Karmił nas pan dwa razy dziennie. O osiemnastej dawano nam trzy czwarte litra brukwi lub marchwi. Ile tam było tłuszczu i mięsa, wiedział tylko kucharz i pan. O dziewiętnastej zaczynała się godzina śpiewania. Kto miał trudności z nauką, wędrował do karceru. Pan sam urządzał owo pomieszczenie. Takich szczurów nie widziałem nigdy. Z zepsutej rury wodociągowej sączyła się woda. Kiedy zamykał pan drzwi obite gumą, woda sięgała kolan. Bywał też pobyt w karcerze zaostrzony. Na przykład cztery dni bez jedzenia i bez koca. Płakaliśmy z głodu.
Dwunastoletni Czesław Czubak trafił jako jeden z pierwszych więźniów do dziecięcego obozu w Lubawie. Zaraz po przybyciu do obozu dziecko było bite gumową pałką przez komendanta, który potem zadawał mu pytanie: Alles in Ordnung? (Wszystko w porządku?). Należało odpowiedzieć: Jawohl, Herr Lagerkommandant. Alles in Ordnung.(Tak, panie komendancie obozu. Wszystko w porządku). Ale ponieważ nowicjusz nie mógł tego wiedzieć - milczał. I tak zaczynało się piekło torturowania i mordowania polskich dzieci. Czesław Czubak przeżył tam pięć lat. Po dwudziestu czterech latach od zakończenia wojny zdecydował się pisać listy do swojego oprawcy, żeby zapytać o zło, którego nawet jako dorosły człowiek nie potrafił zrozumieć. Jego opowieść to jedno z najbardziej poruszających świadectw dziecka więzionego, głodzonego, bitego i bestialsko torturowanego - za kradzież kromki chleba, śpiewanie polskich piosenek albo za to, że jego rodzice byli aresztowani.
Alles in Ordnung? Listy do Lagerkommandanta Czesława Czubaka to jedna z tych książek, które trudno nazwać „lekturą” w zwykłym sensie tego słowa. To świadectwo, z którym czytelnik zostaje sam – bez komfortu dystansu, bez literackich ozdobników, bez możliwości ucieczki w historyczne uogólnienia. Autor nie rekonstruuje przeszłości, on do niej wraca, punkt po punkcie, list po liście, próbując zrozumieć zło, które naznaczyło całe jego życie.
Forma książki jest jej największą siłą. Listy pisane do byłego komendanta dziecięcego obozu w Lubawie są pozornie spokojne, rzeczowe, niemal oszczędne w tonie. Właśnie ta powściągliwość sprawia, że opisane okrucieństwo uderza z podwójną mocą. Czubak nie krzyczy, nie oskarża wprost – relacjonuje. Przypomina rytm dnia, głód, chłód, kary, karcer, strach i upokorzenie, które były codziennością dzieci. Pytanie „Alles in Ordnung?” powraca jak refren, stając się symbolem całkowitego odwrócenia sensu języka i moralności.
Szczególnie wstrząsające jest to, że narratorem jest były więzień-dziecko, który po latach próbuje rozmawiać z własnym katem jak dorosły z dorosłym. Autor nie domaga się zemsty ani wyroków, próbuje zrozumieć mechanizm przemocy i motywacje oprawcy. To bezradne, a zarazem głęboko ludzkie pragnienie sensu czyni tę książkę tak przejmującą. Brak odpowiedzi ze strony adresata listów tylko pogłębia poczucie pustki i niesprawiedliwości.
Czubak pokazuje też, jak trauma obozowa nie kończy się wraz z wyzwoleniem. Pięć lat spędzonych w dziecięcym obozie pracy odcisnęło trwałe piętno na jego psychice i tożsamości. Pisanie listów staje się formą terapii, próbą domknięcia historii, której nie da się domknąć. Czytelnik obserwuje nie tylko wspomnienia z obozu, ale także długotrwałe konsekwencje przemocy zadanej bezbronnemu dziecku.
To książka bardzo trudna, momentami niemal nie do zniesienia emocjonalnie, ale zarazem absolutnie konieczna. Alles in Ordnung? nie epatuje okrucieństwem, nie szuka efektu – jego siła tkwi w prostocie i prawdzie. To jedno z najmocniejszych świadectw losu polskich dzieci w nazistowskich obozach, a jednocześnie przejmująca próba dialogu z absolutnym złem, które nigdy nie odpowiedziało. Lektura bolesna, ale niezwykle ważna.
