Przemytniczki złotych kości to opowieść o kulisach przemytu złota w Azji i dziewczynach z PRL-u, które miały w sobie dość odwagi (czy też szaleństwa), by przewozić przez „zieloną” po cztery kilogramy. Sześć kobiet po raz pierwszy ujawnia jak wyglądało życie młodych przemytniczek złota w Indiach. Czy biała kobieta może przeżyć w indyjskim więzieniu?
W książce znajduje się 27 autentycznych, odnalezionych po latach listów wysyłanych z największego więzienia Azji Południowej Tihar Jail w New Delhi przez jedną z Polskich dziewczyn. To fascynujący i wciągający reportaż o polskich grupach przemytniczych w Indiach, Nepalu, Bangladeszu i Singapuru. Widać, że autor zna i kocha Indie, w końcu zaczynał jako Han Solo, przemytnik i bohater swojej poprzedniej książki. Relacje bohaterek autor przeplata licznymi marginaliami, Czytelnikowi – nie tylko miłośnikom Wschodu – oferując prawdziwą ucztę. Od szczególnych powodów miłości Indusów do złota, przez miasto szlifierzy diamentów, historię handlu opium, po najdroższe olejki eteryczne na świecie i rzemieślników, którzy potrafią zakląć w butelce nawet petrichor – zapach ziemi po pierwszym monsunie.
Another nice book by the author. I like the combination of every day life in India, their adventures and a little explanation about the culture and history. I hope I could listen to the next part of their smuggling activity soon.
I think I preferred the previous book - too many life stories (as well as the letters from prison) presented here were kinda the same, which made the book feel a bit repetitive. Besides, apart from how the gold was smuggled, there wasn't much here that wasn't mentioned in the previous book. Also, like with the previous one, my favourite parts were the very insightful snippets into Indian culture and history.
Zaciekawiła mnie ta książka, bowiem porusza temat o jakim nie miałem pojęcia ani okazji wcześniej czytać, a po tego rodzaju pozycje sięgam bez wahania. Po stu stronach lektury, mimo iż jest dość ciekawa to przyznać muszę, że panuje w niej więcej niż spory chaos. Skakanie między czasami i to nie kiedyś plus współcześnie tylko nawet w ramach tych samych czasów wpadają flashbacki stanowi naprawdę ciężką podstawę do skupienia. Pod koniec autor wspomina, że miał pomysł na tę książkę patrząc przez pryzmat listów z więzienia. One tak naprawdę stanowią chyba najciekawszy element tej opowieści, bo są rzeczowe i chronologiczne, stanowią zapis odczuć I sytuacji, które nie brzmią obco. Może dlatego, że nie są autorstwa autora? Historia jest generalnie milion, ale wykonanie jej opowiadania jest niestety najwyżej średnie. Trochę szkoda, bo tematyka, o której szary obywatel nie ma pojęcia, a wie że Polak potrafi zasługuje chyba na trochę lepsze opowiedzenie.