrologii i w ogóle irracjonalności, maskulizmu i ginocentryzmu.
Jak zwykle wisienką na torcie są szczególiki. Mnie szczególnie utkwił w pamięci ten o inflacji w UK w odczuciu zwykłego Anglika i prawdziwa perełka obyczajowości brytyjskiej armii – anegdota o Bengach i Nadalach – to po prostu trzeba usłyszeć.
Lektor przeszedł samego siebie – żeńskie dialogi czyta, he, nie gorzej niż kobieta; ciekawe, czy kobieta potrafiłaby tak przeczytać kwestie męskie. I to przeniesienie brytyjskiej różnorodności akcentów na polski – rewelacja. Sztur jest wręcz niesamowity.
W całej opasłej powieści, składającej się z dwóch części audio po niemal 20 godzin każda, zgrzytnęło tylko jeden raz i był to żagiel łopoczący na wietrze – no, żagiel łopocze tylko w łopocie, czyli gdy nie ma wiatru. Poza tym było jednak nie tylko świetnie, ale wręcz genialnie. Aż żal, że autorka (rocznik 1965) większość sił twórczych, których już pewnie zostało jej mniej niż więcej, przeznacza na fantasy dla młodzieży, przez co nie możemy mieć większych nadziei na obfitość kolejnych powieści kryminalnych. Choć wierzę, że nowe Cormorany jeszcze zobaczymy.
Ό,τι έπρεπε ήταν ο Στράικ και η Ρόμπιν αυτή την εποχή για μένα ... Με το κεφάλι κατεβασμένο μέσα στο μετρό, καταβροχθίζοντας τις σελίδες με το κινητό οριζόντιο, έφτανα στο σταθμό της δουλειάς με την παρήγορη σκέψη ότι θα διαβάσω στην επιστροφή και μετά, το βράδυ! Χαμένη μέσα στο Λονδίνο, παρασυρμένη από τους ανέμους της Κορνουάλης, πέρασα ζάχαρη στη φθινοπωρινή Αθήνα ...