Konrad Ostawsen to latarnik, którego pasją jest malowanie obrazów. To również człowiek po przejściach, osamotniony, na skraju depresji. Z marazmu wyciąga go wiadomość o spadku po dawno zaginionym ojcu. Wraz z tym odkryciem przyjdzie mu poznać zupełnie inny świat i nowe wyzwania. Zamknięta społeczność, odległa wyspa skrywająca przedwieczne tajemnice, nieznane artefakty… Czy syn zdoła unieść dziedzictwo swojego ojca?
Malarz to współczesna próba podejścia do klasycznej powieści grozy, z nutą przygody. To hołd złożony takim twórcom jak H.P. Lovecraft, W.H. Hodgson, G. Lucas.
Wspaniała przygoda, niezwykły klimat, wciąga od pierwszych stron i nie sposób się oderwać. Czegoś mi zabrakło na końcu, ale poza tym bawiłam się przednio.
Bardzo udana wariacja na temat opowiadania H.P.Lovecrafta "Widmo nad Innsmouth".
Közösségi finanszírozásban készült rajzolt regény (graphic novel), százéves kalandregényekre hasonlító történettel, ámulatba ejtő színekkel és formákkal, a háttérben Gdańsk és Pomeránia. Itt tényleg a képek fontosak, nem a szöveg. A szöveget pillanatok alatt elfelejtem, a képeket viszont sokszor végignézegetem, beleégnek a memóriámba. Godlewski határozottan jobb képzőművész, mint író. A képeken valahogy sokkal inkább megtalálják a helyüket még a réges-régi képregényekből átemelt elemek is.
Nie chcę spoilować komiksu więc nie wchodząc w szczegóły fabuły, powiem że zgodnie z obietnicą jest Pomorze, Trójmiasto, Gdańsk. Można momentami, podobnie jak w komiksach z serii Brom, odbyć wirtualny spacer po Gdańsku. Czuć atmosferę, ale i jest masa smaczków jak lokalizacje, które wielu lokalesów rozpozna. To taki wspólny z Bromem pierwiastek obu komiksów. Na tym jednak i na orienracji na okultyzmu podobieństwa się kończą. Bo nawet okultyzm u Unki jest bardziej Słowiański czy Europejski,a tu egzotyczny, tropikalny czy lovecraftianski.
Bardzo pasuje mi styl kreski, świetnie operujący między cartoonem a ukierunkowaną na realizm mimiką. Bardzo fajnie grają kolory, zdawkowe, a jednak nadającej pewnego dynamizmu i dobrze podkręcające dramatyczność.
Co tu więcej powiedzieć, polecam! Polecam podwójnie, bo po zakończonej lekturze pozostaje niedosyt. Niepokój i przygodowy nastrój dają się we znaki i po prostu chce się więcej.