Autor Czesław Czubak już niestety nie żyje. W swoim życiu przeżył piekło drugiej wojny światowej. Miał zaledwie 12 lat, kiedy został aresztowany. Został wywieziony do karnego obozu dziecięcego w Lubawie. Miał ogromne szczęście, że to przeżył. Był o krok od śmierci. "Alles in ordnung? Listy do Lagerkommandanta" to zarówno biografia jak i pamiętnik Czesława Czubaka. Pierwszy raz książka została wydana w 1970 roku. Ta, którą miałam przyjemność przeczytać, to jej drugie wydanie. Została ponownie wydana po to, żeby ocalić od zapomnienia pamięci o autorze, jaki i tym, co się wydarzyło w tamtym tragicznym okresie. "Alles in ordnung? Listy do Lagerkommandanta" to bardzo poruszająca książka. Autor opisał w niej losy swoje i innych dzieci, które razem z nim przebywały w obozie karnym w Lubawie. Nie da się czytać tej książki, nie płacząc. Każdy umieszczony tutaj list powoduje potok łez. Dzięki autorowi mogłam przekonać się, jak traktowane były dzieci w tym obozie. To coś strasznego. Każdy więzień nosił na szyi markę rozpoznawczą z innym numerem. Czesław Czubak miał numer 87. Dzieci były bite, poniżane, głodzone i często zamarzały z zimna. Zmuszane były do ciężkiej pracy. Byłam przerażona, czytając, jak dzieci zapytane, czy są głodne na ich odpowiedź, że są, musiały zjadać klucze, ponieważ Lagerkommandant tak sobie zażyczył. Dzieci musiały gryźć te klucze tak długo, aż nie wyleciał co najmniej jeden ząb. Szok co za bestia z tego człowieka. Jak można pastwić się nad biednymi dziećmi? Mam nadzieję, że ten potwór aktualnie smaży się w piekle. Kolejny fakt, który mnie poruszył. Oficerowie, zamiast nakarmić więzione dzieci, kradli jedzenie i zanosili produkty do swoich rodzin. Oni byli syci, a dzieci umierały z głodu. Dzięki temu co widział i zapamiętał Czesław Czubak, możemy się przekonać, jak naprawdę wyglądały tamte czasy. Był ich naocznym światkiem. Ciężko się czyta o cierpieniu dzieci, jednak warto przeczytać tę książkę. Czy zastanawialiście się jaką smutną wigilię miały dzieci w obozach? Przeczytacie w książce, co na ten temat napisał autor. Nigdy nie możemy zapomnieć tego co się tam wydarzyło. Na końcu książki znajdziecie dwie czarnobiałe fotografie Czesława Czubaka. Okładka książki powala na kolana. Nie da się przejść wobec niej obojętnie. Widać na niej cierpienie małych więźniów. Książkę przeczytałam w ciągu kilku godzin. Powiem wam jedno, nie żałuję, że ją przeczytałam. Dzięki niej jestem bogatsza w wiedzę o obozie w Lubawie. Jeżeli lubicie książki z tematyką obozową, to koniecznie przeczytajcie tę pozycję. Z całego serca polecam "Alles in ordnung? Listy do Lagerkommandanta" - mommy_and_books.
Często sięgam po książki z wojną w tle, czy też literaturę obozową. Nie są to lekkie, przyjemne książki, a wywołujące wiele emocji i zapadające w pamięci historie, które również wywołują wiele łez. Najtrudniej jednak jest z tymi tytułami, które przedstawiają historię dzieci. Tak właśnie jest w przypadku historii Czesława Czubaka "Alles is ordnung? Listy do Lagerkommandanta". Autor przedstawia nam swoją historię, w której jako jeden z pierwszych chłopców trafił do obozu w Luboniu, gdzie był przetrzymywany i zmuszany do ciężkich prac przez pięć lat. To właśnie tam spędził najokrutniejsze i najstraszniejsze czasy swego życia. W książce Pan Czesław pisze listy do Lagerkommandanta, w których wspomina minione lata, przytacza historię, które miały miejsce w obozie i tym samym przedstawia nam obraz wojny i tego, co działo się w obozach. A o tym nie możemy nigdy zapomnieć, dlatego też warto sięgać po tą historię. Autor nie szczędził okrutnych wspomnień jak chociażby żywcem znakowanie chłopca, którego błagania na nic się zdawały, izolowanie dzieci od ich matek i zakaz wpuszczania ich na jakiekolwiek odwiedziny, czy nawet zakaz przysyłania paczek.nie wyobrażam sobie nie widzieć swoich dzieci, nie potrafię wyobrazić sobie takiego ich traktowania i jestem tym przerażona, szczególnie teraz w obliczu wojny na Ukrainie. Autor książki swoje wspomnienia spisał dwadzieścia cztery lata po wojnie, a książka jest ich już drugim wydaniem. Niestety jego nie ma już na tym świecie, i właśnie dlatego jeszcze bardziej ważne staje się to, aby ludzie poznali jego historię i zobaczyli piekło, z którym musiał się zmierzyć już jako maleńki chłopiec. Podczas czytanie nie obeszło się bez łez, bo czytanie o okrucieństwie, a szczególnie takim okrucieństwie wobec niewinnych dzieci nie pozostawi nikogo bez wzruszenia i poruszenia. Zdecydowanie jest to tytuł, który warto przeczytać, choć nie jest to lektura łatwa. Serdecznie polecam. Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.
Huh. Sporo już czytałem literatury obozowej, ale to jest wyjątkowo mocne. Tylko nie rozumiem jak przy tak krótkiej książce i dwóch (!) korektorkach jest tam tyle baboli...
"Moje wspomnienia, którymi się z panem dzielę, wydobywają na światło dzienne życie za wysokimi murami w Lubawie w latach 1939-1945. Jakże klarowne stałyby się pewne wydarzenia lub posunięcia, gdyby właśnie pan chciał je naświetlić. Ale pan woli milczenie. Tymczasem odkrywam zdarzenie po zdarzeniu w lubawskim dziecięcym piekle."
Z listów, które pisze Czesław Czubak, dorosły już były więzień/ofiara, do Ottona Kluge - komendanta dziecięcego obozu w Lubawie, dowiadujemy się o coraz bardziej wstrząsających faktach obozowej rzeczywistości - aktach bicia, znęcania się, katowania, poniżania, głodowania, zamykania w zimnej, ciemnej piwnicy ze szczurami... Wszystko to w stosunku do kilku-kilkunastoletnich, siłą odebranych rodzicom, niewinnych chłopców. W każdym liście mnożą się świdrujące psychikę pytania bez odpowiedzi o granice ludzkiej podłości. Przerażające!
Ps. Tyle lat po wojnie a wciąż niepojęte, że Niemcy tak łatwo potrafili uwierzyć w swoją wydumaną wyjątkowość i tak bezkarnie tłamsić, prześladować, katować słabszych, podbitych, zastraszonych cywili, a zwłaszcza dzieci... Smutne tym bardziej, że prawdziwe!